Ojciec Karol Chmiel OMI: pasja nie jest ucieczką od życia, ale sposobem, by przeżywać je dojrzalej [Oblaci z pasją]

– Pasje ratują życie moich współbraci. Bo prościej jest funkcjonować, jak masz coś, co lubisz. Schodzi przy tym napięcie i frustracja, dzięki temu łatwiej porozumiewać się z innymi – śmieje się o. Karol Chmiel OMI. W Roku Powołań przyglądamy się pasjom misjonarzy oblatów.

5 maja 2026

Pasje o. Karola Chmiela OMI nie zaczęły się ani w zakonie, ani w seminarium. Są z nim właściwie od zawsze. Jak mówi, wszystko ma swoje korzenie w dzieciństwie. – Czytać lubiłem zawsze, jeździć rowerem też, a chodzenie po górach zaczęło się od wyjazdów do wujka, który miał domek w Beskidach.

Choć trudno mu wskazać jedną książkę, która szczególnie wpłynęła na jego życie, to przyznaje, że w dużej mierze jest to Biblia.

– Ale lubię też „Władcę pierścieni” i ogólnie literaturę Tolkiena – dodaje misjonarz oblat.

Podobnie jest z aktywnością fizyczną. Ojciec Karol nie ma jednej ulubionej. Rower to dla niego przede wszystkim odpoczynek, sposób na złapanie oddechu. A największe refleksje przychodzą do niego podczas górskich wędrówek.

fot. arch. o. Karola Chmiela OMI

– Widoki, przyroda. Trochę też wyzwanie, żeby zdobyć jakiś szczyt. Do tego przestrzeń na modlitwę. Za to wszystko uwielbiam góry. Najchętniej jeżdżę w Tatry, choć ze względu na to, że są coraz bardziej zatłoczone, lubię też chodzić po Pieninach. Jednak niezależnie od miejsca, istotne jest to, co dzieje się wewnątrz człowieka w takich chwilach – zauważa oblat.

Zapytany o łączenie życia duchowego i fizycznego, ojciec Karol przypomina, że człowiek jest całością i że jeśli lepiej funkcjonuje nasze ciało, to łatwiej też wówczas skupić się na modlitwie.

– Nie ma tu żadnej sprzeczności. Wręcz przeciwnie, jedno wspiera drugie – podkreśla misjonarz. – Ogólnie wszystko, co lubisz robić, pomaga ci w pogłębianiu relacji z Bogiem, bo Bóg chce twojego szczęścia i takiego życia w pełni. A chodzenie po górach może się stać właśnie czymś więcej niż wysiłkiem. To taka aktywność, że najprościej mi się podczas niej skupić na modlitwie czy refleksji.

fot. arch. o. Karola Chmiela OMI

Te pasje mają też bardzo praktyczny wymiar we wspólnocie zakonnej.

– One ratują życie moich współbraci – żartuje ojciec Karol. – Prościej jest funkcjonować, jak masz coś, co lubisz. Schodzi przy tym napięcie i frustracja i dzięki temu łatwiej porozumiewać się z innymi. To pokazuje, że pasja nie jest ucieczką od życia, ale sposobem, by przeżywać je dojrzalej – dopowiada.

I choć wiele z tych doświadczeń ma osobisty charakter, o. Karol Chmiel OMI nie zostawia ich tylko dla siebie. W góry pojechał kiedyś razem ze wspólnotą NINIWA z Poznania, której jest opiekunem. Często też wyjeżdża ze znajomymi i z przyjaciółmi.

– Bo góry, podobnie jak wiarę, najpełniej przeżywa się wtedy, gdy można je z kimś dzielić – opowiada misjonarz oblat.

 

Tekst: Karolina Binek

Fot. arch. prywatne o. Karola Chmiela OMI