Pierwszy raz w kodeńskim sanktuarium kardynał Karol Wojtyła zawitał w 1963 roku. Przybył tutaj w towarzystwie kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz ordynariusza siedleckiego – bp. Jana Mazura.

(Archiwum OMI Kodeń)

Jako metropolita krakowski miał świadomość, że jego poprzednik na stolicy diecezji w dawnej stolicy Polski, wywodził się z kodeńskiej linii Sapiehów. Kardynał Adam Sapieha również przybywał do tego miejsca, a po objęciu sanktuarium przez oblatów, pomógł w doposażeniu miejsca w sprzęty liturgiczne.

Kardynał Wojtyła gościł w Kodniu także podczas uroczystości 150-lecia diecezji podlaskiej. Celebracja odbyła się na kodeńskiej kalwarii 22 czerwca 1969 roku.

(Archiwum OMI Kodeń)

Niemniej jednak najmocniej zapisała się w historii Kodnia wizyta krakowskiego purpurata podczas uroczystości 50-lecia powrotu obrazu Matki Bożej Kodeńskiej z wygnania. Odbyły się one w dniach 3-4 września 1977 roku. Zgromadziły 24 biskupów – obok kardynała Wojtyły, byli m.in.: abp Henryk Gulbinowicz, bp Yves Plumey OMI z Kamerunu, bp Jan Mazur czy bp Wacław Skomorucha.

(Archiwum OMI Kodeń)

Podczas tej wizyty kard. Karol Wojtyła wygłosił kazanie, ukazując Matkę Bożą Kodeńską jako Matkę Jedności Ludu Bożego:

Starajmy się jeszcze raz zrozumieć ten przedziwny czyn, który stał u początku dziejów Matki Bożej Kodeńskiej. Wedle zwyczajnych ludzkich sposobów rozumienia Mikołaj Sapieha, dziedzic Kodnia, zwany Pobożnym, dopuścił się bardzo niepobożnego czynu. Bez zezwolenia papieża Urbana VIII zabrał obraz z jego kaplicy. Można by powiedzieć: ukradł…

Wydaje się jednak, że aby zrozumieć tę błogosławioną winę, trzeba uświadomić sobie, iż ten obraz, zanim został wzięty, był mu w jakiś sposób darowany. Nie przez papieża Urbana VIII. Myślę, że darowała mu go sama Bogarodzica.

(…) Mikołaj Sapieha czuł ten szczególny duchowy proces, któremu koniecznie potrzebna była Matka – obecność matki, Matki, która jednoczy: Matki, która zna wszystkie swoje dzieci, bez względu na to czy mówią po polsku, czy mówią po rusku, czy mówią po litewsku. Zna je jako dzieci i jest im wspólną, jedną Matką. I oni przy Niej, przez Nią, stają się także jednym Kościołem, jedną owczarnią.

(Archiwum OMI Kodeń)

Popatrzcie, Drodzy Pielgrzymi, raz jeszcze na ten wizerunek. Chociaż początki jego sięgają zachodnich krańców Europy, jest w nim coś takiego, co mogło przemawiać do ludzi tej ziemi, co mogło łączyć i faktycznie łączyło wszystkie dzieci Boże: te mówiące po polsku, te mówiące po rusku i te mówiące po litewsku – w jednym Kościele, w jednej owczarni.

Przed 50 laty pierwszy biskup odnowionej diecezji podlaskiej w odrodzonej Rzeczypospolitej: po okresie przeszło 100-letniej niewoli, sprowadził uroczyście Matkę Bożą Kodeńską na to miejsce, z którego została wygnana. Dokonało się to nie tylko w sposób uroczysty, ale i w sposób serdeczny. Z Siedlec do Kodnia pielgrzymi z biskupem na czele przeszli pieszo. Dziękowali za Jej powrót (…)

A kiedy przyszedł ten dzień, że powróciła – początek września 1927 roku – tak jak teraz, wówczas cały lud świętej ziemi ruszył ze swoimi duszpasterzami, ze swoimi biskupami, ze swoim pasterzem, pielgrzymując pieszo na to miejsce, ażeby radować się z odzyskanego znaku swojej jedności.

Tę jedność w Kościele Chrystusowym, jedność Ludu Bożego w szczególny sposób Ona oznacza. Są takie wybrane wizerunki, które temu w szczególny sposób służą. Tę jedność Ona wyraża. Tę jedność Ona sprawia. Taka jest tajemnica tego kodeńskiego obrazu, który miał za sobą dziwną przeszłość…

Trzeba również wspomnieć, że po wyborze na Stolicę Piotrową, Jan Paweł II, nie zapomniał o kodeńskim sanktuarium. W zbiorach klasztornych znajduje się ornat ze Świętą Rodziną oraz paramenty liturgiczne (kielich i patena) – dary od papieża-Polaka. Ojciec Święty miał również wielokrotnie żartować, spotykając pielgrzymów z Podlasia, że w Kodniu znajduje się obraz, który należy do następcy św. Piotra. Nawiązywał tym samym do znanej sobie legendy o sprowadzeniu wizerunku przez Mikołaja Sapiehę, spopularyzowanej przez powieść Zofii Kossak-Szczuckiej “Błogosławiona wina”.

 

(pg)