Z listów św. Eugeniusza

REGUŁA ODBICIEM EWANGELII

Misje zagraniczne są wyzwaniem dla Eugeniusza. Oblaci, którzy udali się do Kanady i na Cejlon byli bardzo młodzi i nie otrzymali wystarczająco dużo formacji ludzkiej i misyjnej i potrzebowali wskazówek. Listy z Marsylii przychodziły do nich po miesiącach, ale był to jedyny sposób, w jaki Założyciel mógł ich wspierać. Nieustannie zachęcał ich do stosowania dwóch podstawowych zasad: aby byli posłuszni swoim przełożonym i wierni oblackiej regule.

Zawsze polecam ojcu zgodę między wami i jak największą uległość tym, którzy wam zastępują Boga.

Po drugie, i co najważniejsze, oblacka Reguła, syntetyzuje i wdraża Ewangelię we wszystkich aspektach życia oblackiego.

Ach, gdyby trochę więcej rozmyślano nad świętymi Regułami, które dał nam Kościół, ile błędów uniknięto by i jaki postęp zrobiono by w doskonałości swego stanu!

List do ojca Gaudeta w Montréalu, 29.04.1848, w: PO I, t. I, nr 94.

Augustin Gaudet w przeddzień swego wyjazdu na misje zagraniczne napisał do Eugeniusza:

Zabieram ze sobą moją Regułę; będzie zawierała ojca zbawienne rady, wolę, całe ojca serce. Będzie więc ojciec zawsze ze swoim dzieckiem, często będę ją czytał, często będę ją przyciskał do moich ust. Ona będzie moją ucieczką i pociechą w moich smutkach. Jestem przekonany, że dzięki mojej regule uświęcę się i że tylko przez nią uświęcę dusze. Przysięgam jej miłość i wierność na wieki (https://www.omiworld.org/fr/lemma/gaudet-augustin-fr/)

Czy jako członek mazenodowskiej, charyzmatycznej rodziny odnajduję swoją duchowość i misję w charyzmacie i sposobie życia wyrażonym w oblackich Konstytucjach i Regułach? Dla kapłanów i braci nasza Reguła stanowi podstawę każdego naszego działania. Dla świeckich członków rodziny te części, które odnoszą się do ich stanu życia, mają być jasne i życiodajne.

(tł. R. Tyczyński OMI)


Festiwal Życia: "Długo na ten moment czekałem... nie byłoby mnie tutaj i nie żyłbym dzisiaj"

Młodzi katolicy spowiadający się o każdej porze i w każdym miejscu, szalone imprezy na głośnych koncertach, niekończące się kolejki do przyjęcia Komunii, zacięta rywalizacja i wielkie emocje podczas ekstremalnego biegu przez wodę, błoto i las, rzeka festiwalowiczów przelewająca się dzień i noc przez kaplicę z całodobową adoracją Najświętszego Sakramentu… i po prostu tłumy ludzi z całej Polski i całego świata, którzy przyjechali do Kokotka, by przeżyć – jak sami mówią – swój najlepszy tydzień w roku. Taki był zakończony właśnie Festiwal Życia.

Edyta i Łukasz Golcowie: Bóg jest naszą tarczą

Golec uOrkiestra już kiedyś występował jako zespół na Festiwalu Życia. Trzy lata temu muzycy zaśpiewali ze sceny „Do Kokotka wróć” i rzeczywiście wrócili, choć w bardzo nieoczywistej roli. Przedostatniego dnia wydarzenia Edyta i Łukasz Golcowie, bodaj najbardziej znane góralskie małżeństwo w Polsce, spotkali się z uczestnikami festiwalu na porannej konferencji, by podzielić się swoim świadectwem wiary w Boga i relacji w małżeństwie.

W rozmowie prowadzonej przez Marcina Zielińskiego – znanego ewangelizatora, a prywatnie ich przyjaciela – małżeństwo Golców opowiadało o przyznawaniu się do Boga w świecie show-biznesu, radzeniu sobie z hejtem i budowaniu relacji na fundamencie wiary.

W tym środowisku to bardzo niepopularne, by przyznawać się do relacji z Bogiem. Mamy przyklejoną łatkę zespołu „kościółkowego”, bo gramy dużo kolęd. To nie jest modne, ale gdy „Pudelki” czy „Plotki” pytają nas o wiarę, zawsze mówimy, jak jest: że Pan Bóg jest naszą tarczą – opowiadała Edyta Golec. – Bardzo imponuje mi wiara mojego męża. Ja się cały czas uczę na jego przykładzie, jak można się codziennie modlić, siadać do Pisma Świętego i mówić różaniec – podkreśliła skrzypaczka.

Z kolei jej mąż dodał, że w show-biznesie widzi wielu skrzywdzonych ludzi, którzy szczerze potrzebują Boga. Przyznał też, jak radzi sobie z internetowym hejtem.

Mam grubą skórę i autentycznie modlę się za ludzi, których usuwam na Facebooku czy Instagramie – powiedział Łukasz Golec.

Kiedyś gardził księżmi, teraz pomodlił się ze sceny z jednym z nich. Mesajah niespodziewanie ogłosił nawrócenie

Manuel Rengifo Diaz – znany pod pseudonimem Mesajah wokalista reggae o polsko-peruwiańskich korzeniach – niegdyś w swoich tekstach oczerniał Kościół i księży czy odwoływał się do poglądów, które z chrześcijaństwem nie mają wiele wspólnego. Stąd jego obecność na katolickim festiwalu mogła wśród niektórych budzić konsternację. Jednak już przed koncertem w swoich mediach społecznościowych zapowiedział, że w jego życiu nastąpiła zmiana i bardzo czeka, by podzielić się tym z uczestnikami Festiwalu Życia w Kokotku.

W trakcie występu na Festiwalu Życia Mesajah opowiedział o poważnych problemach zdrowotnych, z jakimi zmagał się w ostatnich latach, a także o powrocie do wiary w Boga.

Długo na ten moment czekałem, bo – mam nadzieję – wszyscy tutaj noszą Boga w swoim sercu. Gdyby nie najwyższy Pan i Uzdrowiciel, nie byłoby mnie tutaj i nie żyłbym dzisiaj. Jemu zawdzięczam życie, moje zdrowie i to, że dał mi kolejną szansę – wyznał Mesajah, gdy przerwał koncert, by podzielić się swoją historią, na co publiczność odpowiedziała głośnymi brawami.

 

Wierzę, że to też nie jest przypadek, że pojawiłem się tutaj akurat w tym czasie, bo wiem, że parę lat temu w ogóle bym tego nie zrozumiał – dodał muzyk. A na koniec koncertu – wyraźnie poruszony otwartością festiwalowiczów i o. Tomasza Maniury, głównego organizatora wydarzenia, który dziękował mu ze sceny – zakończył wspólną modlitwę „Chwała Ojcu…” gromkim „Amen!”.

C-Bool zremiksował „Abba Ojcze”, publiczność oszalała

W finale koncertowej soboty wystąpił C-Bool, znany DJ i producent muzyczny, autor wielu popularnych utworów zyskujących setki milionów odtworzeni w serwisach streamingowych. Ze sceny powiedział, że wprawdzie nie zwykł remiksować tego typu utworów, lecz gdy przyjął zaproszenie na Festiwal Życia, zdecydował, że na tę imprezę musi przygotować coś specjalnego. Chwilę po tych słowach Kokotek dosłownie trząsł się od „Abba Ojcze” w wersji techno.

(Sz. Zmarlicki/zdj. Grzegorz Szpak)


Festiwal Życia: Na ten wieczór niektórzy czekają przez cały rok

Podobnie jak Papua-Nowa Gwinea – ze względu na swój nieprzewidywalny charakter – nazywana jest „Krainą Nieoczekiwanych Zdarzeń”, tak i – szczególnie po tegorocznej edycji – Festiwal Życia w Kokotku zacznie być nazywany Festiwalem Nieoczekiwanych Zdarzeń. Bo czy po biskupie biegnącym w błocie z młodzieżą coś jeszcze mogło zaskoczyć uczestników? Okazuje się, że tak…

Ksiądz wygłosił stand-up i zszokował wszystkich. „Opowiem o swoim pierwszym razie”…

Ksiądz Łukasz Wieczorek jest duszpasterzem młodzieży z Katowic, angażuje się również w przygotowania do Festiwalu Życia. Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie niepozornego, ale gdy tylko ma wokół siebie grono rozmówców czy słuchaczy, zza lekko tajemniczego uśmiechu jak z rękawa sypie ciętymi ripostami i trafnymi żartami.

Jakiś czas temu organizatorzy tego wydarzenia wymyślili sobie, żeby zrobić pierwszy katolicki stand-up. A że nikt inny nie chciał tego wziąć, dostałem ja. Jeszcze 15 minut temu myślałem, że nie wyjdę tu na scenę – rozpoczął ks. Łukasz Wieczorek.

Ludzie z mediów powiedzieli mi, że muszę powiedzieć coś ostrego, żeby dobrze się to sprzedało. No to teraz ksiądz mówi o swoim pierwszym razie – kontynuował, od razu zyskując uwagę studentów zgromadzonych w festiwalowej Strefie Chilloutu.

Byłem świeżo wyświęconym księdzem, moja pierwsza parafia, a w zasadzie na zastępstwie w pięknym Mikołowie… Przyszedł czas, by odprawić pierwszy ślub. Podchodzę do pary młodej, która czeka w drzwiach kościoła, i mówię do nich: „to jest mój pierwszy raz”. A pan młody na to: „mój też!” – opowiadał ks. Wieczorek.

W trakcie prawie godzinnego stand-upu ksiądz w komediowym stylu przytaczał między innymi historie o swoich nietypowych interwencjach policyjnych oraz o tym, że 400 ml kawy zajmuje pół stołu w pokoju nauczycielskim. Całego wystąpienia można posłuchać na kanale Festiwalu Życia na YouTubie.

Najpierw biegł przez błoto, później wygłosił porywającą homilię

Biskup Piotr Przyborek z Gdańska jednego dnia zszokował wszystkich, gdy stanął na starcie ekstremalnego Biegu Festiwalowicza, by po chwili przedzierać się przez bagniste rowy i leśne zarośla, a kolejnego – gdy już zmył z siebie wszystkie warstwy błota – przewodniczył Mszy na Festiwalu Życia i ujął słuchaczy niezwykle bezpośrednim kazaniem.

Namawiając do zmiany myślenia oraz podejścia do drugiego człowieka, biskup mówił w homilii o różnicy między tym, co wypowiadamy na zewnątrz, a tym, co czujemy w sercu. A wszystko, co nie pozwala nam stać się lepszymi ludźmi, porównywał do błota, w którym sam wcześniej ugrzązł.

Spróbuj odlepić od siebie to błoto i zobaczyć siebie oczyma Pana Jezusa. Zaczniesz patrzeć na swoje życie jak na relację z Bogiem, który podnosi, umacnia, obmywa z tego błota. Wtedy zacznie tworzyć się jedność między tym, co w głowie, a tym, co w sercu – zachęcał bp Przyborek.

Był wieczór uwielbienia, będzie Mesajah i C-Bool

Piątek na Festiwalu Życia zakończył się muzycznym wieczorem uwielbienia, który poprowadził znany ewangelizator Marcin Zieliński wraz z festiwalowym zespołem 3 Dni 3 Noce. To wydarzenie przyciągnęło do Kokotka niespotykane wcześniej kilkutysięczne tłumy, wypełniając pole przed sceną aż po brzegi. Wielu wiernych przyjechało z daleka tylko na ten jeden wieczór, by uczestniczyć w tej szczególnej formie modlitwy.

Teraz przed uczestnikami mocne zakończenie festiwalowego tygodnia. Po porannej konferencji Edyty i Łukasza Golców czekają na nich dwa koncerty w gorących wakacyjnych klimatach – o 18:00 wystąpi Mesajah, a o 21:00 zagra C-Bool. Wejściówki wieczorne są wciąż do nabycia na terenie festiwalu oraz na stronie www.festiwalzycia.pl.

Festiwal Życia zakończy się uroczystą Mszą Świętą w niedzielę o 11:00. Bieżące relacje ze wszystkich wydarzeń można śledzić w mediach społecznościowych – na Facebooku, Instagramie, TikToku i YouTubie.

(Sz. Zmarlicki/zdj. Grzegorz Szpak)


Zakończyła się sesja łączona USA-Kanada

Dobiegła końca sesja łączona zarządu centralnego Zgromadzenia oraz oblatów z prowincji regionu USA-Kanada. Spotkanie odbywało się w centrum rekolekcyjnym w Waszyngtonie w dniach 7-13 lipca. Obejmowało blisko 450 misjonarzy posługujących w Prowincji Stanów Zjednoczonych oraz trzech prowincjach kanadyjskich. Wśród tych ostatnich jest Prowincja Wniebowzięcia, w której posługują Polacy.

Tematem przewodnim sesji była droga uczniów do Emaus. Podejmowano tematykę synodalności i różnorodności kulturowej. Na zakończenie sesji celebrowano Eucharystię. W kazaniu o. Luis Alonso OMI wskazywał:

W momencie zatwierdzenia reguł było około czterdziestu oblatów. Wyobraźmy sobie potencjał naszego powołania! Jest to to samo powołanie, co powołanie Jezusa Chrystusa i Apostołów – głoszenie Ewangelii ubogim. Założyciel miał marzenie, ale nigdy nie zobaczył jego spełnienia za swojego życia. Nigdy nie był świadkiem wielkiej liczby świętych i błogosławionych w naszym zgromadzeniu. Mógł o tym marzyć, ale nigdy nie wyobrażał sobie, że pewnego dnia będziemy obecni w siedemdziesięciu różnych krajach. Marzenie założyciela było jednak zakorzenione w jego osobistym doświadczeniu Jezusa Chrystusa. Kierując się pasją do misji Chrystusa – a nie własnej – przyjął krzyż i poświęcił swoje życie głoszeniu Dobrej Nowiny ubogim.

Generał wzywał oblatów regionu USA-Kanada do dążenia do świętości i nie zniechęcania się trudnościami, szczególnie związanymi ze zeświecczonym środowiskiem, w którym niejednokrotnie pracują.

(pg/zdj. OMIWorld)


Meksyk: Nowa misja oblacka

Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej otworzyli nową placówkę misyjną w Meksyku. Na prośbę biskupa Ensenady zajmą się duszpasterstwem studentów oraz staną się dużym wsparciem dla nielicznego kleru diecezjalnego.

Diecezja dysponuje zaledwie 40 kapłanami. Bez opieki duszpasterskiej pozostaje duża liczba diecezjan, co wpływa na rozwój sekt protestanckich. Misjonarze oblaci objęli parafię Najświętszego Serca na peryferiach Ensenady. Na terenie nowej placówki znajdują się trzy punkty misyjne. Większość mieszkańców tego obszaru to młodzi ludzie, którzy dojeżdżają stąd do centrum miasta na uniwersytet.

(pg/zdj. OMIWorld)


USA: Oblaci przeciwko przemocy

Od trzech lat w Oakland w USA misjonarze oblaci z przedstawicielami innych grup religijnych wychodzą na ulice miasta, aby zamanifestować potrzebę pokoju. W wyniku fali przemocy z użyciem broni palnej organizacje religijne miasta zjednoczyły się na rzecz promowania sprawiedliwości i bezpieczeństwa społecznego. Co tygodniowe spotkania rozpoczynają się od ekumenicznej modlitwy, następnie manifestanci przechodzą kilka przecznic miasta z transparentami nawołującymi do zaprzestania przemocy.

Według danych miejscowej policji, w zeszłym roku ilość rozbojów wzrosła aż o 38%, co sprawia, że amerykańskie miasto staje się powoli "miastem duchów". Wśród powodów znacznego wzrostu przestępczości wymienia się sytuację społeczną i ekonomiczną, które pogorszyły się w wyniku pandemii koronawirusa.

(pg/zdj. OMIWorld)


Lubliniec: Oblacka szkoła w czołówce

Katolicki Zespół Szkolno-Przedszkolny im. św. Edyty Stein w Lublińcu znalazł się w czołówce wyników egzaminu ósmoklasisty. Placówka prowadzona przez oblacką Fundację Edukacji Katolickiej okazała się najlepszą w mieście i jedną z najlepszych w województwie śląskim.

Lubliniec: „To największy nasz atut – jesteśmy szkołą katolicką”

Szkoła korzysta z zabudowań klasztornych w Lublińcu.

Więcej informacji o szkole można znaleźć TUTAJ

(pg)


Komentarz do Ewangelii dnia

Dyspozycyjność wobec Boga jest konsekwencją dotrzymania słowa jakie daliśmy podczas chrztu świętego. Przyjmując sakrament inicjacji chrześcijańskiej, „oddaliśmy się” Bogu, staliśmy się Jego własnością. Dlatego bardziej wyrazem uczciwości niż wspaniałomyślności jest pełnienie woli Bożej. Jednakże bycie do dyspozycji Boga nie jest ubezwłasnowolnieniem, ale wyśmienitym wykorzystaniem wolności, ponieważ Bóg pragnie wyłącznie dobra człowieka. Idąc posłusznie za natchnieniami Ducha Świętego, życie człowieka staje się fascynującą przygodą. Najpiękniejsze jeszcze przed nami, trzeba ufać Bogu i pozwolić Mu się we wszystkim dać prowadzić. „Nie bój się, nie lękaj się jest, przy tobie Chrystus”. „Wypłyń na głębię”.

(S. Stasiak OMI)


Festiwal Życia: Biskup w błocie... [ZDJĘCIA]

Ci młodzi katolicy nie obrzucają biskupów błotem, oni z biskupem do błota… wskakują! Takie sceny wydarzyły się w czwartek podczas Festiwalu Życia. Największy chrześcijański festiwal dla młodzieży w Polsce przez cały tydzień odbywa się w Kokotku na Śląsku, gromadząc ponad 1500 osób z całej Polski i całego świata.

Jednym z punktów programu jest ekstremalny, widowiskowy bieg przełajowy, w którym tym razem wziął udział również jeden z hierarchów Kościoła katolickiego.

Biskup Piotr Przyborek: To nie są peryferia Kościoła, tu jest jego centrum

Na wymagającej, 5-kilometrowej trasie Biegu Festiwalowicza w Kokotku – oprócz młodzieży – co roku pojawiają się księża, siostry zakonne i zakonnicy, spektakularnie brudząc swoje habity w kurzu i błocie. Tym razem na starcie wyścigu, jako jeden z 500 zawodników, niespodziewanie pojawił się biskup Piotr Przyborek z Gdańska. Razem z rozbawioną młodzieżą przepłynął staw, brnął w błotnistych rowach, wdrapywał się na piaszczyste wydmy i ścigał po leśnych ścieżkach.

Ludzie czasem mieszają biskupów błotem. Postanowiłem spróbować, jak to jest. Całkiem miłe, nie jest tak źle! – śmiał się utopiony do pasa biskup Przyborek, gdy przedzierał się przez głębokie bagno.

Gdy na mecie odbierał medal i dopijał butelkę wody, spod grubej warstwy brudu wymownie pobłyskiwał pierścień biskupi na jego palcu. Pytany, czy to jest symbol tego, dokąd duchowieństwo powinno wyjść, by dotrzeć dziś do młodego pokolenia, odpowiedział krótko: „to nie są peryferia Kościoła, tu jest jego centrum”.

Świetny bieg, wspaniała atmosfera! Ktoś się topi, drugi mu pomaga, podaje rękę, wyciąga za włosy… Wyzwanie jest mocne! – podsumowywał biskup chwilę przed tym, jak razem ze wszystkimi wskoczył do jeziora na wodną imprezę wieńczącą rywalizację.

Mocny finisz Festiwalu Życia. Co w programie na weekend?

Po czwartkowych zmaganiach, piątek jest najbardziej refleksyjnym dniem Festiwalu Życia. Zamiast koncertu odbędzie się muzyczny wieczór uwielbienia, który poprowadzi znany ewangelizator Marcin Zieliński wraz z festiwalowym zespołem 3 Dni 3 Noce. Przez wielu jest to najbardziej wyczekiwany moment całego tygodnia. Początek o 20:00 – wstęp wolny!

Z kolei w sobotę uczestników czeka potężna dawka emocji w całkowicie rozrywkowych, wakacyjnych klimatach. Na początek spotkanie z Edytą i Łukaszem Golcami, które rozpocznie się o 9:00. Bodaj najbardziej znane góralskie małżeństwo w Polsce tym wystąpi w roli prelegentów i dzieląc się własnym doświadczeniem, wygłosi konferencję o relacjach. A wieczorem dwa koncerty – choć w różnych klimatach, oba tak samo mocne: na scenie wystąpią Mesajah (18:00) i C-Bool (21:00).

Festiwal Życia zakończy się uroczystą Mszą Świętą w niedzielę o 11:00. Do wydarzenia wciąż można dołączyć. Karnety weekendowe, bilety jednodniowe oraz wejściówki wieczorne są do nabycia na terenie festiwalu oraz na stronie www.festiwalzycia.pl. Bieżące relacje z festiwalu można śledzić w mediach społecznościowych – na Facebooku, Instagramie, TikToku i YouTubie.

(Sz. Zmarlicki/zdj. Grzegorz Szpak)


płk Mirosław Biernacki OMI: "Nie wolno zapomnieć" - o Rzezi Wołyńskiej

W katedrze polowej Ordynariatu Polowego w Warszawie odbyły się uroczystości 81 rocznicy Rzezi Wołyńskiej. Liturgii przewodniczył o. płk Mirosław Biernacki OMI - kapelan Okręgu Wołyńskiego Światowego Związku Żołnierzy AK. Wydarzenie połączone było ze złożeniem kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza oraz upamiętnieniem ofiar mordu dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej na Kresach w latach 1942-1947 przy pomniku Ofiar Ludobójstwa.

Jedną z ofiar tragicznych wydarzeń na Wołyniu jest Sługa Boży o. Ludwik Wrodarczyk OMI. Toczy się proces beatyfikacyjny misjonarza oblata.

Dziedzictwo Ludwika Wrodarczyka OMI – męczennika na Wołyniu [WIDEO]

W kazaniu płk Mirosław Biernacki OMI wskazywał na potrzebę pamięci i rzetelnej wiedzy w budowaniu relacji polsko-ukraińskich w kontekście wydarzeń na Wołyniu.

Nie ma bowiem nic gorszego jak ludzie żyjący w emocjach, ludzie, którym brak wiedzy. Aby otrzymać dar roztropności i mądrości potrzeba dużo wiedzy. Bez wiedzy stajemy się ślepi, głusi i niemi, ale emocje nami targają. Potrzeba też tu dużo pokory, bo wiedza bez pokory jest pychą. Potrzeba wiele pokory, aby umieć rozsądnie podejść do tego tematu - wskazywał.

 

Co młodzi poeci myślą o męczenniku – Ludwiku Wrodarczyku OMI?

Tu stajemy w postawie pokory. Pokory nad historią, która łączy nasze dwa narody w tak nieprzewidziany sposób. Moglibyśmy tu i teraz wypowiadać słowa, które jak topór i miecz zadawałyby krwawe rany jeden drugiemu i plamiłyby nasze dusze, pogrążając myśli we wspomnieniach, emocjach, bezdennym smutku i braku nadziei (...) Bezkres cierpienia nie daje nam zapomnieć o ludziach, którzy tego cierpienia zaznali. Bezmiar bestialstwa ludzi niszczących osady, wsie, kościoły, a nade wszystko sąsiadów, niedawnych przyjaciół, stawia przed nami pytanie co się stało? Czy wolno zapomnieć? I chyba najtrudniejsze pytanie: czy możemy przebaczyć? - pytał w kazaniu misjonarz oblat.

 

W uroczystościach wzięli udział rodziny ofiar Rzezi Wołyńskiej, żołnierze zrzeszeni w Światowym Związku Żołnierzy AK, żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej oraz ich rodziny. Wydarzenie zorganizowali: Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytut Pamięci Narodowej oraz Zarząd Okręgu Wołyńskiego Światowego Związku Żołnierzy AK.

Przecinany piłą na pół za wiarę – poznaj niezwykłe cytaty Sługi Bożego Ludwika Wrodarczyka OMI o wierze
Chciał choć jeden dzień być księdzem… Został męczennikiem: „Nie mogę zostawić Najświętszego Sakramentu”

W latach 1942-1945 w wyniku Rzezi Wołyńskiej z rąk ukraińskich nacjonalistów śmierć poniosło ok. 100 tys. Polaków.

Więcej zdjęć z uroczystości można znaleźć TUTAJ.

(pg/zdj. Paulina Piątkowska, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Ordynariat Polowy RP)