Obra: klerycy „na stopa” do Rzymu [RELACJA]

Wyruszyli autostopem z Wrocławia do Rzymu. Po drodze przeżyli wszystko: zmienne trasy, brak transportu, nieprzespane noce, ale też Eucharystię wśród nieznajomych i doświadczenie wspólnoty. Ich droga do domu generalnego zgromadzenia była prawdziwą pielgrzymką serca.

30 lipca 2025

Pomysł pielgrzymki zrodził się we wrześniu ubiegłego roku – dwóch kleryków postanowiło, że część swoich wakacji poświęcą na doświadczenie czegoś nieco szalonego: pielgrzymowania bez planu, ale z wiarą. Cel był jasny – Rzym, Dom Generalny Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

19 lipca przyjechali do Wrocławia. Noc spędzili u rodziny jednego ze współbraci – gest gościnności, który wiele razy się w tej podróży powtórzy. Następnego dnia rano uczestniczyli we mszy świętej, zjedli śniadanie i… stanęli z plecakami na wylotówce z miasta.

Kierunek: Praga? Monachium? Nie – Wiedeń!

Pierwsze auto – po półtorej godziny oczekiwania. Zabrał ich młody programista i muzyk, z którym toczyli długą rozmowę o wierze. Chłopak nie potrafił określić swojej przynależności religijnej. To był ważny moment – spotkanie „na granicy” wiary, szczere i otwarte.

Kolejne auto – kamper, którym jechali dwaj panowie wracający z festiwalu reggae. Podwieźli ich do Ząbkowic Śląskich. Tam kolejna próba – i kolejna niespodzianka. Panowie, którzy zabrali ich dalej, jechali… do Wiednia. Jeden z nich pochodził spod Wolsztyna i kojarzył obrzańskie seminarium.

Wieczorem, po pokonaniu 600 km, dotarli do stolicy Austrii i znaleźli nocleg w Polskiej Misji Katolickiej prowadzonej przez zmartwychwstańców.

Fot. archiwum kl. Dawida Sowy OMI

Dzień drugi: beton, upał i pustka

Po porannej Eucharystii i szybkim śniadaniu ruszyli z nadzieją, że już niedługo będą w Italii. Jednak Wiedeń okazał się nieprzyjazny dla autostopowiczów. Brak cienia, 30-stopniowy upał i zero zainteresowanych kierowców. Po dwóch godzinach – zmiana planu.

Zdecydowali się na pociąg do Judenburga. Tam, przy stacji i restauracji fast-foodowej przy autostradzie, znów próbowali łapać stopa. Rozmawiali z Polakami, zagadywali – bezskutecznie. Dopiero wieczorem ruszyli koleją do Villach w Alpach. Po północy siedzieli jeszcze na stacji benzynowej, jedząc zupki chińskie i czekając na cud.

Dzień trzeci: Udine – miasto odpoczynku i relacji

Udało im się zamówić przejazd przez Blablacar – niestety, kierowca anulował go o 1.20 w nocy. Wrócili na stację kolejową, przysypiali na ławce i o świcie znów próbowali łapać stopa. Bezskutecznie.

W końcu – znów kolej – pociąg do włoskiego Udine. Tam spotkali znak „zakaz autostopu”, co tłumaczyło niechęć włoskich kierowców do zabierania autostopowiczów. Po krótkiej modlitwie w katedrze postanowili szukać noclegu.

Siostry franciszkanki skierowały ich do miejscowego seminarium, a tam trafili do… redemptorystów. I to było jak dom: mieszkanie, prysznic, jedzenie, rozmowa, otwartość.

Wieczorna Eucharystia z niewielką wspólnotą była jednym z najważniejszych przeżyć duchowych całej podróży – liturgia, relacje, serdeczność starszego kapłana. Jak piszą: „czuliśmy się jak u siebie”.

Fot. archiwum kl. Dawida Sowy OMI

Dzień czwarty: włoską koleją do domu generalnego

Ze względu na ograniczenia autostopowe we Włoszech, klerycy postanowili kontynuować podróż pociągami. O poranku ruszyli z Udine przez Wenecję, Bolonię i Florencję – do Rzymu.

Po 19.45 dotarli na dworzec Termini, a stamtąd – metrem na Via Aurelia, do domu generalnego oblatów. Przywitał ich o. Mateusz, który jeszcze niedawno studiował z nimi w Obrze. Wieczorem modlili się przy relikwiach serca św. Eugeniusza de Mazenoda. Eucharystię celebrował o. Rafał Chilimoniuk OMI.

Dzień piąty: Watykan, Dykasteria ds. Ewangelizacji i jedność Kościoła

O poranku Eucharystia w międzynarodowym scholastykacie. Potem śniadanie i cały dzień intensywnego zwiedzania: Schody Hiszpańskie, Dykasteria ds. Ewangelizacji (Propaganda Fide), przejście przez Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra, modlitwa przy grobie Jana Pawła II.

To właśnie tam, przy grobie papieża, głęboko doświadczyli jedności Kościoła. Po południu wrócili na modlitwy wieczorne w domu generalnym, wspólnie z uczestnikami Kongresu Młodzieży Oblackiej. Wieczorem – rozmowy z klerykami i nocne zwiedzanie Rzymu.

Fot. archiwum kl. Dawida Sowy OMI

Świadectwo drogi

To była pielgrzymka pełna zmian, zmęczenia i zaskoczeń. Ale przede wszystkim – pełna spotkań: z Bogiem, z drugim człowiekiem, z samym sobą. I z Kościołem – żywym, różnorodnym, otwartym. „Zrozumieliśmy, że nie liczyło się tylko dotarcie do celu, ale sama droga – wymagająca, pełna sensu, prowadzona duchem misji. Jak życie oblata” – relacjonują.

 

___________________________________

Klasztor w Obrze k. Wolsztyna istnieje od 1291 r., kiedy na te tereny południowej Wielkopolski przybyli cystersi. Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej mury pocysterskie przejęli w 1926 r., organizując w nich Wyższe Misyjne Seminarium Duchowne. Wykształcili tu do 1939 r. niespełna 100 prezbiterów, którzy rozpoczęli pracę w kraju jako rekolekcjoniści i duszpasterze parafialni i sanktuaryjni, a także poza krajem – jako misjonarze i duszpasterze polonijni. W okresie powojennym mury seminarium opuściło około 700 wyświęconych księży. Dziś absolwenci seminarium pracują na wszystkich kontynentach, w ponad 25 krajach. Sześciu z nich przyjęło świecenia episkopatu: Eugeniusz Jureczko OMI (Kamerun; zmarł w 2018 r.), Jacek Pyl OMI (Ukraina-Krym), Radosław Zmitrowicz OMI (Ukraina), Wiesław Krótki OMI (Kanada Północna – Eskimosi), Jan Kot OMI (Brazylia) i Marek Ochlak OMI (Madagaskar). Aktualnym przełożonym i rektorem seminarium jest o. dr Sebastian Łuszczki OMI. 

 

Tekst: Dawid Sowa OMI/ Robert Grabka OMI – misyjne.pl

Fot. Dawid Sowa OMI