Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży “Niniwa” działa od 15 lat. Oprócz stałej formacji, jaka odbywa się we wspólnotach parafialnych, działających przy oblackich ośrodkach duszpasterskich, od lat organizowane są zjazdy młodzieżowe, które służą pogłębieniu duchowości ale również integracji. Chyba najbardziej znaną formą jest Festiwal Życia, który przez wiele lat odbywał się w Kodniu, a obecnie ma miejsce w Kokotku. Jednakże dwa razy do roku “Niniwici” spotykają się głównie w miejscach, gdzie posługują oblaci. Jedną z takich okazji jest weekend majowy. Tym razem młodzież zawitała do Zahutynia – niewielkiej miejscowości ludzi o ogromnej dobroci i wrażliwości serca. Położony jest praktycznie na przedmieściach Sanoka i stanowi bramę Bieszczad. Znajduje się tutaj dom zakonny Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którzy prowadzą również duszpasterstwo parafialne w dwóch świątyniach – w Zahutyniu i na Dolinie.

Na jubileuszowe spotkanie przybyło blisko 300 młodych, związanych z oblackim duszpasterstwem młodzieży.

Dzień I

Pierwszy dzień wiąże się z ogromnym wysiłkiem logistycznym. Przyjęcie nadjeżdżających grup, rozlokowanie ich u rodzin, które goszczą młodych przez cały czas trwania spotkania. To również moment zawiązania wspólnoty, przedstawienie duszpasterzy, jak również zapoznanie wzajemne uczestników. Animację wieczoru przygotował zespół klerycki z Obry – “Gitary Niepokalanej”. Dzień zakończył się modlitwą Apelu Jasnogórskiego.

Dzień II

Dla wielu dzień rozpoczął się traumatycznym doświadczeniem poranka… chyba najbardziej newralgiczny czas w życiu młodego człowieka. Ale na osłodzenie czekało na młodzież śniadanie u rodzin, które przyjęły młodych pod swój dach. Modlitwy poranne poprowadziły siostry oblatki z Hiszpanii. Konferencję o pięciu etapach dojrzewania mężczyzny wygłosił o. Marcin Szwarc OMI z Kodnia.

Centralnym punktem każdego dnia jest celebracja Eucharystii, na którą uczestnicy zjazdu udali się do Sanktuarium Matki Nowego Życia w Zagórzu.

Po powrocie i obiedzie nastąpiła część “praktyczna”, a więc zwiedzanie okolicy. Młodzież, podzielona na grupy, udała się do skansenu w Sanoku, zwiedzać wnętrze tamy nad Soliną, klasztoru w Komańczy… a dla najbardziej wytrwałych odbyła się wyprawa w góry… Wraz ze studentami na szlak bieszczadzki udał się prowincjał. Nie bez powodu jeden z papieży uznał oblatów za “specjalistów od misji trudnych” – chociaż nie miał jeszcze pojęcia, że powstaną oblatki – zgromadzenie wyrosłe z naszego charyzmatu. Otóż, iście komandoską precyzją w pokonywaniu górskiego potoku wykazała się siostra oblatka… Niestety ze względu na “RODO” (specjalnie ujęte w cudzysłowie, aby znaleźć jakąkolwiek wymówkę) nie możemy pokazać szczegółowych perypetii i wyczynów, podjętych w celu sforsowania górskiego potoku… Niemniej jednak – “chapeau bas”!

W godzinach popołudniowych młodzież włączyła się w uroczystość powitania kopii obrazu Matki Bożej Kodeńskiej, która w tych dniach nawiedziła parafię zahutyńską. Zwieńczeniem dnia był koncert lokalnej grupy muzycznej, która poderwała zebranych do tańca. Pięknym świadectwem dla parafian była obecność młodych w kościele, którzy czuwali przy obrazie do późnych godzin nocnych.

Dzień III

Centralnym wydarzeniem tego dnia była uroczysta Eucharystia odpustowa, sprawowana na świeżym powietrzu. Do tego momentu młodzież miała okazję przygotować się poprzez sakrament pokuty i pojednania. Mszy świętej przewodniczył prowincjał – o. Paweł Zając OMI. Koncelebrowali ją wszyscy prezbiterzy obecni w Zahutyniu. Oprawę muzyczną przygotował zespół “Gitary Niepokalanej” z obrzańskiego scholastykatu. Kazanie odpustowe wygłosił o. Paweł Gomulak OMI z Opola – misjonarz ludowy, Misjonarz Miłosierdzia oraz odpowiedzialny za media w prowincji.

W słowie skierowanym do zebranych, przypomniał wydarzenia z grudnia 2004 roku, kiedy w Azji – podczas uderzenia tsunami – cudownie ocalony został kościół w Vailankanni, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Dobrego Zdrowia. Na kanwie tego wydarzenia, przeniósł słuchaczy 350 lat wcześniej, kiedy potężna fala szwedzkiego najeźdźcy otoczyła inne sanktuarium maryjne, w którym znajduje się wizerunek Matki Bożej Królowej Polski. Ukazał wiarę Maryi, która budowała się na pamięci wielkich dzieł Boga w Jej życiu.

Ewangelista Łukasz zapisał, że Maryja “Zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19) – ona dosłownie “zyneterei”, tak mówi tekst grecki – Ona strzegła dotknięć Boga, wspomnień o wielkich dziełach Boga w Jej życiu. Ona ich broniła, aby nikt Jej tego nie zabrał, aby nie zapomniała. To wielka mądrość Narodu Wybranego, który w obliczu trudnych wydarzeń przypominał sobie, wyliczał wielkie rzeczy Boże (…) Kiedy stajemy przed trudnościami, my musimy pamiętać: tyle razy mi błogosławiłeś, tyle razy doświadczyłem Twojej pomocy, tyle razy byłeś blisko – skoro tak wiele razy byłeś przy mnie, nie mam powodów, aby wątpić, że i tym razem mi pomożesz. To jest nasza mądrość, to jest nasz kapitał na przyszłość.

Nawiązując do kończącej się peregrynacji, mówił o konieczności wyrycia sobie w pamięci tego, co tutaj doświadczyli parafianie i goście. Czerpiąc z doświadczenia swojej posługi w Kodniu, przywołał również cudowne wydarzenia, jakich był świadkiem, a jakie dokonały się przez wstawiennictwo Królowej Podlasia.

Podkreślał, jak ogromne znaczenie w naszym życiu ma doświadczenie Boga. Tak jak Tomasz Apostoł musimy dotknąć Chrystusa – tak rodzi się wiara.

Okazuje się, że wszyscy najlepiej bawimy się, przypominając sobie szaleństwo dzieciństwa. “Odpust party” – pomimo niezapomnianej kiełbasy z grilla, zapisał się w pamięci niesamowitym tańcem w deszczu, który zamiast studzić emocje, jeszcze bardziej je rozniecał.

Dzień IV

To czas podsumowania i świadectw. Dziękczynna Msza święta i wyjazd do domu. Tegoroczne spotkanie przebiegało pod hasłem: “Maryja z pośpiechem poszła w góry”. Podsumowania tego spotkania dokonał Prowincjalny Duszpasterz Młodzieży – o. Tomasz Maniura OMI:

Przygotowania do XXX Zjazdu Niniwy rozpoczęliśmy już jakiś czas temu. Kosztowały naszą wspólnotę dużo czasu i zaangażowania, ale teraz wiem, że zyskaliśmy znacznie więcej. To był niesamowity czas przepełniony wartościowymi rozmowami zarówno z Bogiem, jak i z ludźmi. Cudownie jest być wśród osób, mających podobne wartości. To było moje pierwsze spotkanie tego typu, ale na pewno nie ostatnie. Już odliczam dni do kolejnego Zjazdu!

Antonina, Zahutyń

Ostanie miesiące mojego życia można nazywać na różne sposoby, ale najlepszym będzie określenie go, jako wielkiego bałaganu, chaosu, który zamknięty we mnie nie potrafi dogonić pędzącego świata. Kontuzje, szkoła, problemy, relacje, niespełniane pasje, które składają się na pogoń za wizją własnej Utopii. Po dłuższej przerwie – sześciu miesięcy, od ostatniego Zjazdu Niniwy w Poznaniu przyjechałem do Zahutynia. Zmęczony dziesięciogodzinną, nocną podróżą, zagubiony we własnych problemach, przychodzę na nowo zbliżyć się do Chrystusa; oddać mu to wszystko i… odnaleźć się. Jak każdy człowiek, grzeszny i słaby, staje przed Jezusem, by pozwolić mu działać w każdym dniu swego życia. Potrzebowałem drogowskazu, który otrzymałem w sakramencie spowiedzi; szansy, by zatrzymać się nad swoim życiem, którą otrzymałem w trakcie adoracji; szansę, nad odnalezieniem spokoju, który otrzymałem w Eucharystii. Na zjeździe nie wydarzyło się nic wyjątkowego, historycznego, ale wiem, że każde z tych spotkań stanowi fundament moje życia; że kształtuje mój charakter i to tym ludziom, których tam spotykam – Ojcom, klerykom i innym Niniwitom, zawdzięczam to, jakim jestem człowiekiem. Mimo tego, jak krótki jest to czas i z jaką niecierpliwością oczekuję na Festiwal Życia, wiem z jak wielką mocą działa to spotkanie, a jego owoce dostrzegam już następnego poranka w swoim rodzinnym mieście. Chwała Panu!

Jan, Wrocław

Pierwszego maja, w środę, rozpoczął się XXX zjazd wspólnoty młodzieżowej Niniwa. Grupa z Kędzierzyna wybrała się wraz z Lublińcem oraz Bodzanowem do Zahutynia, by spotkać się ze wspólnota, która rozsiana jest po całej Polsce, gdzie posługują misjonarze oblaci. Autokar do ostatniego miejsca zajęty przez ludzi młodych, zarówno tych którzy są blisko Boga, jak i tych, którzy chcą Go poznać. Byliśmy świadkami pięknych chwil, takich jak… deszcz, który pokrzyżował plany organizacyjne, ale dał nam większą możliwość integracji między wspólnotami, którą z pewnością wykorzystaliśmy. Jedna z pięknych chwil był sakrament pokuty i pojednania, podczas którego również obficie padał deszcz, a kapłani spowiadali na zewnątrz. Przemoczeni zarówno penitenci, jak i spowiednicy, wracali z pięknymi uśmiechami na twarzach, bowiem to tez była piękna łaska. Peregrynacja Matki Bożej Kodeńskiej również wpłynęła na wielu z nas, gdy stanęliśmy przed Jej pięknym, matczynym obliczem.

Piotr, Kędzierzyn-Koźle

Post scriptum

Nie sposób nie wspomnieć o tych, którzy poza fleszem aparatu dbali o młodzież. Niesamowita praca i dobroć parafian z Zahutynia, którzy przygotowywali posiłki… Niezapomniany widok strażaków, którzy z ogromnym skupieniem na twarzach obierali ziemniaki dla 300 osób (!) Niestety, nie pozwolili się uwiecznić na fotografii… ale jesteśmy wdzięczni za wkład dobra każdej osoby, aby XXX zjazd Niniwy mógł się odbyć.

(pg)