TRZEBA POZNAĆ PRZYCZYNY JEGO PRZEWINIEŃ I MIEĆ NADZIEJĘ, ŻE WIĘCEJ SIĘ NIE POWTÓRZĄ.

Miłosierdzie Boże, możliwość nawrócenia i rozpoczęcia nowego życia było orędziem, jakie zawsze głosił Eugeniusz i oblaci. Eugeniusz doświadczył tego w swoim życiu i to nie tylko na ambonie lub w zaciszu konfesjonału. Z pewnością ojciec Tempier musiał się poskarżyć na jednego ze służących i prosił Eugeniusza, aby go zwolnił.

Prosi mnie ojciec o aktywność w sytuacji, w której cierpiałbym tyleż samo, będąc biernym. Nigdy nie skrzywdziłem nikogo świadomie, nawet tych, którzy sprawili mi dużo przykrości, jak więc mógłbym doprowadzić do rozpaczy kogoś szczerze do mnie przywiązanego, kto gotów byłby bić się dla mnie i dla mego wuja. On mnie bardzo męczył, lecz bardziej z racji okropnego charakteru niż zamierzonej złośliwości. Wiem, że w grubiański sposób obrażał wszystkich, także mnie – to przykre. Przyczynił się do tego jego charakter, brak wykształcenia i często nadmiar troskliwości. Nie mówię tego, by go usprawiedliwiać; kto bardziej ode mnie potę­pia jego zachowanie? Kto mocniej niż ja odczuwa skutki? Trzeba poznać przyczyny jego przewinień i mieć nadzieję, że więcej się nie powtórzą, gdyż od miesiąca zmienił się, jest taki, jakiego byśmy sobie życzyli. Wiem, że będzie nieszczęśliwy, opuszczając mnie. Czy mógłbym go pogrążyć w smutku? Uczynić nieszczęśliwym kogoś, kto mnie kocha, ja, który nie jestem w stanie nawet znieść myśli o cierpieniu ludzi najbardziej mi obo­jętnych! To ponad moje siły.

List do Henryka Tempiera, 09.10.1835, w: EO I, t. VIII, nr 548.