Kiedy 17 maja 1996 przyjechałem do Aix, skończyła się wiosna i prawie nadeszło lato. Ciepłe temperatury były mile widziane, ponieważ zostawiłem chłodną kanadyjską wiosnę. Ogromne drzewa otaczające Cours Mirabeau były pełne liści, a piękny zielony baldachim zachęcał do pozostania w cieniu. Wzdłuż bulwaru znajdowały się chodnikowe kawiarnie i chciałem tylko chwilę odpocząć, popijać cafe latte i cieszyć się bogatą paradą przechodniów. Nie wiedziałem, że moje następne cztery dni nie pozwolą na żadną z tych rzeczy: miał się rozpocząć kongres w Aix 18-21 maja 1996, intensywny, wymagający, radosny – wspomina Sandra Prather – honorowa oblatka z Kanady.

Uczestnicy kongresu dla świeckich w Aix-en-Provence (Archiwum OMI)

Sandra z mężem Bobem mieszkają w Sherwood Park (Kanada). Do świeckiej rodziny mazenodowskiej dołączyła w połowie lat 80-tych. Przez ponad 20 lat pomagała oblatom prowadzić ośrodek rekolekcyjny “Gwiazda Północy”. Małżeństwo wychowało czwórkę dzieci, cieszy się dziesięciorgiem wnucząt. Nadal wzrastają w duchowości św. Eugeniusza.

Zanim święty Eugeniusz de Mazenod zgromadził pierwszych Misjonarzy Prowansji 25 stycznia 1816 r., współpracował ze świeckimi w posłudze więźniom, w pracy z młodzieżą i w dziełach charytatywnych. Jak wiemy, od samego początku swojej posługi św. Eugeniusz przeżywał szczególną bliskość ubogich i świeckich, którzy współpracowali w jego dziełach apostolskich. Panowało głębokie poczucie szacunku dla różnorodnych darów, które świeccy wnosili do różnych posług i uważał ich za prawdziwych współpracowników w misji – napisał w odnowionym Dyrektorium Stowarzyszeń Oblackich o. Louis Lougen OMI, superior generalny.

Superior generalny, o. Louis Lougen OMI, wraz z grupą świeckich stowarzyszonych na Filipinach (Archiwum OMI)

Misjonarze oblaci nie posiadają tzw. trzeciego zakonu, podobnie jak inne rodziny zakonne czy zakony, być może dlatego, że w różnych regionach naszego Zgromadzenia działalność i charakter stowarzyszonych z nami ludzi świeckich przybierają różnorodny charakter.

Sytuacja organizacji Stowarzyszeń Świeckich w zgromadzeniu oblackim jest złożona, ponieważ w niektórych jurysdykcjach istnieją różne grupy współpracowników świeckich, jak np.: Stowarzyszenie Misyjne Maryi Niepokalanej (MAMI), Stowarzyszeni oblaci, Współpracownicy  oblatów, Partnerzy oblatów, Stowarzyszeni świeccy, Przyjaciele św. Eugeniusza, Rodzina mazenodiańska, itd. W niektórych miejscach są to sekcje grup młodzieżowych. W niektórych częściach Zgromadzenia stowarzyszenia te nakładają się na siebie i nie mają tych samych celów – wyjaśnia superior generalny.

Dlatego potrzebne są spotkania, które wpisują ich posługę w duszpasterstwo oblackie. Pomagają one szukać dróg współdziałania dla “głoszenia Ewangelii najuboższym”. Niewątpliwie, w wielu wypadkach, to właśnie laikat ma większe możliwości dotarcia z Dobrą Nowiną do bliskich sobie ludzi – przede wszystkim dlatego, że wśród nich żyją, spotykają się z nimi. W środowiskach zlaicyzowanych, gdzie habit, sutanna czy krzyż początkowo budzą mieszane uczucia, to właśnie obecność ludzi świeckich może otworzyć serca na przyjęcie Ewangelii.

Kierujemy się mottem: „Oblaci zawsze blisko ludzi!” Co to za bliskość? Bycie blisko ludzi jest dobre, ale wezwanie Kapituły Generalnej wzywa nas do bycia blisko ludzi, aby oblaci mogli pełnić misję z ludźmi, umacniać ich i wzrastać wraz z nimi w świętości oraz dawać świadectwo o Królestwie Jezusa – wyjaśnia o. Peter Stoll OMI, radny generalny na Region Azji i Oceanii, odpowiedzialny z ramienia zarządu centralnego za organizację II kongresu dla świeckich.

Świeccy stowarzyszeni z oblatami w Kenii (Archiwum OMI)

Ta wrażliwość nie jest w Kościele nowością. Mówi o niej papież Franciszek w jednym z listów, skierowanych do osób konsekrowanych:

Wokół każdej rodziny zakonnej, każdego Stowarzyszenia Życia Apostolskiego i każdego Instytutu Świeckiego istnieje większa rodzina, „rodzina charyzmatyczna”, która obejmuje wiele Instytutów, które identyfikują się z tym samym charyzmatem, a zwłaszcza świeckich wiernych, którzy czują się powołani, właśnie jako osoby świeckie, do udziału w tej samej rzeczywistości charyzmatycznej.

Pierwszy międzynarodowy kongres stowarzyszonych świeckich odbył się w Aix-en-Provence w dniach 18-21 maja 1996 r. Wzięło w nim udział 32 świeckich i 11 oblatów. Świeccy pochodzili z 13 krajów, reprezentujących każdy z regionów oblackich: 11 z Europy, 8 z Kanady, 5 ze Stanów Zjednoczonych, 4 z Ameryki Łacińskiej, 2 z Azji i Oceanii i 2 z Afryki-Madagaskaru. Na zakończenie kongresu zredagowano dokument: „Rozpaleni dla Chrystusa, Kościoła i Misji”.

Kongres w Aix-en-Provence (Archiwum OMI)

Jakie są cele nadchodzącego kongresu?

Zwołanie kongresu zaproponowała 36. Kapituła Ganeralna, datę spotkania wyznaczono podczas Spotkania Międzykapitulnego w Obrze w 2019 roku. Cele kongresu ujęto w kilku punktach:

  • rewizja i rozwinięcie wspaniałego duchowego doświadczenia oblackiego kongresu stowarzyszonych świeckich z Aix-en-Provence w 1996 roku, szczególnie tematów zawartych w dokumencie „Rozpaleni dla Chrystusa, Kościoła i Misji”.
  • pogłębienie niektórych kwestii (uchwycenie ducha i entuzjazmu), które pojawiły się podczas kongresu dotyczącego charyzmatu oblackiego w 2015 roku.
  • wzmocnienie i pogłębienie tożsamości oblackich stowarzyszeń świeckich.
  • zachęcanie młodzieży do stawania się ważną częścią rodziny oblackiej.
  • pielęgnowanie naszych bliskich związków ze świeckimi we wszystkich naszych posługach.
  • szerzenie i pogłębianie charyzmatu oblackiego wśród świeckich, którzy uczestniczą w naszej posłudze.
  • dzielenie się na szczeblu lokalnym, regionalnym i na poziomie Zgromadzenia głębią i różnorodnością sposobów łączenia się jako wielka rodzina, złączona przez charyzmat św. Eugeniusza de Mazenoda.
  • aby sami oblaci byli świadomi i postrzegali rodzinę oblacką jako prawdziwą rodzinę i partnerów w misji, a nie tylko odbiorców lub pomniejszych uczestników w całej misji oblackiej.

W związku ze zbliżającym się II kongresem światowym, uruchomiono platformę wymiany informacji dla świeckich stowarzyszonych z oblatami: KLKINIJ

Moja podróż do miejsca narodzin oblatów i historycznej pracy kongresu zaczęła się jednak naprawdę kilka miesięcy wcześniej. Jej genezą był prosty telefon i głos prowincjała w moim uchu: „Czy chciałbyś pojechać do Francji w maju?” Moje serce podskoczyło, zanim zdążyłem udzielić zadyszanej, ale entuzjastycznej odpowiedzi: „Tak, oczywiście!” Potem nastąpiły wyjaśnienia i dyskusje. Skonsultowałam się z rodziną, dostosowałam harmonogram pracy i zarezerwowałam bilety lotnicze – wspomina Sandra Prather, honorowa oblatka z Kanady –  Kiedy zostałem delegowana, rozpoczęła się korespondencja rzymska. Jak się przekonałam, oblacka machina do takich wydarzeń jest dobrze naoliwiona, a zarząd generalny dobrze wie, co robi. Otrzymałem wiele oblackich tekstów i dokumentów do przeczytania jako tło, kilka kwestionariuszy do wypełnienia i odesłania, a także programy i plany podróży, które miały pomóc w planowaniu. W swojej mądrości komitet organizacyjny chciał dużo wiedzieć! „Jaki był mój związek z charyzmatem oblackim? Co myślę o niedawnych tekstach oblackich o współpracownikach świeckich? Jakie były moje oczekiwania wobec kongresu?” Zapytali również o opis tożsamości „świeckich współpracowników”. „Uff ” – pomyślałem, usiłując odpowiedzieć. Ledwo słyszałam o „świeckich współpracownikach!” Przeprowadziłam również, prawdopodobnie na ich prośbę, ankietę wśród oblatów w mojej prowincji na temat ich zaangażowania w pracy z osobami świeckimi. Niezłe rzeczy dla początkującego, pomyślałam. Nie przypuszczałam, że skumulowane odpowiedzi uczestników, mają stać się punktem wyjścia i materiałem do dyskusji na kongresie.

Tak było 25 lat temu… Co się zmieniło i jaki kształt przyjmie współpraca ze świeckimi, którzy żyją charyzmatem oblackim na co dzień? Zobaczymy w lipcu…

Idąc ścieżką wspomnień i wracając do pierwszego Międzynarodowego Kongresu Stowarzyszonych Świeckich – kontynuuje Sandra Prather HOMI – przypomina mi się jedna z moich ulubionych kreskówek. Przedstawia koczowniczą czteroosobową rodzinę, wędrującą po pustynnych piaskach na wielbłądach, w gorącym słońcu. Podpis pod rysunkiem jest odpowiedzią ojca:

Przestań pytać, czy już dotarliśmy do celu! Na litość boską, jesteśmy nomadami!

Kościół jest ludem w drodze… Honorowa oblatka podkreśla, że z zaleceń Kapituły Generalnej wypływa mądrość eklezjologiczna dokumentów Soboru Watykańskiego II. Idziemy zatem razem z Kościołem jako “lud oblacki”.

(pg)