Święty Krzyż: Wielki Piątek [GALERIA]

Setki pielgrzymów zgromadziły tegoroczne uroczystości wielkopiątkowe na Świętym Krzyżu. Rozpoczęły się one w kościele pw. św. Wawrzyńca w Nowej Słupi, skąd o godzinie 12.00 wyruszyła droga krzyżowa traktem królewskim do najstarszego polskiego sanktuarium. Nabożeństwu przewodniczył i rozważania prowadził rektor świętokrzyskiej bazyliki, o. Józef Wcisło OMI. O godz. 15.00 w Sanktuarium rozpoczęły się ceremonie Wielkiego Piątku, którym przewodniczył ordynariusz diecezji sandomierskiej, bp Krzysztof Nitkiewicz, zaś homilię wygłosił o. Stanisław Jankowicz OMI.  Zgromadzeni wierni mogli oddać cześć Chrystusowemu Krzyżowi obecnemu w Relikwiach tej bezcennej dla chrześcijan pamiątki.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium narodowe. Klasztor benedyktyński miał tutaj ufundować Bolesław Chrobry w 1006 roku. W opactwie na szczycie Łysicy przechowywane są relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Najpierw byli tutaj obecni benedyktyni. W wyniku kasaty na wniosek zaborcy rosyjskiego majątki kościelne zostały przejęte przez państwo pozostające pod protektoratem carskiej Rosji. W 1936 roku do opieki nad sanktuarium zostali zaproszeni Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej. Objęli część zabudowań klasztornych z bazyliką, które podnieśli z ruiny. Od upadku reżimu komunistycznego w Polsce nieprzerwanie starali się o powrót do sakralnego charakteru: skrzydła zachodniego, w którym mieściło się najpierw więzienie carskie, a potem więzienie polskie, a także tzw. szpitalika pobenedyktyńskiego. W 2023 roku obiekt klasztorny na Świętym Krzyżu powrócił do swoich pierwotnych granic i przeznaczenia. Wraz z reintegracją zabudowań klasztornych na Świętym Krzyżu nie zmienił się dotychczasowy prawny zakres ochrony przyrody na tym obszarze, jak również ochrona zabytków.

Zamieszanie wokół Świętego Krzyża – Q&A

W klasztorze na Świętym Krzyżu znajduje się dom nowicjatu Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.

(kj)


Komentarz do Ewangelii dnia

„Boska ciemność tego dnia, tego wieku, przeradzająca się w Wielką Sobotę, mówi o naszych sumieniach. Ma w sobie jednak coś pocieszającego, bo śmierć Boga w Jezusie Chrystusie jest jednocześnie wyrazem jego radykalnej solidarności z nami. Najmroczniejsza tajemnica wiary jest zarazem najjaśniejszym znakiem nadziei bez granic”- papież Benedykt XVI. Wyruszając o świcie w nowy wymiar, odnalezienia sensu życia, kobiety odnajdują radość, wręcz „lawinę” radości stopniowo zalewającą ich serca z powodu objawienia anioła i jego orędzia o powstaniu z martwych Jezusa Chrystusa. Ostatecznie widzą Zmartwychwstałego i radości nie ma końca. On żyje i już nigdy więcej nie umiera. Śmierć nie ma już nad Nim władzy. Alleluja!

(S. Stasiak OMI/zdj. Shutterstock)


Paweł Gomulak OMI: Dzień, w którym Eugeniusz zrozumiał miłość…

Cisza oczekiwania, chociaż przecież wiemy, co się stanie. W momencie zarzynania baranków paschalnych na dziedzińcu Świątyni Jerozolimskiej, na Krzyżu zostanie zabity Ten, który jest prawdziwym Barankiem Paschalnym. Zostanie otworzony Jego bok, z którego zrodzi się Kościół – Jego umiłowana oblubienica. Podczas celebracji Wielkiego Piątku do naszych świątyń zostanie uroczyście wniesiony zasłonięty krzyż. Kościół dziś się nie spieszy. Odsłania Ukrzyżowanego z czułością i namaszczeniem, wyśpiewując słowa: „Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”… Tak samo wyglądało to wydarzenie w kościele św. Magdaleny w Aix-en-Provence kilka wieków temu…

Pójdźmy…

Na wezwanie celebransa lud odpowie: „Pójdźmy z pokłonem”. Żeby pójść, trzeba wyjść, ruszyć do przodu, dziwnym byłoby pójść do tyłu.

W tłumie uczestniczących w liturgii w Aix stał młody szlachcic, Eugeniusz de Mazenod. Jak sam wspominał ten moment, z niezwykłą mocą dotarło do niego, że w tamtym momencie był w stanie grzechu śmiertelnego.

Czyż mogę zapomnieć te gorzkie łzy, jakie na widok krzyża popłynęły z moich oczu w ów Wielki Piątek? Ach, przecież one wypływały z serca i nic nie mogło ich powstrzymać. Byłem w stanie grzechu ciężkiego, i to właśnie było powodem mojego bólu… Szczęśliwy, tysiąckroć szczęśliwy, dzię­ki temu, co uczynił ten dobry Ojciec, mimo mej niegodności, używa­jąc wobec mnie całego bogactwa swego miłosierdzia.

Notatki z rekolekcji, grudzień 1814.

Św. Eugeniusz de Mazenod (zdj. archiwum OMI)

Nawrócenie to nie jest ciągłe zawracanie do jakiegoś mitycznego momentu naszej bezgrzeszności. Greckie słowo „metanoia” oznacza przekroczenie umysłu, spojrzenie z nowej perspektywy – zakłada ruch do przodu. Jeszcze mocniej ukazuje to hebrajski termin używany na określenie nawrócenia – to jakościowy skok do przodu. W życiu duchowym często o tym zapominamy. Widać to chociażby po walce z naszymi wadami. Nasze siły marnujemy na ich unikanie, często się frustrujemy, bo skupienie się na nie robieniu czegoś w konsekwencji doprowadza nas do punktu wyjścia. Lekarstwem na wadę paradoksalnie nie jest tylko unikanie wady, ale cnota. To ona przemienia, jest jakościowym skokiem do przodu. Im więcej w nas cnót, tym mniej będzie wad. Jeśli mam problem z plotkowaniem i skupię się tylko na pilnowaniu mojego języka, w końcu pęknę. Wystarczy w to miejsce zaprosić cnotę i na przykład nauczyć się mówić dobrze o drugim, łatwiej będzie mi pozbyć się przywary. Odpowiedzią na grzech nie jest tylko i wyłącznie unikanie grzechu, ale przede wszystkim pójście za Chrystusem. To On jest lekarstwem. Eugeniusz to zrozumiał i już nigdy nie powrócił do takiego stanu, w jakim znajdował się w kościele w Aix.

Bóg kocha pomimo

Wciąż próbujemy zasługiwać na Jego miłość. Ale jest to błędne koło. Jego miłość jest darmowa.

Bóg zaś okazuje nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami (Rz 5,8)

Ilu z nas próbuje wydrapać Bogu miłość? Tak, jakby ona zależała od naszej doskonałości i wysiłków? Trochę w rozumieniu pewnego założenia: „Jeśli będę w życiu wiary odpowiednio grzeczny, to może kiedyś Bóg mnie pokocha?” Ale to jest bzdura, wręcz herezja. Jego miłość jest pierwsza. On ukochał nas zanim się do Niego zwróciliśmy. Możemy jedynie odpowiedzieć na Jego miłość. Bóg nie kocha nas za naszą bezgrzeszność i doskonałość. Kocha nas pomimo. To zrozumiał św. Eugeniusz patrząc na krzyż w Wielki Piątek w Aix. Zapewne nie dowiemy się, co dokładnie dokonało się w jego sercu, ale z pewnością poczuł, że pomimo swojego stanu duszy, Bóg go kocha. Nie ma nic piękniejszego w chrześcijaństwie niż miłość Boga.

Nigdy myśl o piekle nie była mi koniecznie potrzeb­na, aby mnie prowadzić do Boga, nigdy nie mogłem zdecydować się, aby o nim rozważać w moich aktach skruchy. Kiedy nie uzna­wałem mego Boga, strach przed piekłem nie powstrzymywał mnie, teraz, kiedy do Niego powróciłem (zupełnie inną drogą niż droga strachu przed piekłem)… chciałbym kochać mego Boga i Jemu służyć przez całe me życie.

Notatki z rekolekcji przed przyjęciem świeceń kapłańskich, grudzień 1811

Konstytucje i Reguły Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, 4.

Patrzeć na świat oczyma Chrystusa z Krzyża…

Taką perspektywę pozostawił mi Eugeniusz na moje kapłaństwo, którego też nie otrzymałem za zasługi, ale pomimo moich słabości. Miłość Boga jest niesamowita. Nie jest ckliwa, nie jest zależna od emocji, upodobań. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że rygoryści moralni teraz zgrzytają zębami. Podobnie czynili faryzeusze, którzy w znacznej większości byli sterylni moralnie – zgrzytali zębami, gdy Chrystus szedł do prostytutek, celników, trędowatych. On kocha nie za coś, ale pomimo naszej niedoskonałości. To spotkanie z Jego miłością przemienia.

Papież Franciszek całuje krzyż oblacki św. Eugeniusza (zdj. archiwum OMI)

Jeden mały wątek osobisty. Od blisko dziewięciu lat jestem Misjonarzem Miłosierdzia. To pomysł papieża Franciszka, który wybrał z całego świata kapłanów, którym udzielił władzy papieskiej do odpuszczania wszystkich grzechów. Dlatego denerwuje mnie, gdy na portalach katolickich czytam nagłówki „Za te grzechy nie dostaniesz rozgrzeszenia”. Często niestety ich autorzy są niedouczeni. Można tylko zapytać się, ile krzywdy wyrządzają takimi tekstami tym, dla których tylko Bóg i Jego miłosierdzie jest ratunkiem? Przez te lata spotykam takich ludzi i wciąż staram się na nich patrzeć z perspektywy Krzyża Chrystusa – wczuć się w Jego miłość, spojrzeć Jego oczyma, bo nie ma takich grzechów, których On nie przybił do Krzyża, aby człowiek mógł żyć, wyjść i pójść za Nim – Zmartwychwstałym Panem. W uszach pobrzmiewają mi wciąż słowa Franciszka z ostatniego spotkania: „Proszę was, wybaczajcie, wszystko wybaczajcie…” Bo taka jest miłość Chrystusa, którą szczególnie dziś staramy się zrozumieć. Święty Eugeniusz właśnie w Wielki Piątek to pojął i zmieniło to jego życie na zawsze…

Paweł Gomulak OMI: „Father Stu” – dlaczego warto zobaczyć? [BLOG]


Paweł Gomulak OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista), ustanowiony przez papieża Franciszka Misjonarzem Miłosierdzia. Studiował teologię biblijną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze (Wydział Teologiczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Koordynator Medialny Polskiej Prowincji, odpowiedzialny za kontakt z mediami i wizerunek medialny Zgromadzenia w Polsce. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pasjonat Słowa Bożego, w przepowiadaniu lubi sięgać do Pisma Świętego i tradycji biblijnej. Należy do wspólnoty zakonnej w Lublińcu.


Z listów św. Eugeniusza

WIELKI PIĄTEK: WPROWADZIĆ GO DO SWEGO SERCA I NICZYM SIĘ NIE KŁOPOTAĆ

"Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał5, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają" Hbr 5,7-9.

Dzisiaj szczególnie przypominają mi się słowa świętego Eugeniusza skierowane do 25-letniego ojca Jacques'a Jourdana, pierwszego oblata, który zmarł. Cierpiał na głęboką depresję i ciemność:

Odwagi, mój drogi przyjacielu. Bardzo wielcy święci byli doświadczani tak jak ojciec, ale mimo tego stali się świętymi, ponieważ nie przestawali słuchać. Jeszcze raz odwagi, mój drogi przyjacielu. Wszyscy głęboko pochyleni modlimy się za ojca, aby wytrzymał to ciężkie doświadczenie jako waleczny żołnierz Jezusa Chrystusa. W pełni umiłowany Mistrz, nasz wzór, nie poddał się rozpaczy w Ogrodzie Oliwnym, mimo że był pogrążony w tak wielkiej trwodze. Proszę się Go trzymać i nie bać się niczego. Proszę pić kielich Jego goryczy, skoro raczy On dać ojcu uczestnictwo w Swojej męce, ale proszę nie wątpić, że wkrótce przepoi On ojca swoimi najsłodszymi rozkoszami. W tym celu trzeba utrzymywać się w pokoju i być posłusznym. W czasie komunii proszę Mu z miłością przedstawiać swoje kłopoty: vim patior, responde pro me. Proszę w duchu uścisnąć Jego nogi, oświadczyć Mu, że ojciec nigdy się od Niego nie odłączy, że chce Go zawsze kochać, a następnie proszę Go wprowadzić do swego serca i niczym się nie kłopotać.

List do Jacquesa Antoine’a Jourdana, 30.03.1823, PO I, t. VI, nr 99.

(tł. R. Tyczyński OMI)


Komentarz do Ewangelii dnia

Ciemność, milczenie i pustka. Wchodzimy w głębię tajemnicy cierpienia i naszego odkupienia. Świat pędzi, nie zważa na znaki czasu. Oto Bóg umiera, a my pochylamy się nad tym wszystkim jako uczniowie. Uczmy się wytrwałości, cierpliwości a nade wszystko Miłości do końca. Tylko Bóg nas do końca umiłował. On jest i zaprasza nas do wejścia w głębiny Jego Miłości.

(S. Stasiak OMI, zdj. Jan van Eyck, „Adoracja Baranka”, Gent - Belgia)


Wystawa „Dzieci Madagaskaru”

Niezwykła wystawa fotografii „Dzieci Madagaskaru” to inicjatywa świeckich, którzy odwiedzili Czerwoną Wyspę. Dokumentacja codziennego życia i pracy duszpasterskiej misjonarzy oblatów stanie się tematem wydarzenia zaplanowanego na środę 3 kwietnia br. Gośćmi spotkania będą Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej z Prokury Misyjnej Polskiej Prowincji. Środki pozyskane z licytacji unikalnych fotografii zostaną przekazane na rzecz dzieci z Madagaskaru.

Patronat medialny nad wydarzeniem objęła oficjalna witryna Polskiej Prowincji – oblaci.pl

(pg)


Prawie 52 tysiące uczestników akcji „Misjonarz na Post”

Po raz jedenasty, dzięki zaangażowaniu uczestników, polscy misjonarze mogli liczyć na modlitewnie wsparcie w Wielkim Poście. Swoją duchową pomoc dla nich zadeklarowało prawie 52 tysiące osób.

Uczestnicy wielkopostnej inicjatywy wspierali duchowo misjonarki i misjonarzy z Polski przez modlitwę, ofiarowanie cierpienia bądź ofiarowanie postu w intencji wylosowanej na stronie internetowej osoby.

Dzięki akcji jej uczestnicy mogli lepiej zapoznać się z tematem misji. Na facebookowym profilu „Misjonarz na Post” publikowane były materiały od misjonarzy – filmy, zdjęcia, wywiady z nimi czy informacje z krajów misyjnych. Każdy z uczestników ma też możliwość otrzymania prenumeraty „Misyjnych Dróg” z 50% zniżką.

Celem akcji jest przede wszystkim zorganizowanie duchowego zaplecza dla polskich misjonarzy, ale też zwiększanie obecności tematów misyjnych w mediach. Udaje się to dzięki wsparciu partnerów medialnych.

Dziękujemy wszystkim, którzy włączyli się w informowanie o naszej inicjatywie. Partnerzy medialni oraz wiele redakcji przy okazji kolejnej edycji akcji „Misjonarz na Post” podejmowali temat misji i wspierania polskich misjonarzy. Dzięki temu wysyłek duchownych, osób konsekrowanych i świeckich w krajach misyjnych został kolejny raz zauważony i doceniony – mówi Michał Jóźwiak, koordynator akcji. – Wszystkich, którzy chcieliby wspierać misje przez cały rok, zapraszamy do dołączenia do grona Przyjaciół Misji – dodaje.

Według danych Komisji Episkopatu Polski ds. Misji na świecie pracuje obecnie 1673 misjonarek i misjonarzy z Polski. Obok ewangelizacji zajmują się też poprawą jakości życia ludzi, wśród których żyją. Budują studnie, ośrodki zdrowia czy placówki edukacyjne.

(mj)


Obra: Ostatnie szlify przed świętami

Porządki w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze trwają – to już ostatnia prosta. Wieczorem rozpocznie się Triduum Paschalne.

(pg/zdj. Pasieka Klasztorna)