30 października - PRZEKONANY O PAŃSKIEJ GORLIWOŚCI

30 października - PRZEKONANY O PAŃSKIEJ GORLIWOŚCI I MIŁOŚCI DO WSZYSTKIEGO, CO MA ZWIĄZEK Z ULŻENIEM GODNYM POŻAŁOWANIA I NIESZCZĘŚNIKOM

23 grudnia 1806, Eugeniusz nazwany Demazenod fils, (jednoznaczny ze słowem młodszy) otrzymał poniższy list wystosowany przez dyrektorów dzieła więzień w Aix:

Szanowny Panie, mamy zaszczyt powiadomić pana, że mer Aix przekonany o pańskiej gorliwości i miłości do wszystkiego, co może mieć związek z ulżeniem godnym pożałowania i nieszczęśnikom, swoim dekretem z 22 grudnia 1806 roku, mianował pana administratorem dzieła więzień w tym mieście.

A. Rey, dz. cyt., t. I, s. 80.

Leflon kresli dalszy plan:

Czy należy zauważyć jakiś związek pomiędzy duchową ewolucją, a przejściową, choć bardzo aktywną, rolą, jaką odegrał młody wówczas kawaler w Dziele Więzień w Aix? Być może. W każdym bądź razie zbieg okoliczności wymaga, aby go zasygnalizować.

Założone w 1686 roku bractwo miało na celu zapewnienie osadzonym duchowej opieki oraz koniecznych rzeczy materialnych. Przed 1789 rokiem składało się z 15 dyrektorów wyróżniających się swą pobożnością i wybranych spośród szlachty, adwokatów, prokuratorów, notariuszy, burżuazji i kupców mieszkających w Aix. Ci rektorzy zbierali się co tydzień pod kierunkiem pełniącego dyżur w danym tygodniu, który zdawał sprawozdanie z odwiedzin w więzieniach, potrzeb osadzonych, z przeprowadzonego podziału.

W 1792 dzieło przeszło pod kontrolę władz miasta, w 1796 roku rozwiązano je, w 1797 roku ponownie powołano do istnienia, a w 1803 roku zreorganizowano je, na podstawie przekazu Eugeniusza dzieło nazywano ÂŤodnową ÂĹĽ. Mer de Fortis postanowił zatem, aby włączyć go do grona sześciu nowych rektorów.

J. Leflon, dz. cyt., t. 1, s. 299.

Eugeniusz o tym wydarzeniu na pisał do swego ojca:

Mój kochany przyjacielu, oto upłynął już ponad miesiąc odkąd do ciebie nie pisałem, ale oto pierwsza wolna chwila, którą mogę przeznaczyć na swe osobiste sprawy, w co być może trudno będzie ci uwierzyć. Od trzech tygodniu, kiedy mer miasta, pan de Fortis, raczył mnie zaszczycić stanowiskiem rektora więzień, nie miałem nawet przysłowiowej minuty dla siebie. Nowe nominacje do tego dzieła zostały ogłoszone tylko po to, aby odnowić to tak cenne dzieło dla cierpiącej ludzkości, które wraz z tyloma innymi instytucjami upadło pod błędami niszczącej wszelkie dobro rewolucji. Trzeba było, abym całkowicie i przede wszystkim swój czas i zabiegi poświęcił dla jego odnowy, tym bardziej, że wstępując w jego szeregi zostałem wybrany, aby pełnić dyżur w pierwszym tygodniu.

Nie powiem tobie, ile serce takie jak moje kosztuje życie - aby w ten sposób się wyrazić - pośród tej całej biedy i wszelkiego rodzaju cierpień, a zwłaszcza, gdy zwracam uwagę na zatwardziałość i trwanie w złym ludzi wydanych na zupełną srogość sprawiedliwości, którzy na większość łask mogą liczyć od Tego, który przebaczając zmywa zbrodnię; obojętnie jak żałosne byłoby nastawienie zdecydowanej większości tych nieszczęśników powierzonych po części mojej opiece.

List do ojca, 19.01.1807, w: EOI, t. XIV, nr 21.

Bycie chrześcijaninem jest czymś więcej niż zwykłe natychmiastowe nawrócenie -to codzienny proces, poprzez który stajemy się coraz bardziej podobni do Chrystusa. Billy Graham


29 października - POSZUKIWANIE ODPOWIEDZI

29 października -POSZUKIWANIE ODPOWIEDZI

Od czasu powrotu do Aix Eugeniusz był w ciągłym kontakcie z kuzynem matki Franciszkiem Józefem Roze (Joannis), z którym matka była bardzo związana, do którego Eugeniusz zawsze zwracał: mój wujku. Roze był człowiekiem wykształconym, miał doktorat z prawa i medycyny, ale

Dowiecie się, że mój drogi wujek, na nieszczęście dla niego, jest najbardziej zatwardziałym jansenistą, jaki istnieje w chrześcijaństwie. Mam nadzieję, że surowe życie, jakie podjął, i hojne dary udzielane bied­nym wszystkich warstw społecznych, wysłużą mu łaskę powrotu do owczarni, której, jak sam twierdzi, a z nim jego współbracia, nigdy nie opuścił.

List do ojca, 6.12.1805, w: EO I, t. XIV, nr 14

Zmiana postawy Eugeniusza, poszukiwanie sensu życia i odnowione zainteresowanie wiarą pozwala mu zagłębić się w wizję wiary jego wujka i tak rozporządzać swym czasem i energią, aby przestudiować jansenistyczne skrzywienia:

Muszę dodać, żezwiązany więzami krwi i przyjaźni z jednym z najbardziej oświeconych jansenistów, bardzo często jestem zmuszony rozmawiać z nim na te tematy i jak można się domyślać, on nie zapomina o tym, by mi przedstawić doktrynę swojej sekty w najpiękniejszym świetle, aby mnie zwabić, znając mój nieugięty charakter odnośnie do obowiązku, co do którego nie znoszę żadnej poprawki. Wiem lepiej niż ktokolwiek, czy narzuca się im pogląd, którego nie głoszą; otóż, mogę poświadczyć, że ich doktryna jest taka sama, jaką znajdujemy w ich książkach, z tą różnicą, że w rozmowie można ich zmusić do ujawnienia pewnych konse­kwencji, które starannie ukrywają w większości swych dzieł, ale nie jest wcale łatwiej odciągnąć ich od zasad, które przekazują w całej twórczości, jaką zalali świat...

Ujawnia się głębia jego lektury i studium:

Cóż musiałbym jeszcze powiedzieć, gdy przenikając głębiej ich system, przedstawiłbym wam ich błędy odnośnie do sa­kramentu pokuty, eucharystii i święceń, i karności w Kościele itd. Czy potrzeba czegoś więcej, aby udowodnić niesłychane ataki jansenistów? Czy nadal pozwolicie się dać zwodzić pięknym słowom, jakie mają na ustach? Brak mi cierpliwości i nie mogę dalej przed­stawiać ich bluźnierstw...

Jansenizm, 1806, w:EO I, t. XIV, nr 16.

Całkowicie radykalna zmiana wizji, odmienna od dawnej próżności młodzieńca, jego zamiłowania do towarzyskich spotkań w Aix i pogoni za pieniądzem!

Bycie religijnym oznacza namiętne poszukiwanie sensu naszej egzystencji i zgodę na otrzymanie odpowiedzi, nawet jeśli one ranią.Paul Tillich


28 października - NAGŁE NAWRÓCENIE, WIELKI PIĄTEK

28 października - NAGŁE NAWRóCENIE, WIELKI PIĄTEK - MIT CZY RZECZYWISTOŚĆ?

Dla większości z nas doświadczenie religijne rzeczywistej świadomości obecności Boga, który prowadzi do osobistego nawrócenia, jest długim i powolnym procesem. Normalnie nie jesteśmy nawet zupełnie świadomi znaczenia tego, co się z nami dzieje aż do chwili, gdy po upływie czasu patrzymy wstecz i zastanawiamy się. Często doświadczenie Wielkiego Piątku Eugeniusza przedstawia się nam jako jedyny i wyjątkowy moment w jego nagłym nawróceniu: objawienie jak w przypadku Szawła na drodze do Damaszku. Z pewnością Wielki Piątek był punktem wyjścia, ale tylko w ramach kontekstu długiej drogi przebudzenia i doświadczenia, które doprowadzi go do stopniowej, osobistej przemiany.

Eugeniusz, poruszony nagłym spojrzeniem na krzyż w pewien Wielki Piątek, nie bardzo jest przykładem czy zachętą dla wielu z nas, którzy nigdy nie przeżyliśmy podobnego i nagłego doświadczenia religijnego. Możemy być dumni z niego, ale to zatrzymanie się na poziomie gipsowej figurki świętego, który nie ma związku z naszym realnym życiem. Ależ nie, doświadczenie Eugeniusza do mnie przemawia, ponieważ była to droga realizacji, droga przebudzenia, która pobudza nas, aby postąpić w ten sam sposób. Wraz z pewną ilością szczegółów ukazałem stracone i bezkształtne lata, aby podkreślić następującą kwestię, że na naszej drodze znajdujemy lustro naszej własnej historii świadomości lub nieświadomości, wierności i niewierności w obecność Boga w naszym życiu. Eugeniusz, jako święty, dzisiaj jako przewodnik i orędownik idzie tą samą drogą wraz z nami.

Wiele lat później Eugeniusz napisze do swej matki o swym stanie letniości:

Kiedy bardziej niż kiedy­kolwiek łaska popychała mnie ku temu, aby całkowicie poświęcić się służbie bożej, niczego nie chciałem robić pochopnie i musieli­ście zauważyć, że powoli zacząłem opuszczać ten stan letniości, w który popadłem, a który niezawodnie doprowadziłby mnie do śmierci. Z większą gorliwością starałem się wysłużyć sobie nowe łaski u Pana, a że ten dobry Mistrz jest wspaniałomyślny, to obfi­cie mi ich udzielił.

List do matki, 23-24.03.1809, EO I, t. XIV, nr 49.

Czy mogę się utożsamić ze stanem letniości Eugeniusza? Czego doświadczenie Eugeniusz uczy mnie jako ucznia Jezusa?

Dla mnie nawrócenie nie było doświadczeniem drogi z Damaszku. Powoli kierowałem się ku intelektualnej zgodzie na to, co zawsze było znane mojej intuicji. Madeleine L’Engle, Christian, nowelista.


27 października - PONOWNIE ODKRYĆ WEWNĘTRZNE BOGACTWA

27 października - PONOWNIE ODKRYĆ WEWNĘTRZNE BOGACTWA

Gdy niektórzy uczniowie powiadamiają Jezusa, że tłumy, które nauczał są głodne, On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść (Mt 14, 16). Bogactwami, które są w was, możecie nasycić innych. To także punkt wyjścia dla duchowości. Musimy rozpocząć od uświadomienia sobie obecności i działania Boga w nas samych.

W naszym zgłębianiu duchowości Eugeniusza de Mazenoda ostatnio zatrzymaliśmy się, aby przyjrzeć się straconym i pogmatwanym latom, podczas których był duchowo letni. Eugeniusz, któremu przyglądaliśmy się, jest tym samym Eugeniuszem, który w okresie szkolnym i dzięki formacji księdza Barolo Zinelli otrzymał staranne wychowanie religijne. Odłożył je na kilka dobrych lat, ale fundamenty były ciągle obecne w centrum jego bytu. Kiedy zaczął odkrywać ich znaczenie, proces nawrócenia doprowadził go do ponownego odkrycia swego wewnętrznego bogactwa. Szukałem szczęścia poza Bogiem...

Przebudzenie zauważamy po podróży z jego ciotką do Paryża. Podczas długiej podróży w wagonie spotyka młodego wojskowego lekarza Emanuela de Claubry, który był w drodze do swego pułku w Italii. Tak rozpoczęła się trwająca 50 lat przyjaźń. Po przybyciu do Italii Emanuel napisał do Eugeniusza, aby nakreślić cierpienie, jakie musi znosić ze strony innych żołnierzy z powodu wiary i swych religijnych przekonań. Dla Eugeniusza było to oczyszczenie, które przypomniało mu wszystko, czego dowiedział się podczas swej religijnej formacji, otrzymanej zwłaszcza od księdza Bartolo.

Mój drogi i dobry przyjacielu, twój list z 13 października na­pełnił me serce goryczą. Bardzo żywo odczułem wszystkie zniewa­gi, jakich doznałeś w czasie tego nieszczęsnego posiłku, i chciałbym ci powiedzieć, że na tym się nie skończy. Za tymi pierwszymi do­świadczeniami, jakim jest poddany każdy nowo przybyły, kimkol­wiek by był, pójdą inne, którym będą poddani tylko wierzący w Je­zusa Chrystusa. Kiedy stanie się jasne, że jesteś chrześcijaninem, wtedy będą cię poić szyderstwami, obelgami i pogardą. To wtedy dzieci ciemności dołożą wszelkich starań, aby zdeprawować dziec­ko światła, i to właśnie wtedy, mój drogi przyjacielu, będziesz mu­siał przypomnieć sobie o całej sile, jaką otrzymałeś wraz z pieczęcią odrodzenia i przez włożenie rąk. Ale jeśli wszystko, cokolwiek bym wam powiedział, aby wzmocnić waszą wiarę i wzbudzić nadzieję, wychodząc z moich ust, zrobiłoby słabe wrażenie, zebrałem tutaj sło­wa pociechy, które troskliwie zaczerpnąłem z czystego źródła, z księ­gi życia, ze wspaniałego kodeksu, gdzie przewidziano wszystkie na­sze potrzeby i przygotowano lekarstwa. To wcale nie Eugeniusz, to Jezus Chrystus, to Piotr, Paweł, Jan itd., którzy posyłając tobie ten zbawienny pokarm, jaki otrzymują w duchu wiary, do jakiej jeste­ście zdolni, wierzą, że z pewnością nie pozostanie bezowocny...

List do Emanuela Gaultier de Claubry, w:EO I, XIV, nr 13.

Rey, biograf współczesny Eugeniuszowi, skopiował tylko ten fragment i pominął 3 strony z Pisma Świętego przepisane przez Eugeniusza. Wyjaśnia: W rzeczywistości nie znamy bardziej całościowego i wyczerpującego zestawienia tekstów mogących ponownie obudzić chrześcijańską odwagę. (A. Rey, dz. cyt., t. I s. 70). Wiele lat wcześniej ksiądz Bartolo dobrze wykonał swoją pracę.

Badając duchowość mazenodowską, do każdego z was kieruję zaproszenie, aby zdać sobie sprawę z obecnych w nas duchowych bogactw, zarówno na poziomie jednostki jak i wspólnoty, co staje się punktem wyjścia do wyrażenie duchowości.

Jeden z tekstów przekazanych nam jako misjonarzom przez Eugeniusza w Przedmowie, aby zdać sobie sprawę z odpowiedzialności rozpoczęcia procesu nawrócenia w nas samych:

Uważaj na siebie i na naukę, mówi apostoł Paweł do Tymoteusza, trwaj w nich! To bowiem czyniąc i siebie samego zbawisz, i tych, którzy cię słuchają. (1 Tmt 4, 16).

Zwyczajne bogactwa mogą zostać skradzione; prawdziwe bogactwa nie mogą. W naszej duszy jest wiele cennych rzeczy, które nie mogą zostać nam zabrane. Oscar Wilde


26 października - PRZEZ DŁUGIE NOCE I DNI UCIEKAŁEM PRZED NIM

26 października - PRZEZ DŁUGIE NOCE I DNI UCIEKAŁEM PRZED NIM

Schyłek życia duchowego Eugeniusza przejawiał się najpierw w pewnej formie przeciętności, następnie przybrał formę coraz bardziej pochłaniającej letniości, która swój punkt szczytowy osiągnie w tym, co ojciec de Mazenod nazywał jawnym odstępstwem. W ten sposób Pielorz (s. 123) reasumuje schyłek duchowości Eugeniusza, który rozpoczął się w Palermo i trwał przez wiele lat.

Listy do rodziny z lat 1799-1804, które posiadamy, w ogóle nie potwierdzają gorliwości, która cechowała młodego Eugeniusza w Kolegium dla szlachty i w Wenecji w towarzystwie księdza Bartolo. Kiedy księżna Cannizzaro, którą nazywał drugą matką, zmarła, Eugeniusz szuka schronienia nie w modlitwie i duchowej pociesze, ale w romantycznej, chorej i tragicznej poezji.

Pielorz (s. 131) zauważa: Korespondencja Eugeniusza z lat 1802-185 - w całości kilkaset listów - nie pokazują niczego pozytywnego, gdy chodzi o jego życie duchowe. Jeśli chcemy go ocenić pod kątem zachowywania postu w tym samym okresie, Eugeniusz musiał wypełniać przepisy nakazane przez Kościół w zakresie rocznej spowiedzi i przyjmowania komunii oraz stałej obecności na mszy św.

Wiele lat później, odprawiając rekolekcje ignacjańskie, posługując się figurami retorycznymi, gdy już jako kapłan zastanawia się nad tym okresem życia, na temat swych braków w służeniu królestwu Chrystusa napisał:

Porównanie świętego Ignacego jest wspaniałe i wspaniale pa­suje do każdej sytuacji. Tak jak inni, zostałem wezwany, aby u boku tego wielkiego Króla walczyć z jego nieprzyjaciółmi, któ­rzy są także moimi. Od chwili mego urodzenia aż do momentu chrztu zaciągnąłem się do jego armii, ale zaledwie wszedłem w wiek używania rozumu, zwiódł mnie wróg i opuściłem jego sze­regi. Wnet jednak zostałem ponownie wezwany na moje stanowi­sko, ale przebywając wśród buntowników, przyzwyczaiłem się do buntu, zasmakowałem niezależności i pomimo że przebywałem w samym obozie Króla, że żywiłem się przy Jego stole, bo prowa­dziłem karygodne spekulacje z nieprzyjacielem. Ta niewierność bardzo szybko wpędziła mnie w jawne odstępstwo i kolejny raz zdezerterowałem spod sztandaru mojego Księcia, aby walczyć w szeregach nieprzyjaciela. Za bardzo zwracałem na siebie uwagę, mało kiedy zawodziłem, choć nie porównywałem się z bardziej wprawnymi; poza jedną dziedziną; wszystkie jego podstępne dzia­łania dobrze znałem, nawet te, do których dzięki Bogu zachowa­łem pewien rodzaj odrazy. Z pewnością poznałbym wszystko do końca, gdyby nie Pan, który od tej chwili na mnie zwrócił swe spoj­rzenie i zachował mnie od ostatecznej klęski.

...Jestem kapłanem, ale czy nie pomyliłem się? Czy to nie ja, który żyłem w grzechu śmiertelnym, który trwałem w tym okropnym stanie, nie myśląc nawet, aby z niego wyjść, albo mówiąc jeszcze lepiej, na­prawdę nie chcąc z niego wyjść, i to jak długo? Niestety! To ja.

Notatki z rekolekcji, grudzień 1814 roku, w: EO I, t. XV nr 130.

Uciekałem przed Nim przez długie noce i dnie, uciekałem przed nim w ciągu roku, uciekałem przed Nim w długie labirynty mojej myśli, i w moich łzach ukrywałem się przed Nim. Francis Thompson, La Meute du Ciel


23 października - WŚCIEKAM SIĘ, GDY WIDZĘ

23 października - WŚCIEKAM SIĘ, GDY WIDZĘ, JAK NAJPIĘKNIEJSZE LATA MEGO ŻYCIA UPŁYWAJĄ W PRóŻNIACZYM ZAPOMNIENIU.

Po powrocie z wygnania pochłaniające go towarzystwo, któremu przyjrzeliśmy się, stopniowo zaczęło tracić swą atrakcyjność

Questo paese non mi conviene. [Ten kraj mi nie odpowiada], dlatego wszytki mi zbrzydło; zostaję jeszcze trzy tygodnie zanim wrócę do świata, nie ma nikogo z wyjątkiem La Poire. [przyjaciel ojca]. Ogólnie tutaj panuje wielki niedostatek, to dlatego jest się bardzo mało towarzyskim i bardzo egoistycznym. Questo paese non mi conviene, powtarzam to i starannie przygotowuję się na konsekwencje pewnego wielkiego rozwodu.

Poszukiwanie bogatej zony nie przyniosło żadnego rezultatu i zdaje się, że nie miał tez jasnej wizji odnośnie swego przyszłego życia i kariery. W tym okresie dochody rodziny pochodziły z gospodarstwa i owoców ziemi. Z pewnością również i tego nie traktował jako swej przyszłej egzystencji:

Następnie trzeba powiedzieć, że ten niesmak w dużej mierze bierze się z tego, że w moja rolą nie jest żyć po to, aby sadzić kapustę.

W jego życiu panowała atmosfera nieszczęścia, która uwidaczniała się w wielu dziedzinach jego egzystencji.

Czuję, że nie jestem na swoim miejscu i wściekam się, gdy widzę, że najpiękniejsze lata upływają w próżniaczym zapomnieniu. Ocenisz, czy powinienem być bardzo radosny, gdy dowiesz się, że moja myśl dotyczy tego zagadnienia za każdym razem, kiedy jestem sam. Żegnaj, mój drogi ojcze. Czuję, że jestem smutny; również mój list kończy się w ten sposób, nigdy nie kończę bez cierpienia. Wszystkich was ściskam.

List do ojca, 12.03.1804, Méjanes, Aix.

Będzie potrzebował jeszcze kilku lat, aby znaleźć lekarstwo na uczucie bycia nieszczęśliwym.

Być szczęśliwym polega jedynie na wyzwoleniu swej duszy od niepokoju nieszczęścia. Maurice Maeterlinck


22 października - PREZ EDUKACJĘ ZMIENIĆ LUSTRO W OKNO

22 października - PREZ EDUKACJĘ ZMIENIĆ LUSTRO W OKNO

Formalna edukacja Eugeniusza przebiegała pod kontrolą towarzyszących jej wydarzeń. W wieku 6 lat rozpoczął naukę w Królewskim Kolegium Burbońskim w Aix, która w wyniku rewolucji została przerwana dwa lata później - w 1791 roku. W wieku 9 lat, będąc już na wygnaniu, posłano go jako pensjonariusza do Kolegium dla szlachty w Turynie, gdzie przebywał do 1974 roku. W maju 1794 roku rewolucja zmusiła rodzinę do ucieczki do Wenecji. Eugeniusz maił wówczas 12 lat. Tam uczył się w domu rodziny Zinellich. Rok 1798 jest końcem jego formalnej edukacji: miał wówczas 16 lat. Począwszy od tej chwili nadal będzie łapczywym czytelnikiem, sam będzie się uczył. Model przyjęty we wczesnej młodości będzie praktykował po seminarium, każdego dnia przeznaczając czas na czytanie i studium.

Po tym, jak przez cały ranek przyłożyłem się do studiowania ciężkiej i często nudnej, a w pewnym sensie diabolicznej wiedzy, biorę głupią książ­kę, aby przez chwilę się odprężyć. Czyż w ten sposób nie wpadam w jakąś niekończącą się moralno-ekonomiczną, bezpłodną, abstrak­cyjną i wyjątkowo nudną rozprawę?

Fragmenty notatek o czytaniu, 1802, w:EO I, t. XIV, nr 2.

Pielorz udziela nam wskazówek o edukacji Eugeniusza poprzez czytanie.

W czasie wolnym Eugeniusz oddawał się lekturze i studium. W Ais studiował literaturę francuską, włoską i łacińską a także historię. Jego notatki pokazują, że przeczytał 16 tomów Wykładów o literaturze Laharpe a także Geniusz chrześcijaństwa. W tej ostatniej pracy, której czytanie ukończył w 1805 roku, za błąd uznał słabość przedstawionych argumentów, aby udowodnić żądania religii wobec prawdy, chwaląc zamiary autora w jego staraniach, aby niewierzącym wiarę katolicką przedstawić w jak najlepszym świetle. Rozrywka, obowiązki, czytanie - oto obowiązki obywatela Eugeniusza de Mazenoda. Pod tym kątem istnieje uderzająca zbieżność pomiędzy księciem z Palermo a mieszkańcem Saint-Laurent. Takie było środowisko, w którym wzrastał Eugeniusz, takie były działania, które podejmował w latach swojej młodości - od 17. do 23. roku życia. (J. Pielorz, La Vie Spirituelle, s. 97).

Celem edukacji jest zamiana luster w okna. Sydney J. Harris


21 października - OSACZYĆ WIERZYCIELI

21 października - OSACZYĆ WIERZYCIELI, POZWALAJĄC, ABY UBODZY PORUSZYLI JEGO SERCE

Poświęciłem wiele czasu na opis niektórych działań młodego Eugeniusza, które rzucają światło na jego nawrócenie, przyszłe życie i duchowość. Jego towarzyskie życie, przyjemności i poszukiwanie dziewczyny ze znacznym posagiem zajmowały jedynie część jego czasu. Miał inne obowiązki: finanse rodziny i swoje studia.

Eugeniusz jawi się jako człowiek bystry w interesach - nauczył się tego od swej matki i wujka Roze. Jego ojciec nie mógł wrócić do Francji z powodu swych długów, dlatego Eugeniusz osobiście zajął się tym, aby zebrać wszystkie pieniądze należące się rodzinie de Mazenodów i wykorzystać je na spłacenie długów swego ojca. Jego korespondencja z lat 1803-1807 zawiera szereg szczegółów związanych z tą sprawą.

Pielorz opowiada: Poza troską o odzyskanie spadku swego stryjecznego dziadka, musiał uregulować sprawę ściągnięcia niewielkich długów należących się jego ojcu i niewielkich jego wynagrodzeń. Eugeniusz zajął się tą sprawą z wrodzoną finezją. Ponieważ nie działał tylko w tym celu, aby uzyskać spłacenie długów, ale także, aby zobaczyć to, o czym nie mieli pojęcia wierzyciele jego ojca. Często jednak jego bardzo wrażliwe serce skalania go do uczepienia się zasad, które sam sobie narzucił. Wielką ulgą był fakt, że nieszczęśni wierzyciele przewodniczącego de Mazenoda nagle zobaczyli zwrot swych pieniędzy, które uważali za stracone...

Kilka przykładów z jego korespondencji:

Okazał mi tak wielkie współczucie, że liczę, aby jutro dać mu 6 albo 9 franków na opłacenie jego podróży.

List do ojca, 29.06.1804, Méjanes, Aix.

Robię wszystko, co możliwe, aby zainkasować kilka pensji. Och, nieszczęsny towar. Aż do chwili obecnej znalazłem jedynie nędzników bez ziemi, którzy bardziej potrzebują, aby coś otrzymać aniżeli dać.

List do ojca, 1.06.1804, Méjanes, Aix.

Poważnie, nie masz pojęcia; strata czasu, niepotrzebna bieganina i niecierpliwość, jakich mi dostarczają te mierne renty. Ale niczego nie można zaniedbać.

List do ojca, 16.08.1805.

Kiedy nadarzyła się okazja do otrzymania pieniędzy, Eugeniusz był zdeterminowany w swych prośbach. Napisał o pewnej wdowie, którą odwiedził w domu, w jej ohydnej norze, gdyż znajdowała się w trudnej sytuacji finansowej i nie była w stanie płacić. Całe współczucie, jakie odczuwał wobec niej szybko zniknęło:

Budziła we mnie współczucie, ponieważ wówczas nie znałem wszystkich jej zasług, uciekłem zabierając ze sobą jedynie wiele pcheł i obietnicę, że wystawi dom na sprzedaż. Minęło sporo czasu. W międzyczasie dowiedziałem się o wszystkim, czego była warta, że wcale nie była tak nędzną, ponieważ posiadała wspaniałe dobro, które należało do Kościoła. Odtąd nie dałem jej już spokoju. Przychodziłem do niej dwa razy w tygodniu...

List do ojca, 16.08.1805.

Pielorz wyjaśnia: Działania Eugeniusza de Mazenoda w tym okresie jego życia mogłyby zbić z tropu tych, którzy nie znali jego charakteru - mógł być uparty ale i wrażliwy. Z jednej strony widzimy jak z nieugiętym uporem załatwia interesy rodziny, z uporem, który wykorzystał, aby z trudem i w zgodzie z chrześcijańską miłością pozyskiwać środki. Z drugiej strony był do tego stopnia bliski ubogim, że z własnych pieniędzy płacił wierzycielom, bowiem nędza poruszała jego serce. J. Pielorz, La Vie Spirituelle, s. 97

Miłość i współczucie są koniecznością a nie luksusem. Dalai Lama


20 października - MOŻESZ SOBIE WYOBRAZIĆ

20 października - MOŻESZ SOBIE WYOBRAZIĆ, JAKI INTERES MIAŁEM Z TEGO WSZYSTKIEGO.

Pomimo braku zainteresowania Eugeniusza, jego matka i jej kuzyn Roze nigdy nie zrezygnują, aby postarać się o znalezienie dla niego bogatej i odpowiadającej jego marzeniom dziewczyny. Eugeniusz o tym zdarzeniu napisał do swego ojca:

Wczoraj wieczorem przyszedł ktoś, aby oficjalnie porozmawiać z moją matką, aby dowiedzieć się, czy nie miałem zamiaru ożenić się; była mowa o pewnej pannie wypełnioną właściwymi zaletami itd.; more solito, że w dniu zaślubin wniosłaby posag 40 tysięcy franków, a 20 tysięcy po śmierci ojca i matki. Jak tylko moja matka usłyszała, z czego składa się posag, doskonale wiedząc, jakie są moje zamiary w tym względzie, bardzo uczciwie odpowiedziała ambasadorowej, że mam tylko 22 lata i małą wolę, aby w tej chwili się ożenić; że skądinąd odbędę kilka podróży - najpierw tę do Paryża, następnie do Italii (zapisz tę ostatnią) - tak więc była bardzo wrażliwa na dobroć osób, które zechciały na mnie spojrzeć, ale prosiła je, aby pomyśleć o kimś innym. Nie powiedziano jej nazwiska rodziców panny, poprzestano jedynie na tym, aby jej powiedzieć, że nie była z Aix i pochodziła z rodziny mezzi cavalieri. Oceń, czy to wszystko mi odpowiadało: 40 tysięcy franków dla mnie, który chce przynajmniej 150 tysięcy. Czy sądzisz, że mezzo cavaliere jest do pogodzenia z moimi zapatrywaniami? Jeśli kiedykolwiek pojawi się transakcja podobna do powyższej, mam słuszną obawę, że umrę jako prawiczek, proszę wybaczyć mi wyrażenie.

List do ojca, 18.01.1805

Pieniądze i świadomość swego arystokratycznego pochodzenia uczyniły z Eugeniusza więźnia. Jak potężna jest przemieniająca łaska Boga, to ona uczyni go wolnym.

Chciwość jest ogromnym dołem, który wciąga osobę w ciągły wysiłek zaspokajania swej potrzeby, ale bez jakiejkolwiek satysfakcji na jej osiągnięcie. Erich Fromm


19 października - CHCĘ, ABY BYŁA BOGATA, BARDZO BOGATA I DOBRA

19 października - CHCĘ, ABY BYŁA BOGATA, BARDZO BOGATA I DOBRA

Leflon mówi nam, że Eugeniusz będzie chciał założyć rodzinę. Pierwsze rozwiązanie, to zamysł jego matki, małżeństwo dla interesu, które pozwoliłoby mu po szlachecku żyć z dochodów pochodzących ze znacznego posagu. To dopasowanie się do szlacheckich tradycji dawnej arystokracji, która chcąc ukryć czysto merkantylny charakter niezbyt szlachetnego działania, skrywała się za pięknym językiem heraldyki: ponownie upiększono by herb.

W takiej sytuacji nasz kawaler miał tylko jeden zamysł, aby zamienić swą dobrą minę i de przed nazwiskiem na dźwięczące i pełne wagi talary. Mniej brutalny niż pani de Grignan, nie mówił nawożeniu ziemi ; realizm jego wypowiedzi mógłby szokować nam współczesnych, co nie byłoby odbiciem jego mentalności w jego środowisku i epoce, ponieważ założenie rodziny sprowadzał do kategorii sprawy, napisał nawet o targu. Państwo do Mazenod myśleli podobnie, którzy związali się w ten sam sposób, a ich smutne doświadczenie w ogóle nie stało się nauczką dla ich nieszczęsnej koncepcji. Dla Eugeniusza, jak i dla nich, przede wszystkim liczyła się fortuna... Zalety moralne pozostawały na dalszym planie i były czymś naturalnym, pierwsza i podstawową wartością było bogactwo (J. Leflon, dz. cyt. t. I, s. 274-275)

Po tej pierwszej porażce Eugeniusz zdaje się nabierać coraz większej niechęci do małżeństwa. Swemu ojcu, który go zachęca, by był dobrym ojcem i małżonkiem, udziela odpowiedzi, która pokazuje jego dyskomfort wobec powyższej perspektywy:

Ale czy wiesz, że aby być dobrym ojcem i małżonkiem, najpierw trzeba znaleźć kobietę, która wam odpowiada? W Aix nie ma panny, która mi odpowiada, a być może żadnej nie podobam się. Zatem nie ożenię się ; zatem nie będę dobrym małżonkiem i dobrym ojcem. To nie dlatego, że nie pragnę mieć małych dzieci, ma la moglie [ ale kobietę!], ach, kobieta to okropna sprawa. Poza tym chcę, aby była bardzo bogata, richissima e buona [najbogatsza i dobra], a taką bardzo trudno znaleźć. Zatem widzisz, mój drogi tatusiu, że twoim pragnieniom grozi niebezpieczeństwo długoterminowego wykluwania się. Rzeczywiście, gdyby mogły wysiadywać talary, to jeszcze ujdzie, zrobi się wszystko, co się chce z tymi diabelskimi talarami. Nie wiem, bowiem jeśli cały dzień prawi mi się kazania, że należy być oderwanym od dóbr tego podłego świata, ale pewne jest, że od pewnego czasu odczuwam niepohamowaną żądzę posiadania. Oto efekt, jaki na mnie robią kazania pań. Z pieniądzem dokonałbym tak pięknych rzeczy, a wam, moi biedni rodzice, nigdy niczego by nie brakowało. Ma, perfida sorte, tanto favore non mi accordasti. [ale perfidne nieszczęście, nie udzielisz mi twoich przywilejów].

List do ojca, 10.05.1804, Méjanes, Aix

Wszystkie te teksty sygnalizują i zwiastują moc doświadczenia nawrócenia, które czekało na tego młodego, pogubionego człowieka, kiedy wreszcie był zdolny skupić się na źródle prawdziwego i trwałego szczęścia.

Ten, kto broni opinii, że pieniądz może wszystko, bardzo dobrze może być podejrzany, że zrobi wszystko dla pieniądza. Benjamin Franklin