Był Wielki Czwartek, 2 kwietnia 1885 roku. W północno-zachodniej Kanadzie tworzono rezerwaty dla Indian. Powodem działań rządu kanadyjskiego była ekspansja białego człowieka, który zajmował naturalne ziemie miejscowej ludności. Bawoły, które były głównym źródłem pożywienia rdzennych mieszkańców, zaczynały znikać, a handel futrami nie był już tak opłacalny jak w przeszłości. Relokacja Indian wydawała się dla rządu dobrym rozwiązaniem, większość plemion rzeczywiście pokojowo przemieszczało się na wyznaczone terytoria. Niemniej jednak w powietrzu czuć było napięcie, szczególnie ze strony młodych wojowników i kilku agitatorów.

Tablica upamiętniająca masakrę we Frog Lake

W rękach trzymali zakrwawione krzyże oblackie

Misjonarze oblaci w Kanadzie pracowali także wśród rdzennej ludności. Nie dzielili ludzi na białych i kolorowych. Misje katolickie stanowiły schronienie, pomoc w trudnościach, ale także oferowały edukację indiańskim dzieciom.

Ojciec André zanotował w swoim dzienniku:

Dziś rano przyszedł list z Battlefort z najstraszliwszą i niepokojącą wiadomością. (…) Dobrzy i drodzy ojcowie: Fafard i Marchand oraz dwóch braci zostało zabitych przez część członków plemienia Wielkiego Niedźwiedzia. (…) Dobry ojciec Fafard, który był im tak oddany, pracował dzień i noc, aby dokończyć budowle, wznoszone tak wielkim kosztem. (…) Gdy w niedzielę byłem nad jeziorem Frog, byłem bardzo zbudowany, widząc tego drogiego ojca, który cały dzień zajmował się spowiedziami rodzimych dzieci.

Wielki Niedźwiedź był wodzem Indian Cree. Z powodu głodu, jaki dotykał jego plemię, w 1882 roku podpisał traktat o relokacji. Zwlekał jednak z wyborem nowego terytorium. Podczas zimy 1884/1885 społeczność tych Indian przebywała w rezerwacie Frog Lake. Wielki Niedźwiedź był człowiekiem pokojowo nastawionym do białych ludzi. Podobne nastawienie cechowało wodza rezerwatu – Ohneepahoa. Dwóch ludzi zadecydowało o rzuceniu iskry zapalnej – syn Wielkiego Niedźwiedzia, Imasees oraz wódz wojenny plemienia, Wędrowny Duch.

W Wielki Czwartek 1995 roku dwaj buntownicy wraz z młodymi wojownikami plemienia Cree zrabowali broń białym ludziom. Zakładników zgromadzono w kościele katolickim, w którym oblaci odprawili krótką Mszę świętą. Po niej Wędrowny Duch zamierzał odesłać białych ludzi na terytoria, dotychczas zamieszkałe przez plemię Wielkiego Niedźwiedzia. Wynikła szarpanina, oblaci próbowali uspokoić sytuację i doprowadzić do ostudzenia emocji. Padły strzały.

W Wielki Czwartek 2 kwietnia 1885 r. Léon Fafard i Félix Marchand zostali zabici przez Metysów nad jeziorem Frog. Znaleziono ich ciała, trzymające w dłoniach zakrwawiony krzyż oblacki, jakby chcieli zaznaczyć tożsamość ich misji z misją Chrystusa, udział w szaleństwie krzyża – napisano we wspomnieniu.

Ojcowie zostali zabici, bo swoim miłosierdziem chcieli bronić białych i ocalić ich od ciosów, które im groziły – dopowiada ojciec André.

W zamieszkach we Frog Lake zginęło dziewięciu białych ludzi. Ostatecznie prowodyr powstania – Wędrowny Duch, został stracony w forcie Battleford. Wielki Niedźwiedź, który nie chciał rozlewu krwi, ale nie potrafił zapanować nad swoimi wojownikami, został osadzony w więzieniu. Imasees, który namawiał do zabójstwa, ale nie brał czynnego udziału w masakrze, uniknął kary.

Całkowita oblacja

Oblacja oznacza całkowitą ofiarę misjonarza Niepokalanej dla Boga. Oddać życie za tych, wśród których posługują synowie św. Eugeniusza. W misji nad jeziorem Frog misjonarze oblaci ofiarnie pracowali dla ludzi, bez względu na ich kolor skóry, czy pochodzenie.

Biskup Witalis Grandin OMI – Sługa Boży, którego proces beatyfikacyjny jest w toku, tak pisał do zrozpaczonych rodziców ojca Fafarda:

Droga Pani Fafard, może Pani porównać swój ból z bólem Najświętszej Dziewicy, a tym bardziej z bólem ofiary Kalwarii; drogi męczennik umarł także za zbawienie swoich braci, za zbawienie swoich oprawców.

(zdj. G. Nowak OMI)

Rodzicom ojca Marchanda napisał:

Dwaj ojcowie „byli bardzo blisko siebie, traktując misję jako swoje wspólne zadanie. Obaj należeli do tej samej rodziny zakonnej, kochali się i często się spotykali, wspierając się w wielu trudnościach. Obaj byli także ofiarami swojego oddania, męczennikami dobroczynności…

Ciała dwóch męczenników spoczywają na katolickim cmentarzu w Saint-Albert w Kanadzie.

 

(pg)