I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od najmniejszego do największego. Jednym z zasadniczych zaleceń Pana Jezusa w sprawie przeżywania postu, jest ten zawarty w Ewangelii wg. św. Mateusza, czytanej w środę popielcową: Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Pan Bóg wydaje się nie mieć upodobania w pokazowych umartwieniach, ani aktorskich grymasach zbolałych twarzy, ani też w kiszkach grających marsza z głodu.

Postawa mieszkańców Niniwy bardzo różni się od postawy tych, których Jezus nazywa w dzisiejszej Ewangelii plemieniem przewrotnym. Niniwici bezwarunkowo uwierzyli Bogu, który mówił przez Jonasza. Ci zaś żądali znaku potwierdzającego, że Nazarejczyk naprawdę jest obiecanym Mesjaszem. Nie wierzyli Jego słowom, choć był On kimś o wiele większym niż Jonasz. Dla Niniwy i jej obywateli ratunkiem było szczere nawrócenie. Jego zewnętrznymi znakami były wory pokutne, popiół i ścisły post, a owocnym skutkiem – odwrócenie się od złego postępowania. To nie byli obłudnicy, ale szczerze przejęci swoją duchową i moralną sytuacją ludzie. W tych worach, w popiele i o pustym żołądku zeszli na samo dno pokory, a Bóg pokornym łaskę daje.

Plemię przewrotne absolutnie nie dostrzegało potrzeby nawrócenia, bo nie uwierzyli Bogu. Oni wspięli się na szczyt pychy. Swoje sumienia usypiali pokazową dobroczynnością i widowiskową pobożnością, „ozdobionymi” posępną miną. Wyobrażam sobie twarze mieszkańców Niniwy kiedy zaczęli swój wielki post. Z pewnością nie promieniały szczęściem i zadowoleniem. A jakie było moje oblicze w środę popielcową? Co wyrażało: gotowość nawrócenia czy obojętność wobec znaku popiołu sypanego na głowę? Jakie jest ono dzisiaj? Czy coś się zmieniło? Może ciągle ta twarz jest posępna żeby przed ludźmi lansować się na pokutnika? Tylko, że Pan Bóg patrzy na serce człowieka, na to, co z niego wychodzi i co może naprawdę uczynić życie zbrukanym. Może zatem warto dokonać głębszej rewizji serca i sumienia, zanim odłożymy – w imię wielkopostnego wyrzeczenia, jakiś ulubiony smakołyk? Może warto raczej najpierw serce odziać w wór pokutny? Przecież my mamy Kogoś o wiele większego niż Jonasz.


Kazimierz Zdziebko OMI – Misjonarz Oblat Maryi Niepokalanej z klasztoru w Bodzanowie k. Głuchołaz.

 

(pg)