Misyjny Hell’s Kitchen – Wąż, waran, szczur z termitiery, a może boulu? (Afryka)

This is a custom heading element.

4 marca 2021

Wyjeżdżając na misje, misjonarze zderzają się nie tylko z innym klimatem, kulturą, językiem, ale także kuchnią. Tradycje kulinarne w różnych krajach są niekiedy bulwersujące i trudne do zaakceptowania. Na swojskiej kiełbasie, przysyłanej z Polski, misjonarz nie wyżyje. Poza tym, spotykając się z ludźmi, bardzo często dzieli z nimi także posiłki. Misjonarz je to, co jedzą ludzie, wśród których posługuje. Niekiedy miejscowi chcą uraczyć go jakimś przysmakiem, ale najczęściej kosztuje z nimi zwykłego jedzenia, które przygotowują na co dzień.

Kameruńska mamałyga – bulu z sosem

Czasem to nie wiedziałeś, co jesz w sosie – wspomina, śmiejąc się, o. Stanisław Jankowicz OMI, wieloletni misjonarz w Kamerunie. Podstawowym pożywieniem ludów pod saharyjskich jest bulu (fr. boulu) – mąka z prosa rzucana na gotującą się wodę, odpowiednik polskiej porki, albo mamałygi. Podawana była z sosem, bardzo często z kawałkiem mięsa z kury, kozy mięsnej, bądź wołowiny.

Jak byłem sam przez lata w niektórych misjach, przeważnie obiadu nie gotowałem – wspomina ojciec Jankowicz – po Mszy świętej, po katechezie, po omawianiu spraw, jeszcze przez około trzy godziny leczyłem ludzi w cieniu drzewa, miałem bardzo dużo lekarstw. W tym czasie kobiety w każdej wiosce przygotowywały bul z sosem. Było to krępujące, ale nie mogłem odmówić. Zawsze jedzenie bardzo smaczne.

Wspólne spożywanie posiłku jest bardzo ważne. Nawet mijając ludzi jedzących, należy zatrzymać się, przysiąść do nich – jeśli człowiek jest głodny, może zjeść tyle, ile potrzebuje, ale zawsze musi przynajmniej spróbować.

Bulu – fr. boulu (zdj. A. Chrószcz)

Mięso dla ludzi jest bardzo ważne, wprawdzie hodują małe stada kóz mięsnych, czy drobiu, ale przeważnie są one trzymane na znaczące okazje. Praktycznie poluje się na wszystko – węże, szczury (wśród nich istnieje różnorodność gatunków – rzadko poluje się na szczury pospolite), krokodyle, warany, a nawet małpy…

Misjonarz wspomina sytuację z Figuil, kiedy siostry zakonne przywiozły z południa Kamerunu mięso małpy. Na północy generalnie nie poluje się na te ssaki. Mięso ma posmak słodkawy.

A wiedzą ojcowie, co jedliście? – spytała siostra. My z Frankiem Chrószczem nie wiedzieliśmy, co nam podały – wspomina ojciec Jankowicz. Nie chciałam ojcom mówić, żebyście po prostu posmakowali.

Na południu kraju mięso małpy uważane jest za specjał.

Stanisław Jankowicz OMI

Bezpiecznym mięsem jest drób. Ludzie ofiarowują misjonarzom kury. Często przynoszą je w podzięce za odwiezienie do szpitala, czy pomoc po ukąszeniu np. węża.

Ojciec Stanisław wspomina żartobliwe stwierdzenie jednego z katechetów: „Brzuch misjonarza to cmentarz dla naszych gidarskich kur”.

Na kolację będzie szczur polny…

Ojciec Alojzy Chrószcz OMI, który posługuje w Figuil, ostatnio na kolację dostał upieczone szczury polne, zupełnie inne od naszych europejskich. Gryzonie mieszkały w rozległej termitierze obok misji. Zazwyczaj poluje się na nie, wkładając do otworów kopca płonące gałęzie, jeden z nich zostawia się otwarty, aby złapać uciekające szczury. Tym razem jednak zajęto się sprawą w sposób bardziej cywilizowany – termitierę rozkopano, a przyszły posiłek złapano, upieczono i zapakowano. Mięso ze szczura polnego jest ponoć bardzo dobre i bezpieczne.

Czerwona Wyspa, a może wyspa ryżu?

Na Madagaskarze podstawą wyżywienia jest ryż. Zdarza się zjedzenie węża, czy jeża, ale podstawą jest ryż – podkreśla o. Wiesław Chojnowski OMI.

Ludzie jedzą też fasolkę. Gotują liście, z których robią wywar, a następnie polewają ryż.

Porcje takiego posiłku są sowite. Misjonarz wspomina zabawną sytuację, gdy zasugerował, żeby do ryżu dodać jakieś inne składniki:

Można by dodać jakieś warzywa, czy inne rzeczy – ze względu na witaminy. Ale jak to? – usłyszał – To w ryżu tego wszystkiego nie ma?

Nie ma się co dziwić, skoro czasownik „jeść” to w jęz. malgaskim: „mihinam-vary”, czyli dosłownie „jeść ryż”.

Oczywiście na Czerwonej Wyspie można znaleźć też bardziej zróżnicowane dania: masikita – rodzaj szaszłyków; ravitoto – liście manioku, gotowane z wieprzowiną i olejem; hena ritra – mięso duszone z ziołami; kitoza – mięso pocięte na długie paski i następnie suszone; romazava – danie jednogarnkowe z wołowiny i warzyw liściowych; czy wreszcie różnego rodzaju owoce morza. Niemniej jednak misjonarze posługują głównie wśród najuboższych, dla których podstawą wyżywienia jest właśnie ryż.

 

Ciąg dalszy nastąpi…

(pg)