8 lutego

CIĘŻKIE UDERZENIE, KTÓRE DOPROWADZIŁO MNIE DO BRAM ŚMIERCI Jednak Założyciel wierząc, że ciągle zmierza do kresu swego życia, podjął wszelkie […]

8 lutego 2017

CIĘŻKIE UDERZENIE, KTÓRE DOPROWADZIŁO MNIE DO BRAM ŚMIERCI

Jednak Założyciel wierząc, że ciągle zmierza do kresu swego życia, podjął wszelkie środki podyktowane mu przez tak poważne okoliczności danej chwili. Sporządził swój testament, przypominając zalecenia reguły dotyczące wyboru jego następcy, z ojcem Tempier rozmawiał o nowicjacie, scholastykacie i juniorystach. Ze spokojem i skupieniem duszy wybranej przez Boga nie spodziewał się niczego więcej jak tylko ciosu śmierci. Ale godzina opatrzności jeszcze nie wybiła. 16 czerwca duszności nie pojawiły się: gorączka zaczęła spadać, kilka dni później pojawiły się oznaki powrotu do zdrowie, tak że Założyciel nie musiał żałować żadnej z licznych ofiar, które zostały złożone, aby uprosić jego uzdrowienie. Bóg zadowolił się jego dobrą wolą i wspaniałym posłuszeństwem swego pobożnego sługi.

A. Rey, dz. cyt., t. 1, s. 473.

To już drugi raz, jak Eugeniusz spotkał się ze śmiercią. Pierwsze spotkanie miało miejsce w 1814 roku, gdy od austriackich jeńców zaraził się tyfusem. Kiedy ociera się o śmierć, wszystko wydaje się być obojętne, na wszystko patrzy się w zupełnie inny sposób. W 1814 roku powrót do zdrowia był związany z upadkiem Napoleona i restauracją, zatem było to zaproszenie do religijnej odpowiedzi, mianowicie możliwości założenia stowarzyszenia misjonarzy. Piętnaście lat później Eugeniusz został zaproszony, aby w nowy sposób spojrzeć na sytuacje polityczną: antyreligijne nastroje w kraju doprowadziły do rewolucji 1830 roku i do głębokiego cierpienia Eugeniusza.