Chyba częściej wolimy rozdzierać szaty niż nasze serca. Co znaczy „rozerwać serce”? Serce kojarzy nam się z uczuciami i emocjami: wzruszeniem, zakochaniem. Ale w języku Biblii jest inaczej. Od hebrajskiego słowa „lev” – serce, pochodzi termin „levav”, który paradoksalnie nie oznacza wzruszenia, zdolności odczuwania uczuć, ale myślenie i podejmowanie decyzji. Rozerwać, rozedrzeć serce znaczy zatem zmienić sposób myślenia, ścieżki postępowania. To decyzja rodząca postawę – mogą towarzyszyć mi wtedy różne, czasem sprzeczne emocje, ale zmiana dokonuje się w sercu.

Podobnie jest z nawróceniem, o którym tak dużo słyszymy w wielkim poście. Greckie „metanoia” to nie tylko żal i emocje, ale przede wszystkim nowa jakość myślenia i wartościowania. To zmiana sposobu życia. Język pierwszego testamentu wyraża to między innymi przez termin „szub”, który można wyrazić jako jakościowy skok do przodu. Nawrócić się to nie powrócić do sposobu życia sprzed popełnienia grzechu, ale dać się poprowadzić dalej, zmienić perspektywę patrzenia i postępowania. Podjąć decyzję.

(pixabay)

Słowo Boże niejednokrotnie obnaża moją obłudę, która rodzi się w moim nieuporządkowanym sercu. Każdy z nas chce być zauważony, doceniony – dlatego drzemie w nas pokusa robienia czegoś na pokaz (modlitwa, jałmużna, post). Jezus mówi do mnie o „obłudnikach”, czyli dosłownie „hipokrytach”. Mogę bowiem modlić się, ale dla własnego samozadowolenia, dawać jałmużnę, żeby poczuć się kimś lepszym i pościć dla podziwu ludzkiego. Mogę to czynić nawet nieświadomie, z dobrych pobudek. Ale wtedy nie dokona się zmiana serca, czyli moje nawrócenie.

Pojednać się z Bogiem – o czym wspomina św. Paweł – to pozwolić, aby jego wartości stawały się moimi, jego sposób patrzenia na świat był również moim. Apostoł Narodów określi tę postawę „obrzezaniem serca” (por. Rz 2), które chroni przed hipokryzją mojego życia. Jedność mojej woli z wolą Boga – harmonia.

Na początku wielkiego postu podejmujemy niekiedy wyrzeczenia i postanowienia. Warto zadać sobie pytanie, czemu one służą – czy rzeczywiście pomagają mi „rozdzierać serce”, zmieniać sposób myślenia i podejmowania decyzji…, a może tylko służą mojemu samozadowoleniu? Może najpierw, zanim zadam sobie pytanie, co chcę zmienić w moim życiu – warto zadać pytanie, co Bóg chce zmienić w moim życiu.

(pixabay)

Bóg pragnie mojego szczęścia. Chce bym był szczęśliwy. Największym nieszczęściem mojego życia jest grzech, który niszczy relacje z Bogiem i drugim człowiekiem. Niszczy także mnie wewnętrznie, nie pozwala mi odczuwać radości życia, harmonii. Grzech to nie tylko zło moralne – Biblia określa go terminem „hemartia”, który oznacza chybienie do celu. Można nawet celować w życiu w dobre rzeczy, ale chybić celu. Słowo Boże nieustannie kalibruje nasz duchowy celownik. Bo Bóg pragnie mojego szczęścia.

Pozwól zatem, aby w tym wielkim poście to słowo Boże „rozrywało” utarte schematy myślenia, żeby nas zawstydzało, niekiedy zabolało. Jeśli dokona się „obrzezanie” mojego serca, odnajdę nową jakość życia, harmonię. Wszystko się zmieni.


Paweł Gomulak OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista), ustanowiony Misjonarzem Miłosierdzia przez papieża Franciszka. Studiował teologię biblijną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego. Odpowiedzialny za media oblackie. Pasjonat słowa Bożego, w przepowiadaniu lubi sięgać do Pisma Świętego i tradycji biblijnej. Mieszka w domu zakonnym w Lublińcu.