W wyniku pożaru, który wybuchł w kijowskiej świątyni 3 września, spłonęły organy, które od lat były przedmiotem sporu w toczącej się batalii o zwrot świątyni katolikom. Kolejni włodarze Kijowa wielokrotnie deklarowali oddanie kościoła miejscowej wspólnocie, w której posługują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Warto zaznaczyć, że publiczne zapewnienia o zwrocie świątyni św. Mikołaja padły też podczas wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II, który modlił się w kijowskiej parafii w 2001 roku.

Jan Paweł II modli się w kościele pw. św. Mikołaja w Kijowie (Archiwum OMI)

To wyraźny znak

W każdej sytuacji ważne jest, aby zadać pytanie: co Bóg chce nam powiedzieć przez to czy tamto wydarzenie? Zwróćcie uwagę, że ocalał ołtarz i tabernakulum, a spaliły się tylko organy (pożar wzniecił się podczas próby pracowników Państwowego Domu Muzyki Organowej i Kameralnej). Dlatego możemy wyciągnąć tylko jeden wniosek. Władze muszą wreszcie zwrócić świątynię wiernym! Wiadomo, że organy te były rodzajem „kości w gardle” w odzyskaniu naszej świątyni, choć wielokrotnie podkreślaliśmy, że nie sprzeciwiamy się urządzaniu koncertów muzyki organowej po powrocie świątyni do wiernych – wyjaśnia agencji kmc.media o. Paweł Wyszkowski OMI – Superior Delegatury Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Ukrainie i w Rosji.

Misjonarze oblaci i wierni coraz mocniej odczytują to wydarzenie jako znak Opatrzności. Dzisiaj na profilu parafii w mediach społecznościowych podano informację, że obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, który był umieszczony na instrumencie, pozostał nietknięty przez płomienie. Patrząc na stopione i powyginane piszczałki wydaje się to wręcz nieprawdopodobne.

Prezbiterium kościoła św. Mikołaja w Kijowie przed pożarem (zdj. OMI Ukraina)

Zobacz: [Kijów: Widok po pożarze – zdjęcia]

Zniszczone prezbiterium (zdj. OMI Ukraina)
Nietknięty pożarem obraz Matki Bożej Ostrobramskiej (zdj. OMI Ukraina)

Naczelnik wydziału Centralnego Państwowego Archiwum Historycznego Anna Putova napisała emocjonalny komentarz na swoim koncie społecznościowych:

Ogień znajdował się w obszarze instrumentu, sądząc po tym, co z niego zostało. Co bardzo wymowne, postacie świętych nie tylko nie spadły, ale nawet nie ucierpiały. Dla mnie to oczywisty znak. Świątynia musi być świątynią.

Oczywiście nikt nie cieszy się ze strat spowodowanych wydarzeniami z piątkowej nocy. Olga Bondareva, wieloletnia organistka parafii, podkreśla, że instrument służył także wspólnocie parafialnej.

Na pewno bardzo mi przykro, że te organy spłonęły, bo to była moja młodość. Grałam na nich bardzo długo. Służyły także nam, katolikom, nie tylko Domowi Muzyki Organowej i Kameralnej, ale także parafii: w towarzystwie ich brzmienia odbywały się wszystkie nasze uroczystości, wszystkie śluby, obok nich stał nasz chór parafialny…

Nieoficjalną jeszcze przyczyną powstania ognia było zwarcie w instrumencie. Doszło do niego podczas próby artystów. Anna Putova kontynnuje:

Pożar powstał, jak się dowiedziałam, z powodu zwarcia. Co zaskakujące, stało się to dopiero teraz! Jeszcze 6 lat temu woda z roztopionego śniegu i deszczu spływała obficie po kolumnach właśnie na okablowanie i stukała w podłogę, rytmicznie towarzysząc koncertom i Mszom świętym. To wynik okrutnego zaniedbania państwa. (…) Organy od początku były ustawione w złym miejscu, ucierpiał na tym dźwięk. Kiedy pojawiła się kwestia przeniesienia do innego miejsca, stało się jasne, że instrument po prostu się rozpadnie. To była przeszkoda, smutek i kłopoty.

Jak instrument znalazł się w kościele św. Mikołaja? Pierwotnie w świątyni były organy austriackiej firmy “Rieger”, ulokowane na chórze kościoła w 1912 roku. W lutym 1979 roku obiekt kultu został odebrany katolikom i przekazany kijowskiemu Domowi Muzyki Organowej i Kameralnej. Wtedy też przebudowano świątynię na salę koncertową, kładąc w nim parkiet. Organmistrzowie firmy “Rieger-Kloss” wykonali instrument, projektując prospekt, aby pasował do wystroju kościoła. Ze względu na rozmiary organów umieszczono je w miejscu prezbiterium. Miały 55 rejestrów, trzy manuały, manuał nożny, 3945 piszczałek, trakt mechaniczny. “Znakomity dobór rejestrów, bogate możliwości wykonawcze czynią te organy jednym z najlepszych instrumentów koncertowych na Ukrainie” – można przeczytać na stronie państwowej instytucji. Dzisiaj to już przeszłość.

Katolicy wciąż modlą się o zwrot świątyni

W sytuację oblackiej parafii mocno zaangażowany jest biskup kijowsko-żytomierski, Witalij Krywycki SDB. Gdy tylko dowiedział się o pożarze w świątyni udał się na miejsce zdarzenia. Dzisiaj celebrował Mszę świętą dla miejscowej wspólnoty parafialnej. Eucharystia odbyła się na placu przykościelnym.

(pg/kmc.media/credo.pro)