9 marca - OBECNOŚĆ - CEMENT CELACJI

OBECNOŚĆ – CEMENT CELACJI

Dla Eugeniusza ważna była przyjaźń, ale jeszcze ważniejsze było wniknięcie w bożą Boga. Poprosiwszy swego przyjaciela Emanuela, aby się za niego modlił i był mu pomocą w jego rozeznaniu, proponuje mu specyficzny sposób, jak to uczynić:

Ale ponieważ ta bliskość, na nieszczęście, jest niemożliwa, zmniejszmy przynajmniej tę odległość przez częstszą korespondencję: spotykajmy się duchowo w Najświętszym Sercu Jezusa Chrystusa każdej niedzieli o 10.30 rano, godzinie Ofiary sprawowanej uroczyście we wszystkich kościołach. Tam będziemy się modlić w tym samym czasie w naszych wzajemnych potrzebach, a przez nasze zjednoczenie w pewnym sensie zmusimy czułe Serce naszego Zbawiciela, by w wyjątkowy sposób udzieliło nam zasług swej Męki i Śmierci. Żegnaj, mój najdroższy, odpiszcie mi jak najprędzej i kochajcie mnie zawsze, jak ja was kocham.

List do Emmanuela Gaultiera de Claubry, 23.11.1807, w: EO I, t. XIV, nr 22.

To zwyczaj oracji, który znają oblaci – czas braterskiej i milczącej komunii na wspólnej modlitwie w obecności Jezusa. To charakterystyczny znak duchowości Eugeniusza i praktyka w relacjach z ludźmi, zwłaszcza z Misjonarzami Oblatami rozproszonymi po całym świecie. To sposób na realizacje jezusowej obietnicy: Gdzie dwaj albo trzej są zebrani w imię moje, tam ja jestem pośród nich. Mt 18, 20

Dwaj więźniowie, których cele stykają się porozumiewają się wzajemnie stukając w ścianę. Mur to rzecz, która ich dzieli, ale jest także środkiem komunikacji. Czy tak jest miedzy nami a Bogiem? Każde rozdzielenie jest łącznikiem. Simone Weil


8 marca - DUCHOWOŚĆ MAZENODOWSKA - W JAKIM PUNKCIE JESTEŚMY

DUCHOWOŚĆ MAZENODOWSKA – W JAKIM PUNKCIE JESTEŚMY?

We wrześniu ubiegłego roku postawiłem pytanie: Czy istnieje duchowość mazenodowska? W ciągu kolejnych trzech miesięcy, kiedy badaliśmy tę kwestię i stopniowo jak ukazywały się źródła naszej duchowości, dźwięczała odpowiedź « tak ». Następnie w naszym procesie nastąpiła dwumiesięczna przerwa, gdyż świętowaliśmy i zastanawialiśmy się nad dwusetną rocznicą naszego istnienia. Dzisiaj powracamy do kwestii, jakie poruszaliśmy przed Bożym Narodzeniem.
Stawiając pytanie: Co to jest duchowość? Eugeniusz udzielił odpowiedzi, że to nieustanne spotkanie z Jezusem Chrystusem, który podąża na spotkanie z innymi. Źródłem energii, które dostarcza mocy duchowości, jaką otrzymaliśmy w prezencie, jest jego doświadczenie Jezusa ukrzyżowanego w pewien Wielki Piątek. To wydarzenie było centralnym punktem w życiu Eugeniusza – ogniskową jego życia. Skoro w swym życiu otrzymał światło od Jezusa ukrzyżowanego, to wydarzenie stało się punktem centralnym, dzięki któremu doświadczył wielobarwności zbawienia i innych ludzi podprowadzał ku temu samemu doświadczeniu.

Proszę zmienić zakończenie naszej litanii. Zamiast Jesu sacerdos trzeba mówić Christe salvator. Powinniśmy kontemplować naszego Boskiego Mistrza jako Zbawiciela. Przez nasze szczególne powołanie jesteśmy w specjalny sposób związani ze zbawieniem ludzi...

List adresowany do naszych drogich braci misjonarzy w Aix, czerwiec 1816 roku, w: EO I, t. 6, nr 12.

Nasza Reguła w następujący sposób tłumaczy ten punkt: Oczyma ukrzyżowanego Pana patrzymy na świat krwią Jego odkupiony, żywiąc pragnienie, żeby ludzie, w których nadal trwa Jego męka, poznali także moc Jego zmartwychwstania. K 4
Dzięki spojrzeniu Chrystusa ukrzyżowanego Eugeniusz prowadzi nas do zrozumienia, w jaki sposób jego minione życie było przygotowaniem do spotkania ze Zbawicielem, w pewien Wielki Piątek cierpienia, radości i wdzięczności, które zmieniły jego życie.
W konsekwencji, przez wiele miesięcy, Eugeniusz mobilizował nas do zastanowienia się nad tym wydarzeniem, w jaki sposób ono zmieniło jego i nasze życie oraz doprowadziło do procesu rozeznania, co robić w przyszłości. Naszą refleksję rozpoczniemu właśnie od tego punktu.


7 marca - ZACHĘCIĆ INNYCH, ABY WIĘCEJ MARZYLI I CHCIELI BYĆ KIMŚ WIĘCEJ

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: ZACHĘCIĆ INNYCH, ABY WIĘCEJ MARZYLI I CHCIELI BYĆ KIMŚ WIĘCEJ

Kiedy misjonarze przedstawili swe oświadczenie władzom diecezjalnym i wybrali superiora, rozpoczęli dziesięciodniowe dni modlitwy i skupienia przed ich pierwszą misją ludową, która 11 lutego miała rozpocząć się w Grans. W ten sposób przed każdą misją postanowiono przeznaczyć czas na intensywną modlitwę:

W przeddzień wyjazdu misjonarze, którzy zaznali szczęścia, aby zostać wyznaczeni, po modlitwie wieczornej rozpoczną rekolekcje. Te rekolekcje będą trwały jeden dzień.
Reguła z 1818 roku, rozdział drugi, §2.

Dni modlitwy były nieodzowne skoro misjonarze chcieli pozostać wierni swemu ideałowi posługi polegającej na zapraszaniu innych do wejścia w tę samą relację z Bogiem, jaką nawiązali misjonarze.
Również dzisiaj oryginalna założycielska wizja nadal znajduje swe odzwierciedlenie w naszej Regule:

Oblaci, „przeznaczeni do głoszenia Ewangelii Bożej” (Rz 1, 1), idąc za Jezusem Chrystusem porzucają wszystko. Aby być Jego współpracownikami powinni głębiej Go poznać, z Nim się utożsamić, pozwolić Mu, aby w nich żył. Usiłując odtworzyć Go w swoim życiu, chcą być posłuszni Ojcu, nawet aż do śmierci, i z bezinteresowną miłością oddają się służbie Ludowi Bożemu. Ich apostolski zapał ma wsparcie w bezwarunkowym darze ich oblacji, w oblacji nieustannie odnawianej w odpowiedzi na wymogi posłannictwa. K 2

Obecnie nasza oryginalna założycielska wizja ciągle nawiązuje do początków oraz zmierza ku nowym horyzontom:

Charyzmat świętego Eugeniusza de Mazenoda, który jest darem Ducha Świętego dla Kościoła, promieniuje w świecie. Ludzie świeccy czują się wezwani do udziału w nim zgodnie ze swoim stanem życia i do przeżywania go w sposób zależny od różnych środowisk i kultur. Uczestniczą oni w charyzmacie w duchu komunii i wzajemności między sobą i z oblatami. R 37a

Jeśli wasze działania pobudzają innych, aby więcej marzyli, więcej się nauczyli, więcej czynili i chcieli stawać się kimś więcej, jesteście przywódcą. Quincy Adams


4 marca - ROZWIJAJĄCE SIĘ POLE PRACY

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: ROZWIJAJĄCE SIĘ POLE PRACY

W tym ważnym dokumencie z 25 stycznia 1816 roku, który rozważamy, w zalążku widzimy wszystkie główne dziedziny, które Eugeniusz będzie rozwijał aż do ostatniego dnia swego życia, które jeszcze po dwustu latach wydają owoce. Chodzi o wspaniałomyślną postawę otwartości, aby rozeznać wolę Boga; dzięki niej Eugeniusz krok po kroku prowadził rodzące się stowarzyszenie misjonarzy.
Jacques Jeancard, bliski współpracownik Eugeniusza, napisał, że gdy Eugeniusz założył zgromadzenie

absolutnie nie znał rozmiarów swej misji. W ogólne nie wykonał rozległego planu wyznaczonego a priori we wszystkich jego poszczególnych częściach. Plan, którego był wykonawcą, był czymś więcej niż tylko czysto ludzką koncepcją; został mu poddany, w pewnym sensie objawiony, w miarę jak okoliczności przed jego gorliwością otwierały nowy horyzont.
Pan, który go prowadził, pozwolił mu jedynie zobaczyć to, co powinien wykonać w danej sytuacji, a jego gorącą miłość do Kościoła i poświęcenie dla zbawienia dusz nagradzał tym, że w dogodnym momencie ukazywał mu przestrzeń, którą miał zbadać, aby zrobić kolejny krok w dopełnieniu dzieła, które przypadło mu w udziale.
Zatem najpierw na nieznanej lub prawie nieznanej drodze, która została mu wskazana, aby osiągnąć cel zamierzony przez niebo, szedł za impulsem i pod opieką Opatrzności

Mélanges historiques sur la Congrégation des Oblats de Marie Immaculée, Tours, 1872,
ss. 70-71.

Wierzyć to nic innego jak tylko w smutku tego świata trzymać się ręki Boga, toteż słuchać w ciszy Jego Słowa a nawet miłości. Benedykt XVI


3 marca - BYĆ KOŚCIOŁEM

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: BYĆ KOŚCIOŁEM

Następnie, w pierwszej Regule, zamieszczono trzy kolejne zapisy natury prawnej dotyczące relacji z biskupami, w ostatnim parafragie powiedziano:

Taki jest, Księża Wikariusze Generalni, ogólny zarys regulaminu, jaki niżej podpisani kapłani przedstawiają Księżom do zatwierdzenia, zwracając się do Księży z prośbą o wyrażenie zgody na zjednoczenie we wspólnocie.

Zredagowane w Aix, 25 stycznia 1816 r.

Eugeniusz de Mazenod, Tempier, Icard, Mie, Maunier, Deblieu.

Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Centrum bogatego i różnobarwnego życia Eugeniusza jest to, co stało się 25 stycznia 1816 roku i w pełni objawia się wówczas, gdy zaledwie kilka godzin przed swą śmiercią w 1861 roku, jednego z oblatów będących przy łóżku, prosi o przekazanie orędzia dla wszystkich oblatów:

Niech ojciec zatroszczy się, by im powiedzieć, że umieram szczęśliwy... umieram szczęśliwy, ponieważ Bóg był tak dobry, aby mnie wybrać, abym w Kościele założył Zgromadzenie Oblatów.

Okólnik do całego Zgromadzenia z 26.05.1861 r.
Radość świętego Eugeniusza trwa dwieście lat później, gdy widzimy dzieło, jakiego w Kościele dokonali ci, którzy podjęli jego charyzmat.
Kościół jest tym, co czynicie, Kościół jest tym, czym jesteście. Kościół jest poza dziełem osoby Jezusa Chrystusa. Nie idźmy do Kościoła, zgódźmy się na to, aby być Kościołem. Bill Hybels


2 marca - MISJONARZ - KRUCHE NACZYNIE

MISJONARZ – KRUCHE NACZYNIE

Misjonarze byli słabymi ludźmi i nie wszystko w ich życiu było różowe.

Członkowie przyjęci do Stowarzyszenia będą mogli być wydaleni ze Stowarzyszenia tylko na prośbę superiora z ważnej przyczyny za zgodą innych misjonarzy przy większości dwóch trzecich głosów.

Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Usunięcie 25. letniego Augusta Icarda było okazją do wcielenia w życie zarządzenia zapisanego zaledwie przed kilkoma tygodniami. Zanim zebrali się członkowie Stowarzyszenia, 19 grudnia 1815 roku Eugeniusz napisał do Forbina Jansona: Trzeci, nazbyt gorliwy, gniewa się na opieszałość pozostałych. W księdze przyjęć do nowicjatu, na marginesie przy jego nazwisku, Eugeniusz napisał: powody większej wagi skłoniły ich, aby niedługo potem powiadomić Icarda, że nie powinien już dłużej uważać siebie za członka Stowarzyszenia.
W 1823 roku Misjonarzy Prowansji opuścili również Emanuel Maunier i Sebastian Deblieu, aby zostać kapłanami diecezjalnymi. Trzej z pięciu pierwszych towarzyszy Eugeniusza nie wytrwało. Rzeczywiście uczeń jest kruchym naczyniem.

W końcu jest tyle delikatnych rzeczy. Ludzie tak łatwo się załamują, tak samo jest z marzeniami i sercami. Neil Gaiman


1 marca - POTRZEBA, ABY BYĆ ZANURZONYM I UFORMOWANYM W DUCHU NASZEGO CHARYZMATU

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: POTRZEBA, ABY BYĆ ZANURZONYM I UFORMOWANYM W DUCHU NASZEGO CHARYZMATU

W swej strategii misyjnej założycielska grupa miała na względzie również przyszłość:

Kandydaci, którzy zgłaszają się do Stowarzysze¬nia, będą wypróbowani w nowicjacie aż do czasu ukończenia studiów albo aż do czasu, gdy zostaną uznani za odpowiednich do pracy misjonarskiej. Misjonarze będą definitywnie włączeni do Sto¬warzyszenia dopiero po dwuletnich próbach.

Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Przyszli misjonarze potrzebowali czasu formacji, aby w pełni wniknąć w ducha wspólnoty. Zanim będą działać jako głosiciele dobrej nowiny, najpierw powinni być. Bycie zakłada formację ludzką, duchową oraz intelektualną, aby ewangelizować.
To model wykorzystywany w wielu częściach świata w odniesieniu do naszych świeckich stowarzyszonych. Zanim podejmie się zobowiązanie, konieczny jest czas zanurzenia się w charyzmat. Obojętnie czy się jest świeckim czy oblatem, to zakłada przemianę przez charyzmat.
Wzorem jest Jezus, który formuje swych uczniów. Przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki. (Mk 3,13-14)

Na temat tego wzoru Eugeniusz napisał następujące słowa w Przedmowie:

Jak bowiem postąpił nasz Pan, Jezus Chrystus, gdy pragnął nawrócić świat? Wybrał pewną ilość apostołów i uczniów, zaprawił ich do pobożności, napełnił swoim duchem, a kiedy wykształcił ich w swojej szkole, wysłał na podbój świata, który w niedługim czasie mieli poddać Jego świętym prawom.

Ten model formacji i życia wspólnotowego powinien pozostać bez zmian, my ciągle nim żyjemy.

Chrześcijańska formacja dla chrześcijanina zasadniczo opiera się na procesie prowadzenia przez Ducha, aby wnętrze osoby ludzkiej uformować w taki sposób, aby ona stała się wewnętrznym mieszkaniem samego Chrystusa. Dallas Willard


29 lutego - WIĘZY MIŁOŚCI I POSŁUSZEŃSTWA

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: WIĘZY MIŁOŚCI I POSŁUSZEŃSTWA

Zanim stali się najbardziej zjednoczoną rodziną na ziemi, trzeba było, aby wszyscy członkowie podjęli ten ideał:

Każdy z członków zobowiązuje się w nim żyć w posłuszeństwie superiorowi i do przestrzegania statutów i regulaminów.
Stowarzyszenie podlega superiorowi wybranemu dożywotnio przez członków, którzy doń należą, i zatwierdzonemu przez ordynariusza.

Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Każdy członek powinien pozwolić się prowadzić misyjnej strategii i realizować ją. Dla Eugeniusza dwoma podstawowymi wartościami zawsze były posłuszeństwo i miłość.
Posłuszeństwo wobec Boga wyrażające się w życiu charyzmatem i projektem otrzymanym od Boga, a przekazanym przez Założyciela. Superior wspólnoty był najważniejszą osobą, był znakiem oraz odpowiedzialnym za wprowadzanie w życie jedności, aby wszyscy byli jednomyślni co do jakości ich życia zakonnego i działalności misyjnej.
25 stycznia 1816 roku, w pierwszym dniu naszego istnienia żyjącego we wspólnocie stowarzyszenia misjonarzy, Eugeniusz de Mazenod został wybrany superiorem wspólnoty. Henryk Tempier wspomina:
Jednogłośnie i spontanicznie, pomimo refleksji, jakie nam wygłosił, aby uchylić się od tej odpowiedzialności, ogłosiliśmy go naszym superiorem, ponieważ uważam, że gdyby stało się inaczej, natychmiast rozeszlibyśmy się.

Refleksja o. H. Tempiera, Mémoire, w: EO II, t. 2, s. 181.

Trzydzieści lat później widzimy, że Eugeniusz ten punkt odniesienia uwydatnia pierwszym misjonarzom na trudnej misji w Jaffna:

Żyjcie w doskonałej jedności, niech więzy miłości i posłuszeństwa łagodzą wszystkie trudy nierozłącznie związane z waszą trudna posługą.

List do o. Étienne Séméria, 17.08.1848, w: EO I, t. IV, nr 4.


26 lutego - CZŁONKOWIE TEJ SAMEJ RODZINY

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: CZŁONKOWIE TEJ SAMEJ RODZINY

Trzy kolejne punkty naszej pierwszej Reguły zdają się być bardzo suche i techniczne, ale tkwi w nich bogactwo uczuć.

Wstępując do Stowarzyszenia, misjonarze powin­ni zamierzać wytrwać w nim przez całe życie. Stowarzyszenie zobowiązuje się wobec każdego ze swoich członków, że zatrzyma ich mimo chorób, które mogą być spowodowane przez wiek albo przez prace związane z ich posługą. Nie podejmuje żadnego zobowiązania względem tych, którzy z niego wystąpią.

Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Ci, którzy wstępowali do Misjonarzy Prowansji stawali się członkami rodziny, wobec której angażowali się całym sercem i duszą, w zdrowiu i chorobie, w dobrej i złej doli, aż do śmierci. Rodzina była centralną ideą, którą ciągle posługiwał się Założyciel opisując zgromadzenie. Jego zapiski zawierają wiele uczuciowych odniesień wobec jego zakonnej rodziny.

Oto przykład z 1830 roku:
Miłość bliźniego stanowi istotną część naszego ducha. Prak­tykujemy ją najpierw wśród siebie, kochając się jak bracia, traktując nasze Stowarzyszenie nie inaczej niż jako rodzinę najbardziej zjednoczoną wśród rodzin istniejących na ziemi, ciesząc się z cnót, talentów i innych przymio­tów, jakie posiadają nasi współbracia, tak jakbyśmy je posiadali my sami, znosząc z łagodnością drobne niedociągnięcia, jakich niektórzy jeszcze nie przezwyciężyli, pokrywając je płaszczem najszczerszej miłości itd.

List do Hipolita Guibert’a, 29.07.1830, w: EO I, t. VII, nr 350.

W tym miejscu, wysyłając do Kanady ojca Tempiera, który w jego imieniu przeprowadzi wizytacje kanoniczną wspólnot oblackich, ojciec rodziny ukazuje swoją miłość do misyjnego zgromadzenia:

Mój umiłowany, niech w imię Pana uda się ojciec do tej umiłowanej cząstki naszej rodziny, którą dzieli od nas tak wielka odległość, a podążając za wszelkim uniesieniem naszego serca ciągle mamy ją przed oczyma oraz ściśle z nami zjednoczoną.

Nominacja ojca Henryka Tempiera na urząd nadzwyczajnego wizytatora w Kanadzie, 1.05.1851, w: EO II, t. 2, nr 14.


25 lutego - ZAPEWNIĆ RÓWNOWAGĘ I KOMPLEMENTARNOŚĆ

NASZA ZAŁOŻYCIELSKA WIZJA: ZAPEWNIĆ RóWNOWAGĘ I KOMPLEMENTARNOŚĆ

Streszczeniem kolejnej sekcji naszej pierwszej Reguły są równowaga i komplementarność:

Misjonarze podzielą się w ten sposób, że gdy jedni we wspólnocie będą się ćwiczyć w zdobywaniu cnót i wiedzy właściwej dobremu misjonarzowi, inni będą przemierzać wioski, aby tam głosić Słowo Boże. Po zakończeniu swych wypraw apostolskich powrócą do wspólnoty, aby w niej odpocząć po trudach, oddając się wykonywaniu posługi mniej uciążliwej, i żeby przez medytację i przez studium przygotować się do uczynienia swojej posługi jeszcze bardziej owocną, gdy zostaną wezwani do nowych prac.
Prośba o zatwierdzenie skierowana do Wikariuszy Generalnych z Aix, 25.01.1816, w: EO I, t. XIII, nr 2.

Równowaga: Eugeniusz pragnął zrównoważonego stylu życia złożonego z precyzyjnych elementów, aby je podsycać modlitwą, studium i spokojnym życiem wspólnotowy, aby być misjonarzem przepełnionym energią, duchowością i wiedzą. Na nieszczęście gorliwość misjonarzy zakłócił ten idylliczny obraz, ponieważ nie byli w stanie powstrzymać się od dania wspaniałomyślnej odpowiedzi na tyle palących potrzeb, które tak bardzo ich poruszały. Z tego powodu ucierpiało ich zdrowie, a wielu zmarło nie dożywszy trzydziestu lat. Sam Eugeniusz dawał przykład jak można się wykończyć w służbie najbardziej opuszczonym. Ojciec Tempier kilkakrotnie zmuszał go do odpoczynku i troski o zdrowie.
Ideał równowagi był bardzo mądry, kiedy bowiem widzimy, że Eugeniusz, postępując w latach i w mądrości, wywiera presję na oblatów, aby te równowagę zachowywać. On sam, jako pasterz drugiego co do wielkości miasta we Francji i Superior Generalny rozwijającego się zgromadzenia, miał bardzo napięty plan dnia. Mimo to znajdował czas na przedłużoną modlitwę, studium Pisma Świętego i teologii oraz na przyjmowanie ludzi i chwile odpoczynku.
Komplementarność polegała na tym, że jeśli członkowie wspólnoty byli w terenie, aby głosić misje, ci ze wspólnoty, którzy pozostali w domu, wspierali ich pracą i modlitwą. Misjonarze, którzy głosili Ewangelię, byli wspierani i wzmacniani modlitwą swych braci..

System jest zrównoważony, jeśli stanowiące go siły są rozłożone w taki sposób, że jedna z drugą uzupełniają się jak dwa jednakowe ciężarki na wadze. R. Arnhem