Z listów św. Eugeniusza

4 marca 2026

4 marca 2026

Gdybyśmy wiedzieli, co oznacza zatwierdzenie, podskoczylibyśmy z radości

17 lutego papież wyraził ustną zgodę, ale musiało zostać sporządzone, zatwierdzone przez niektórych urzędników i ostatecznie podpisane przez papieża, oficjalne pisemne potwierdzenie, zwane brewe. Głównym autorem, pod nadzorem Watykanu, był Eugeniusz.

Brulion brewe jest skończony. Pofatygowano się, aby mnie o tym powiadomić. Jestem przekonany, że tego nigdy się nie robi. Msgr. Capaccini prawdopodobnie jutro zaniesie go do Msgr. Marchettiego i jeżeli będą zgodni co do jego treści, zostanie przepisany, a ja za niego zapłacę, bo niezależnie czego dotyczą, za brewe się płaci.

Eugeniusz ciągle był zadziwiony Bożą interwencją w tym procesie:

Kardynał Pedicini miał całkowicie rację: gdyby dobry Bóg nie przyłożył do tego Swojej świętej ręki, musielibyśmy na to czekać ponad rok. Bawi mnie zdziwienie archiprezbitera Adinolfiego, który – jak ojcu mówiłem – jest główną sprężyną sekretariatu. Nie może się nadziwić obrotowi, jaki ta sprawa przybrała od początku. Non si e visto mai: nigdy – mówi – w żadnej sprawie tego rodzaju nie widziano, aby papież osobiście zajmował się ułożeniem wszystkiego, rozwiązywaniem trudności, wydawaniem szczegółowych poleceń, a nawet dyktowaniem wyrażeń w brewe.

Będąc w pełni świadomy Bożej opatrzności, Eugeniusz miał nadzieję, że oblaci we Francji zdają sobie sprawę ze znaczenia tych wydarzeń. Takie właśnie uczucia towarzyszą obchodom dwusetnej rocznicy, a pragnienie Eugeniusza odnosi się do każdego z członków charyzmatycznej oblackiej rodziny i przyjaciół Eugeniusza.

Czy nasi panowie przynajmniej to czują? Gdyby wiedzieli, co to znaczy, podskoczyliby z radości albo osłupieliby z podziwu (List do o. Tempiera, 09.03.1826, w: PO I, t. VII, nr 229).

Franc Santucci OMI, tłum. Roman Tyczyński OMI