Ekstremalna Droga Krzyżowa – inicjatywa, która od kilku lat cieszy się ogromną popularnością. Ludzie idą samotnie, rozważając kolejne stacje drogi krzyżowej. Wszechogarniająca ciemność, cisza i droga do pokonania.

Kiedy 19 marca wracałem wieczorem z Wrocławia do klasztoru w Lublińcu, tuż za Opolem widziałem dużą grupę ludzi, podzielonych na pojedynczych piechurów, którzy zachowując odległości między sobą w milczeniu kroczyli, przemierzając ciemności. W blasku migających latarni widać było ich skupione twarze, kilkadziesiąt metrów dalej przy przydrożnym kamiennym krzyżu klęczał młody chłopak. Nie zważał na sznur samochodów, które snuły się w chłodny wieczór. Każdy miał swój cel – ja Lubliniec, gdzie czekała na mnie wspólnota, świętująca uroczystość św. Józefa, patrona oblatów-braci, inni kierowcy zmierzali do Opola, Wrocławia, Częstochowy… Ci milczący piechurzy mieli swój własny cel, różne intencje i przydrożne krzyże, rozsiane na trasie ich szlaku.

Wyjeżdżając spod opolskich Lędzin, zauważyłem światło, które paliło się w miejscowym kościele. Piękna, przytulna świątynia, do której dojeżdżałem, gdy posługiwałem w Opolu. Trwała adoracja Najświętszego Sakramentu, każdy mógł w milczeniu wejść, pobyć z Jezusem.

Pierwsza moja EDK to 2019 r. – była trudna… fizycznie, ale za to duchowo – meega przeżycie. W tym roku już czekałam na ten dzień (26 marca). Miesiąc temu byłam jeszcze chora na COVID’a, zmagałam się z strasznymi bólami głowy i osłabieniem, co rzutowało na niską kondycję fizyczną. Dwa dni przed EDK skończyłam 33 dniowe zawierzenie się Niepokalanemu Sercu, wiedziałam wtedy, że dam radę. Zebrana ekipa (12 osób), zielona trasa – 33 km do Marki Boskiej Pokornej w Rudach Raciborskich. Połowa trasy wypadała w tamtejszych lasach. Obcowanie z Panem Bogiem nocą wśród przyrody daje wiele pozytywnych emocji mimo tego, że to droga krzyżowa. Czułam, że robię coś dla siebie, dla innych i dla Niego. Przekroczyłam swoją barierę słabości fizycznej i wzmacniałam się duchowo. EDK dała mi wiele radości i mega energii do tego żeby dobrze żyć. Dziś wiem, że idę dobrą drogą w swoim życiu, wiele spraw trudnych nie muszę rozwiązywać sama tylko z Panem Jezusem.

Violetta Krystyna Nowak-Chodorowska z oblackiej parafii w Kędzierzynie-Koźlu.

Trasa niebieska: 100-lecia Powstań Śląskich 50 km. Było bardzo ciężko, szczególnie problemy zaczęły się pojawiać w miejscu, gdzie w zeszłym roku musiałem zrezygnować, ponieważ nie byłem już w stanie iść dalej – do przejścia wiele nie zostało, bo około 15 km. Góra św. Anny była na wyciągnięcie ręki. Nie zakładałem w tej edycji, tak jak w poprzedniej edycji, że pójdę sam. Tydzień przed EDK poszedłem na wieczorne czuwanie w parafii. Zawierzyłem wszystkie sprawy Bogu, poszedłem do spowiedzi i uzyskałem wewnętrzny spokój, taki, że Bóg o wszystko się zatroszczy. Tak było, jest i będzie, ponieważ dzięki ludziom postawionym na mej drodze, osiągam pełną satysfakcję z tego, co robię, a EDK osiąga kolejny sukces, dzięki Bogu. Bez ludzi i sztabu EDK by nie było – każdy komu się chce, to może być liderem oraz uczestnikiem tej formy duchowości.

Oj, ciężko było, ale jakimś cudem przeszedłem całość – gdyby nie tytanowe kijki od kolegi, to chyba bym nie doszedł, bo na końcówce już kolana bolały. Przeszliśmy z kolegą 50 km, szliśmy prawie ramię w ramię, było ciężko, ale dotarliśmy przed godziną 11:00 na Górę św Anny z nadzieją na Mszę świętą o 11.00, lecz okazało się że Eucharystii nie ma, ponieważ o tej godzinie odprawia się ją od maja do października. No nic, trudno, wróciliśmy do domu, ale ogólnie myślę, że wszystko wyszło pięknie i jeszcze raz dziękuję za wszystko! Teraz ważne, co zrobimy po przeżyciu EDK, bo pewne zmiany na lepsze nie przychodzą od tak, trzeba na nie zapracować, systematyczną ciężką pracą nad sobą, a to już nie jest czasem takie proste, jak samo przejście EDK.

Rafał Szustakiewicz – Kędzierzyn-Koźle

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2021

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2021

Opublikowany przez Telewizja Kędzierzyn-Koźle Sobota, 27 marca 2021

(pg/zdj. autorów świadectw)