W Polsce posługuje około tysiąca kapelanów szpitalnych – odwiedzają chorych, udzielają sakramentów, towarzyszom rodzinom w trudnych sytuacjach związanych z chorobą i śmiercią bliskich. Często są ostatnimi, którzy towarzyszą umierającym w przejściu do domu Ojca. Z o. Krzysztofem Neringiem OMI z Opola, kapelanem Szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, rozmawia Koordynator Medialny Polskiej Prowincji.

o. Krzysztof Nering OMI (zdj. archiwum prywatne)

o. Paweł Gomulak OMI: Na czym polega posługa kapelana w szpitalu? Czy jest to ważna obecność dla pacjentów?

o. Krzysztof Nering OMI: Najpierw powiem na czym nie polega posługa kapelana w szpitalu, a mianowicie nie polega na zastępowaniu lekarza, pielęgniarki czy innego członka zespołu medycznego. Najkrócej mówiąc, posługa kapelana to realizacja chrześcijańskiej idei caritas – miłosierdzia. Jest również dopełnieniem zadań wykonywanych przez personel medyczny, które obejmują płaszczyznę duchową, psychologiczną, egzystencjalną i społeczną pacjenta. Obecność kapelana jest ważna przede wszystkim dla osób wierzących, ich rodzin i personelu który dostrzega potrzeby duchowe pacjenta. Dla pozostałych? Myślę, że jest im to obojętne.

Posługujesz obecnie w szpitalu MSWiA w Opolu, wcześniej posługiwałeś w różnych placówkach medycznych, czy szpitale różnią się między sobą? Jak do posługi kapelana podchodzi personel medyczny?

Wcześniej pracowałem w Szpitalu Psychiatrycznym i Powiatowym w Lublińcu. Teraz oprócz posługi w szpitalu MSWiA, dodatkowo we wtorki i środy mamy dyżur w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu, który znajduje się na terenie naszej parafii. Szpitale różnią się swoją specyfiką chociaż cel mają ten sam: dobro pacjenta. Podobnie jeżeli chodzi o personel. Jest różnie, część personelu jest życzliwa, część obojętna, a część pewnie byłaby zadowolona, gdyby kapelan nie przychodził. Wynika to z ich osobistych relacji z Kościołem.

Wiemy, że Eugeniusz jako młody kapłan posługiwał wśród jeńców wojennych w Aix, czy czujesz jakąś szczególną więź z Założycielem w Twojej posłudze?

Tak. Przede wszystkim jestem z Niego dumny. Chciałbym jak On być wśród najbardziej potrzebujących, chorych i cierpiących, choć nie jest to łatwe. Duch Święty, który prowadził Eugeniusza, prowadzi także dzisiaj. Trzeba się tylko odważyć. Być pośród ludzi, towarzyszyć im w bólu, a często w ostatnich chwilach ich życia. Nie jest to łatwe.

Czego życzyć pracownikom służby zdrowia – w tym kapelanom szpitalnym – w dniu wspomnienia św. Łukasza?

Pracownikom służby zdrowia życzę dużo cierpliwości, a kapelanom wrażliwości na potrzeby pacjenta.

 

(pg)