Wypoczynek dzieci z Ukrainy w Polsce

Piętnaścioro dzieci z parafii w Kijowie i siedmioro ze wspólnoty w Obuchowie spędziło „wakacje z Bogiem” w ośrodku wypoczynkowym archidiecezji lubelskiej w Firleju. Pobyt w Polsce był możliwy dzięki współpracy z Caritas-Spes Ukraina.

Obóz był niesamowity! Odwiedziliśmy wiele różnych miejsc, zwiedziliśmy Warszawę, Lublin, wiele razy byliśmy nad jeziorem i w parku wodnym, odwiedzaliśmy różne muzea i spacerowaliśmy po mieście. Ogólnie, moim zdaniem organizatorzy to bohaterowie, 52 osoby to coś – komentuje wypoczynek Anneta Petrick.

Dziękujemy organizatorom wakacji naszych dzieci w Polsce. Dzieci przeżyły wspaniałe doświadczenie odpoczynku z Bogiem. Super, że codziennie była Msza święta. Nasze dzieci wróciły nie tylko opalone i pełne energii, ale także wypełnione duchowo! Dodatkowo zdobyli wiernych przyjaciół wśród dzieci z rodzin wierzących wyznających wartości chrześcijańskie. Reszta była niezwykle urozmaicona, to i konkursy talentów, zwiedzanie muzeów, sportowy wypoczynek! Dzieci świetnie się bawiły! Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy pomogli zorganizować te wspaniałe wakacje! Dzieci długo zapamiętają dobroć i otwartość wszystkich osób! Niech Bóg wynagrodzi wszystkich za ich wysiłki i cierpliwość! – dodaje rodzina Opanasowiczów.

(pg/zdj. parafia św. Mikołaja w Kijowie)


Paweł Gomulak OMI: Piotr, Paweł i oblaci…

Ludzie diametralnie różni, gdyby spotkali się w innym kontekście, zapewne nie mieliby o czym ze sobą porozmawiać. Szymon z Betsaidy to człowiek twardo stąpający po ziemi, prawdopodobnie obce mu były dywagacje filozofów o naturze rzeczy. Być może przyzwyczaiła go do tego jego praca – tu liczy się konkret. O jego podejściu do życia świadczą spracowane dłonie, bruzdy po sieciach rybackich, które odciskami poprzecinały jego ręce. I oto zaraz będzie konkret. Po nieudanym połowie wraca do wioski, na brzegu stoi nieznany mężczyzna.

– Zarzućcie sieci jeszcze raz. Tu, w tym miejscu…

– On chyba sobie kpi, przecież znam te wody, jak własną kieszeń… Od kiedy syn cieśli będzie uczył mnie, jak mam zarabiać na życie…

Konkret: sieć pełna ryb. Tak narodził się Piotr. I choć niejeden raz będzie musiał jeszcze ciosać swój charakter, który był jak “petra” (skała, kamień) – kanciasty, toporny – stanie się opoką Kościoła. Nie dzięki swoim zdolnościom, ale mocy Bożej.

Szaweł z Tarsu. Elokwentny, wykształcony, gorliwy faryzeusz, który drobiazgowo wypełniał przepisy prawa. Ukończył elitarną szkołę Gamaliela Starszego w Jerozolimie. Obywatel rzymski. Jego świat wydaje się całkowicie poukładany, zdradza zamiłowanie filozofów, docieka, tłumaczy. Ale w tym jego idealnie poukładanym świecie potrzeba było mocnego trzęsienia ziemi. Damaszek… prawdopodobnie nie było żadnego konia (spuścizna malarstwa Caravaggia), zresztą koni używali wtedy głównie Rzymianie – mało istotny szczegół. Szaweł mocno rąbnął o ziemię, nie tylko tę fizyczną, ale o grunt swoich przekonań. Wydaje się znaczące, że stracił też wzrok. Musiał zrozumieć, że był całkowicie ślepy w swojej wierze i światopoglądzie.

– Kim jesteś?

– Jezusem, którego prześladujesz

Jehoszua (Jezus)? Adonaj (JHWH) zbawia? W tym kontekście wszystko stało się jasne. Tak narodził się Paweł. I chociaż przez całe życie będzie zmagał się ze swoimi słabościami – niski, łysy, zapewne miał problemy z wymową, a do tego oścień dla ciała, o którym sam mówi (por. 2 Kor 12,7) – niektórzy bibliści przypuszczają, że chodziło o skrupuły, na które mógł cierpieć – ciągłe problemy z jego umiłowaną wspólnotą w Koryncie; wciąż będzie wracał do tego samego Imienia: To Bóg zbawia.

Apostołowie i oblaci

Święty Eugeniusz ponad pięćdziesiąt razy w swoich pismach mówi o Apostołach. Odnosił się do ich relacji z Jezusem, wskazując ją jako fundament założonego przez siebie Zgromadzenia. Przypomina o tym Konstytucja 3:

Wzorem ich życia jest wspólnota Apostołów z Jezusem. Zgromadził On przy sobie Dwunastu, aby uczynić z nich swoich towarzyszy i wysłanników (por. Mk 3,14). Wezwanie i obecność Pana wśród oblatów dzisiaj, jednoczy ich w miłości i posłuszeństwie, aby na nowo przeżywać jedność Apostołów z Jezusem, jako też ich wspólną misję w Jego Duchu.

Trzeba podkreślić, że Eugeniusz de Mazenod doskonale uchwycił pragnienie Jezusa. Można przypuszczać, że próba stworzenia zgromadzenia zakonnego, które łączy w sobie ideał życia monastycznego z apostolską gorliwością, wprost wypływa ze sceny powołania Dwunastu. Jezus przywołuje do siebie tych, których sam chciał, aby przede wszystkim z Nim byli (to podstawa), a potem by mógł ich posyłać (por. Mk 3,13-19).

Wyraźnie pokazuje to zarówno reguła oblacka, jak i pisma Eugeniusza. W 1855 roku kieruje list do ks. Jeana-Louisa Grandina, który wstąpił do oblackiego nowicjatu w Notre-Dame de l’Osier. Kandydat przyzwyczajony do aktywności związanej z pracą w parafii, skarży się na zbyt spokojną atmosferę, panującą w nowicjacie. Założyciel wyjaśnia mu:

Nie wstąpił Ksiądz do Kartuzów, którzy odprawiają nowicjat, aby przyzwyczaić się do wiekuistej samotności. Wprost przeciwnie, został Ksiądz przyjęty do tych, którzy za wzorem Apostołów – powołani do kroczenia ich śladami – spędzają tylko kilka miesięcy w zaciszu, aby lepiej przygotować się do bardzo aktywnego życia misjonarskiego, do posługi najbardziej zróżnicowanej i najowocniejszej w skutki doprawdy cudownych błogosławieństw.

Celem formacji oblackiej jest ciągłe poznawanie Jezusa aż do utożsamienia się z Nim, współodczuwania z Jego sercem. Stąd płynie owocność posługi.

Jak Apostoł Paweł

Pierwszą posługą misjonarzy oblatów było głoszenie słowa Bożego. Synowie św. Eugeniusza nie obejmowali parafii, choć porewolucyjna sytuacja we Francji mogła wskazywać na taką konieczność. Przemierzali wsie i miasteczka Prowansji, głosząc misje parafialne. “Misje są dziełem wybitnie apostolskim” – pisał w 1819 roku Eugeniusz de Mazenod. Z czasem obejmowali sanktuaria, jako miejsca, w których przepowiadanie Ewangelii ma szanse docierać do wielkiej liczby pielgrzymów, którzy odwiedzali te miejsca. Potem przyszły misje zagraniczne.

Krzyż misyjny w Aix (zdj. P. Gomulak OMI)

W swoich pismach Eugeniusz najczęściej odnosił się do słów św. Pawła. Dwie trzecie cytatów biblijnych pochodzi z nauczania Apostoła Narodów, w tekstach Założyciela znajdziemy również wiele aluzji do jego listów. Niemniej jednak w życiu Eugeniusza uwypukla się przede wszystkim postawa tego świętego. Nie bez znaczenia jest fakt, że święto jego nawrócenia (25 stycznia 1816 roku) staje się pierwszym dniem, kiedy wraz z o. Tempierem zamieszkali w pokarmelitańskim klasztorze w Aix-en-Provence, dając początek nowej wspólnocie apostolskiej. Nawrócenie św. Eugeniusza dokonuje się u stóp krzyża, przypomina doświadczenie Pawła spod Damaszku. Momentalnie Założyciel zobaczył swoje życie z perspektywy Boga. W ten sam sposób uczył patrzeć swoich duchowych synów:

Krzyż Jezusa Chrystusa jest sercem naszego posłannictwa. Wzorem Pawła apostoła głosimy “Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2,2). Jeśli nosimy “w ciele naszym konanie Jezusa” to w nadziei, “aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele” (2 Kor 4,10). Oczyma ukrzyżowanego Pana patrzymy na świat krwią Jego odkupiony, żywiąc pragnienie, żeby ludzie, w których nadal trwa Jego męka, poznali także moc Jego zmartwychwstania (por. Flp 3,10) – Konstytucja 4.

Eugeniuszowi bardzo zależało, aby na wzór Apostołów misjonarze oddawali się przede wszystkim modlitwie i posłudze słowa. Wymownie koreluje to z relacją z Dziejów Apostolskich, gdy helleniści zaczęli szemrać przeciwko Hebrajczykom, jakoby ich wdowy były zaniedbywane w codziennym rozdawaniu darów. Ustanowiono wtedy siedmiu diakonów do posługi miłosierdzia. Apostołowie mieli zająć się wyłącznie modlitwą i posługą słowa (por. Dz 6,1-7). Jeszcze dobitniej wyraża to św. Paweł w Liście do Koryntian, ukazując na czym przede wszystkim polega posługa apostolska: “Nie posłał mnie Chrystus, abym chrzcił, lecz abym głosił Ewangelię, i to nie w mądrości słowa, by nie zniweczyć Chrystusowego krzyża” (1 Kor 1,17; Jednocześnie Paweł przeciwstawia się stronnictwom, które gromadziły się wokół osoby, od której otrzymały chrzest).

Przepowiadanie Ewangelii było dla Eugeniusza kluczowym zadaniem oblatów:

Musimy stanowczo starać się tylko o pouczenie ludzi i o uwzględnienie potrzeb większej części naszych słuchaczy; nie zadowalać się łamaniem im chleba słowa, ale im go przeżuwać; słowem, tak postępować, aby wychodząc po naszych kazaniach, nie podziwiali głupio tego, czego nie zrozumieli, ale żeby wracali zbudowani, poruszeni, pouczeni i zdolni powtórzyć w łonie swojej rodziny to, czego z naszych ust się nauczyli.

W jednej ze swych wielkopostnych nauk w 1813 roku zapowiadał wiernym, że na wzór świętego Pawła Apostoła nie przyszedł głosić Ewangelii Jezusa Chrystusa w pełnych elokwencji i ludzkiej mądrości przemówieniach, lecz „proste słowo Boże, bez żadnych ozdobników, dostosowane tak jak tylko mogliśmy do zrozumienia przez najprostszych”.

Największym komplementem, jaki padł w kierunku św. Eugeniusza w kontekście postaci Apostoła Narodów, to słowa biskupa Leonarda Berteauda z Tulle (1842-1878). Po spotkaniu z biskupem Marsylii, które miało miejsce w dniach od 15 do 17 sierpnia 1850 roku, napisał do swych wikariuszów generalnych:

Księża, widziałem Pawła.

Eugeniusz miał serce wielkie jak świat. Posyłał swoich synów na krańce świata, aby głosili Ewangelię. Niejednokrotnie podejmował ryzyko, dzieląc się nielicznym personelem oblackim.

Kościół zbudowany na skale

Eugeniusz całym sercem kochał następcę św. Piotra. Tę miłość i synowskie oddanie przekazał także oblatom.

Tym, co cechuje w sposób szczególny reguły oblatów, jest duch oddania autorytetowi Stolicy Apostolskiej i biskupów. Powinni oni uważać się za szczególnych ludzi papieża i biskupów, czyli za ludzi Kościoła Jezusa Chrystusa. Przez swoje oddziaływanie powinni przyczyniać się do tego, aby ten duch się rozszerzał.

Odważną decyzją w życiu młodego Eugeniusza była odmowa przyjęcia święceń kapłańskich z rąk odrzucającego prymat Piotra arcybiskupa Paryża. Święcenia prezbiteratu przyjmuje zatem w Amiens. Wielokrotnie dawał dowody swojej synowskiej miłości względem Stolicy Piotrowej – i wtedy, gdy papież stał się wygnańcem, a Eugeniusz proponował mu swój pałac biskupi w Marsylii – i wtedy, gdy de Mazenod stał się ofiarą nieczystej gry politycznej Francji, co kosztowało go kardynalski kapelusz.

Przez ślub oblaci zobowiązują się do posłuszeństwa Ojcu Świętemu i swoim prawowitym przełożonym we wszystkim, co dotyczy bezpośrednio lub pośrednio zachowania Konstytucji i Reguł – Konstytucja 27.


Paweł Gomulak OMI – misjonarz ludowy (rekolekcjonista), ustanowiony przez papieża Franciszka Misjonarzem Miłosierdzia. Studiował teologię biblijną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze (Wydział Teologiczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu). Koordynator Medialny Polskiej Prowincji, odpowiedzialny za kontakt z mediami i wizerunek medialny Zgromadzenia w Polsce. Członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pasjonat Słowa Bożego, w przepowiadaniu lubi sięgać do Pisma Świętego i tradycji biblijnej. Należy do wspólnoty zakonnej w Lublińcu.


Komentarz do Ewangelii dnia

Pan Jezus zaledwie kilka razy użył terminu „Kościół” dla określenia wspólnoty, którą założył i która w całości ujawniła się po Jego zmartwychwstaniu i zesłaniu Ducha Świętego. Wspólnoty, która jest także Jego Ciałem. Przypomnijmy sobie to wspaniałe spotkanie pod Damaszkiem Pana Jezusa z Szawłem, który słynął z ogromnej nienawiści do chrześcijan. Jezus zapytał go wtedy „Dlaczego Mnie prześladujesz?” (Dz 9, 4). Nie zapytał dlaczego prześladujesz moich uczniów, wyznawców, sympatyków, naśladowców, ale właśnie „Mnie”. W ten sposób utożsamił się z tą wspólnotą. Stąd słowa „Mój Kościół” można rozumieć „Moje Ciało”. A jak my utożsamiamy się z ta wspólnotą, którą kiedyś Papież Benedykt XVI nazwał najpiękniejszym prezentem, jaki Bóg dał człowiekowi?

(S. Stasiak OMI)


Prowincjał gotuje malgaską zupę z krewetkami [WIDEO]

Gotowanie z prowincjałem

Prowincjał gotuje malgaską zupę z krewetek 👨‍🍳 Film nakręcili klerycy - zapraszamy na ich TikToka - wsd_omi

Opublikowany przez Misjonarze Oblaci MN w Polsce Piątek, 28 czerwca 2024

Zapraszamy na TikToka prowadzonego przez oblackich kleryków – wsd_omi

(pg)


Z listów św. Eugeniusza

CÓŻ ZA PODRÓŻ NIEDAWNO ODBYLI!

Wraz z przybyciem czterech misjonarzy na oblacką ewangelizację otworzyło się zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej. Czterech misjonarzy opuściło Francję w lutym 1847 roku i po 54 dniach spędzonych na morzu przybyło do Nowego Jorku. Pięć miesięcy później w końcu dotarli do Oregonu.

Przed chwilą otrzymałem list o. Ricarda. Jest datowany na sierpień, musiał pokonać jeszcze dwieście mil, aby dotrzeć na miejsce swego przeznaczenia. Nasi trzej misjonarze i kleryk katechista czują się dobrze, ale cóż za podróż niedawno odbyli.

List do o Toussainta Dassy, 12.02.1848, w: PO I, t. X, nr 966.

(Zwróćmy uwagę, że w czasach założyciela słowo misjonarz odnosiło się do kapłanów, dlatego zauważa on rozróżnienie między misjonarzami a braćmi katechetami. Od tego czasu rozumienie słowa misjonarz zmieniło się, obejmując wszystkich oblatów i członków charyzmatycznej rodziny, którzy są zaangażowani w tę posługę).

Przy dzisiejszych szybkich podróżach trudno nam sobie wyobrazić taką misyjną wyprawę. Zatrzymajmy się i pomyślmy o fizycznym trudzie, odwadze i wytrwałości. Następnie pójdźmy dalej i pomyślmy o wyzwaniach psychologicznych: Ojciec Ricard miał 41 lat i cierpiał z powodu słabego zdrowia we Francji. Pozostali trzej mieli po dwadzieścia kilka lat, dwóch z nich było scholastykami, którzy nie ukończyli jeszcze studiów. Opuszczając Francję i swoich bliskich, wiedzieli, że najprawdopodobniej już nigdy nie zobaczą najbliższych ani kraju, z którego pochodzą.

Taka była cena ich miłości do Boga i misyjnej gorliwości o zbawienie ludzi, którzy nie znali Jezusa Chrystusa. Ta książka z pewnością zachęca nas do refleksji i rzuca nam wyzwanie, abyśmy spojrzeli na siebie i we współczesnym świecie szybkich zmian i natychmiastowej gratyfikacji przeanalizowali naszą odpowiedź daną Bogu.

(tł. R. Tyczyński OMI)


Czechy: Bierzmowanie i prezent od młodych dla oblatów

W oblackiej parafii w Plasach w Republice Czeskiej sakrament bierzmowania przyjęło dziesięcioro młodych ludzi. Szafarzem sakramentu był bp Tomáš Holub z diecezji pilzneńskiej.

Młodzi, którzy przyjęli sakrament bierzmowania, podarowali oblatom pamiątkowe koszulki, na których odcisnęli swoje dłonie.

Nasi bierzmowani wpisali się w nasze życie – skomentowali prezent zakonnicy.

(zdj. V. Kadlec OMI)

(pg/zdj. Soňa Pikrtová)


Kuba: Rekolekcje zakonne [ZDJĘCIA]

Misjonarze oblaci z Misji na Kubie mieli okazję razem przeżyć roczne rekolekcje zakonne. Przewodnikiem skupienia był o. Antonio Ponce OMI. Obecnie w kubańskiej misji pracuje trzech Polaków – o. Ireneusz Dampc OMI, o. Tomasz Szafrański OMI oraz dk. Jonasz Lalik OMI z Prowincji Wniebowzięcia w Kanadzie.

Aby być coraz bardziej dysponowanym do służenia Bogu w Jego Ludzie, co miesiąc i co roku zarezerwują sobie należyty czas na modlitwę osobistą i wspólnotową, na refleksję i odnowę. Doroczne rekolekcje trwające zazwyczaj jeden tydzień mogą być z pożytkiem poprzedzone lub przedłużone braterskimi spotkaniami i wymianą doświadczeń apostolskich – przypomina Konstytucja 35.

Tomasz Szafrański OMI: „Kubańska rzeczywistość. Aby w nią uwierzyć, trzeba ją przeżyć”

Misjonarze oblaci rozpoczęli posługę na Kubie w 1997 roku. Był to czas odwilży, kiedy Fidel Castro pozwolił określonej grupie misjonarzy osiedlić się na wyspie. To efekt historycznej wizyty Jana Pawła II. Spośród wszystkich zgromadzeń zakonnych, najliczniejszy personel posłali oblaci.

(pg/zdj. Oblatos Cuba)


"Rok temu zostałem porwany przez uzbrojonych mężczyzn..." [ŚWIADECTWO]

Rok temu zostałem porwany przez uzbrojonych mężczyzn. 17 czerwca.... dzień, data, która na zawsze zapisze się w mojej pamięci jako świadectwo kruchości życia i potęgi wiary. Rok temu zostałem nagle i brutalnie zabrany z domu i pogrążony w koszmarze niepewności i strachu.

Nigeria: Porwanie misjonarza oblata [Wiadomość archiwalna]

Ale nawet pośród tej ciemności doświadczyłem mocy Bożej miłości i odporności ludzkiego ducha. Widziałem, jak moi bracia oblaci, cała rodzina oblacka, gromadzą się wokół mnie z niezachwianą modlitwą, wsparciem i solidarnością.

Dziś, gdy zastanawiam się nad tą próbą, jestem pełen wdzięczności za dar życia, błogosławieństwo przyjaźni i łaskę Bożą, która mnie podtrzymywała. Przypomina mi to, że nawet w najciemniejszych okolicznościach nadzieja i miłość mogą zwyciężyć, a więzi braterstwa i wspólnoty mogą pokonać nawet najbardziej zniechęcające wyzwania.

Wdzięczność Bogu - wdzięczność wszystkim

Minęło już kilka miesięcy od czasu, gdy przeżyłem udaną próbę uprowadzenia podczas posługi w parafii św. Pawła w Bomo, w archidiecezji Jos w Nigerii. Chciałbym jeszcze raz skorzystać okazji, aby wyrazić moją najgłębszą i najszczerszą wdzięczność dla was wszystkich.

Wasze wspólne wysiłki i solidarność odegrały decydującą rolę w moim uwolnieniu i przywróceniu mi wolności.

Uwolniony oblat w szpitalu (zdj. OMI Nigeria)

Dziś jestem przepełniony radością i wdzięcznością, dziękując Bogu za moje pełne wyzdrowienie. Wasze modlitwy i wsparcie odegrały ważną rolę w moim powrocie do zdrowia i za to jestem wam dozgonnie wdzięczny.

Nigeria: Porwany i torturowany oblat odzyskał zdrowie [Wiadomość archiwalna]

Przełożonemu generalnemu i zarządowi generalnemu wyrażam moją najgłębszą wdzięczność za wsparcie duchowe i charyzmat przełożeństwa. Wasze modlitwy i wsparcie podczas mojej niewoli i później były źródłem siły i nadziei, które pomogły mi wytrwać i powrócić do życia.

Prowincjałowi Kamerunu i przełożonemu Misji w Nigerii, wasza ojcowska troska, modlitwy i wsparcie były potężną siłą w dokonaniu się mojego uwolnienia. Dziękuję Bogu za waszą miłość i solidarność.

Wasza wizyta była światłem nadziei i świadectwem ducha współczucia i solidarności oblatów. Byłem głęboko poruszony waszą obecnością, słowami zachęty i niezachwianym wsparciem. Gotowość do spędzenia nocy w szpitalu, modląc się i czuwając ze mną, była potężnym przypomnieniem więzi, którą dzielimy jako bracia w rodzinie oblackiej.

W tym momencie poczułem, że ciężar mojej męki zelżał, a moje serce wypełniło się wdzięcznością i radością.

Dziękuję za bycie prawdziwymi braćmi, wiernymi towarzyszami i wspaniałymi przykładami charyzmatu oblackiego. Niech nasza więź nadal się umacnia i niech nasza wspólna misja służenia Panu i Jego ludowi nadal nas inspiruje i prowadzi.

Dziękuję wszystkim ojcom i braciom oblatom na całym świecie, wasze modlitwy, wiadomości i wsparcie podtrzymywały mnie przez cały czas, czułem siłę jedności i braterskiej miłości.

Wasza obecność przypomniała mi, że nie jestem sam, że jestem częścią większej rodziny, która troszczy się o mnie, modli się za mnie i wspiera mnie w potrzebie. Jestem wzruszony i dziękuję Bogu za waszą miłość.

Współpracownikom oblackim i dobrym ludziom Boga we wszystkich dziedzinach życia, którzy modlili się i walczyli o moje uwolnienie, dziękuję z głębi serca za bycie u mego boku w najczarniejszej godzinie. Wasze wspólne modlitwy i wsparcie są świadectwem mocy Bożej wiary i miłości.

o. Marcellus Nwaohuocha OMI (2024 rok) - zdj. OMI Cameroun

Patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że moje życie było cudem. Porywacze nie mieli zamiaru mnie oszczędzić, ale Bóg miał inne plany. Zostałem oszczędzony i wróciłem żywy, pomimo brutalności, której doświadczyłem. To doświadczenie pozostawiło we mnie niezatarty ślad i będę dozgonnie wdzięczny za dar życia.

Chociaż moje serce jest przepełnione wdzięcznością, jest również przepełnione smutkiem, gdy wspominam mojego współpracownika na misji, pana Jacoba Adandi, który stracił życie podczas mojego porwania. Proszę, módlcie się, aby Bóg przyjął go do nieba i pocieszył jego rodzinę. Niech jego ofiara nie pójdzie na marne i niech pamięć o nim nadal inspiruje nas do stawania w obronie tego, co słuszne i sprawiedliwe.

Drodzy bracia oblaci, trwajmy mocno w służbie Bogu jako misjonarze, wiedząc, że zło nigdy nie zwycięży dobra. Niech nasza wspólna determinacja, by stanąć w obronie tego, co słuszne i sprawiedliwe, będzie świadectwem mocy wiary i triumfu dobra nad złem.

Niech Bóg błogosławi rodzinę oblacką. Niech Bóg błogosławi swoje dzieci wszędzie. Obyśmy nadal byli zjednoczeni w wierze i solidarności, patrząc na świat oczami ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa, a Boża miłość i łaska niech będą naszą siłą przewodnią. Niech wstawiają się za nami wszyscy święci, zwłaszcza nasza Najświętsza Matka Maryja Panna, święty Eugeniusz de Mazenod, święty naszych czasów, błogosławiony Józef Gérard OMI. Amen.

o. Marcellus Nwaohuocha OMI

(tł. pg)


Kanada: Oblacki uniwersytet świętuje 175 lat istnienia

Uniwersytet św. Pawła w Ottawie powstał w 1965 roku. Jest to w pełni dwujęzyczna uczelnia prowadzona przez Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Uniwersytet ma status uczelni papieskiej i jednocześnie status cywilny zatwierdzony przez rząd Kanady w 1866 roku.

W 1848 roku Joseph-Bruno Guigues OMI, pierwszy biskup rzymskokatolickiej archidiecezji Ottawy, założył College of Bytown. W 1856 roku uczelnia została oficjalnie powierzona Misjonarzom Oblatom Maryi Niepokalanej, a w 1866 roku została przemianowana na College of Ottawa. Uczelnia jest stowarzyszona z Uniwersytetem Ottawskim. Oferuje kształcenie w zakresie: prawa kanonicznego, nauk humanistycznych, filozofii i teologii.

Z okazji trwającego jubileuszu 175 lat istnienia uczelni odbyła się uroczysta gala wręczenia dyplomów tegorocznym absolwentom. Wśród nich znalazło się trzech misjonarzy oblatów. George Iheanacho OMI uzyskał stopień doktora prawa kanonicznego. Edouard Dagavounansou OMI i Nnaemeka Ali OMI ukończyli odpowiednio wydziały duchowości i doradztwa oraz teologii. Serena Rawcliffe Shaw, współpracowniczka oblatów z Edmonton, ukończyła studia na kierunku Wiara, Etyka i Sprawiedliwość oraz studia podyplomowe w zakresie Studiów nad Konfliktami.

Tegoroczni absolwenci Uniwersytetu św. Pawła w Kanadzie (zdj. OMIWorld)

Każda z tych czterech osób wniosła wyjątkowy wkład poprzez swoje badania. Wszyscy oni wzbogacają różnorodność naszej wspólnoty religijnej na tym renomowanym uniwersytecie, który nadal kształtuje wiarę i środowisko akademickie w Kanadzie i na całym świecie – podkreśla Ali Nnaemeka OMI. – Ich osiągnięcia podkreślają ciągły wpływ rodziny oblackiej na Uniwersytet świętego Pawła. Dziedzictwo to sięga czasów założenia Bytown College przez o. Josepha-Bruno Guiguesa OMI w 1848 r. i nadal wywiera wpływ na kanadyjską i międzynarodową społeczności wierzących oraz środowisko akademickie.

(pg/zdj. OMIWorld)


"Bycie misjonarką jest moim powołaniem" [ŚWIADECTWO]

Liliana jest artystką i malarką, która poznała Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Mesynie w latach 70-tych. W 1988 roku oficjalnie dołączyła do Stowarzyszenia Misyjnego Maryi Niepokalanej [w Polsce funkcjonuje pod nazwą Przyjaciele Misji Oblackich] i pełniła w nim różne funkcje. Studiowała teologię i brała udział w kilku podróżach misyjnych do Afryki, które trwają do dziś. Dnia 27 kwietnia br. została mianowana honorową oblatką, a podczas Kongresu świeckich stowarzyszonych z oblatami, który odbył się w Sassone w Rzymie, z rąk superiora generalnego otrzymała oblacki krzyż.

Flavio Facchin OMI: Liliana, często spotykałem cię podczas moich podróży do Senegalu i Gwinei Bissau. Dlaczego odwiedzasz te afrykańskie kraje?

Liliana Siracusano HOMI: Jeżdżę do Afryki od wielu lat, ponieważ jest to dla mnie podróż duszy, jak ćwiczenia duchowe. W rzeczywistości doświadczam obecności Boga, który leczy, przebacza i czyni mnie bardziej zdolną do kochania. W Gwinei przez pięć lat prowadziłam kurs na katolickim uniwersytecie pod tytułem "Kolorowanie życia": uczyłam przyszłych nauczycieli dążenia do kreatywności, piękna, harmonii; podpowiadałam, jak przyjmować dzieci, jak robić wieńce, maski i festony w kształcie zwierząt, a także jak poddawać recyklingowi plastik i metale. Od dwóch lat zajmuję się sztukmistrzostwem w szkołach i przedszkolach; sztuczki magiczne to cud, który rozśmiesza i zadziwia dzieci i gdzie nie trzeba mówić tym samym językiem.

Wrocław: „Chcemy budować na fundamencie Boga” [ŚWIADECTWO MAŁŻEŃSTWA]

Co motywuje cię do robienia tego wszystkiego?

Robię to, ponieważ chcę napełnić ludzi światłem, dać radość uśmiechu najmłodszym, a także czułość, która objawia się poprzez gest, czułość, cukierek, balon, ponieważ czułość uszczęśliwia ludzi. W Gwinei namalowałam wiele murali w szkołach, szpitalach i kościołach. Namalowałem historię zbawienia, historię Nieba zstępującego na ziemię na 70 płótnach dla biskupa Zilli w Bafata; jestem szczęśliwa, ponieważ używają go do katechezy w diecezji.

To bardzo piękny duch misyjny...

Czuję, że bycie misjonarką jest moim powołaniem, czuję, że jest to zadanie powierzone mi przez Boga. Misja jest dla mnie przeżywaniem chrztu w codziennym życiu, jest przeżywaniem wiecznej nowości życia. Udział w  prorockiej, królewskiej i kapłańskiej misji Chrystusa, a zwłaszcza dar wiary, są dla mnie siłą, napędem i motorem mojego życia, aby dzielić się z bliską mi ludzkością.

"Zaczynam od spowiedzi" - świadectwo misjonarza z Madagaskaru

Wiem, że masz też inne zobowiązania w Mesynie?

Uważam się za bardzo szczęśliwego człowieka i jest to niezwykła łaska, ponieważ przez cały rok mam możliwość pierwszej ewangelizacji, prowadząc katechezy przygotowujące do pierwszej Komunii i bierzmowania dla dorosłych doświadczonych bólem, który pozostawia blizny i rany w ich sercach: są to byli narkomani ze wspólnoty Faro w Mesynie. Centrum Solidarności FARO (Fraterno Aiuto Riabilitazione e Orientamento) jest organizacją non-profit, która działa w dziedzinie uzależnień patologicznych, w celu leczenia, powrotu do zdrowia i reintegracji społecznej osób uzależnionych od substancji narkotycznych.

https://oblaci.pl/2023/07/29/to-doswiadczenie-bardzo-mnie-wzbogacilo-i-zblizylo-mnie-do-jezusa-swiadectwo/

Co wspiera cię w tym "byciu na misji"?

Dzięki mojemu charakterowi przeżywam wszystko z zapałem i pasją. Są stałe punkty, które pozwalają mi żyć misją: Słowo Boże, uprzywilejowana droga, która odnawia mnie każdego dnia; modlitwa, która jest duchową drogą, gdzie moja samotność staje się spotkaniem i relacją z Bogiem; Eucharystia przemienia moje ubóstwo i kruchość, daje mi zmartwychwstałe życie, jest nieskończonością, która wchodzi w moją rzeczywistość; Maryja, matka miłości i miłosierdzia, która swoim przykładem sprawia, że moje życie kiełkuje i nabiera smaku - to wszystko uwalnia mnie i sprawia, że śpiewam moje Magnificat. Jezus rozświetlił ciemne noce moich prób, dał mi siłę, by przyjąć, nieść i ofiarować moje krzyże, dzięki czemu czuję się umiłowaną córką, nie pozwalam, by okradziono mnie z radości i nadziei, by nadal marzyć i pragnąć.

(źródło: procuramissioniomi.eu/tł. pg)