31 sierpnia - PORUSZAĆ SIĘ W LABIRYNCIE BARDZO ZAJĘTEGO ŻYCIA

31 sierpnia - PORUSZAĆ SIĘ W LABIRYNCIE BARDZO ZAJĘTEGO ŻYCIA

Poruszony nagłą i następującą po sobie śmiercią dwóch oblatów Eugeniusz pisze do zbyt rozentuzjazmowanego i porywczego Honorata, aby uważał na siebie, rozsądnie i z wiekszą uwagą planował prace.

Dostosowują okoliczności do naszych własnych sytuacji pozwólmy Eugeniuszowi, aby nam przypomniał, abyśmy te same środki ostrożności podjęli w naszym codziennym życiu.

Nie mam ci nic bardzo pilnego do powiedzenia, oprócz zrobienia ci wyrzutów z powodu nadmiaru pracy, jakiej się oddałeś. Zwracasz uwagę tylko na czas wyjazdu, ale trzeba także ocenić pobyt i rozważyć całość tego, co było wcześniej i co powinno nastąpić. Pod tym względem popeł­niłeś błąd w kierowaniu, które przecież także jest zaletą. Teraz w czasie wypoczynku, proszę w zaciszu zająć się przestrzeganiem Reguły i przygo­towaniem materiałów. Trzeba, abyś pisał, a inni też. Niech każdy najpierw zaopatrzy się w materiały na rekolekcje. To znaczy przygotujcie tematy, które zwykle porusza się w tego rodzaju ćwiczeniach. Jeśli idzie o ciebie, ograniczaj się, aby nie przekraczać godziny. W tej chwili bardzo potrzebu­jesz, aby twój organ głosowy odpoczął. A zatem nie zgadzaj się na głosze­nie kazań.

List do Jean Baptiste Honorata, 15.08.1828, w: EO I, t. VII nr 310.

Ten, kto codziennie rano sporzadza plan dnia i zachowuje go niesie nić życia, która przeprowadzi go przez labirynt najbardziej zabieganego życia. Victor Hugo


28 sierpnia - NIE WIEM, KTÓRE UCZUCIE PRZEWAŻA

28 sierpnia - NIE WIEM, KTóRE UCZUCIE PRZEWAŻA, ALE JESTEM NA PRZEMIAN PRZYGNĘBIONY I UCIESZONY, SMUTNY I ZADOWOLONY

W przeciągu czterech dni zmarło dwóch oblatów: Philippe Dumolard i Victor Arnoux. Eugeniusz daje nam poznać swe osobiste reakcje, które sa odbiciem naszych, gdy stajemy wobec śmierci tych, których kochamy.

Oto został nam zabrany nasz drogi Dumolard, który budził w nas tyle nadziei i który żywił do Stowarzyszenia miłość, którą z trudem znalazłoby się u wielu dawniejszych. Nasz błogosławiony ojciec Arnoux, wzór wszel­kich cnót, heroicznie przestrzegający Reguł, zarówno bystry jak i święty posiądzie niebo w wieku dwudziestu czterech lat i pięciu miesięcy, pozo­stawiając nas zmartwionych jego utratą tak samo jak zbudowanych jego przejściem wśród nas. Nie wiem, które uczucie przeważa, ale jestem na przemian przygnębiony i ucieszony, smutny i zadowolony. Rozłąka ze swoimi kosztuje więcej niż się przypuszcza, ale mieć pewność, że są oni w niebie i że doszli tam ścieżką, którą my kroczymy, oh! jak miła jest taka myśl!

List do Hipolita Guibert, 29.07.1828, w: EO I, t. VII nr 308.

Łzy mają święty charakter. Nie sa oznaką słabości, ale mocy. Przemawiają wymowniej niż dziesiątki tysięcy języków. Są zwiastunem przytłaczjacego bólu, głębokiej skruchy i niewypowiedzianej miłości. Washington Irving


27 sierpnia - NASZA WIERNOŚĆ

27 sierpnia - NASZA WIERNOŚĆ, ABY STALE PRAKTYKOWAĆ TĘ REGUŁĘ, KTóRA ICH DOPROWADZIŁA TAM, GDZIE SĄ

Rozmyślając o zyciu czterech oblatów, którzy doszli do kresu swego pobytu na ziemi, Eugeniusz pyta siebie, co było sekretem ich szczęścia.

Przypuszczam, że nasza wspólnota w niebie musi się znajdować bardzo blisko naszej Patronki. Widzę ich obok Maryi Niepokalanej, a zatem w pobliżu naszego Pana Jezusa Chrystusa, za którym podążali na ziemi i którego z rozkoszą kontem­plują. Otrzymamy swój udział w tej pełni, jeżeli staniemy się ich godni przez wierność w ustawicznym przestrzeganiu tej Reguły, która pomogła im dojść tam, gdzie są. Ich święta śmierć jest - moim zdaniem - wiel­kim uwierzytelnieniem tych Reguł. Otrzymały one przez to nową pieczęć Bożej aprobaty. U końca ścieżki, którą kroczymy, znajduje się brama nie­ba. Jest czym się zachwycać, zastanawiając się nad tym wszystkim. Mów o tym ze swoją wspólnotą; uczyń z tego temat rozmów z o. Suzannem, któ­ry powinien być dzisiaj w Aix; niech z tego wynikną skuteczne i trwałe postanowienia.

List do Hipolita Courtesa, 22.07.1828, w: EO I, t. VII nr 307.

Przez ich święte życie i śmierć dają świadectwo o boskiem aprobacie naszych Reguł, które są pewną drogą widącą ku pełni życia.

Nie powienien nas niepokoić fizyczny koniec naszego życia. Naszą troską raczej powinno być staranie, aby żyć, kiedy mamy na to czas, aby nasze głębokie ja wydobyć ze śmierci duchowej, która pochodzi z faktu, że żyjemy za fasadą przeznaczoną dla nas, aby się dostosować do zewnętrznych określeń naszego ja i na naszej ja. Elisabeth Kubler-Ross


26 sierpnia - SĄ W POBLIŻU NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA

26 sierpnia - SĄ W POBLIŻU NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA, ZA KTóRYM PODĄŻALI NA ZIEMI I KTóREGO Z ROZKOSZĄ KONTEMPLUJĄ

Myśląc o czterech oblatach, którzy reprezentują naszą wspólnotę w pełni Królestwa, Eugeniusz wyobraża sobie ich położenie:

Przypuszczam, że nasza wspólnota w niebie musi się znajdować bardzo blisko naszej Patronki. Widzę ich obok Maryi Niepokalanej, a zatem w pobliżu naszego Pana Jezusa Chrystusa, za którym podążali na ziemi i którego z rozkoszą kontem­plują. Otrzymamy swój udział w tej pełni, jeżeli staniemy się ich godni przez wierność...

List do Hipolita Courtesa, 22.07.1828, w: EO I, t. VII nr 307.

Prawdziwym celem całej ludzkości jest zabawa. Ziemia jest ogrodem pracy, niebo jest miejscem zabawy. Gilbert K. Chesterton


25 sierpnia - SĄ NADAL NASZYMI BRAĆMI, A MY - ICH

25 sierpnia - SĄ NADAL NASZYMI BRAĆMI, A MY - ICH

Oto czterech w niebie, to już ładna wspólnota. Eugeniusz mówi o pierwszych czterech oblatach, którzy umarli - o ojcach J. A. Jourdan (+ kwiecień 1823), J. J. Marcou (+ sierpień 1826), bracie P.P. Dumolard (+ 9 lipca 1828) i ojcu V. A. Arnoux (+ 13 lipca 1828).

Ziemska wspólnota, która tak bardzo była bliska sercu Eugeniusza nie została zniweczona śmiercią jej członków, ale powiększyła się w wieczmości.

Są to pierwsze ka­mienie, kamienie węgielne budowli, która musi być wznoszona w niebieskim Jeruzalem. Są przed Bogiem ze znakiem, z rodzajem właściwego naszemu Stowarzyszeniu charakteru, ze ślubami wspólnymi wszystkim jego członkom, z nawykiem tych samych cnót. Jesteśmy z nimi związani więzami szczególnej miłości. Są nadal naszymi braćmi, a my - ich. Mieszkają w naszym macierzystym domu, w naszej stolicy. Ich modlitwy, miłość, jaką żywią do nas, sprowadzą nas pewnego dnia do nich, abyśmy mieszkali z nimi w miejscu naszego spoczynku.

List do Hipolita Courtesa,22.07.1828, w: EO I, t. VII nr 307.

Cóż za cudowne słowa o wspólnocie z naszymi zmarłymi i umiłowanymi braćmi.

Życie zmarłych wpisuje się w pamięci żyjących.Marcus Tullius Cicero


24 sierpnia - ZA GŁÓWNY OBOWIĄZEK UWAŻAM

24 sierpnia - ZA GŁÓWNY OBOWIĄZEK UWAŻAM BYĆ W MIARĘ MOŻNOŚCI PRZY TYCH WSZYSTKICH NASZYCH BRACIACH, KTÓRZY SĄ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE ŚMIERCI

Ojciec Victor-Antoine Arnoux urodził się 22 stycznia 1804 roku w Gap, zmarł w aix 13 lipca. Ojciec Courtes w tym dniu napisał do Eugeniusza:

Aix, niedziela, 13 juillet, godzina 23.30. Nasz anioł, po łagodnej i spokojnej agonii własciwej świetym, własnie oddał swe ostatnie tchnienie.

Eugeniusz odczekał tydzień zanim, jak wyjaśnia, odpiosał ojcu Courtesowi:

Mój drogi ojcze Courtesie, może jesteś zdziwiony, że w ogóle jeszcze nie otrzymałeś mych listów od czasu, kiedy powiadomiłeś mnie o rozdzie­rającej, a jednocześnie pocieszającej nowinie o przejściu naszego szczę­śliwego o. Arnoux. Głównym powodem tego opóźnienia była obawa przed powiększeniem przykrości twojej sytuacji przez wyrzuty, których nie mogłem ci nie zrobić w tej okoliczności. Wolałem zachować milczenie, ale na pewno żywo odczułem stratę, jaką spowodowałeś swoim lekceważe­niem poinformowania mnie o stanie naszego świątobliwego chorego. Czy nie wiesz, że uważam za główny obowiązek być w miarę możności przy tych wszystkich naszych braciach, którzy są w niebezpieczeństwie śmier­ci. Czy jesteśmy więc tak daleko od Aix, abym w ciągu kilku godzin nie mógł udać się do chorego?... Założywszy, że zobaczyłeś grożące niebez­pieczeństwo dopiero w niedzielę rano, mógłbym jeszcze przyjechać do Aix wieczorem. Przez całe życie będę żałował, że jeden z moich braci umierał tak blisko mnie, a ja nie byłem obecny przy jego przejściu.

Nie muszę ci mówić, z jaką starannością czytaliśmy szczegóły, jakie nam podajesz o jego ostatnich chwilach i jego pogrzebie. Twoje listy zraszałem łzami za każdym razem, gdy je czytałem. Poprosiłem tych, którzy z nim żyli dłu­żej, aby zebrali różne cechy jego życia. Ze swej strony napisz to, co na ten temat wiesz, aby w ten sposób sporządzić obszerną notatkę ku zbudowa­niu tych, którzy przyjdą po nas...

List do Hipolita Courtesa, 22.07.1828, w: EO I, t. VII nr 307.

Przyjaciel, który milczy z nami w chwili rozpaczy czy zmieszania, który potrafi pozostać z nami w godzinie strapienia czy żałoby, który potrafii zaaakceptowac, że nie potrafii ani uleczyć, ani pielęgnować, jest bratem, który się troszczy. Henri Nouwen


21 sierpnia - OBY CIĄGLE UJAWNIAŁA SIĘ POSTAWA JEZUSA

21 sierpnia -OBY CIĄGLE UJAWNIAŁA SIĘ POSTAWA JEZUSA

Jeden z naszych kapłanów zmarł w Aix w opinii świętości. Oznaki publicznej czci były tak nagłe i powszechne, że musieliśmy wydać jego sutannę, aby uchronić odzież, a nawet niektóre części jego ciała, ktorych miłośc ludu nie zamierzała oszczedzić.

List do biskupa Philibert de Bruillard z Grenoble, 21.07.1828,w: EO I, t. VII nr 30.

Eugeniusz ma na myśli Victor Arnoux, o którym mówią nam Yvon Beaudoin i Hipolit Courtes:W Aix, gdzie Wktor wraz z innymi nowicjuszami przybywa pod koniec 1822 roku, jest zakrystianinem i codziennie wraz ze swymi współbraćmi uczęszcza do wyzszego semianraium na wykłady z teologii. 3 wrzesnia 1826 roku z rak Fortunata de Mazenoda przyjął święcenia kapłańskie.Posługę kapłańską wypełnia przez blisko dwa lata.Ojciec Hipolit Courtes napisał: Niewątpliwie żałujemy, że ciagła choroba i cierpienie naszego świętego oraz zbyt krótkie jego zycie nie pozwoliły mu zrealizować wszystkiego, co mógł zrobić i zrobił jeszcez więcej, jego gorliwośc nie była bezowocna. Zgodne są świadectwa o skuteczności prac ojca Arnoux. Powierzono mu troskę o nowicjuszów, sprawił, że byli gorliwi, posyła się go na ewangelizację mieszkańców wsi, a grzesznicy nawracają się na jego głos. Jeśli przemawia w domach wychowawczych, młodzież słucha go uważnie, z szacunkiem i zbudowaniem, przeświadczona, że widzi świętego. W kolegium w Aix, gdzie w szczególny sposób był odpowiedzialny za spowiadanie dzieci, które jeszcze nie przystąpiły do pierwszej komunii, cieszy się szacunkiem uczniów, nauczycieli, a dyrektor placówki, pan Marian Turpin, superiorowi domu misji daje świadectwo najwyższego zadowolenia za wybór współpracownika, który jest aniolempobozności i łagodności. W szpitalach żaden z chorych na jego slow nie sprzeciwia się namaszczeniu...

Jego choroba (gruźlica) coraz bardziej go osłabiała. Na jakiś czas wysłano go do Fuveau, gdzie powietrze było zdrowsze. 13 lipca 1823 roku powrócił do Aix, aby umrzeć w obecności swej matki i całej wspólnoty zebranej przy nim, aby odmawiać różaniec.

Yvon Beaudoin, Arnoux, Victor Antoine” w: Dictionnaire Historique Oblat,http://www.omiworld.org/fr/dictionary/dictionnaire-historique_vol-1_a/38/arnoux-victor-antoine/

Charakter w świętym oznacza, że stale ujawniała się w nim postawa Jezusa.Oswald Chambers


20 sierpnia - SOLIDARNOŚĆ I STAŁOŚĆ POWODOWANE TROSKĄ

20 sierpnia - SOLIDARNOŚĆ I STAŁOŚĆ POWODOWANE TROSKĄ

W Aix zaledwie dwa lata po święceniach kapłańskich zmarł 24. letni ojciec
Victor-Antoine Arnoux.

Grozi nam zatem inne nieszczęście. Stracimy tego anielskiego o. Arnoux.
Dlaczego zgodził się ojciec, aby posłano go do Fuveau? Czego spodziewa się
ojciec po tej zmianie?. Nie lubię, aby nasi chorzy, zwłaszcza wówczas gdy są
dojrzali dla nieba, opuszczali nasze domy, ryzykując, że umrą bez obecności
swoich braci. Jeżeli ojciec zdąży, proszę zmienić to postanowienie. Ono nie
jest w moim guście albo raczej nie jest ono właściwe.

List do Henryka Tempiera, 24.06.1828, w: EO I, t. VII nr 304.

Dla Eugeniusza wzorem wspólnoty była wspólnota Jezusa z Apostołami. W tej
wspólnocie powinien panować rodzinny duch, troska o każdego w każdym czasie,
zwłaszcza w chwili choroby czy śmierci. W tym okresie Eugeniusz chciał, aby
cierpiący mógł być otoczony solidarnością, miłością i opieką swych braci oraz
duchowym wsparciem. Obyśmy zawsze byli świadomi, jak bardzo istotne jest,
abyśy naszym wsparciem i solidarnością ortaczać tych, którzy żyją obok nas i
potrzebują naszej pomocy.

W solidarności nie ma żadnej stabilności, a bez stabilności nie ma żadnej
solidarności.
Jose Manuel Barroso


19 sierpnia - JAKŻE MOGĘ WYRAZIĆ CIERPIENIE

19 sierpnia - JAKŻE MOGĘ WYRAZIĆ CIERPIENIE, KTÓREGO DOZNAJĘ NA WIDOK TAK WIELKIEGO NIEŁADU?

Nie odczuwam już skutków swego upadku, niech więc już o nim nie będzie mowy.

W drodze z Gap do Notre Dame du Laus, powóz posłany przez biskupa z Gap przewrócił się w pobliżu miasta Rimbaud, Eugeniusz bardzo mocno uderzył się w głowę i skaleczył skroń. Swe cierpienie i złe samopoczucie ofiaruje Bogu jako wynagrodzenie za antyreligijne działania rządu. Pierwszym posunięciem rządu w dekretach czerwcowych było podporządkowanie szkól średnich pod regulamin uniwersytecki i wprowadzenie świadectw szkolnych.

Niech Bóg sprawi, abym mógł na sobie skupić wszystkie przejawy gniewu Bożego, którym Francja jest zagrożona. Zarządzenie, które przez wypędzenie jezuitów pozbawia wszystkie rodziny chrześci­jańskie w królestwie jedynego sposobu, jaki im pozostawał, wychowania swych dzieci w zasadach naszej świętej religii i ustrzeżenia ich obyczajów od strasznej zarazy, jaką propagują kolegia uniwersyteckie, jest publicznym występkiem, który ma tylu wspólników, ilu będzie miało aprobujących.

Aby skomplikować sytuację, ministrem do spraw kościelnych w rządzie był biskup:

Skandal wynikający z faktu, że biskup kontrasygnuje to zarządzenie i prowokuje je przez oburzające sprawozdanie, jest także zamachem, za który również nie łatwo będzie zadośćuczynić. Jak wyrazić ból, którego doznaję na widok tak wielkich nieporządków? Ojciec, który tak dobrze po­dziela moje poglądy, to rozumie. Nie wystarczy narzekać. Trzeba byłoby sprawić, aby cała ziemia rozbrzmiała krzykiem najmocniejszych reklama­cji...

Eugeniusz czuje się bezsilny:

... uważam się za podobnego do lwa, który czuje całą swą moc, siłę i odwagę, ale który bezradnie gryzie swój łańcuch i wędzidło, które bieli swą pianą.

List do Henryka Tempiera, 24.06.1828, w: EO I, t. VII nr 304.

Także dzisiaj, w obliczu ciągle wzrastającego ludzkiego cierpienia, papież Franciszek wyraża te same odczucia. Zapraszając nas do postawy współczucia za wzorem Jezusa, ciągle, podobnie jak Eugeniusz, pyta nas: Jakże mogę wyrazić ból, którego doznaje na widok tak wielkiego nieładu?

To kultura dobrobytu prowadzi nas do myślenia o sobie samych, znieczula nas na wołanie innych. Sprawia, że żyjemy w mydlanych bańkach, które są ładne, ale są niczym, są złudzeniem tego, co próżne, tymczasowe, co prowadzi do obojętności na innych, co więcej, do globalizacji obojętności. W tym zglobalizowanym świecie popadliśmy w globalizację obojętności! Przyzwyczailiśmy się do cierpienia innych. Nas ono nie dotyczy, nie interesuje. To nie nasza sprawa! Papież Franciszek


18 sierpnia - ZE WSPÓŁCZUCIEM MOŻCIE UMRZEĆ DLA BLIŹNICH

18 sierpnia - ZE WSPóŁCZUCIEM MOŻCIE UMRZEĆ DLA BLIŹNICH

Wraz z przybyciem statku z Bliskiego Wschodu, w Marsylii pojawiała się epidemia ospy. Eugeniusz pisząc te słowa przebywał w Laus.

Ale chciałbym być w Marsylii, aby wszystko ułożyć z biskupem i z ojcem. Chciałbym też tam być, aby czuwać nad niebezpieczeństwami, które oj­ciec mi sygnalizuje... Planowałbym wyjechać w sobotę z Grenoble, a w poniedziałek z Gap, ponieważ gorąco pragnę udać się do was w tak pod każdym względem przykrej sytuacji.

List do Henryka Tempiera, 24.06.1828, w: EO I, t. VII nr 304.

Ofiary epidemii dla Eugeniusza byli najbardziej opuszczone i zasługiwały na wsparcie oblatów. Podczas swej mszy prymicyjnej modlił się:

Wytrwanie aż do końca, a nawet męczeństwo lub przynajmniej śmierć przy posłudze dla zadżumionych lub każdy inny rodzaj śmierci dla chwały bożej i zbawienia dusz.

Jedna z intencji mszy św. prymicyjnej, w: EO I, t. XIV nr 100.

Przypomnijmy, że w 1814 roku prawie umarł posługująć austriackim jeńcom. To była jego oblacja: być gotowym, aby poświęcić wszystko, nawet swe życie, dla zbawienia innych. Trzydzieści pięć lat później wspomina:

Całe życie pragnąłem umrzeć jako ofiara miłości. Wiecie, że ta korona została mi odebrana od pierwszych lat mej posługi. Bóg miał swoje zamiary, chciał bowiem mnie obarczyć odpowiedzialnością i dać nową rodzinę swemu Kościołowi, ale dla mnie lepiej byłoby, gdyby pozwolił mi umrzeć na ten błogosławiony tyfus, którym zaraziłem się podczas posługi dla więźniów.

List do Henryka Tempiera, 12.09.1849, w: EO I, t. X, nr 1018.

Odpowiedź Oblatów pokazuje, w jaki sposób rozumieli ten aspekt oblacji.

O. Mye i o. Touche usilnie prosili mnie, aby ich wezwać do Marsylii, jeżeli w niej panuje zaraza. Podobnie jak oni o. Dupuy chciał­by się poświęcić usługiwaniu zadżumionym. Te oferty są składane przez tych dobrych ojców w sposób jak najbardziej budujący i jak najbardziej poważny. O. Touche rozpoczął od złożenia Bogu ofiary ze swego życia w czasie składania dziś rano Najśw. Ofiary.

List do Henryka Tempiera, 24.06.1828, w: EO I, t. VII nr 304.

Ze współczuciem możecie umrzeć dla bliźnich, jak matka może umrzeć dla swego dziecka. Macie odwagę, aby tak powiedzieć, bowiem nie boicie sie utracić wszystkiego, gdyż wiecie, że zrozumienie i miłość są funadmentami szczęścia. Ale gdy boicie się utraty swego statutu, waszej pozycji, nie będziecie mieli odwagi, aby tak postapić.. Thich Nhat Hanh