SCENA I – NAZARET

Próbuję wyobrazić sobie tę scenę… Dla Miriam to było z pewnością zaskoczenie… Czy spodziewała się takiej woli Bożej dla siebie? Przychodzi anioł i wypowiada słowa, które wprawiły ją w zakłopotanie… „Raduj się przepełniona łaską, Pan z Tobą!” Przepełniona łaską… na kształt szklanki, wypełnionej po brzegi wodą, naczynia w którym nie ma miejsca na grzech, nieprawość. Z pewnością nie wiedziała, że anioł zdefiniował dogmat o Jej niepokalanym poczęciu… że był to przywilej, który otrzymała wcześniej…

(Cathopic)

Miriam zmieszała się na te słowa, dialoguje w swoim wnętrzu… Anioł nie pomaga, nie czeka, mówi dalej: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus”. Co ciekawe, w Starym Testamencie tym imieniem nazwano dwie osoby: przywódcę Izraela po śmierci Mojżesza (Jozue) oraz kapłana żydowskiego po niewoli babilońskiej (por. Ag 2,1; Za 3,1-10). To postacie mające kluczowe znaczenie po niewoli: egipskiej i babilońskiej. Chodzi zatem o powrót całej ludzkości (stricte Narodu Wybranego w szerokim sensie, czyli także nowego ludu – Kościoła) do ziemi obiecanej. Odzyskanie tego, co zostało utracone…

Odpowiedź Miriam jest skokiem wiary… zaufaniem, w którym pozostaje to, co niedopowiedziane, nie do końca zrozumiane… Bo wola Boża zawsze nas przerasta…

Często na misjach parafialnych przypominamy o człowieczeństwie Maryi (zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II). Dlatego medytując, lubię niekiedy wyobrażać sobie Miriam, np. zasypiającą na modlitwie (kiedy jest zmęczona), czy walczącą o skupienie (nasze „nieszczęsne” rozproszenia, o których papież Franciszek mówi, że są po prostu naszym życiem, sprawami, które są dla nas ważne i stają się częścią naszej modlitwy). Miriam jest człowiekiem z krwi i kości… Jej człowieczeństwo objawia się również w prostym przyznaniu się, że nie rozumie woli Bożej, nie wie, jak ona ma się zrealizować… „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Docieka, chce zrozumieć. Gabriel stara się jak może – tłumaczy o Mocy Bożej, która okryje Ją cieniem – znamy ten obraz z chmury, która okrywała Namiot Spotkania i Arkę Przymierza. Czy zrozumiała? Teologicznie to przyswoiła?

(Cathopic)

Odpowiedź Miriam jest skokiem wiary… zaufaniem, w którym pozostaje to, co niedopowiedziane, nie do końca zrozumiane… Bo wola Boża zawsze nas przerasta…

SCENA II – PROROCY

Kiedy przychodzi do proroków… każdy z nich jest przerażony, nie rozumie Jego woli.

Objawienie nie jest aktem Bożego wtrącania się w zwykły bieg naturalnych procesów, lecz aktem włączania nowego, twórczego momentu w bieg historii – powie jeden z wybitnych znawców Biblii i judaizmu – Joshua Abraham Heschel.

Dlatego się wycofywali. Mojżesz: “Panie, błagam Cię, byś posłał kogoś innego”, Jeremiasz: “Niech będzie przeklęty dzień, w którym się urodziłem!”, wielkich bohaterów biblijnych ogarniał lęk, gdy poznawali wolę Boga, bo Ona zawsze nas przerasta… Jest twórczym momentem w biegu naszej historii.

(Cathopic)

I znów Heschel:

Taka jest kondycja człowieka. Udaje nam się w jednej sferze, lecz zawodzimy w innych. Musimy nieustannie pamiętać: my psujemy, On naprawia. Jakże przykry jest sposób, w jaki psujemy, i jak dobry i piękny, w jaki On naprawia.

(Cathopic)

Wszystko zaczęło się od raju, kiedy Bóg zakazał pierwszym rodzicom zerwania owocu z drzewa – nie tyle poznania – ale dosłownie hebr. „yada” – decydowania o tym, co dobre, a co złe. Adam i Ewa nie tyle „poznali” dobro i zło, ale zaczęli w miejsce Boga „decydować”, co jest dobre, a co złe. I trzeba przyznać, że na przestrzeni historii mocno w tym pogubiliśmy się – zło nazywamy dobrem, a dobro nazywamy złem. Niszczymy siebie, drugiego człowieka, ale także świat, który został nam powierzony przez Boga. Przypomina mi się to, co napisał Marcin Jakimowicz – „Rak jest nowo-tworem. Nie było go na stanie w Ogrodzie”. Ponosimy konsekwencje naszych złych wyborów, a On wciąż próbuje nas ratować. Dlatego, gdy przychodzi Chrystus przywraca porządek raju – dobro nazywa dobrem, a zło złem… Jest ostatecznym planem naprawczym stworzenia.

Wszystko zaczęło się od raju, kiedy Bóg zakazał pierwszym rodzicom zerwania owocu z drzewa – nie tyle poznania – ale dosłownie hebr. „yada” – decydowania o tym, co dobre, a co złe. Adam i Ewa nie tyle „poznali” dobro i zło, ale zaczęli w miejsce Boga „decydować”, co jest dobre, a co złe.

SCENA III – ROK 2020

Przeraża nas pandemia koronawirusa… Może także dlatego, że nasz całkowicie uporządkowany świat konsumpcjonizmu, nagle stał się rzeczywistością bez żadnych zabezpieczeń i zapewnień. Wymknął nam się spod kontroli…

Pojawiają się pytania o Boga.

Zarzucamy Mu, że nas karze… Jakiś czas temu, takie spojrzenie skomentował arcybiskup Mediolanu – Mario Delpini:

Są to teorie o Bogu, które nie wiem skąd pochodzą i których nie podzielam. Modlitwa nie jest po to, aby prosić Boga o usunięcie kary, którą nam nałożył; nasz Bóg nie jest gniewnym Bogiem, którego musimy uspokoić. To bardzo pogański pomysł. Modlimy się do Boga Jezusa Chrystusa, który posłał Swego Syna, aby zbawił świat, a nie go karał. Modlimy się do Niego o dar Ducha Świętego, który da nam siłę, mądrość, solidarność, abyśmy mogli przejść przez tę chwilę i spróbowali pokonać zło dobrem.

(Cathopic)

Prosimy by zabrał chorobę… bo rzeczywiście ona nie była Jego dziełem… W raju nie było chorób i śmierci, Jezus chorych uzdrawiał. A jednak przypomina mi się pytanie, jakie zadał jeden z moich profesorów na studiach doktoranckich: „Jakie jest największe marzenie Pana Boga?” Dla nas to oczywiście zdrowie, bo przecież ono jest najważniejsze… Ale gdyby dla Boga najważniejsze było nasze zdrowie, to najbardziej pobożni, sprawiedliwi, najstarsi chrześcijanie, byliby okazami zdrowia… a wiemy, że tak nie jest. Największym marzeniem Pana Boga jest nasze zbawienie… abyśmy za Jezusem wyszli z naszych niewoli i doszli do ziemi obiecanej…

Przypomina mi się to, co napisał Marcin Jakimowicz – „Rak jest nowo-tworem. Nie było go na stanie w Ogrodzie”. Ponosimy konsekwencje naszych złych wyborów, a On wciąż próbuje nas ratować. Dlatego, gdy przychodzi Chrystus przywraca porządek raju – dobro nazywa dobrem a zło złem… Jest ostatecznym planem naprawczym stworzenia.

Mam nadzieję, że opanujemy pandemię. Pozostaje pytanie, jakimi ludźmi potem będziemy… czy uda nam się wyciągnąć z tego czasu odpowiednie wnioski? Odnośnie naszych relacji z Bogiem, sobą samym, drugim człowiekiem? I zapewne znów zaczniemy budować zabezpieczony świat, ale czy uznamy w pokorze, że nasze zabezpieczenia są względne?

Ludzkość nie zginie z powodu braku informacji, ale z braku uznania tego, co jest wartością (Joshua Abraham Heschel)

Dzisiejsza uroczystość przypomina, że Bóg przychodzi nas zbawić – ma na to idealny plan – dobro nazywać dobrem, a zło złem. On przychodzi nas zbawić… być może najpierw od nas samych: naszego egoizmu, samowystarczalności i naszego pomylenia dobra ze złem. Popatrzmy, ile zła wprowadzają nasze niemoralne wybory… Bo ciągle próbujemy naciągać naukę Chrystusa do naszego życia, a nie nasze życie oprzeć o Jego prawa. Odpowiedź Maryi wprowadza ład i porządek:

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa.


o. Paweł Gomulak OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista), Misjonarz Miłosierdzia ustanowiony przez Ojca Świętego Franciszka, studiował teologię biblijną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego, Koordynator Medialny Polskiej Prowincji.