W sobotę 12 września odeszła do Pana śp. Maria Kielar-Czapla, katechetka z Radzionkowa, rozmiłowana w oblackim charyzmacie, wielka propagatorka postaci Sługi Bożego o. Ludwika Wrodarczyka OMI. W ostatnich miesiącach przygotowywała konkurs poetycki o męczenniku z Wołynia. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyło kilkaset osób, byli obecni duchowni archidiecezji katowickiej wraz z delegatem biskupa, misjonarzy oblatów reprezentował Koordynator Medialny Polskiej Prowincji. Poniżej publikujemy wywiad przeprowadzony ze śp. Marią Kielar-Czaplą, w którym dzieli się fascynacją postacią ojca Wrodarczyka.

Ludzie z pasją są bezinteresowni, uskrzydleni, pełni energii i chęci do działania, darzący swoją małą ojczyznę wyjątkowymi uczuciami. Ja rozwijam swoje zainteresowania z nieukrywanym entuzjazmem po to, aby dołożyć chociaż maleńką cząstkę siebie do historii mojego ukochanego Radzionkowa – mgr Maria Kielar-Czapla opowiada o swoich książkach, pracy na planie filmowym oraz organizacji wernisażu w galerii sztuki.

Dagmara Nawratek: Od wielu lat pielęgnuje Pani pamięć o Słudze Bożym o. Ludwiku Wrodarczyku OMI. Proszę opowiedzieć o procesie tworzenia książki na temat życia misjonarza.

 Maria Kielar-Czapla: W 2005r. napisałam pracę magisterską pt. ”Sylwetka duchowa Ojca Ludwika Wrodarczyka OMI (1907-1943).”. Tworząc ją, czerpałam informacje z listów oblata. Stanowiły one dla mnie doskonałą inspirację. Były również wspaniałym dowodem wyznawanych przez niego wartości duchowych. Promotorem mojej pracy magisterskiej został ks. prof. dr hab. Jerzy Myszor, który zaproponował, aby wydać ją w formie książki. Popularyzacja sylwetki duchowej oblata jest dla mnie bardzo ważna, więc starałam się osiągnąć ten cel. Książka została wydana przez Urząd Miasta Radzionkowa. Serdecznie dziękuję ówczesnemu burmistrzowi Gustawowi Jochlikowi za wsparcie tego wyjątkowego projektu. Sprawuję funkcję redaktora naczelnego czasopisma parafii pw. św. Wojciecha w Radzionkowie „Adalbertus”. W 2016 r. z mojej inicjatywy został wydany specjalny numer czasopisma, który był w całości poświęcony o. Ludwikowi Wrodarczykowi OMI. Bardzo dziękuję księdzu proboszczowi Damianowi Wojtyczce za pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia.

Popularyzacja sylwetki duchowej oblata jest dla mnie bardzo ważna, więc starałam się osiągnąć ten cel.

Pracowała Pani na planie filmu dokumentalnego Kamila Niesłonego i Macieja Marmoli pt. „Z Radzionkowa na ołtarze”, który opowiada o życiu i męczeńskiej śmierci o. Ludwika Wrodarczyka OMI.  Jak wspomina Pani to wydarzenie? Co było dla Pani największym wyzwaniem?

To była fenomenalna i jedyna w swoim rodzaju przygoda, którą miło wspominam. Pewnego dnia udałam się do Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka na spotkanie z Maciejem Marmolą i Kamilem Niesłonym. Miałam uczestniczyć w nagraniach i po raz pierwszy w życiu wystąpić w filmie. Propozycję udziału w tym projekcie przyjęłam ze spokojem. Duch Święty udzielił mi już wsparcia w wielu podobnych sytuacjach, więc wiedziałam, że i tym razem mogę liczyć na jego pomoc. Przez prawie dwie godziny opowiadałam o dzieciństwie, kapłańskiej posłudze i męczeńskiej śmierci o. Ludwika Wrodarczyka OMI, patrząc w oczy reżyserowi Maciejowi Marmoli. Kamil Niesłony obsługiwał kamerę. Najtrudniejszym zadaniem było dla mnie patrzenie przez dwie godziny w jedno miejsce, ale dałam radę! Nie miałam problemu z opowiadaniem o życiu misjonarza, ponieważ pogłębianie wiedzy na ten temat jest moją pasją już od dawna. Tak wyglądało pierwsze nagranie. Wybrane zostały tylko najważniejsze fragmenty mojej wypowiedzi, które pasowały do scenariusza. Jako członkini obsady aktorskiej uczestniczyłam w scenie przedstawiającej prymicyjną mszę świętą o. Ludwika Wrodarczyka OMI. Wzięłam udział w procesji, która rozpoczęła się pod domem Wrodarczyków, a skończyła się w kościele pw. św. Wojciecha w Radzionkowie. Wydawało mi się, że uformowanie procesji będzie trwało tylko chwilę, ale okazało się to trudniejsze, niż myślałam. Wyruszaliśmy spod domu rodzinnego oblata aż trzynaście razy! Ciągle coś stało nam na przeszkodzie. Problemem były mijające nas samochody oraz nadjeżdżający pociąg. Dużym wyzwaniem było równoczesne rozpoczynanie pieśni. Pewna starsza pani ubrana w śląski strój powiedziała z uśmiechem: „Mam już dosyć tego aktorstwa. Chyba pójdę do domu.” Jednak wytrwała na planie filmowym aż do zakończenia wszystkich nagrań. Jej żartobliwe stwierdzenie uzmysłowiło nam wszystkim fakt, że wzięcie udziału w tak ważnym projekcie to nie lada wyzwanie. Kiedy udało się nam uformować procesję, ruszyliśmy w kierunku kościoła z radosnymi sercami i ze śpiewem na ustach. Po chwili musieliśmy ponownie wykazać się cierpliwością po to, aby zrealizować kolejne sceny według zamysłu reżyserów. Podziwiałam dzieci oraz młodzież za wytrwałość, ponieważ nie słyszałam żadnego narzekania. Czuliśmy to, że Boża Opatrzność czuwa nad nami.

Pojawił się pewien problem dotyczący zwyczaju niesienia w procesji poduszeczki prymicjanta, ale na szczęście został on szybko rozwiązany przez rodzinę oblata oraz życzliwych sąsiadów. Reżyserzy nie znali tego zwyczaju. Cieszę się, że mogłam im służyć swoją pomocą jako koordynatorka projektu. Po raz pierwszy w życiu miałam okazję wystąpić w śląskim stroju. Udało mi się go zdobyć w ostatniej chwili. Moja ciocia nosiła śląski strój aż do osiemdziesiątego piątego roku życia. W czasach swojej młodości wiele razy reprezentowała naszą parafię podczas uroczystości kościelnych oraz pielgrzymek do Piekar Śląskich. Warto też wspomnieć o tym, że w filmie miał wystąpić o. Andrzej Maćków OMI – były wicepostulator procesu beatyfikacyjnego o. Ludwika Wrodarczyka OMI. Niestety, ciężka choroba uniemożliwiła mu udział w projekcie. Miałam okazję osobiście opowiedzieć mu o nagraniach podczas odwiedzin w infirmerii znajdującej się w Domu Zakonnym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Lublińcu, gdzie przebywał aż do śmierci. Opatrzność Boża sprawiła, że do Radzionkowa przyjechał o. dr Paweł Wyszkowski OMI, sprawujący funkcję superiora Delegatury Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Ukrainie i w Rosji. Wiedziałam, że superior interesuje się postacią o. Ludwika Wrodarczyka OMI, więc zaproponowałam reżyserom, aby zaangażowali go do udziału w nagraniach. Ojciec Paweł Wyszkowski OMI dołożył wszelkich starań, aby rozpoczął się proces beatyfikacyjny męczennika. Wspaniałym uzupełnieniem filmu dokumentalnego była piękna, płynąca z serca wypowiedź superiora. Praca na planie filmowym dostarczyła mi wiele radości, a sprawowanie funkcji koordynatorki projektu okazało się niezwykle ciekawym doświadczeniem.

Nie miałam problemu z opowiadaniem o życiu misjonarza, ponieważ pogłębianie wiedzy na ten temat jest moją pasją już od dawna.

Była Pani kuratorką wystawy „Z Radzionkowa na ołtarze”, która została zaprezentowana w Galerii „Mozaika” znajdującej się w Centrum Kultury „Karolinka”. Jak wyglądała praca nad tworzeniem tej wyjątkowej ekspozycji nawiązującej tytułem do filmu Kamila Niesłonego i Macieja Marmoli?

Bardzo miło wspominam proces tworzenia tej wystawy. Kiedy Urząd Miasta Radzionkowa zaproponował mi współpracę, rozpoczęłam realizację projektu z nieukrywaną radością. Ekspozycję organizowałam przez niecałe dwa dni. Jestem wdzięczna za pomoc artystce Elżbiecie Kulej oraz uczniom Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka. Elżbieta Kulej stworzyła dzieło pt. „Radzionkowska Pieta”, które wzbogaciło wystawę. Pomogła mi również przetransportować wszystkie eksponaty ze Śląskiej Izby Regionalnej znajdującej się w gimnazjum do Centrum Kultury „Karolinka”. Pracowałyśmy nad tą ekspozycją od rana aż do godziny 21.00. Następnego dnia musiałyśmy ją dokończyć. Przygotowania pochłonęły nas całkowicie. Tak właśnie wygląda prawdziwa pasja, czyli całkowite poświęcenie się ważnej sprawie. Dzięki Bogu czas był dla nas łaskawy i udało się nam pokonać wszystkie trudności, które napotkałyśmy na swojej drodze. Podczas tworzenia wystawy uzyskałyśmy pomoc od pań z Referatu Promocji Miasta i Aktywności Społecznej: Agaty Motyl oraz Agnieszki Hanus. Niezbędnego wsparcia udzieliła nam moja była uczennica Justyny Konik, która obecnie jest dyrektorką Centrum Kultury „Karolinka” w Radzionkowie. Pomogło nam wiele osób m.in.: Natalia Kawka-Bień, Katarzyna Biadasiewicz, Dawid Tomczyk oraz Barbara Wolko. Mogliśmy również liczyć na pomoc dwóch pracowników działu technicznego: Wojtka i Henryka. Większość wspierających nas osób stanowili absolwenci gimnazjum. Wraz z nauczycielką Weroniką Sitarz dokonałyśmy ostatnich poprawek. Wspólnymi siłami osiągnęłyśmy zamierzony cel. Wyczekiwany przez wszystkich wernisaż poprzedziły dwa wydarzenia: msza święta w intencji beatyfikacji Sługi Bożego o. Ludwika Wrodarczyka OMI oraz projekcja filmu dokumentalnego pt. „Z Radzionkowa na ołtarze”. Kiedy w Centrum Kultury „Karolinka” odbywała się projekcja filmu, o. Andrzej Maćkow już nie żył. Poświęciłam mu fragment wystawy. W wyznaczonym przeze mnie miejscu znalazło się jego zdjęcie. Złożyłam przy nim świeże róże.

Jest Pani autorką książki pt. „Radzionkowskie Rody”. Opisała w niej Pani m.in. historię rodziny o. Ludwika Wrodarczyka OMI. Jak zrodził się pomysł na stworzenie zbioru artykułów obrazujących życie obecnych mieszkańców Radzionkowa oraz ich przodków? 

To był pomysł członków Radzionkowskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego oraz redakcji miesięcznika „Głos Radzionkowski”. Dzięki niemu mogłam rozwijać swoją kolejną pasję, którą jest pisanie artykułów. W miesięczniku opublikowano apel do radzionkowskich rodzin z prośbą, aby zgłosiły się do redakcji i opowiedziały o swoich przodkach. Niestety, nie wywołał on żadnego odzewu. Mieszkam w Radzionkowie od urodzenia i pracuję w tutejszej szkole, dzięki czemu znam wielu ludzi. Zaproponowałam więc, że sama się tym zajmę. Moim zadaniem było opracowanie cyklu obszernych tekstów na temat tutejszych rodzin. Kolejne artykuły były publikowane na łamach miesięcznika „Głos Radzionkowski” w ciągu czterech lat. Każdy z nich stanowił sagę wybranego rodu. W 2014 r. Radzionkowskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne wydało moją książkę pt.„Radzionkowskie Rody”, w której zebrałam wszystkie swoje teksty. Praca nad tym projektem sprawiła mi niesamowitą satysfakcję. Spotkałam się z dwudziestoma dziewięcioma rodzinami i poznałam losy ich przodków.

Co stanowi o wyjątkowości Radzionkowa?

 Wyjątkowość Radzionkowa tworzą wspaniali ludzie, którzy są oddani swemu miastu. Była wicedyrektor gimnazjum Weronika Sitarz mówiła o nich: „To są ludzie ambitni, wspierający innych, chcący zawsze zrobić coś lepiej.”. Nie bez powodu Radzionków zyskał miano „miasta ludzi z pasją”.

Chciałabym również pozostawić coś po sobie.(…) Moją pasją jest propagowanie wartości duchowych o. Ludwika Wrodarczyka OMI. Misjonarz jest dla mnie prawdziwą inspiracją. Z wielkim zainteresowaniem poznawałam historię jego życia, gromadziłam pamiątki po nim, a następnie opisywałam jego losy. Ta pasja zrodziła się z powinności krzewienia wartości chrześcijańskich, która na mnie spoczywa. Jestem bowiem nauczycielką religii katolickiej.

Herodot stwierdził: „Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje naszych czasów, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia.”. Czym jest dla Pani pasja?

Pasja zawsze wypływa z wnętrza człowieka. Ludzie z pasją są bezinteresowni, uskrzydleni, pełni energii i chęci do działania, darzący swoją małą ojczyznę wyjątkowymi uczuciami takimi jak: patriotyzm, przywiązanie do tradycji oraz wiary praojców, a także miłość do miejsca, w którym się żyje i dorasta. Miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby, a w tym wypadku – pragnienie dobra dla miasta i podejmowanie odpowiedniego działania. Rozwijam swoje zainteresowania z nieukrywanym entuzjazmem po to, aby dołożyć chociaż maleńką cząstkę siebie do historii mojego ukochanego Radzionkowa. Chciałabym również pozostawić coś po sobie. Oto moje filozoficzne rozważania na temat ludzkich pasji…

Za swoją działalność została Pani uhonorowana licznymi nagrodami: Nagrodą Honorową II stopnia „Crux Adalberti”, trzema Nagrodami Dyrektora Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka, a także Nagrodą Przewodniczącego Rady Miasta Radzionkowa za propagowanie wzorców etycznych wśród młodzieży gimnazjalnej oraz za duże zaangażowanie w popularyzację historii i tradycji miasta Radzionkowa (2006r.). Czy powyższe nagrody mobilizują Panią do tworzenia kolejnych ciekawych projektów?

Te nagrody są dla mnie bardzo cenne. Bardzo dziękuję osobom, które mi je przyznały. Pragnę jednak zaznaczyć, że nie pracowałam wyłącznie dla tych nagród. Śmiem stwierdzić, że wyzwalały one we mnie nową energię, dzięki której z entuzjazmem tworzyłam kolejne projekty. Zrealizowałam już wiele swoich pomysłów. Mam jeszcze kilka marzeń, które zostaną urzeczywistnione, jeżeli tylko Bóg mi na to pozwoli. Czy jestem osobą zasłużoną dla miasta? Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Spotkani przypadkowo ludzie często dziękują mi za to, co robię. W takich chwilach jest mi bardzo miło. Wiem, że to wszystko ma sens. Moją pasją jest propagowanie wartości duchowych o. Ludwika Wrodarczyka OMI. Misjonarz jest dla mnie prawdziwą inspiracją. Z wielkim zainteresowaniem poznawałam historię jego życia, gromadziłam pamiątki po nim, a następnie opisywałam jego losy. Ta pasja zrodziła się z powinności krzewienia wartości chrześcijańskich, która na mnie spoczywa. Jestem bowiem nauczycielką religii katolickiej. Uczyłam młodzież w Gimnazjum im. Ojca Ludwika Wrodarczyka od początku jego istnienia aż do wygaśnięcia na skutek reformy edukacji. Mimo tego, że gimnazjum już nie istnieje, przede mną wciąż pojawiają się nowe wyzwania. Cieszę się, że mogę nadal rozwijać swoją pasję.

Rozmawiała: Dagmara Nawratek


Śp. Maria Kielar-Czapla – absolwentka Instytutu Wyższej Kultury Religijnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Katowicach i Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, nauczyciel dyplomowany religii katolickiej, pasjonatka historii życia i męczeńskiej śmierci Sługi Bożego o. Ludwika Wrodarczyka OMI od momentu nadania jego imienia gimnazjum. Osoba zasłużona dla miasta Radzionkowa i uhonorowana licznymi nagrodami. Była sekretarzem i koordynatorem I Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Sługi Bożego ojca Ludwika Wrodarczyka OMI. Jego rozstrzygnięcie planowane jest na 25 października br.

(pg)