“Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później. (…) Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. Najświętsza Eucharystia jest tą rzeczywistością, w której człowiek wierzący powinien zanurzać całego siebie, całe swoje życie i wszystkie swoje sprawy w tajemnicę zbawienia i wieczności. Ludzkie ciało i duch dotykają w tym momencie Chrystusowego Ciała i Jego Krwi, dotykają prawdziwie i w całej rozciągłości zbawczych wydarzeń: od Wieczernika po wielkanocny poranek. Eucharystia sprawia, że zanurzamy nasze życie w Życiu, co pokonuje śmierć, naszą grzeszność i słabość w Jego zwycięstwie nad grzechem i szatanem, a nasze codzienne sprawy splatamy ściśle z Bożymi sprawami. Można powiedzieć, że w Eucharystii całe moje życie „sieję” w Chrystusie, w Jego Najświętszym Ciele i Krwi, w Jego duchu. Wszystko to dla Boga, który jest tak blisko i z miłości daje nam się cały.

Twierdzenie, że jest się człowiekiem wierzącym, ale niepraktykującym, w rzeczywistości jest wyborem życia bez komunii z Chrystusem, z Bogiem, takiej wiary „na niby”, słowem, praktykowaniem niewiary. W żadnej innej relacji człowiek nie jest bliżej Boga niż w Eucharystii. W Eucharystii człowiek jest w stanie „odczytać” i pojąć, na ile to możliwe sercem i umysłem, kim tak naprawdę jest Pan Bóg, że jest Miłością. I to, tak naprawdę,  jest jedyna rzecz, którą w miarę potrafimy zrozumieć.

(cathopic)

Komunia z Chrystusem i komunia ze światem

Alessandro Pronzato w swoim rozważaniu na Uroczystość Bożego Ciała pisze: “Nie wystarczy być w komunii z Chrystusem. Trzeba też być w komunii ze światem. Nie wystarczy przyjmować komunię. Trzeba „wejść w komunię” z braćmi, to jest wprowadzać jedność, pokój i zgodę” („Chleb na niedzielę”, s.119). We wczesnym okresie rodzącego się Kościoła i rozwoju chrześcijaństwa, wyznawców Chrystusa nazywano „Theoforoi”, czyli „niosący Boga”. Nie wystarczy tylko wierzyć w rzeczywistą i realną obecność Chrystusa w Eucharystii. Wiara również każe zadbać o to, aby był On obecny przez nas w świecie, w którym żyjemy. To z ołtarza Pan Jezus mówi do nas, jak kiedyś do bezradnych Apostołów: “Wy dajcie im jeść“. I zdaje się mówić dalej: Nie zamartwiajcie się, że macie tylko pięć chlebów i dwie ryby, a tych głodnych jest tak wielu. Wy dajcie swoje serce i swoje ręce, a ja przez was nakarmię tych ludzi. Powołując się raz jeszcze na słowa Alessandro Pronzato, “uczestniczenie w Eucharystii oznacza nie tylko przyjmowanie Ciała Chrystusa. Chodzi też o przyjmowanie „sakramentu ludziich oczekiwań, potrzeb, problemów, dramatów” („Chleb na niedzielę”, s. 119). Chodzi o to, aby “umywać nogi” bliźnim na wzór Chrystusa i dla Niego.

Iść z Nim i za Nim

Pragniemy zanieść Chrystusa w naszą codzienność i realia tego życia. Jak Apostołowie mieli Go w sercu po pierwszej Mszy świętej i przyjęciu Komunii świętej w Wieczerniku, i poszli za Nim stamtąd do Getsemani, tak i my chcemy uczynić podobnie. Nie tylko dzisiaj. Ilekroć wychodzimy ze świątyni, po przeżytej Eucharystii, musimy być świadomi tego, że nie tylko spełniliśmy religijny obowiązek uczestnictwa w Mszy świętej, ale że teraz owoce paschalnej ofiary Chrystusa musimy ponieść w ten nasz świat, w naszą egzystencję. Niech nie gaśnie w nas nigdy pragnienie kontynuowania ofiary Jezusa Chrystusa i na przekór wszystkim przeszkodom odważnie, w tym naszym świecie, “podnośmy kielich zbawienia” i bądźmy „Theoforoi – Christoforoi”. Abyśmy coraz głębiej, my sami, rozumieli czym jest Eucharystia; aby przez nas pojęli jej wartość ci, którzy jeszcze nie rozumieją tego, co Jezus uczynił.


Kazimierz Zdziebko OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista) z klasztoru w Bodzanowie k. Głuchołaz.

 

(pg)