Biskupi Sri Lanki postawili władzom tego kraju ostateczne ultimatum. Albo w wciągu miesiąca otrzymają wiarygodną odpowiedź, co do sprawców i zleceniodawców krwawych zamachów, jakie miały miejsce w tym kraju w Niedzielę Wielkanocną w 2019 r., albo zwrócą się o pomoc do wspólnoty międzynarodowej, w tym do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze.

Lankijscy biskupi przypominają, że w wielkanocnych zamachach na kościoły i hotele zginęło 279 osób, a 500 zostało rannych. Do ataków przyznała się lokalna grupa islamskich ekstremistów. Jednak nikt do tej pory nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

W czasie zamachów, wiele obaw było także o posługujących tam oblatów. Na szczęście żaden oblat nie ucierpiał w wyniku tych dramatycznych wydarzeń. Zagrożenie było bardzo duże, ponieważ w sąsiedztwie jednego z miejsc, w którym dokonano samobójczego ataku – kościoła św. Sebastiana w Negombo – znajduje się, prowadzony przez oblatów, Mazenod English Institute. Misjonarze prowadzący tę szkołę a Wigilię Paschalną celebrowali właśnie w świątyni, która została zniszczona (atak został przeprowadzony w Niedzielę Zmartwychwstania).

Zobacz: [Sri Lanka: Druga rocznica zamachów wielkanocnych]

Ofiary zamachów domagają się sprawiedliwości, mamy prawo poznać nazwiska zarówno zamachowców, jak i zleceniodawców – czytamy w apelu do władz wystosowanym przez biskupów w imieniu Katolickiego Komitetu ds. Sprawiedliwości dla Ofiar.

Biskupi zarzucają policji opieszałość i niedbałość w prowadzeniu śledztwa. Podkreślają zarazem, że 26 miesięcy, jakie upłynęły od zamachów, i pięć od publikacji raportu komisji prezydenckiej na ten temat jasno pokazują, że komuś zależy na tym, by całą sprawę zamieść pod dywan i nie pozwolić, by prawda nie wyszła na jaw.

Winni tych masakr muszą odpowiedzieć za swe czyny, ofiary mają prawo do sprawiedliwości – podkreślają biskupi, przypominając władzom Sri Lanki, że powinny działać na rzecz prawdy, sprawiedliwości państwa prawa, a nie jedynie własnych korzyści politycznych.

(KAI/pg)