Brata Sebastiana Jankowskiego OMI znają w Kijowie niemal wszyscy, a z pewności ci, których życie się posypało i znaleźli się na bruku, pod mostami, na dworcach, w kanałach miasta czy szybach ciepłowniczych. Już po raz szósty wraz z Caritas-Spes Ukraina zorganizowano wigilię dla bezdomnych i potrzebujących Kijowa. Ze względu na obchody świąt według kalendarza juliańskiego, przypadła ona 6 stycznia. Z posiłku skorzystało 205 ubogich. W wieczerzy wigilijnej uczestniczyli również wolontariusze, ludzie dobrej woli, a także przedstawiciele Kościoła na Ukrainie – bp Witalij Krzywicki – Ordynariusz Kijowsko-Żytomierski oraz o. Paweł Wyszkowski OMI – Superior Delegatury Misjonarzy Oblatów MN na Ukrainie i w Rosji.

Może chcieliśmy dzisiaj usiąść przy tym samym stole z innymi ludźmi lub spotkać się na obiedzie. Ludzie w takich warunkach – nie wybierają, z kim mogą spędzić noc. Kto jest dziś naszym sąsiadem? Wszyscy siedzący obok, z którymi możemy dzielić się chlebem, miłością i wszystkim, co mamy. Chcę, aby wigilia i święta były okazją do włączenia się w rodzinę bożą. (…) Niech ta noc Bożego Narodzenia będzie pełna ciepła, nie tylko fizycznego, ale także dane przez Boga! W te święta w niezwykły sposób odczuwasz ciepło, którego nie można zmierzyć: można je tylko przenosić. Jeśli je otrzymałeś, zanieś je innym, których spotkasz. Tym, którzy nie mogli ogrzać się ciepłem Boga – mówił biskup Witalij, przywołując również najbardziej osobiste wspomnienia spędzania świat Bożego Narodzenia – między innymi wraz z bezdomnymi na dworcu kolejowym w Krakowie.

 

 

 

 

Wiele osób mogło dzisiaj przyjść na wigilię dzięki regularnej posłudze brata Sebastiana Jankowskiego, który wraz z wolontariuszami dwa razy w tygodniu, w sześciu punktach Kijowa, rozdaje gorące posiłki, odzież i leki.

Miło jest być w takim kręgu. Gdzie jeszcze mogę spędzić taki czas? Nie mam nikogo z moich najbliższych przyjaciół, jestem sierotą. Poznałem mojego brata Sebastiana, on jest bardzo dobrym człowiekiem – wyznaje bezdomny Siergiej. Dzięki temu spotkaniu odnalazł Boga – Teraz jestem z Bogiem, który mnie zmienił. Spróbuję być Mu wierny – dodaje.

Przygotowano 250 obiadów, na które składały się tradycyjne potrawy wigilijne: kutia, barszcz, kapusta, kotlety rybne, grzyby, gołąbki, pierogi, naleśniki i kompot. Ci, którzy chcieli, mogli zabrać ze sobą jedzenie również do miejsc, gdzie mieszkają.

W przygotowanie wigilii i obsługę stołów zaangażowanych było grono wolontariuszy:

Każdego roku mam okazję dzielić się radością z narodzin Chrystusa z innymi. Chcę, aby ci, którzy świętują Boże Narodzenie w innym czasie, również mogli poczuć tę radość, chcę im służyć – przyznaje Aleksander.

Zostałam zaproszona i postanowiłam spróbować – przyznaje 16-letnia dziewczyna, która na wolontariacie jest pierwszy raz. Nie chciałem spędzać dnia wolnego po prostu leżąc w łóżku. Przyszedłem tutaj, aby coś zrobić – dopowiada Dominik.

 

Anatolij w Wigilię Bożego Narodzenia przyszedł w stroju karnawałowym, aby podkreślić radość tego czasu: Mamy tak mało powodów do radości i chciałem, żeby ludzie się dzisiaj uśmiechali. Postanowiłem powitać ich w domowym kostiumie maskaradowym – mówi bezdomny.

 

 

Pośród wolontariuszy byli również ludzie zamożni, którzy wspierali zorganizowanie wigilii. Ubrani w proste ubrania, wraz ze swoimi dziećmi, przez cały wieczór usługiwali przy stołach.

Gdy sala wypełniła się głośnymi kolędami, mogliśmy zobaczyć twarze naszych gości. Cieszyli się jak dzieci. Jest to doświadczenie trudne do przekazania słowami. To trzeba poczuć. Kiedy ludzie, którzy są na ulicy, od około godziny czują, że wszystkie te życzenia są szczerze wypowiedziane, że ponad 20 wolontariuszy przygotowało dla nich tę uroczystość, śpiewa im piękny chór, biskup śpiewa z nimi … Wszyscy razem. Trzeba to zobaczyć na własne oczy – dzieli się br. Sebastian Jankowski OMI.

Jednak i jego spotkała niespodzianka. Bezdomni postanowili wręczyć mu prezent za coroczną posługę.

Ojciec Paweł Wyszkowski OMI, przełożony oblatów na Ukrainie i w Rosji, wyraził radość i wdzięczność za siedmioletnią posługę brata Sebastiana, która wyraża najgłębszy rys charyzmatu Zgromadzenia.

Po zakończonej wigilii wielu spośród jej uczestników pozostało, pomagając w porządkach.

Misja Caritas-Spes dąży do tego, aby nikt nie został odrzucony w wigilię Bożego Narodzenia, aby ludzie odczuwali radość ze świętowania wraz z innymi – tłumaczy brat Sebastian.

 

(pg/zdj. kmc.media, credo.pro)