Święty Eugeniusz dużą rolę przywiązywał do lektury Pisma Świętego. Jego wrażliwość na Słowo Boga została przekazana w oblackim charyzmacie. Do dziś oblaci czytają w księdze Konstytucji i Reguł:

Ponieważ Słowo Boże jest pokarmem ich życia wewnętrznego i apostolstwa, nie zadowalają się tylko jego pilnym studiowaniem, ale przyjmują je uważnym sercem, aby lepiej poznać Zbawiciela, którego kochają i chcą objawiać światu. To słuchanie Słowa sprawia, że stają się bardziej zdolni do odczytywania wydarzeń historii w świetle wiary.

Eugeniusz rozpoczął lekturę Pisma Świętego zapewne jeszcze podczas emigracji w Wenecji. Miał wtedy kilkanaście lat. Dużą rolę odegrał tutaj prawdopodobnie ks. Bartolo Zinelli, który stał się pierwszym przewodnikiem duchowym Założyciela. O rozpoczęciu lektury Biblii przez Eugeniusza już w tym okresie jego życia świadczy list, który skierował do młodego oficera armii francuskiej, Emmanuela Gaultiera de Claubry’ego. De Mazenod przebywa już we Francji, ma wtedy dwadzieścia kilka lat. Chcąc umocnić swojego znajomego w wyznawaniu wiary oraz pokonywaniu trudności, Eugeniusz przedstawia kompilację fragmentów biblijnych z następującym komentarzem:

(…) zebrałem tutaj słowa pociechy, jakie zaczerpnąłem z czystego źródła Księgi życia, z tego przedziwnego kodeksu, gdzie przewidziane zostały wszelkie nasze potrzeby oraz przygotowane środki zaradcze. Tak więc to nie Eugeniusz, to Jezus Chrystus, to Piotr, Paweł, Jan itd. ślą ci to zbawienne pożywienie, które, przyjęte w duchu wiary, na jaki cię stać, z pewnością nie okaże się bezskuteczne.

Seminarium św. Sulpicjusza

Biblistyka w czasach Eugeniusza nie była stricte wykładana w seminarium, chociaż w paryskim Saint Sulpice byli obecni wybitni znawcy Pisma Świętego. Skupiano się bardziej na apologetyce. Jednym z przejawów takiej postawy jest fakt, że seminarzyści próbowali określić wymiary starotestamentalnej Arki Noego, aby udowodnić, że mogły w niej zmieścić się zwierzęta wszystkich gatunków.

Niemniej jednak z czasów seminaryjnych Eugeniusz wyniesie praktykę półgodzinnej medytacji w rytmie “lectio divina”. Po powrocie do Aix, w październiku 1812 roku napisze:

Po prymie i po martyrologium przez pół godziny będę czytał Pismo Święte.

Zasadniczą częścią Biblii będą dla niego Ewangelie.

Ewangelię należy głosić wszystkim ludziom i to tak, aby była zrozumiała. Ubodzy, cenna cząstka rodziny chrześcijańskiej, nie mogą być pozostawieni w niewiedzy. Nasz Boski Zbawiciel przywiązywał do tego tak wielką wagę, że sam podjął się ich nauczania. A za dowód swego Boskiego posłannictwa podał fakt, że ubodzy są nauczani: “Pauperes evangelizantur”.

Słowa te znalazły się w herbie Zgromadzenia:

Dwie godziny włosiennicy

Za każde nieusprawiedliwione uchybienie lektury Pisma Świętego Eugeniusz potrafił nałożyć sobie pokutę, niekiedy były to aż dwie godziny noszenia włosiennicy. Obejmując biskupstwo w Marsylii, komentuje swoją zażyłość z księgą Biblii:

Dzięki Ci składam, o Panie, że sprawiłeś, iż to światło spłynęło ze świętego depozytu Twoich świętych Pism. Wskazując mi drogę, którą mam iść, i budząc we mnie pragnienie, aby nią iść, udzielisz mi przy tym potężnego wsparcia swojej łaski.

Jako biskup na medytację Pisma Świętego poświęcał godzinę dziennie. Oprócz tego, wykorzystywał każdą wolną chwilę, aby sięgać po Słowo Boże:

Na przyniesienie mi kawy będę oczekiwał, zajmując się czytaniem Pisma Świętego.

Warto zaznaczyć, że Eugeniusz nie traktuje tej lektury tylko w kategoriach intelektualnych, ale pozostaje wierny metodzie “lectio divina”, jaką wyniósł z paryskiego okresu życia. Jest to bardziej medytacja, niż naukowe dociekanie i badanie tekstu świętego. Niemniej jednak zachowuje tutaj ważną zasadę lektury biblijnej:

Bardziej istotna (…) jest refleksja nad danym fragmentem celem uchwycenia intencji autora (…), aby uniknąć błędu, przed którym ostrzega nas święty Paweł, a mianowicie, żeby nie trzymać się litery, która zabija, ale ducha, który ożywia.

(cathopic)

Pierwsi oblaci uczyli się Biblii na pamięć

Eugeniusz de Mazenod uzależniał skuteczność głoszenia misji parafialnych od zażyłości z Pismem Świętym. Jego lektura znalazła się w pierwszych zapisach prawa zakonnego jako obowiązek każdego członka Zgromadzenia. Podział życia misjonarskiego był dość wyrazisty. Jedna część zawierała okres wytężonej pracy ewangelizacyjnej, natomiast w drugiej Założyciel kładł nacisk na przebywanie oblata w zaciszu domu zakonnego, aby w milczeniu modlitwy budował relację z Panem, głównie przez lekturę Słowa Bożego.

W liście do o. Henry’ego Tempiera OMI – mistrza nowicjatu w Notre-Dame du Laus – Założyciel napisze:

Należy (…) kontynuować zadawanie im do nauczenia się na pamięć codziennie kilku wersetów Nowego Testamentu.

Zobacz: [W. Popielewski OMI: “Pierwszą Biblię ofiarowała mi ciocia. Do dziś pamiętam, jakie emocje mi towarzyszyły tamtego wieczoru. Miałem moją pierwszą Biblię”]

Oblacki targum

Eugeniusz, który sam głosił misje parafialne, głęboko kładł oblatom na sercu troskę o prostotę przepowiadania. Sposób głoszenia misjonarzy miał być swoistym targumem świętej Księgi. Ten sposób tłumaczenia Biblii hebrajskiej stał się konieczny, gdy Żydzi po powrocie z niewoli babilońskiej zaczęli powszechnie używać języka aramejskiego. Posługiwanie się oryginałem tekstu świętego stało się utrudnione. Stąd pojawiły się tłumaczenia rabinów, które pomagały zrozumieć zawiłości tekstu oryginalnego.

Sprzeciwiałoby się wprost duchowi naszej Reguły, gdyby się bardziej zważało…na elegancję stylu niż na rzetelność doktryny…. Musimy stanowczo starać się tylko o pouczenie ludzi…, nie zadowalać się łamaniem im chleba Słowa, ale im go przeżuwać, słowem, tak postępować, aby wychodząc po naszych kazaniach, nie podziwiali głupio tego, czego nie zrozumieli, ale żeby wracali zbudowani, poruszeni, pouczeni i zdolni powtórzyć w łonie swojej rodziny to, czego z naszych ust się nauczyli – pisał Eugeniusz w 1818 roku.

Święty Eugeniusz był głęboko przekonany o mocy Słowa Bożego, sam niejednokrotnie doświadczał jego skuteczności w przepowiadaniu.

(zdj. P. Gomulak OMI)

Tradycja przywiązania do Pisma Świętego w przepowiadaniu oblatów pozostała żywa w Zgromadzeniu poprzez wieki. W wielu zarządzeniach podkreślano potrzebę lektury i zgłębiania bogactwa Biblii. Zalecano, aby oblaci – jeśli zdobywają stopnie naukowe – przede wszystkim koncentrowali się na Piśmie Świętym, a nawet odbywali staż w Ziemi Świętej.

Musimy być specjalistami od Słowa Bożego – mówił w 1966 roku superior generalny o. Léo Deschâtelets OMI.

 

(pg)