Ojciec Olegario Domínguez OMI (obecnie 99 lat) jest jednym z wielu kapłanów, którzy przybyli do Paragwaju na misje. 10 marca 2016 roku obchodził 70 rocznicę święceń kapłańskich. W tym wywiadzie zachęca, aby nie poddawać się w walce z korupcją i przypomniał, że jego byli czterej towarzysze są błogosławionymi.

Dominguez urodził się 6 marca 1920 r. w León w Hiszpanii. W dniu 10 marca 2016 roku obchodził jubileusz 70 lat kapłaństwa. Porusza się powoli, ale pewnie, nadal zachowuje wielką przejrzystość umysłu. Celebruje sakramenty i kontynuje nauczanie w Narodowym Wyższym Seminarium Duchownym, gdzie prowadzi wykłady z sakramentologii i ekumenizmu. Obecnie mieszka w seminarium oblatów Maryi Niepokalanej w dzielnicy Santa Ana de Asunción. Tam, pośród wielu książek, zwierzył się nam, że przybył do Paragwaju jako misjonarz 4 września 1980 r. Wspomina, że nigdy nie zamierzał tu przyjeżdżać, ale ponieważ odczuł ogromną potrzebę wyjazdu na misje, aby ewangelizować, kiedyś superior generalny oblatów powiedział mu, że jest miejsce na misje do Ameryki Łacińskiej. Zapytał, o jaki kraj chodzi, na co przełożony odpowiedział: Paragwaj. Superior generalny poprosił go, aby zastanowił się, czy pojedzie do tego kraju.

„Moja odpowiedź była szybka, ponieważ byłem już zdeterminowany. Przybyłem tutaj, gdy miałem 60 lat” – powiedział.

Wojna domowa w Hiszpanii

Wspomina, że kiedy formował seminarzystów w Hiszpanii, pewnego dnia otrzymał straszną wiadomość: czterech jego towarzyszy zostało zamordowanych przez dyktaturę Franco. Inni jego znajomi również zostali rozstrzelani w tych trudnych czasach. Szacuje się, że w tym czasie, około 1936 r., zniknęło około 7 000 zakonników. Dominguez podkreśla, że jego męczennicy są obecnie błogosławieni.

Tłumaczy, że został uratowany, ponieważ był na wakacjach w rejonie León, gdzie nie sięgały rządy komunistyczne. W najtrudniejszej sytuacji byli jego towarzysze, którzy mieszkali w Madrycie, gdzie byli narażeni na skutki rewolucji. Prześladowania odbywały się w dwóch etapach:  najpierw rzekomo ścigano kilku zakonników, podczas gdy w drugim zostawali natychmiast rozstrzeliwani. Seminarium zgromadzenia, które działało w Madrycie, stało się więzieniem, a stamtąd byli wywożeni do innego więzienia w celu rozstrzelania.

Według argumentacji komunistów, zakonnicy byli niebezpieczni – reżim żywił się nienawiścią do osób konsekrowanych. Nie można było nosić żadnych znaków religijnych. Taki był czas prześladowań w Hiszpanii.

Paragwaj

Wspominając swoje przybycie do Paragwaju, podkreśla, że kiedy przybył tu w 1980 roku, otoczenie polityczne nie było dobre.

„Przybyłem z wielkim entuzjazmem. Spotkałem tutaj Kościół, który dorastał z młodymi ludźmi i dziećmi. Wiele było nadziei na ewangelizację, a ludzie przyjęli to przesłanie i sprawili, że poczułem się częścią rodziny ”- zauważył.

Jego pierwszym miejscem posługi był nowicjat, który znajdował się w Colonia Independencia, gdzie byli nowicjusze z całej Ameryki Łacińskiej. Kiedy dom został zamknięty, został skierowany do oblackiego seminarium, które działa w dzielnicy Santa Ana.

Zapytany o to, co uważa, patrząc na zaniedbania religijne w Europie, wskazał, że wyjeżdżając co roku do Hiszpanii – widzi „ruch wstecz”.  Jako powód wskazuje socjalizm, który narzucił sekularyzację, a w konsekwencji utratę wiary. Uważa, że ​​sytuacja jest odwracalna, ale potrzeba ewangelizacji.

Wspomniał, że dzięki globalizacji taki sam relatywizm dotarł także do Paragwaju. W tej sytuacji wyjściem jest ewangelizacja świadectwem swojego życia.

„Mieszkańcy tego kraju byli zdrowi w wierze, ale kiedy przybyli do miasta, zostali przemienieni i dlatego musimy ewangelizować i mówić o Bogu. Musimy głosić ewangelię życia, motywować świeckich by byli prawdziwymi chrześcijanami – tylko wtedy zyskają grunt ”- podkreśla.

Odniósł się także do obecnej sytuacji w Paragwaju, stwierdzając, że wizyta papieża Franciszka przyniosła wiele dobrego: zachęcił młodych ludzi i istnieje większa świadomość, że Paragwajczycy muszą oczyścić społeczeństwo ze zjawiska korupcji. Papież zachęca do intensywnego życia wiarą i konieczna jest dalsza walka z korupcją – w tym zadaniu nie można się poddawać.

Powołania

Co 99-letni i 73-letni kapłan poradziłby młodemu człowiekowi, który myśli o życiu konsekrowanym? Jego odpowiedź brzmi: powołanie jest realizowane z wielką cierpliwością, ponieważ tylko w drodze zdaje się sobie sprawę, że warto być kapłanem.

Pomimo wieku, ojciec Olegario wzmożył wysiłki w dziedzinie budzenia i troski o powołania, ponieważ zadanie to zostało zaniedbane. Cel może być osiągnięty jedynie przez towarzyszenie młodym.

 

 

(oryginalny artykuł zamieszczono na portalu abc.com.py w 2016 roku – tłumaczenie z hiszpańskiego – pg)