Kiedy młodzież oddaje swoje życie Panu Bogu, ja jestem o nich spokojny. Pan Bóg ich poprowadzi.

Z o. Janem Wlazłym OMI – dyrektorem Sekretariatu Powołań Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów MN rozmawia o. Paweł Gomulak OMI

P. Gomulak OMI: Za kilka dni matury – oczywiście wszystkim zdającym egzamin dojrzałości – życzymy powodzenia. A po maturze – do oblatów?

J. Wlazły OMI: Nie tylko życzymy powodzenia, ale za wszystkich maturzystów się modlimy. Prosimy Pana Boga o pomyślne wyniki egzaminów i dobre wybory. Każdego roku, za maturzystów którzy są w kontakcie z Sekretariatem Powołań odprawiam 5 Mszy świętych. Tak jest również w tym roku. Modlimy się, aby młodzi ludzie wybierali życie Misjonarza Oblata Maryi Niepokalanej jako swoją drogę do świętości i szczęścia. Maturzystów i studentów, już po egzaminach, zapraszamy do naszego klasztoru i domu nowicjatu na Świętym Krzyżu na kilka dni odpoczynku i rozeznawania swojej drogi życiowej. W tym roku będzie to w dniach 21-24 maja. Młodzież, która jest z nami w kontakcie wie, że może w każdym dogodnym dla siebie terminie, przyjechać do któregoś z naszych klasztorów na kilka dni odpoczynku, przyjrzenia się naszemu życiu i rozeznawania.

Zobacz: [Święty Krzyż: Dni skupienia dla maturzystów i studentów]

Jak wygląda formacja u oblatów z perspektywy dyrektora Sekretariatu Powołań?

Najkrócej mówiąc formacja w naszym Zgromadzeniu to rok prenowicjatu, rok nowicjatu i 6 lat studiów seminaryjnych – dla kandydatów do kapłaństwa. Dla kandydatów na braci zakonnych rok prenowicjatu, rok nowicjatu, 2 lata formacji w seminarium i 3 lata junioratu braci. Dla mnie jako duszpasterza powołań formacja zaczyna się już w momencie pierwszego kontaktu z zainteresowanym. Staram się pokazywać młodym na czym polega życie Misjonarza Oblata Maryi Niepokalanej i że życie zakonne jest jedną z opcji, także dla nich. Moja rola to podpowiadać, jak rozeznawać powołanie. Dla tych, którzy odkrywają w sobie marzenie o życiu zakonnym w naszym Zgromadzeniu, jestem osobą, która stara się tłumaczyć jak to marzenie zrealizować. Z osobami zdecydowanymi na wstąpienie do klasztoru, spotykam się, by poznać ich motywacje i historię życia, poznać ich rodzinę, ale także zebrać komplet dokumentów i przekazać je ojcu prowincjałowi, bo to on podejmuje ostateczną decyzję o przyjęciu danego człowieka do Zgromadzenia.

Czym są rekolekcje powołaniowe? Czy tylko dla przyszłych zakonników?

Kiedy uczniowie pytali Jezusa: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz”, On odpowiedział: „chodźcie, a zobaczycie”. To zdanie najlepiej oddaje, czym są rekolekcje powołaniowe. Chodzi w nich o to, by młodzi mogli zobaczyć, przekonać się, jak życie zakonne rzeczywiście wygląda. Mogą zobaczyć jak oblaci mieszkają, jak jedzą, spędzają czas, pracują, widzą nasze braterskie relacje. To moment, w którym chłopcy mogą odkryć w sobie pragnienie, że oni też chcą tak żyć. Oczywiście, będą i tacy, którzy odkryją, że to na pewno nie jest ich droga. I dla takiego przekonania, też warto wziąć udział w rekolekcjach. Rekolekcje powołaniowe to spotkania z Panem Bogiem, oblatami, i rówieśnikami, które mają pomóc odkryć, do czego Pan Bóg wzywa. Jedni odkryją, że ich powołaniem jest rodzina, inni wybiorą nasze Zgromadzenie, a jeszcze inni kapłaństwo diecezjalne lub inną rodzinę zakonną.

Głosisz też rekolekcje dla grup mieszanych (męsko-damskich), Kadetów Rycerzy Jana Pawła II. Czy ma to związek z pracą w Sekretariacie Powołań?

Wszędzie, gdzie się pojawiam staram się pokazywać młodym, że życie zakonne jest jedną opcji na ich życie. Jestem przekonany, że to moje pierwsze zadanie. Dlatego każda moja posługa ma wymiar powołaniowy. Staram się też pamiętać, że nie można mówić o pójściu za Panem Bogiem bez prowadzenia młodych ludzi do relacji z Nim. Każde rekolekcje, spotkanie z młodymi, które pomaga im odkrywać Pana Boga, ma również wymiar powołaniowy. Kiedy młodzież oddaje swoje życie Panu Bogu, przyjmuje szkaplerz np. Matki Bożej Kodeńskiej, ja jestem o nich spokojny. Pan Bóg ich poprowadzi.

Jan Wlazły OMI podczas rekolekcji dla Kadetów na Rycerzy Jana Pawła II

Na czym, według Ciebie, polega największa trudność w wyborze drogi życia konsekrowanego?

To trudne pytanie. Myślę, że dziś dużą trudnością, z którą młodzi się zmagają jest fakt, że mają bardzo wiele opcji do wyboru. Mogą studiować, pracować, wyjechać za granice, podjąć się wolontariatu, rozpoczynać własne działalności. Mają bardzo szeroki wachlarz możliwości i to jest dobre. Niestety jednak wielu młodych, którzy są świadomi, ile kierunków stoi przed nimi otworem, nie potrafią się zdecydować na żaden z nich. Stoją w miejscu, jakby czekali na to, że coś ich popchnie w którąś stronę. Zwlekają z decyzją. Spotykam ludzi, którzy mają ponad 30 lat i ciągle nie wiedzą co wybrać. To trudne.
Druga trudność to mylenie celu życia ze środkami. Studia przecież nie są celem samym w sobie, one są tylko pewnym etapem. Dziś mam wrażenie, że młodzi nie wybierają tego co jest celem, ale wybierają środki, które im się wydają atrakcyjne. Warto, żeby pamiętali, że celem naszego życia jest świętość, życie z Bogiem w wieczności. Że droga pójścia za Panem Bogiem to również droga realizacji swoich najpiękniejszych marzeń. To droga, na której można się spełniać, realizować siebie.

 

(pg)