30 sierpnia 2021

MAJĄC PEŁNIĘ KONIECZNYCH DARÓW DO ZARZĄDZANIA ZGROMADZENIEM Eugeniusz kończy, przytaczając list, jaki na temat oblatów skierował do niego biskup Montrealu: […]

30 sierpnia 2021

MAJĄC PEŁNIĘ KONIECZNYCH DARÓW DO ZARZĄDZANIA ZGROMADZENIEM

Eugeniusz kończy, przytaczając list, jaki na temat oblatów skierował do niego biskup Montrealu:

Zresztą to, co czym księdzu biskupowi mówię, nie jest żadną skargą, ale tylko po to, aby ksiądz biskup był na bieżąco z tym, co tutaj się dzieje.

Następnie odwołuje się do tej specjalnej łaski, jaką jest bycie superiorem generalnym:

Bowiem mając pełnię koniecznych darów do zarządzania zgromadzeniem, dysponuje ksiądz biskup łaską stanu, aby wszystkim i każdemu ze swoich członków dawać kierunek i życie…

Przekazuje także listę poleceń, którą kończy następująco:

Jeszcze raz, jeśli księdzu biskupowi to wyjawiam to jedynie po to, aby był ksiądz biskup w stanie lepiej ukazać swym dzieciom w Kanadzie to skuteczne działanie, którego wartość da się odczuć za morzami.

Komentarz Eugeniusza:

Co za wspaniały list! Niezależnie jak bardzo jest dla mnie zobowiązujący, moją duszę napełnił najżywszymi uczuciami wdzięczności wobec świętego prałata, który zadał sobie trud, aby do mnie napisać.

List biskupa Montrealu do Eugeniusza, który zgłębialiśmy, ukazywał pewne błędy oblatów wymagające szczególnej uwagi. Sposób, w jaki to czyni, już sam w sobie jest nauczką. Eugeniusz komentuje:

Co za takt, łagodność, co za miłosierdzie! Z tyloma powodami do niezadowolenia nie sformułować skargi, ukazać jedynie dzieła i cnoty tych, którzy okazują się tak niedoskonali, tak bardzo poniżej ich świętej misji, jak to czyni w pierwszej części listu, której nie przepisałem. Ale również co za lekcja w poleceniach, które mi sugeruje, aby im wydać!

Jeśli chodzi o pewne błędy, Eugeniusz jest zaskoczony, ponieważ obawia się, że jego marzenia o życiu zakonnym i sukcesach misyjnych jego synów nie zostały zrozumiane i doprowadza do katastrofy:

Ani jednego bezpodstawnego słowa. To najczystsza prawda. To wierne lustro zbyt bezspornej rzeczywistości. Mam rozdarte serce. Oto przekonani, że we wszystkim niewłaściwie postąpili. Żadnego zwolnienia za słuszne zarzuty. Wszyscy ze swej strony przyczynili się do utraty szacunku i kompromitacji zgromadzenie, którego tak ubogi obraz ukazują w nowym świecie.

Dziennik, 20.03.1843, w: EO I, t. XXI.

Jego koszmary nigdy się nie spełniły, a misjonarze wydali wspaniały plon. Uderza mnie zdolność biskupa Bourgeta, aby dostrzec dobro każdej osoby i jej możliwości, aby nigdy nie dopuścić, by błędy przyćmiły dobro.

Eugeniusz uznał tę postawę, kiedy odpowiedział na jego list:

Co za list, na który mam odpowiedzieć! Korzę się przed sercem, które go podyktowało. Nie, Księże Biskupie, nigdy nie będę mógł wyrazić, do jakiego stopnia poruszył on mą wrażliwość i wzbudził mój podziw i wdzięczność. Proszę pozwolić, że otworzę swoje serce z tą prostotą i szczerością, która wyklucza wszelkie pochlebstwa. W każdej linii podziwiałem wspaniałomyślność biskupa, dobroć ojca, oddanie przyjaciela. Chciałbym, aby ci, których to dotyczy, mieli zawsze przed oczami ten wspaniały list, tak jak ja go przechowuję wyryty w mojej duszy… Cieszę się z dobra, jakiego dokonują w diecezji Księdza Biskupa, a świadectwo, jakie Ksiądz Biskup raczy im wystawić, napełnia mnie radością. Ale to nie wystarcza. Słyszę, iż nie sprawiają Księdzu Bisku­powi żadnego niepokoju ani żadnej troski i ośmielam się przypuszczać, iż tak będzie.

List do Ignace’a Bourgeta, biskupa Montrealu, 30.05.1843, w: EO I, t. 1, nr 18.