W Krobi i Obrze odbyły się uroczystości pogrzebowe śp. o. Czesława Motaka OMI. Zakonnik zmarł 16 lutego br., miał 67 lat, w życiu zakonnym przeżył 46 lat, w prezbiteracie 40.

Uroczystości żałobne w Krobi

Mszy świętej w kościele pw. św. Mikołaja w Krobi przewodniczył wikariusz prowincjalny – o. Józef Wcisło OMI. Kazanie wygłosił miejscowy proboszcz – ks. Sławomir Grośty. Zmarłego kapelana z Chumiętek żegnali oblaci z domu zakonnego w Poznaniu, administracji prowincjalnej, kapłani z dekanatu krobskiego oraz parafianie.

Ojciec Czesław to był kapłan gorliwy, udzielał się w wielu parafiach naszego dekanatu – podkreślał ksiądz Grośty.

Jednocześnie przypominał wielką dyspozycyjność ojca Czesława, gorliwość w konfesjonale i gościnność wobec kapłanów, których wciąż zapraszał na kapelanię do Chumiętek.

Uroczystości pogrzebowe w Obrze

Mszę świętą pogrzebową w Obrze poprzedziła modlitwa różańcowa za zmarłego. Po niej rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem Prowincjała Polskiej Prowincji – o. Pawła Zająca OMI. Koncelebrowało ją 30 oblatów-ojców, prezbiterzy diecezjalni – wśród nich ks. Sławomir Grośty, proboszcz z Krobi. Do kościoła św. Jakuba przybyli współbracia w życiu zakonnym: oblaci-bracia, a także najbliżsi zmarłego oraz przyjaciele.

Kazanie wygłosił o. Tomasz Sajdak OMI z Siedlec. Na początku przypomniał historię życia zmarłego oblata – drogę jego powołania oraz lata posługi misjonarskiej, z których 29. poświęcił pracy ekonomskiej.

Łowienie serc słowem było naznaczone jego talentami, którymi obdarzył go Bóg. Tu w seminarium, do kapłaństwa przygotowywał się, studiując Pismo Święte, by lepiej rozumieć jego treść, jego przesłanie – to bardzo ważny etap w życiu każdego przyszłego misjonarza. Ale jest też drugi etap, chyba ważniejszy, który rozpoczyna się po święceniach, kiedy młody kapłan rozpoczyna zapisywać karty swojego życia tym słowem, którym dalej karmi ludzi. Tą Ewangelią, która ubogacona jego doświadczeniem i dziedzictwem, które wyniósł z domu rodzinnego, staje się pokarmem, skierowanym do innych ludzi. Ewangelią niekoniecznie głoszoną słowami – mówił ojciec Sajdak.

“Był wrażliwy na biedę, na niesprawiedliwość i najważniejsze: mówił z serca do serca” – tak zapamiętali śp. ojca Czesława parafianie z Siedlec, gdzie posługiwał na drugiej placówce po święceniach. Kaznodzieja podkreślał, że pomimo tylu oblackich duszpasterzy, którzy pracowali w tym mieście, zmarły misjonarz trwale zapisał się we wspomnieniach Siedlczan.

Nawiązując do służebnej posługi zmarłego jako ekonoma wspólnot i prowincji, superior z Siedlec wspominał:

Nasze drogi w posłudze kapłańskiej skrzyżowały się w Poznaniu. Z bliska mogłem widzieć, w jaki sposób zapełnia karty swojego życia Ewangelią. Orędzie Chrystusa nie było dla niego zbiorem przepisów, nakazów, zakazów. Ewangelia była treścią jego życia. Poprzez cyfry, zestawienia, wykresy, podsumowania starał się widzieć człowieka, człowieka potrzebującego, często zagubionego i wymagającego pomocy.

W całej swojej postawie pozostał człowiekiem autentycznym. Człowiekiem, który nie umiał grać kogoś, kim nie był. Był i pozostał sobą – wyjaśniał kaznodzieja, próbując udzielić odpowiedzi na pytanie, dlaczego zmarły oblat cieszył się tak wielką życzliwością wśród współbraci.

Był człowiekiem, który nigdy nie starał się zatrzeć dziedzictwa swego pochodzenia; swej prostej, dziecięcej wiary, wyniesionej z domu rodzinnego; swojego szacunku do ciężkiej pracy, która jest przedłużeniem dzieła Stwórcy; domu, w którym nauczył się, że Ewangelia to żywy Chrystus, który wychodzi na opłotki, by spotkać drugiego człowieka – konkludował kaznodzieja.

Posłuchaj całego kazania:

Po komunii odczytano świadectwo o. Wojciecha Kurzydły OMI, dla którego śp. o. Czesław Motak OMI był wujkiem. Ze względu na pandemię, ojciec Kurzydło nie mógł wyjechać z Kanady, gdzie pełni posługę misjonarską.

Dziękuję ci wujku za moje kapłaństwo. To dzięki tobie rozpoczęła się moja przygoda z Jezusem Chrystusem na oblackiej drodze. Tak wiele mnie nauczyłeś, tak wiele mi przekazałeś. Dziękuję ci.

Również superior wspólnoty, do której należał zmarły oblat, dziękował śp. ojcu Czesławowi za prawdziwie oblacką postawę życia.

Ojcze Czesławie, w imieniu wspólnoty domu poznańskiego, do którego należałeś przez ostatnie lata, pragniemy podziękować ci. Była to obecność dyskretna, na odległość, bo cały się poświęciłeś pracy w Domu Pomocy Społecznej w Chumiętkach, w parafii w Krobi, w dekanacie – o tej gorliwości docierały do nas bardzo pozytywne informacje – ale zawsze chciałeś utrzymać kontakt z nami, zapraszałeś do siebie, chciałeś się pochwalić, ucieszyć tym, co robiłeś; choć w pojedynkę, to zawsze jako oblat – mówił o. Krzysztof Ziętkowski OMI.

(pg)