Święty Łukasz przenosi nas dziś do miejsca, w którym przebywa Lewi, poborca podatkowy, człowiek mający swoją pewno dość skomplikowaną historię życia. Celnik, który całymi dniami siedział w komorze celnej, pobierając podatki. Celnicy – w tamtych czasach, czasach Jezusa – to znienawidzona przez Żydów grupa społeczna. Rzymianom służyli, swoich okradali. Kolaboranci, zdrajcy, obłudnicy, sprzedawczyki, oszuści, dwulicowcy. Tak postrzegano celników.

Jaki jest kontekst spotkania Jezusa z Lewim? Tuż przed tym jak Jezus spotka Lewiego, najpierw powoła Piotra, któremu powie „odtąd ludzi będziesz łowił”. Potem uzdrowi człowieka okrytego trądem. Następnie uzdrowi człowieka złożonego chorobą do tego stopnia, że trzeba będzie odsłonić powałę w dachu, aby na noszach spuścić go przed Jezusa…, a Jezus powie mu na początek tylko tyle, że: „grzechy są ci odpuszczone”. Spotka się w tym momencie z oburzeniem faryzeuszy: „Kimże Ten tutaj jest. On wypowiada bluźnierstwa! Kto może odpuścić grzechy poza samym Bogiem?” Wówczas Jezus powie do faryzeuszy: “Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy powiedzieć: Wstań i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów, powie do sparaliżowanego: Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!”…

Każdą z tych osób: Piotra, człowieka okrytego trądem, sparaliżowanego, w końcu Lewiego, Jezus widział po swojemu i umiał do nich podejść. Zrodziła się we mnie taka potrzeba, aby i siebie i was, zaprosić do tego, byśmy właśnie z Lewim, spróbowali podczas tej modlitwy Bożym słowem, przeżyć spotkanie z Jezusem, który też kiedyś na nas wejrzał wraz z naszą historią życia. Zatrzymajmy się na tym spojrzeniu Jezusa, które przenika serce celnika do głębi i chce przeniknąć nasze serca.

Lewi był pewno, jak każdy Żyd z tamtych czasów, zwykłym człowiekiem. Miał swoje życie, swój czas dorastania, swoich rodziców. Miał swoje pasje, marzenia i potrzeby, plany na życie. Znając jednak mentalność ówczesnych ludzi, jako celnik przez swoich był bardzo znienawidzony. Po swojemu przeżywał odrzucenie, pogardę jaką go darzono, być może oszczerstwa. Wiedział, że żaden z jego braci nie poda mu ręki na przywitanie. Nikt z nim nie porozmawia, nie wymieni zdania, być może nikt nigdy nie spojrzy na niego z miłością.

I w tym momencie pojawia się Jezus, który widzi jego braki i jego zalety, jego niewystarczalności i pasje, widzi go inaczej. Może poproszę dziś Jezusa, aby spojrzał i na mnie podobnie, jak niegdyś wejrzał na Lewiego; abym w Jego spojrzeniu mógł zobaczyć swoje zniewolenia, nieuporządkowane przyzwyczajenia, moralne i duchowe choroby, ale oczyma Jezusa.


Michał Tomczak OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista), duszpasterz pielgrzymów w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego na Świętym Krzyżu, spowiednik i kierownik duchowy w nowicjacie Misjonarzy Oblatów MN, absolwent Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych i Nowicjatów w Krakowie u Księży Salwatorianów. Mieszka w klasztorze na Świętym Krzyżu.

 

(pg)