DZIWIĘ SIĘ, GDY ZASTANAWIAM SIĘ NAD TYM I ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ, ŻE MUSZĘ ZAUFAĆ DOBROCI BOGA.

Eugeniusz jest zadowolony, pomagając w diecezji i towarzysząc swojemu wujkowi. Czekał aż przejdzie na emeryturę, aby całkowicie poświęcić się zgromadzeniu.

Mój drogi przyjacielu, niewątpliwie dlatego, aby was skłonić do gorliwszej modlitwy za mnie, nasz ojciec Courtès przekazał wam informację o wydarzeniu, które tak bardzo mnie napełnia smutkiem. Moja piękna Ikozja była lekka jak piórko. Wraz z biskupim charak­terem mogłem wypełniać istotne posługi, mogłem nawet nieść cząst­kę jarzma mych dobrych sąsiadów, ale byłem wolny od wszelkiej odpowiedzialności. Przez pewien czas byłem wolny, mogłem liczyć na odpoczynek, do którego mam takie upodobanie, i miałem nadzie­ję, że jeszcze się oddalę, ale cóż w końcu stałoby się, gdybym wcześ­niej umarł.

 Zwierzając się swojemu lekarzowi Eugeniusz zastanawia się nad natura odpowiedzialności, która została mu zlecona aż do śmierci:

Oto teraz przeznacza się mnie na śmierć pod jarzmem i tą olbrzymią odpowiedzialnością, której zawsze się oba­wiałem. Teraz się mnie zmiażdży, jestem daleki od postrzegania bi­skupstwa niczym prefektury. Powiem lepiej, oczyma wiary brzemię pasterza jest przerażające. A pierwszy pasterz na mocy swego usta­nowienia ma boskie prawo w całej swej diecezji! Jakże się chlubić, że nic nie ucierpi z powodu jego winy na tak rozległym terenie. Jak­że sobie obiecać, aby codziennie czynić wszystko, co jest możliwe do zrobienia, aby spełnić tak olbrzymi obowiązek? Gdy chodzi o mnie, to dziwię, gdy zastanawiam się i odczuwam potrzebę odwoła­nia się do mej niewyczerpanej ufności w dobroć Boga, w pomoc mo­dlitw sprawiedliwych, którzy się o mnie martwią, we wstawiennic­two świętych, którzy podobnie jak ja, mieli takie same problemy, gdy poszukiwali nieco spokoju.

Tę odpowiedzialność z całkowitym oddaniem i wieloma sukcesami Eugeniusz wypełniał przez 25 kolejnych lat.

Drogi przyjacielu, dziękuję wam za wszystko, co wasze dobre serce uprzejmie mi powiedziało w tej kwestii. Chciałbym zasłużyć na wasze pochwały, ale poza moją dobrą wolą pozostaje niewiele.

List do doktora M. d’Astrosa, 16.04.1837, w: EO I, t. XV, nr 183.