“To społeczeństwo jest bardziej odrzucone, niż trędowaci” – mówi o. Robert Żukowski OMI – kapelan zakładów karnych we Wrocławiu. Po wakacjach bieżącego roku powstała grupa wolontariuszy, których nazywa “Zacheuszkami”. To nawiązanie do obrzędu dedykacji nowej świątyni, gdy na ścianach umieszcza się cztery znaki krzyża i zapala się świece. Obrzęd i nazwa pochodzą od biblijnego Zacheusza, który wdrapał się na sykomorę, aby zobaczyć przechodzącego przez Jerycho Jezusa. Stąd mottem wolontariatu jest: “wyjść ponad przeciętność”.

W tym ciemnym miejscu, gdzie króluje szatan, pojawiamy się jako “zacheuszek”, dając trochę światła – mówi o. Robert.

Grupa wolontariuszy liczy około 20 osób. Mają własną formację (katechezy, adoracje Najświętszego Sakramentu, spotkania wspólnotowe). Kapelan porównuje ich powołanie do funkcji Marii z Betanii, która trwała przy Jezusie. Ojciec Robert jest duszpasterzem dwóch zakładów karnych we Wrocławiu – grupa jest dla niego wsparciem modlitewnym, ale niektórzy z nich chętnie również udają się do więzień, aby tam dawać świadectwo człowieczeństwa. Na spotkania przychodzi średnio 30-40 osadzonych – to bardzo dużo, jak na tak trudne środowisko.

Najważniejszy jest człowiek – podkreśla o. Robert – bardzo sobie chwalą, że nie narzuca się im religijności, ale mają prawo wyboru. Nie boimy się, nie deklasujemy ich. My idziemy do bardzo trudnego społeczeństwa.

Kapelan wrocławskich więzień ma już kilkuletnie doświadczenie – jasno wyznacza cele i określa, jaka pomoc jest potrzebna. Widzi, jak brzemienne w skutki w życiu osadzonych jest wzrastanie w rodzinach dysfunkcyjnych. W rozmowach z więźniami, gdy poruszany jest temat dzieciństwa, bardzo często nie pamiętają niczego więcej, poza alkoholem, przemocą. Opieką duszpasterską zaczyna obejmować zatem również rodziny skazanych.

 

Najważniejszy jest człowiek – nieustannie powtarza o. Robert – cóż winne są dzieci i żony?

Obecnie realizuje projekt: „Wyrównanie szans dzieci i rodzin wykluczonych społecznie w wyniku pozbawienia wolności ojca rodziny”. Dofinansowanie otrzymał od miasta. W połowie listopada zorganizował pielgrzymkę osadzonych i ich bliskich do sanktuarium w Trzebnicy – wyjazd połączony był ze wspólnym posiłkiem oraz spacerem po rynku miasta. Z kolei 24 listopada 2018 roku o. Robert zorganizował przy wrocławskiej parafii misjonarzy oblatów spotkanie integracyjne oraz koncert zespołu Zawsze Wolni Ludzie. Tworzą go więźniowie, osadzeniu w zakładzie penitencjarnym na ul. Fiołkowej we Wrocławiu. Teksty piosenek tworzą sami, często rozliczając się w nich ze swoją przeszłością, przestrzegają innych przed konsekwencjami złych decyzji. W ten sposób powstała pierwsza płyta rapowa. Szykuje się kolejna. Nie zabrakło również prostych, ludzkich gestów, aby całe rodziny mogły choć na chwilę odetchnąć od przeszłości, która ich obecnie rozdziela. We wrocławskiej galerii handlowej Magnolia rodziny mogły pójść do kina, zjeść razem posiłek, dla dzieci wynajęto plac zabaw… a dla pań darmowe manicure!

Staramy się dać im trochę radości – tłumaczy kapelan. – Pamiętam twarze niektórych kobiet, często tak bardzo poranionych przez życie, gdy usłyszały, że mogą skorzystać z manicure. Ten błysk w oku… One często są pozbawione towarzystwa koleżanek, odizolowane. Ludzie nie wiedzą, jak się mają zachować wobec osoby, której bliski jest w więzieniu. Odsuwają się.

(cytat: Wrocławski Gość Niedzielny)

Dziś osadzonych i ich rodziny czeka niespodzianka. Dzięki funduszom z budżetu miasta Wrocławia, przygotowano prezenty dla dzieci osadzonych z okazji zbliżających się Mikołajek.

Praca duszpasterska w środowisku więziennym jest trudna. Osadzeni są często wycofani, niechętni do zaufania: “diabeł działa w depresji, w mętni” – mówi o. Żukowski OMI. Duszpasterstwo więzienne to także Eucharystia, którą kapelan sprawuje w sobotnie popołudnie. Posługa w więzieniu jest mocno wpisana w charyzmat oblacki – św. Eugeniusz na początku swojej drogi kapłańskiej chętnie udawał się do osadzonych w zakładzie karnym w Aix. Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej są duszpasterzami więziennymi we Wrocławiu, Iławie, Lublińcu i Zabłociu k. Kodnia.

(pg/main photo: Wrocławski Gość Niedzielny)