PRZED 200. LATY: KAPŁANI I BRACIA ZJEDNOCZENI Z BOGIEM PRZEZ ŚLUBY ZAKONNE.

Ważyła się przyszłość misjonarzy. Eugeniusz był przeświadczony, że Stowarzyszenie mogło się rozwinąć jedynie na drodze życia zakonnego i dzięki profesji rad ewangelicznych. Czterech kapłanów na siedmiu nie godziło się na tak radykalny krok. Eugeniusz uciekł się do konsultacji z trzema młodymi będącymi w okresie formacji, bowiem od ich decyzji zależała  przyszłość Stowarzyszenia. Leflon tak opisuje to wydarzenie:

W tym krytycznym momencie ojciec de Mazenod nie waha się. Nie mogąc przekonać przeciwników, którzy odmawiają przyjęcia jego argumentów i błagań postanowił ich zmusić. Pod pretekstem przedstawienia Konstytucji trzem scholastykom, którzy przyjęli niższe święcenia, wzywa na radę braci Dupuy, Courtès i Suzanne, o których Założyciel wiedział, że całkowicie i ochoczo podzielali jego plan życia zakonnego. Żaden z nich nie zawiódł jego oczekiwań. 
Po wysłuchaniu czytania Reguł jednomyślnie zgodzili się na podporządkowanie się im, i tym samym wyznają, że zrobili to specjalnie ze względu na Superiora Generalnego i byli gotowi na złożenie zaproponowanych ślubów, jak zapisano w oficjalnym sprawozdaniu.
Ksiądz de Mazenod, jak zapewnia Suzanne, chciał po prostu przekonać się, czy te zobowiązania nie były zbyt przerażające dla innych członków Stowarzyszenia, i w ten sposób doprowadzić do powszechnego ich przyjęcia. W każdym razie rozwiązanie było chybione, bowiem, aby uzyskać większość, superior ograniczył rozdanie kart: trzej bracia scholastycy mieli głos rozstrzygający. Dzięki wsparciu tych ostatnich było 6 do 4, a kontestowane artykuły zostały przyjęte.
  1. Leflon, dz. cyt., t. 2, s. 167-168.