POCIĄGNIĘCI OBLACKIM CHARYZMATEM

Eugeniusz wspomina drugą misję, którą we wrześniu 1816 roku oblaci wygłosili w Fuveau, w której uczestniczył młody Mariusz Suzanne. Natychmiast pojął oblacki charyzmat i chciał nim żyć na wszelki możliwy sposób.

Ten był jedną z nowalijek naszych misji. Przyłączył się do nas w czasie misji, którą głosiliśmy w Fuveau, w miejscu zamieszkania jego rodziny, ponieważ on urodził się w Aix. Ci, którzy będą opisywali jego życie, powiedzą, że zrobił poniekąd swoją praktykę w czasie tej misji. Gorliwość, jaką to drogie dziecko, wówczas mające 16 albo 17 lat, okazywało w szukaniu grzeszników, którzy najbardziej potrzebowali naszej posługi, jego wytrwałość we wszystkich naszych ćwiczeniach, jego gorliwość do zbliżenia się do zbliżenia do nas, którym chciałby ulżyć pracą naprawdę nadmierną, którą nas widział wykonujących, niewątpliwie jemu zawdzięczał łaskę swego powołania. Spowiadałem go od tej pory i od tego czasu jego zaufanie dorównywało czułości, którą we mnie wzbudzał; ani jedna, ani druga sobie nie zaprzeczały. Jednak wówczas wcale mi nie mówił o planie, jaki Pan mu podsuwał, a ja nic mu nie mówiłem o pragnieniu, jakie miałem, żeby przyłączył się do naszego dzieła. Nie ociągał się w czasie przybycia, w którym pociąg kazał mu pragnąć przyjść mieszkać w naszym domu; mieliśmy wówczas tylko dom w Aix. On tam spędził jakiś czas, nie mówiąc jeszcze nic o swoich dalszych zamiarach. Wreszcie w dniu, w którym wyjeżdżaliśmy na misję w Puget koło Fréjus, on otworzył mi swoje serce i rzucając się na moją szyję, powiedział mi: Jestem wasz na zawsze. Kto by mi więc powiedział, że jestem przeznaczony, aby mu zamknąć oczy! Sądzę, że miał tylko osiemnaście lat! W Zgromadzeniu spędził piętnaście lat, nasze Annales powiedzą, czy on je dobrze spożytkował! Niech jego pamięć będzie wiecznie błogosławiona wśród nas, ponieważ bardzo zasłużył na wdzięczność Kościoła i Zgromadzenia. A jego śmierć na naszym łonie była śmiercią sprawiedliwego.

Dziennik Eugeniusza de Mazenoda, 31.01.1837, w: EO I, t. XVIII.