Krzysztof Wolnik OMI o pasji do siatkówki i języka migowego [Oblaci z pasją]

W Roku Powołań przyglądamy się pasjom oblatów. Ojciec Krzysztof Wolnik OMI, wikariusz w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej, łączy w życiu dwie pasje: siatkówkę i język migowy. Sportowe zamiłowanie odkrył jeszcze w szkole podstawowej, a miganie już jako zakonnik.

25 marca 2026

Jak zaznacza o. Krzysztof Wolnik OMI, pasja do siatkówki towarzyszy mu już od szkoły podstawowej, od lekcji WF-u. – Zawsze chętnie grałem z kolegami na boisku czy na podwórku. Później, już jako oblat, grywałem z ministrantami w siatkówkę. Udało mi się też być na kilku meczach, w tym także na meczach Zaksy Kędzierzyn-Koźle (9-krotnego mistrza kraju i 3-krotnego zdobywcy Ligi Mistrzów). Lubię oglądać siatkówkę, a także śledzić kariery poszczególnych zawodników – mówi oblat.

Misjonarz oblat dodaje, że każda okazja, by zagrać w siatkówkę lub obejrzeć mecz w telewizji jest dla niego sposobem na relaks i odpoczynek.

Już jako zakonnik zainteresował się językiem migowym i duszpasterstwem osób niesłyszących. – Wszystko zaczęło się, gdy zostałem skierowany do pracy w parafii w Katowicach. Przenoszony stamtąd ojciec pracował z młodzieżą słabosłyszącą i niesłyszącą w szkole, która znajduje się na terenie naszej parafii na Koszutce. Bardzo lubię wyzwania i po różnych rozmowach zdecydowałem, że zapiszę się na kurs letni polskiego języka migowego we Wrocławiu. Pojechałem na trzytygodniowy kurs i tak nauczyłem się języka” – wspomina o. Krzysztof Wolnik OMI.

Jak dodaje oblat, już pod koniec kursu odprawiał mszę św. w polskim języku migowym (PJM), a od września rozpoczął pracę w szkole. – Dyrektorka była mile zaskoczona, że przychodzi ksiądz, który już miga i ma kontakt z dziećmi i z młodzieżą. Później przyszedł czas na następne szkolenia i kolejne stopnie polskiego języka migowego. Uczyłem się także systemowego języka migowego (tzw. system – dop. red.). Również w parafii raz w miesiącu sprawowałem mszę św. dla osób niesłyszących. Tak to się rozwijało. I do dzisiaj, kiedy mam kontakt z osobami niesłyszącymi, to język migowy wciąż się przydaje – mówi oblat.

Ojciec Krzysztof Wolnik OMI wspomina, że przy pomocy polskiego języka migowego miał okazję ewangelizować. – Przygotowywałem w polskim języku migowym do I Komunii świętej, a także do bierzmowania. Błogosławiłem związki małżeńskie osób niesłyszących. Jest to praca trudniejsza, ale bardzo wdzięczna. Bardzo się cieszę, że miałem okazję poznać środowisko osób niesłyszących i do dzisiaj mogę korzystać ze znajomości języka migowego – podsumowuje misjonarz oblat.

 

Antoni Jezierski