W okolicach marca tego roku poprosiłem ojca prowincjała o zagraniczny staż pastoralny wśród ubogich materialnie, ponieważ taka była moja pierwsza idea, gdy wstępowałem do Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Pod koniec czerwca dowiedziałem się, że to będzie Ukraina i pomoc bratu Sebastianowi, który w Kijowie rozdaje jedzenie najbardziej potrzebującym.

Brat Sebastian Jankowski OMI wśród bezdomnych i ubogich Kijowa (kmc.media, credo.pro)

Zobacz: [“Nie widziałem jeszcze tylu ludzi głodnych” – zwrócił się do oblatów biskup. Odpowiedź misjonarzy była szybka]

Pod koniec września przyleciałem na Ukrainę. Na co dzień mieszkam w Obuchowie wraz z czterema ojcami i trzema postulantami. Mój dzień przeważnie wygląda tak: zaczynam od wspólnej jutrzni, medytacji, śniadania później praca czy inne zajęcia, Msza święta, modlitwa w ciągu dnia, obiad, praca, nieszpory, oracja, kolacja, rekreacja, kompleta. W tą codzienność wpisują się różne zadania, które spróbuje teraz opisać. Pierwszym moim zadaniem jest pomoc bratu Sebastianowi, we wtorki i czwartki rano jadę do Kijowa, gdzie pan Igor już na mnie czeka w specjalnym pomieszczeniu, w którym robimy kanapki dla bezdomnych i przygotowujemy rzeczy do wyjazdu (stół, krzesła, herbatę, talerze, łyżki, kubki, ubrania, leki). Gdzieś około 16 wyjeżdżamy z naszej „bazy” i jedziemy do 6. punktów w Kijowie, gdzie już na nas czekają ubodzy i rozdajemy ciepłą zupę, herbatę, kanapki, leki czy ubrania. Jest to dzieło któremu patronuje Caritas-Spes Ukraina. Pomagają nam w tym wszystkim wolontariusze. Za każdym razem pomagamy około 130. biednym.

Drugim moim zadaniem jest pomoc w domu miłosierdzia. Dom miłosierdzia to stołówka, gdzie codziennie postulanci rozlewają zupę ubogim, ja gdy tylko mogę również idę im pomóc. Oprócz jedzenia ubodzy mogą również dostać ubrania czy leki.

Następnym moim zadaniem jest nauka postulantów języka polskiego. Prowadzę lekcje w poniedziałki i środy.

Ostatnim moim zadaniem jest pomoc ekonomowi domu. Pomoc w najszerszym tego słowa znaczeniu zaczynając od zakupów, przez dbanie o porządek, po przygotowania domu dla grup. Na Ukrainie jestem już przeszło pół roku, bardzo mi się tutaj podoba, mam satysfakcję z pracy, którą tutaj wykonuję. Wspólnota ojców i postulantów przyjęła mnie bardzo dobrze. Bardzo sobie cenię też wspólną modlitwę, której tutaj jest dużo, jak przystało na dom formacyjny. Mam nadzieję, że najbliższe miesiące przyniosą mi równie dużo satysfakcji oraz, że dobrze rozeznam swoje powołanie.


 

kleryk Jarosław Halemba OMI – scholastyk Wyższego Seminarium Duchownego w Obrze. Pochodzi z Rusinowic koło Lublińca.