Generał oblatów u sióstr Świętej Rodziny - to tradycja
15 stycznia w domu generalnym sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux zawitała administracja generalna Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Dwa zgromadzenia połączone są więzami, które łączyły obu Założycieli. Tradycję spotkań przerwała pandemia Covid-19.
Są takie dwa Zgromadzenia…
To nasza kolej, aby powitać administrację generalną oblatów w naszym domu. Wspominamy naszego drogiego założyciela – Pierre’a Bienvenu Noailles’a i założyciela oblatów – Eugeniusza de Mazenoda, którzy byli dobrymi przyjaciółmi, a dzisiaj oczywiście byliby szczęśliwi widząc ich córki i synów razem w tym samym miejscu – komentują spotkanie siostry Świętej Rodziny z Bordeaux.
162 lata temu św. Eugeniusz napisał pewien list. Poinformował w nim o połączeniu oblatów z pewnym zgromadzeniem żeńskim
Do dziś oba zgromadzenia zakonne współpracują ze sobą w ewangelizacji. W Polskiej Prowincji prężnie współdziała ze sobą duszpasterstwo powołań oblatów i sióstr Świętej Rodziny.
(pg/zdj. OMIWorld)
Opole: "Cieszymy się, że prace przy budowie kościoła, przebiegają bezproblemowo"
Oblacki kościół w Opolu nosi wezwanie św. Jana Pawła II. Jest dziękczynieniem za pontyfikat papieża-Polaka oraz wotum za 100. lecie Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Wspólnota została erygowana przez biskupa opolskiego w 2019 roku.
Opole: „Wierzymy, że tu dokonują się i będą dokonywać cuda”
U nas zimno, jak wszędzie. Cieszymy się, że prace przy budowie kościoła, przebiegają bezproblemowo. Już niebawem w produkcji będą okna, Bogu niech będą dzięki. Dziękujemy za przyjęcie nas – kapłanów z Bożym Błogosławieństwem do Waszych domów. I oczywiście rozpoczynamy ferie. Życzymy spokojnych, radosnych chwil odpoczynku – dzieli się o. Damian Dybała OMI, proboszcz parafii.
Opole: „Pacjent żyje, ale to Bóg go uratował” [ŚWIADECTWO]
Wspólnota oblacka w Opolu to nie tylko duszpasterstwo parafialne. Zakonnicy posługują jako kapelani w szpitalach, głoszą kazania i rekolekcje. Wspólnota parafialna udziela się również w pomocy bezdomnym i ubogim w Opolu.
(pg/zdj. OMI Opole)
Małżeństwo - wspaniała przygoda [ŚWIADECTWO]
22 kwietnia minęło 17 lat od zawarcia przez nas sakramentu małżeństwa. We Wspólnocie „Umiłowany i Umiłowana” jesteśmy cztery lata. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci: Celinkę lat 16 i Olka 13 lat. Poznaliśmy się z Szymonem w 2003 roku. Nasze spotkanie na pewno było planem Pana Boga - dzielą się Rita i Szymon Suchańscy z Wrocławia.
Dwa różne światy
Pochodzimy oboje z trochę różnych „światów”: ja urodzona w ZSRR na Litwie, gdzie o Bogu i religii w szkole nie można było marzyć i głośno mówić. W domu rodzinnym żyliśmy wiarą przekazywaną przez dziadków, którzy nie tyle ją głosili, co nią żyli. Dzięki uporowi moich babć przyjęłam chrzest święty (potajemnie na plebanii), potem przygotowywały mnie do pierwszej Komunii Świętej. Zadbały o wyprawkę: zrobiły samodzielnie różaniec ze starych innych różańców, pod Ostrą Bramą nabyły świecę i szkaplerz, a książeczkę do nabożeństwa odziedziczyłam po mojej mamie.
U męża wyglądało to inaczej – urodził się w Polsce, a wiary w Boga nauczył się głównie od dziadków, którzy aktywnie uczestniczyli w życiu Kościoła.
Kiedy wkraczaliśmy w dorosłe życie, znowu oboje poczuliśmy „przynaglenie” od Boga: mój mąż podczas służby w wojsku przez kapelana wojskowego, a ja ucząc się w Studium Zawodowym Pielęgniarskim prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek od Cierpiących w Warszawie. Obecnie jestem lekarzem specjalistą neonatologii. Bycie lekarzem to zdecydowanie coś więcej niż zwykła praca. Nocne dyżury, szkolenia, konferencje, staże, decyzje o terapii najmłodszych dzieci (noworodki od pierwszej godziny życia i wcześniaki), nierzadko kilka dób bez snu. Ale najbardziej „boli” kwestia braku czasu dla najbliższych: nocne telefony, przerywane wakacje, święta na dyżurze, opuszczone występy dzieci w szkole, pierwszy turniej sportowy… Z doświadczenia wiem, że lekarz chcący założyć szczęśliwą rodzinę, musi trafić w swoim życiu na bardzo wyrozumiałego partnera – ja miałam to szczęście!
Wrocław: „Chcemy budować na fundamencie Boga” [ŚWIADECTWO]
Po chrześcijańsku
Od początku naszego małżeństwa wiedzieliśmy, że chcemy żyć po chrześcijańsku, razem z Bogiem. Na początku było nam ciężko, rodzice nie chcieli odciąć pępowiny, a my pełni zapału mieliśmy swój własny pomysł na rodzinę i życie.
Czerpaliśmy radość z życia. Nasze życie zewnętrzne kwitło, wewnętrznie jednak usychało. W środowisku, w którym mieszkaliśmy i pracowaliśmy, nigdy nie rozmawialiśmy na temat wiary, tylko pojedyncze osoby chodziły do kościoła. Pomimo że uczestniczyliśmy wspólnie w Mszach świętych, obchodziliśmy święta kościelne, ochrzciliśmy dzieci, przystępowaliśmy do spowiedzi i Komunii, czuliśmy, że czegoś w tym wszystkim brakuje, że nie słyszymy słów Bożych skierowanych do nas.
Gdy zamieszkaliśmy na Popowicach nasz wizerunek Kościoła był inny, niż obecnie. Podczas jednej z kolęd odwiedził nas o. Kazimierz Lubowicki. Dużo opowiadał o wspólnocie rodzin „Umiłowany i Umiłowana”. Z zaciekawieniem i rosnącym entuzjazmem słuchaliśmy słów o. Kazimierza. Bardzo nas to zaintrygowało i zainteresowało, ale nie mieliśmy odwagi się zgłosić.
Udało się w 2019 roku. Na początku baliśmy się rozmodlonych ludzi, a spotkaliśmy normalne małżeństwa stwarzające przyjazną atmosferę, serdeczność i otwartość.
Siedlce: „Boże, dziękuję za mój Kościół” [świadectwo]
Z Jezusem łatwiej
Nasze życie małżeńskie nie byłoby tak piękną przygodą, gdyby nie Bóg i Jego pragnienie pomnażania miłości. Dzięki regularnym spotkaniom wspólnoty, realizacji zobowiązań, udziałowi w rekolekcjach stopniowo zmieniały się nasze relacje, a równocześnie odkrywaliśmy Boży plan dla naszego małżeństwa. Najpierw nauczyliśmy się dostrzegać, że Pan Bóg jest i działa w naszym małżeństwie. Jest naszym Panem i Zbawicielem, troszczy się o nas, chce nam pomagać i błogosławić w życiu. Zmieniła się nasza hierarchia wartości. Postawiliśmy Pana Boga na pierwszym miejscu. Nauczyliśmy się Go słuchać, czytając Pismo Święte i żyć tym słowem Bożym na co dzień. Wspólna modlitwa małżeńska pomogła nam zbliżyć się do siebie, lepiej poznać nasze uczucia i wzajemne oczekiwania, nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać i siebie nawzajem słuchać. Dziś możemy powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. To nie znaczy, że nie mamy problemów i trudności, ale z Jezusem łatwiej jest je rozwiązywać. Pomaga nam świadomość, że wszystko, cokolwiek się dzieje w naszym życiu, jest w Jego rękach i ma swój cel. Pragniemy być świetlanym i pociągającym przykładem dla własnych dzieci w relacjach z Bogiem. Staramy się trzymać zasady św. Augustyna: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne na właściwym”.
(Świadectwo opublikowane na wroclaw.oblaci.pl)
Kanada: Młodzież kolędowała u seniorów
Młodzież z oblackiej parafii w Brampton udała się do Domu Polonii, gdzie przebywają seniorzy. Towarzyszył im duszpasterz, o. Paweł Pilarczyk OMI oraz s. Anna. Okazją były tradycyjne w Polsce odwiedziny duszpasterskie. Wspólnej modlitwie i błogosławieństwu towarzyszyło kolędowanie. Widok młodych ludzi, którzy przebrali się za jasełkowe postacie, powodował wzruszenie wśród seniorów kanadyjskiej Polonii w Brampton.
Podczas wspólnego kolędowania towarzyszyło nam wiele radości i wzruszeń. Dla młodzieży była to doskonała okazja do ewangelizacji i służby naszym starszym rodakom, którzy często czują się samotni. Oni z kolei otaczają nas swoimi modlitwami – wyjaśnia wikariusz parafii pw. św. Eugeniusza de Mazenoda w Brampton.
Kanada: Młodzież na Światowy Dzień Ubogich
W Kanadzie funkcjonują trzy oblackie prowincje zakonne. Wśród nich posługuje Prowincja Wniebowzięcia, która w głównej mierze skupia się na posłudze wśród kanadyjskiej Polonii. W jej strukturach pracują przede wszystkim oblaci pochodzący z Polski. W zeszłym roku wyświęcono na diakona kleryka, który pochodzi z kanadyjskiej Polonii.
(pg/zdj. Assumption Province)
Katowice: Jasełka dzieci i pomoc na misje [WIDEO]
Koło misyjne dzieci działające przy oblackiej parafii w Katowicach przygotowało tradycyjne Jasełka. Przygotowania do występu trwały od początku grudnia. Przy okazji wydarzenia zbierano środki na pomoc dla dzieci w Kolumbii.
https://www.facebook.com/oblaci.katowice/videos/1121181805561844
Z listów św. Eugeniusza
AKT NOMINACJI NA SUPERIORA MISJI NA CEJLONIE
Karol Józef Eugeniusz de Mazenod z Bożego Miłosierdzia i z łaski Stolicy Apostolskiej Biskup Marsylii,
Komandor religijnego i rycerskiego Zakonu Świętych Maurycego i Łazarza itd.,
Superior Generalny Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Najświętszej i Niepokalanej Panny Maryi.
Naszemu umiłowanemu w Chrystusie synowi Etienne’owi Semerii, kapłanowi z tegoż Zgromadzenia,
pozdrowienie i błogosławieństwo w Naszym Panu Jezusie Chrystusie.
Biskup Bettachini z diecezji Toron in partibus infidelium i koadiutor Wikariatu Apostolskiego na wyspie Cejlon bardzo usilnie prosił, aby jako towarzyszy podróży i pomocników w jego pracach posłać mu kilku naszych misjonarzy. My, którym zostało powierzone zarządzanie całym Zgromadzeniem, bardziej zwracając uwagę na Bożą radość niż na brak członków, gdyż członkowie naszego Zgromadzenia zdają się powołani do pracy w tej części winnicy Ojca Rodziny, postanowiliśmy wysłać pracowników ewangelicznych, aby tam pracowali. Ci zatem, dla największej bożej chwały i zbawienia dusz, pod jurysdykcją Przewielebnego Koadiutora, starannie będą pracować, aby do pobożności zachęcić katolików i wiarę odnowić pośród heretyków, a przede wszystkim, aby nieszczęśliwych niewiernych wyrwać z ciemności i mroku śmierci.
Zdając sobie sprawę z odległości, jaka będzie nas dzielić, i z dość poważnych trudności, które mogą się pojawić w przyszłości, spośród członków naszego Zgromadzenia pragniemy wybrać i wraz z nadzwyczajnymi pozwoleniami nadzorcą tego wielkiego przedsięwzięcia i przewodnikiem tej wspaniałej misji mianować wyżej wymienionego Etienne’a Semerię, męża, w którym dojrzały roztropność i długo trwająca oblacja, godnego polecenia ze względu na jego gorliwość i pobożność, a wreszcie ze względu na stałe przywiązanie wobec nas i Rodziny.
Dokument wymienia dalej uprawnienia administracyjne powierzone mu w tej nowej misji oblackiej, gdzie miał być alter-ego założyciela. Kończy go w następujący sposób:
Umiłowany synu, teraz niech ojciec, wraz z tymi, którzy zostali ojcu przydzieleni do tych najdalszych regionów Azji, uda się w drogę do dzieła, które ojcu zostało powierzone dla największej Bożej chwały, aby ją rozszerzać tam i w każdym miejscu.
Niech Najświętsza Maryja Panna, nasza przewidująca Matka ustawicznie otacza ojca swoją opieką. Niech towarzyszą ojcu Aniołowie Boga, a gdy chodzi o nas, umiłowany w Chrystusie synu, nigdy nie przestaniemy przyzywać nad ojcem obfitego niebiańskiego deszczu.
Dan w Marsylii... 21 października 1847 roku.
+ K. J. Eugeniusz, biskup Marsylii, Superior Generalny.
(PO I, t. IV, nr 1).
Ojciec Semeria otrzymał obediencję, a następnie wyruszył w 37-dniową podróż, przybywając na Cejlon w towarzystwie ojców Louisa Marie Keatinga z Irlandii, Josepha Alexandre'a Ciamina z Nicei i brata Gasparda De Stefanisa z Genui.
Lubliniec: Spotkanie Przyjaciół Misji Oblackich
W sobotę 13 stycznia br. w oblackiej wspólnocie parafialnej w Lublińcu odbyło się noworoczne spotkanie Przyjaciół Misji Oblackich. Po wspólnym różańcu prowadzonym przez br. Daniela Klocha OMI odbyła się Eucharystia, której przewodniczył o. Wiesław Chojnowski OMI – dyrektor Prokury Misyjnej. Kazanie wygłosił o. Stanisław Oller OMI. Spotkanie kontynuowano w salce parafialnej, gdzie uczestnicy nie tylko połamali się świątecznym opłatkiem, ale również wspólnie śpiewali kolędy.
Przyjaciele Misji Oblackich modlą się, spotykają i wspierają materialnie oblatów na misjach. Stowarzyszenie Misyjne Maryi Niepokalanej (MAMI) związane ze Zgromadzeniem Misjonarzy Oblatów MN powstało w początkach XX wieku. W Polsce, ze względu na sytuację polityczną w czasach komunistycznych (zakaz tworzenia związków), przyjęto nazwę: „Przyjaciele Misji Oblackich”, która pozostała do dziś. Jest to ruch zrzeszający obecnie kilkadziesiąt tysięcy osób w Polsce. Są wśród nich ludzie w różnym wieku: starsi, młodzież, dzieci, kapłani i siostry zakonne.
Kim są Przyjaciele Misji Oblackich? [WIDEO]
Aby zostać Przyjacielem Misji Oblackich – KLIKNIJ
(pg/zdj. U. Wasiak AM)
Komentarz do Ewangelii dnia
Dostrzegamy Pana Jezusa idącego wzdłuż Jordanu. Było pewnie około czwartej po południu, kiedy, widząc dwóch chłopców idących za Nim, odwrócił się, by zapytać: "Czego szukacie?" (J 1,38). A oni, zaskoczeni pytaniem, odpowiedzieli: „Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Chodźcie, a zobaczycie”(J 1,39). My też idziemy za Panem Jezusem, ale czego chcemy? Czego szukamy? Co tak naprawdę „popycha” nas do pójścia za Panem Jezusem. Pójść za Jezusem, to nieustannie pytać siebie o motywacje tej decyzji, to coraz bardziej wiedzieć, czego szukam i co pragnę znaleźć, idąc za Zbawicielem. On zaprasza każdego z nas indywidualnie: "Chodź, a zobaczysz", "Chodźcie, a zobaczycie". Jan i Andrzej, obaj młodzi rybacy, poszli za Nim, „zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego” (J 1,39). Rozentuzjazmowany spotkaniem Jan napisze: "łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa" (J 1,17b). A Andrzej? Pobiegnie po swego brata, żeby powiadomić go: "Znaleźliśmy Mesjasza. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas- to znaczy: Piotr" (J 1,41-42). Skała! Szymon? Żaden z nich nie jest przygotowany, aby zrozumieć te słowa. Nie wiedzą, że Jezus przyszedł, aby wznieść swój Kościół z żywych kamieni. On już wybrał dwa pierwsze „bloki”, Jana i Andrzeja, i zaplanował, że Szymon będzie skałą, na której wesprze się cała struktura Kościoła. Zanim Pan Jezus wstąpi do Ojca, błogosławiąc swój Kościół, powie: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Panie Jezu, który pozostajesz z nami, uczyń z nami „cud”, abyśmy i my zawsze byli z Tobą i przy Tobie.
(S. Stasiak OMI)
Kanada: Rekolekcje zakonne [ZDJĘCIA]
W oblackim Centrum Odnowy Królowej Apostołów blisko pięćdziesięciu misjonarzy oblatów z polonijnej Prowincji Wniebowzięcia w Kanadzie przeżywało czas rekolekcji i odnowy.
W trakcie rekolekcji oblaci zgłębiali temat bycia pielgrzymem na świecie i mieli okazję codziennie przez dłuższy czas adorować Najświętszy Sakrament. Codzienna Msza św. oraz wspólnotowa celebracja Liturgii Godzin były klamrami każdego dnia rekolekcji – relacjonuje o. Paweł Ratajczak OMI.
Przewodnikiem tygodniowych rekolekcji zakonnych był o. Salvador Gonzales OMI z Prowincji Stanów Zjednoczonych.
Aby być coraz bardziej dysponowanym do służenia Bogu w Jego Ludzie, co miesiąc i co roku zarezerwują sobie należyty czas na modlitwę osobistą i wspólnotową, na refleksję i odnowę. Doroczne rekolekcje trwające zazwyczaj jeden tydzień mogą być z pożytkiem poprzedzone lub przedłużone braterskimi spotkaniami i wymianą doświadczeń apostolskich – przypomina Konstytucja 35.
(pg/zdj. tj)