18 listopada 2021

JAKA MOC MOGŁA ZRODZIĆ TAK WSPANIAŁE OWOCE? Medytując nad niesamowitym dobrem, jakie rodziło się w parafii po misjach, Eugeniusz dziwi […]

18 listopada 2021

JAKA MOC MOGŁA ZRODZIĆ TAK WSPANIAŁE OWOCE?

Medytując nad niesamowitym dobrem, jakie rodziło się w parafii po misjach, Eugeniusz dziwi się nawróceniu tylu mężczyzn, którzy przeważnie nigdy nie uczęszczali do kościoła i często z Kościołem walczyli.

Jaka moc mogła zrodzić tak wspaniałe owoce? Trzeba było widzieć tych mężczyzn, którzy przez miesiącem, być może przez piętnastoma dniami, nie odważyli się uczynić znaku krzyża wchodząc do kościoła, jakby tam zawsze wchodzili; dzisiaj, w niedzielę pięćdziesiątnicy, to znaczy w niedzielę nazywaną przez światowców tłustą, z odwagą przed całym miastem, które dotychczas w mniejszym lub w większym stopniu gorszyli, dali się poznać jako odważni uczniowie Zbawiciela; podczas całej procesji nie tylko śpiewali pieśni wdzięczności na chwałę Boga, ale szczycili się swym nawróceniem i nie zwracali uwagi na ludzki szacunek, ale z odwagą w butonierce nosili krzyż, widzialny znak ich pojednania z Bogiem, i nawet po nabożeństwie, na którym wszyscy byli i stanowili wspinały oddział zbrojny, nie chcieli go zdjąć, ale zachowali go udając się indywidualnie do domu. To coś wspaniałego i jednocześnie cudownego, jeśli wie się, w jakim czasie żyjemy i jacy są żyjący wśród nas mężczyźni.

Dziennik, 18.01.1844, w: EO I, t. XXI.

Napisał do ojca Tempiera, aby podzielić się z nim swoimi odczuciami:

Wyobraźcie sobie, że wczoraj w kościele w St-Cannat spotkałem tysiąc zgromadzonych mężczyzn, śpiewających donośnymi głosami pieśni wdzięczności na mój przyjazd. Mam potwierdzenie, że ponad dwieście tysięcy przyjęło komunię. Po południu olbrzymia procesja złożona z wielu mężczyzn jeszcze budziła ludzki podziw i przeniosła się w okolice placu du Calvaire, który był zapełniony podobnie jak przyległe ulice, okna, balkony i okoliczne dachy. Löwenbruck wygłosił kazanie u stóp krzyża, a proboszcz udzielił błogosławieństwa Przenajświętszym Sakramentem. Każdy mężczyzna w butonierce miał mały krzyżyk zawieszony na wstążeczce. Tego znaku zwycięstwa nie chcieli odpinać przez cały dzień, a ci mężczyźni, którzy jeszcze kilka dni temu robili się czerwoni, czyniąc znak krzyża przy wejściu do kościoła, odważyli się nosić ten pobożny znak na wszystkich ulicach miasta i w porcie, gdzie wielu widziano spacerujących. Czyż to nie zdumiewająca rzecz? A gdyby trzeba było powiedzieć o kobietach? Wiadomo, co są w stanie uczynić przy takiej okoliczności.

List do ojca Henryka Tempiera, 19.02.1844, w: EO I, t. X, nr 834.

 

Jakże wspaniale jest dzielić się wzruszającymi słowami Eugeniusza, uczuciami, które wypływały z jego wielkiego serca, z których zrodziła się mazenodowska rodzina.