To w zasadzie pierwszy znak rozpoznawczy oblatów i… jedyny. Tak zresztą pragnął Założyciel. Krzyż otrzymany w dniu profesji wieczystej jest znakiem naszej tożsamości. Wprawdzie wiele rodzin zakonnych posiada krzyże misyjne, noszone głównie podczas głoszenia rekolekcji i misji parafialnych, to jednak oblaci noszą krzyż stale i nie jest to element stroju, który dobiera się dobrowolnie, w zależności od okazji.

W 1852 roku Eugeniusz de Mazenod odpowiada ojcu Étienne’owi Semerii na Cejlonie, przebywającemu u biskupa, który nie chce, aby oblaci nosili krzyż:

Co się tyczy dziwactwa biskupa Braviego, który nie chce, aby oblaci jawnie nosili krzyż swego stanu, to nie mogę się na to zgodzić w zwyczajnym życiu i w miejscach ich misji. Jeżeli zachodzi jakaś poważna trudność związana z jawnym pokazywaniem krzyża w mieście Colombo, będzie można w tym miejscu umieścić go pod sutanną, jak to się robi czasem gdzie indziej, starając się pozostawić sznurek na zewnątrz, tak aby z tego wynikało, że rzeczywiście nosi się ten święty znak naszej misji apostolskiej.

Z powodu nalegania biskupa pisze on znów do ojca Semerii:

W razie potrzeby trzeba by wyjaśnić, że krzyż stanowi istotną część naszego stroju zakonnego. Nie nosimy kaptura ani zwisającego u pasa różańca, ale krzyż jest dawany w dniu profesji jako wyróżniający znak naszego świętego posługiwania. Nie nosimy go więc ad libitum [pozostawiając własnym upodobaniom, dobrowolnie – przyp. red.] jak inni misjonarze.

W tradycji Zgromadzenia, krzyż otrzymywany w dniu ślubów wieczystych, pochodził od zmarłego oblata. Nowy profes wieczysty podejmował niejako misję poprzedniego współbrata. Eugeniusz przywiązywał do tego zwyczaju wielką uwagę:

Trzeba, aby one przeszły do nowych oblatów, którzy odniosą korzyść z tego dziedzictwa. Chcę w to rozdzielanie krzyży włożyć dużo sprawiedliwości – pisze Eugeniusz do o. Hippolyte’a Courtèsa, który pragnął przejąć krzyż po ojcu Arnoux.

Moment nawrócenia św. Eugeniusza podczas liturgii Wielkiego Piątku związany był z adoracją drzewa krzyża świętego. Poruszenie Ducha Świętego wzbudziło w nim świadomość oddalenia się od Boga oraz trwania w grzechu śmiertelnym. Nędza grzesznika zderzyła się z bezwarunkową miłością Boga. Dlatego właśnie Założyciel zalecał, aby oblaci podawali swój krzyż penitentom podczas sprawowania sakramentu pokuty. W prywatnej pobożności Eugeniusz zawsze całował swój krzyż oblacki w miejscu rany serca Jezusowego, mając świadomość, że tutaj bije źródło bezgranicznej miłości Boga do człowieka.

Z szacunkiem będę całował swój krzyż w miejscu Rany Serca

Krzyż był i jest również ważnym znakiem podczas głoszenia misji parafialnych. Na samym końcu misji w Aix w 1820 roku arcybiskup zwraca się do Eugeniusza de Mazenoda, który był kaznodzieją, i prosi go o pobłogosławienie ludu. Po chwili wahania Eugeniusz podnosi powoli swój krzyż misjonarski i błogosławi ludzi. Tak jest do dnia dzisiejszego.

Krzyż oblacki pozostaje z misjonarzem aż do śmierci, jednak na tę ostatnią drogę nie zabiera go ze sobą… w jego dłonie w trumnie wkłada się krzyż drewniany… o którym powiemy za tydzień, w kolejnym odcinku “Oblackie know-how”…

 

(pg)