W Kereng niedaleko Figuil w północnym Kamerunie otwarto szkołę im. Moniki Pacholak-Wiśniewskiej. Wolontariuszka miała 44 lata, przez 20 lat związana z Fundacją „Redemtoris Missio”. W budowie żywego pomnika jej pamięci pomagali misjonarze oblaci: o. Alojzy Chrószcz OMI oraz śp. o. Jerzy Kalinowski OMI. Ten ostatni, przed śmiercią wykonał pamiątkową tablicę, która została zawieszona na szkole.

W wiosce żyje 1500 ludzi, utrzymują się tylko z rolnictwa, nikt nie jest urzędnikiem. Wcześniej dzieci do szkoły miały kilka kilometrów – wyjaśnia o. Alojzy Chrószcz OMI.

Poprzednia szkoła zbudowana była z tyczek prosa, przykryta słomianym dachem. W porze deszczowej dach przeciekał, a klepisko zamieniało się w błoto. Pracował w niej jeden nauczyciel, który na przemian uczył w trzech klasach. Budowa murowanej szkoły zrodziła się w ramach czynu społecznego, rodzice wypalali cegły, a dzieci same nosiły piasek z rzeki. Problemy pojawiły się, gdy trzeba było zatrudnić specjalistów.

Pomoc przyszła ze strony Fundacji „Redemptoris Missio”. Na chwilę obecną uczy się tutaj 96 uczniów w sześciu klasach. Można było też zwiększyć kadrę nauczycielską. Jak podkreśla polski oblat, o poziomie nauczania świadczy fakt, że podczas egzaminów końcowych na 20 zdających, pozytywny wynik otrzymało 18 dzieci.

Chcemy, by dzieci mogły siedzieć w ławkach, by mogły czytać z tablicy, by nie padał na nie deszcz i nie doskwierał im upał. By szkoła była ich azylem i oknem na świat – mówią przedstawiciele fundacji, zapowiadając budowę kolejnych szkół.

Podział edukacji w Kamerunie odzwierciedla system francuski, ale na słowie „odzwierciedla” wiele w zasadzie się kończy. Wprawdzie od 2000 roku szkolnictwo na poziomie podstawowym jest bezpłatne, ale rodzice ponoszą ogromne koszty finansowe za wyprawkę szkolną dla dzieci. Obowiązkowe nauczanie obejmuje tylko okres do 12. roku życia. O dalszej edukacji – na poziomie szkoły średniej – większość Kameruńczyków może zapomnieć, ze względu na wysokie opłaty za czesne. Analfabetyzm jest tutaj wysoki – sięga blisko 50%. Wprawdzie lepsza sytuacja jest na południu kraju, ale tam gdzie posługuje o. Alojzy Chrószcz OMI, na północy, sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.

(pg/zdj. A. Chrószcz OMI/Fundacja „Redemptoris Missio”)