Nasza historia: Józef Kamiński OMI – polscy oblaci jadą do Szwecji i Kamerunu

Józef Kamiński OMI objął funkcję superiora Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej już w czasie, gdy po powojennym odrodzeniu mogła ona wysyłać polskich oblatów na misje zagraniczne. Za jego kadencji polscy oblaci wyjechali do Skandynawii, przygotowano również wyjazd na misje w Kamerunie.

17 stycznia 2026

Józef Kamiński OMI pochodził z dużej rodziny – miał 6 braci i 5 sióstr. Urodził się 9 lutego 1913 r. we wsi Nawra w pobliżu Torunia. W tej miejscowości znajduje się wzniesiony pod koniec średniowiecza Kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej. Gdy Józef miał 7 lat, postawiono w niej też figurę Jezusa Chrystusa – w ramach wdzięczności Najświętszego Serca Jezusa „za odzyskaną wolność Ojczyzny i zwycięskie wroga”, jak czytamy na tablicy. Było to w „pamiętnym” roku 1920, gdy Polacy pokonali bolszewików nad Wisłą. Było to wotum miejscowych parafian.

Na emigracji

Gdy miał lat 14, wyjechał do Krobi, by w tamtejszym junioracie odbyć szkołę średnią, lecz rok później przeniósł się do Lublińca. Do nowicjatu w Markowicach wstąpił 14 sierpnia 1933 r. Rok później w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia 1934 r., złożył pierwsze śluby zakonne. Po nowicjacie wysłano go na studia filozoficzne do Rzymu, które ukończył w 1937 r. W tym też roku powrócił do Polski, by kontynuować studia teologiczne w Obrze. W tym samym roku złożył tam profesję wieczystą. Jego studia zostały jednak wkrótce przerwane.

Gdy wybuchła II wojna światowa, wyjechał do Włoch, a kilka miesięcy później przedostał się do Francji. Tam mógł, w Notre Dame de Lumières koło Awinionu, ukończyć studia teologiczne. Sakrament święceń przyjął 23 lutego 1941 r. Po święceniach został kapelanem dla Polonii we Francji i Belgii. Od 1944 r. nauczał również w scholastykacie we wspomnianym Notre Dame de Lumières.

Przez dalsze lata wojny pracował jako kapelan w polskich ośrodkach duszpasterskich w Belgii i Francji. W 1944 r. został profesorem scholastykatu w Notre Dame de Lumières.

Na północ…

Nie wrócił do Polski zaraz po wojnie, lecz dopiero w 1947 r. Objął funkcję profesora w Obrze. Kilkanaście lat później został przełożonym tutejszego scholastykatu. Nie zostawił jednocześnie dalszego kształcenia. Na KUL-u zaczął studiować filozofię teoretyczną, gdzie uzyskał magisterium.

10 kwietnia 1962 r. otrzymał nominację na superiora Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. W tym samym roku biskupem Sztokholmu został przyjaciel o. Kamińskiego, amerykański oblat John Taylor OMI. Gdy prowincjał składał nowemu biskupowi gratulacje i życzenia, powiedział, że co prawda polscy oblaci mu prezentu nie mogą przysłać, ale byliby chętni do pomocy w pracy duszpasterskiej w Szwecji. Biskup Taylor uznał, że to najlepszy prezent i zaprosił polskich oblatów do Szwecji. Tak rozpoczęła się skandynawska przygoda polskiej prowincji. Niestety, misjonarze nie tak od razu przybyli na północ, ponieważ władze komunistyczne długo nie zgadzały się na wyjazd zakonników.

W końcu 21 marca 1966 r. młodzi ojcowie Jan Kalyta, Wilhelm Imach, Tadeusz Franków i Jerzy Dulat postawili pierwsze kroki w Szwecji. Rok później dołączyli do nich kolejni oblaci. Nie było łatwo. Zetknęli się bowiem z religijną obojętnością i dość chłodnym, zdystansowanym sposobem bycia Skandynawów.

… i na południe

U schyłku kadencji o. Józefa Kamińskiego OMI jako prowincjała odwiedził go bp Yves Plumey OMI, ordynariusz niedawno założonej diecezji Garoua w Kamerunie. Brakowało tam rąk do pracy, a we Francji obserwowano spadek powołań. Dlatego zwrócił się o pomoc do polskich oblatów. Wspólnie wnioskowali do ówczesnych polskich władz o wysłanie czterech misjonarzy do Afryki. Ich starania zakończyły się sukcesem. To jednak nie o. Kamińskiemu przyszło mu ich wysłać z błogosławieństwem prowincjała. W 1968 r. pałeczkę po nim przejmuje bowiem Józef Tomys OMI.

W 1969 r. zlecono o. Kamińskiemu posługę spowiednika w stałym konfesjonale w Gdańsku. Dwa lata później został dyrektorem i ekonomem w domu zakonnym przy Parafii św. Józefa w Gorzowie Wlkp. Pracował tam przez trzy lata, po czym wrócił do Gdańska, gdzie przez sześć lat był superiorem i ekonomem.

50-lecie prowincji (Obra, 1970)

Ostatni rok życia spędził w Rzymie, gdzie 1980 r. tłumaczył materiały i dokumenty Administracji Generalnej na język polski. O jego ostatnich chwilach tak pisze Józef Niesłony OMI:

„Na kilka dni przed śmiercią o. Józef zachorował. Był osłabiony i odczuwał dolegliwości. Nie miał zamiaru udać się do szpitala. Przy zachowaniu diety zdawał się powracać do zdrowia. Na 5 sierpnia wykupił bilet lotniczy do Polski, gdyż zamierzał udać się na urlop. Zakupił dewocjonalia i w niedzielę 2 sierpnia był na modlitwie Anioł Pański z papieżem na Placu św. Piotra. Tego samego dnia podczas obiadu zasłabł. Wezwana karetka pogotowia zabrała go do rzymskiego szpitala. Okazało się, że miał rozległy zawał serca. We wtorek wieczorem udzielono mu sakramentu namaszczenia chorych i w kilkanaście minut później zakończył życie. Zmarł 4 sierpnia 1981 r. w rzymskim szpitalu”.

Ojciec Józef spoczął na cmentarzu rzymskim Campo Verano w oblackich grobowcu. Był tym prowincjałem, który otworzył nowy rozdział misyjnej epopei w historii Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

Piotr Ewertowski

fot. arch. OMI/wyróżniające: edit AI