25 września

HENRYK TEMPIER: SYN, PRZYJACIEL, DAWNY KOLEGA, ADMONITOR, KIEROWNIK DUCHOWY I SPOWIEDNIK EUGENIUSZA Eugeniusz był sfrustrowany i zamierzał wrócić tam, gdzie […]

25 września 2017

HENRYK TEMPIER: SYN, PRZYJACIEL, DAWNY KOLEGA, ADMONITOR, KIEROWNIK DUCHOWY I SPOWIEDNIK EUGENIUSZA

Eugeniusz był sfrustrowany i zamierzał wrócić tam, gdzie toczyła się walka, aby przejąć odpowiedzialność za oblatów i diecezję, jednak stan zdrowia nie pozwolił na to. Niczym spętany lew argumentuje:

Wzdycham za chwilą, w której lekarze postanowią, że czuję się na tyle dobrze, aby podjąć swoje zwyczajne zajęcia i uczestniczyć w waszej pra­cy. Proszę się poradzić u mego zwyczajnego lekarza. Jestem do jego dys­pozycji. Tutejsi nie znają dość mego temperamentu; ale błagajcie go, aby nie na tyle brał pod uwagę moje ciało, żeby stracić z widoku moje obo­wiązki, z których nie mogę się wywiązać tutaj.

List do Henryka Tempiera, 13.08.1830, w: EO I, t. VII, nr 354.

Dlaczego często zachowywał spokój i był niezdolny, aby nie zwracać uwagi na swe zdrowie i realizować swoje plany?

Dlatego, że w kwietniu 1816 roku ojcu Tempierowi złożył ślub posłuszeństwa. Ojciec Tempier w swojej posłudze nigdy nie nadużył przywileju syna, przyjaciela, dawnego kolegi, admonitora, kierownika duchownego i spowiednika jak tylko w przypadku, gdy chodziło o zdrowie fizyczne lub psychiczne. Dwa miesiące wcześniej uparcie na nowo podjął obowiązki w Marsylii. Zaniepokojony Tempier napisał:

Mój umiłowany Ojcze, jestem zasmucony, więcej nie można… Uczyniłem wszystko jako dziecko, przyjaciel, dawny towarzysz broni i jako admonitor a nawet kierownik duchowy i spowiednik, aby was nakłonić, aby nie pościć. Bóg wie, czy miałem rację! Ale wszystkie me uwagi i modlitwy na nic się nie przydały. Dzisiaj dowiaduję się, że po dwóch dniach postu i potrzebie, abyście wczoraj siedzieli, by móc dokończyć mszę, dzisiaj, w uroczystość Trójcy Świętej, macie odprawić dwie msze, z których jedna, o 10, ma być śpiewana. To przekroczenie miary nierozsądku i ponad wszystko. Nie mam słów, aby nazwać marnowanie waszego zdrowia… Sądzę, że jestem zmuszony, aby na piśmie ukazać wam cały mój smutek. Jeśli to się nie powiedzie, powiadomię dwóch asystentów Stowarzyszenia, że nie mogę uzyskać od was, abyście się troszczyli o wasze zdrowie, być może im to się uda. Mój umiłowany Ojcze, jestem niepocieszony, że mówię wam to w ten sposób, przepraszam was nawet za to, ale uważam, że wypełniam obowiązek. (Cyt. za J. Leflon, dz. cyt., t. 2, s. 358).

Leflon kontynuuje:

To konieczne upomnienie mogło wystarczyć, ad abundantiam juris, ojciec Tepier zaleca przede wszystkim konsultację medyczną, a lekarz zaleca zmianę klimatu. W rzeczywistości w Marsylii nie można liczyć, że ojciec de Mazenod odpocznie; trzeba, aby wyjechał i to dość daleko. W planach jest podróż, która uwolniłaby go od bieżących zajęć, pozwoliła uspokoić się, ukazując interes rodziny. (J. Leflon, dz. cyt., t. 2, s. 358 – 359).