13 marca – CIERPLIWOŚĆ, WYTRWAŁOŚĆ I POCENIE SIĘ

Przedstawienie prośby papieżowi, majace na celu skrócenie procedury aprobaty, w niekończący sposób było związane z historią zdrowia kardynała. Do jutra […]

13 marca 2014

Przedstawienie prośby papieżowi, majace na celu skrócenie procedury aprobaty, w niekończący sposób było związane z historią zdrowia kardynała.

Do jutra nie będę miał nic nowego do powiedzenia ojcu o sprawie, dla której tutaj jestem. Jutro będzie to możliwe, o ile kardynał Pacca, u którego wczoraj byłem na obiedzie, nie zapomni przedstawić papieżowi prośby, jaką zaryzykowałem mu przekazać.

Następnego dnia:

Ponieważ kardynał Pacca trochę niedomagał, dziś rano nie był na audiencji u papieża. W naszej sprawie nie ma więc nic nowego. Jeżeli będzie się czuł dobrze w piątek, który jest drugim dniem jego au­diencji, zrobi to, co zrobiłby dzisiaj. Tymczasem prośmy o świętą cierpli­wość.

List do Henryka Tempier, 10.01.1825, w: EO I, t. VII, nr 217.

W piatek widzimy, że Eugeniusz jest kłębkiem nerwów.

Mój drogi przyjacielu, sprawy wymagają cierpliwości. Proszę o nią dobrego Boga, aby nie tracić tego, co uzyskałem dzięki wcześniejszym doświadczeniom. Mówiłem ojcu, że z kardynałem Paką było uzgodnione, iż w miniony wtorek zaproponuje papieżowi, aby się zadowolił przeglą­dem dokonanym przez kardynała referenta, który omówiłby go z nim, pre­fektem Kongregacji, po to, aby następnie przedstawić ich pracę Ojcu Swiętemu. Kardynał we wtorek trochę niedomagał i dlatego nie był u papieża. Spodziewałem się, że dzisiaj sprawę da się naprawić. Wczoraj wieczorem umyślnie byłem u sekretarza kardynała, aby ten przypomniał sprawę Jego Eminencji, a jednocześnie aby się dowiedzieć, czy ten zamierzał udać się na audiencję. Zapewniono mnie, że pójdzie i obiecano, że przed północą zostanie omówiony przedmiot mojej wizyty. Dziś rano, znajdując się w salonie sekretarza stanu o godzinie, o której byłem przekonany, że mój kardynał jest u papieża, przypadkowo rozmawiałem o nim z panem, który siedział obok mnie. Zapewnił mnie on, że kardynał nie wychodził od sie­bie, a ponieważ zdawałem się poddawać w wątpliwość jego twierdzenie, nie ukrywał przede mną, iż to on mu tak zalecił, z czego wywnioskowa­łem, że to był jego lekarz. Może się ojciec domyślić przyjemności, jaką ten człowiek sprawił mi swoim werdyktem.

Wychodząc z Watykanu, posłałem kogoś do kardynała, aby się dowie­dzieć, jak się sprawa przedstawia. Doniesiono mi, że Jego Eminencja nie wychodził. Cierpi na jakieś dolegliwości reumatyczne. Otóż jeżeli pora roku jest przeszkodą w jego wychodzeniu, a reumatyzm jest nieuleczalny, starczy mu tego na całą zimę. Proszę zobaczyć, jakie to zabawne.

W następnym tygodniu:

widziałem się z kardynałem Paką. Niestety! nie ośmielam się twierdzić, że jutro pójdzie do papieża. Zapewnił mnie jednak, że podejmie kroki, aby skrócić tę pracę. Widać, że jest zmartwiony, iż jest przyczyną opóźnienia, co do którego dobrze zdaje sobie sprawę, że bardzo mnie drę­czy; ale co począć na zalecenia lekarza, który grozi, że choroba stanie się nieuleczalną, jeżeli nie będzie się słuchało jego zaleceń? Bardzo ostrożnie napomknąłem, że także miałem reumatyzm w udzie, że cały czas wlokłem się po ulicach i po wielkich szlakach.

Trzy dni później:

17 stycznia. – Dopiero od dwóch dni jest zimno, a dziś północny wiatr nazywany tutaj tramontana jest dość mocny. To poniekąd zapowia­da, że kardynał Pacca nie ośmieli się pójść do Watykanu. Jeszcze nie upew­niłem się co do tego, ale spodziewam się, że za chwilę, kiedy pójdę do niego, usłyszę: Jego Eminencja nie wychodził od siebie z powodu złej pogody. Wyjdę zatem, aby się dowiedzieć, że mój kardynał wystraszony przez swego lekarza pozostaje przy swoim kominku;

Zaszło to, co przewidywałem. Kardynał nie wychodził. Jest jednak pięknie i świeci słońce, ale jest zimno. Co na to poradzić? Tutaj to nie dziwi. Sprawy nie toczą się szybciej. Oby tylko to ukończono! Ale te opóź­nienia dają innym czas na robienie trudności, nie biorąc pod uwagę tego, że papież może znów zachorować.

List do Henryka Tempier, rozpoczety 13.01.1825, w: EO I, t. VII, nr 218.

W końcu, dwa dni później, kardynał czuł sie wystarczająco dobrez, aby porozmawiać z papieżem. Prosba została przyjęta, a papiez pozwolił na utworzenie komisji złozonej z trzech kardynałów oraz biskupa Marchetti, sekretarza Świętej Kongregacji Biskupów i Zakonów.

Cierpliwość, wytrwałość i pocenie się tworzą niezwyciężoną kombinację dla sukcesu. Hill