15 lipca - PAPIESKA APROBATA. ZAUWAŻYĆ POTRZEBY

Jeśli kiedykolwiek były czasy, gdy Stolica Apostolska starała się, aby zachęcać i wszelkimi możliwymi środkami będącymi w jej zasięgu wspierać gorliwość kapłanów, którzy rozpaleni ogniem świętej miłości, głoszą Ewangelię na całym świecie i pracują, aby w dusze ludzi wszczepiać zasady i obowiązki religii chrześcijańskiej i pouczać ludzi, aby podporządkować się prawowitej władzy, sądzimy, że nie ma bardziej odpowiedniej okazji niż obecne czasy, gdy wszelkiego rodzaju zbrodnie, niczym okropne monstra wychodząc z ich ciemnych i dawnych kryjówek, podnoszą głowę, bezczelnie dzień po dniu sieją spustoszenie, grożąc odwróceniem wszelkich praw ludzkich i boskich, i gdyby były w stanie, całkowitym usunięciem wszelkich znaków religii...
...Dan w Rzymie, u świętego Piotra, naszym pierścieniem Rybaka, 21 marca 1826 roku, w trzecim roku naszego pontyfikatu. Papież Leon XII

List apostolski z aprobatą, 21 marca 1826, w: Missions O.M.I., nr 280 (1952), ss. 118, 138.

To echo analizy Eugeniusza odnośnie sytuacji chrześcijan w porewolucyjnej Francji, która skłoniła go, dzięki założeniu oblatów, do odpowiedzi, aby naprawić tę sytuację, w jakiej się znajdował.

Kościół wspaniałe dziedzictwo Zbawiciela, nabyte przez Niego za cenę Krwi, za dni naszych został okrutnie spustoszony. Ta umiłowana Oblubienica Syna Bożego doznaje ucisku, opłakując sromotne odstępstwo dzieci, którym dała życie. Chrześcijanie, którzy odstąpili od wiary i całkowicie zapomnieli o Bożych dobrodziejstwach, rozgniewali Bożą sprawiedliwość swoimi występkami...

W tej opłakanej sytuacji Kościół wielkim głosem woła do swoich sług, którym powierzył najdroższe sprawy swego Boskiego Oblubieńca, aby słowem i przykładem robili wszystko, co w ich mocy, żeby na nowo ożywić wiarę gasnącą w sercach wielkiej liczby jego dzieci.

Przedmowa do Konstytucji i Reguł

Ten, którego potrzebuje osoba niewidoma, to nie profesor, ale jakiś bliźni. Helen Keller


14 lipca - MISJA SPEŁNIONA. KOŚCIÓŁ NAS UZNAŁ

Po czterech miesiącach gorączkowych starań Eugeniusz mógł obwieścić, że tekst aprobującego brewe był gotowy do podpisania przez papieża. Misja spełniona!

LIST APOSTOLSKI Z APROBATĄ UDZIELONĄ Z MIŁOSIERDZIA BOŻEGO PRZEZ NASZEGO OJCA ŚWIETEGO LEONA XII INSTYTUTOWI, REGUŁOM I KONSTYTUCJOM MISJONARZY OBLATóW NAJŚWIĘTSZEJ I NIEPOKALANEJ PANNY MARYI.

Eugeniusz powiadamia ojca Tempiera:

Chcę dziś ukończyć swój list, aby jutro odszedł. Brulion brewe został przepisany na czysto. Msgr. Cappaccini nosi go, aby go przedstawić papie­żowi do podpisu. Może w tych godzinach to już się stało. Już się tym nie zajmuję.

List do Henryka Tempier, 20.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 231.

Dzięki zatwierdzeniu oblaci mogli obecnie na solidnym fundamencie budować przyszłość, niezależnie od trudności, które na ich drodze stawiały zewnętrzne siły.

Z racji historycznej wagi tego dokumentu, w kolejnych dniach będę go zamieszczał fragment po fragmencie.

Nie możecie budować wielkiej budowli na słabych fundamentach. Jeśli zamierzacie stanowić silną superstrukturę, musicie mieć solidny fundament. Gordon B. Hinckley


11 lipca - ZATWIERDZENIE OBLATÓW. OBYŚMY MOGLI NAUCZYĆ SIĘ PAMIĘTAĆ O TYM, CZEGO BÓG DOKONAŁ W NASZYM ŻYCIU.

Zastanawiając się nad znaczeniem zatwierdzenia dla nas, Eugeniusz rewiduje cały proces i na każdym etapie dostrzega działanie Boga. W długim fragmencie ważnego listu do oblatów Eugeniusz reasumuje wydarzenia, które doprowadziły do zatwierdzenia:

... lecz zastaliśmy z dawna przygotowaną jakby straszną baterię, której nikomu nie było dane pokonać, przyjętą w Kongre­gacji ds. Biskupów i Zakonników zasadę, aby właściwie nie zatwierdzać już żadnego zgromadzenia i żeby się zadowalać ich pochwałą. Aż do nas papież w ogóle nie sprzeciwiał się tej zasadzie, skoro Ojciec Święty pierw­szy mnie o niej poinformował; ale także ku naszemu wiecznemu pociesze­niu to Ojciec Święty chciał, aby od niej odstąpiono na naszą korzyść, a tego postanowienia nikt mu nie podsunął. Mylę się, tylko towarzyszący mu Duch Święty mógł sprawić, że zrodziło się ono w jego duszy i pokie­rować jego wolą, aby w nim wytrwał aż do końca, osobiście kierując prze­biegiem całej sprawy i wielokrotnie wyrażając aprobatę, jakiej udzielał naszemu dziełu, o którym mówił, że mu się podoba i że chciałby widzieć jego rozwój.

Czy w tym istnieje czynnik nadprzyrodzony? Kiedy papieże zajmo­wali się podobnymi sprawami? Przedstawia się im petycję, której nie czy­tają. Odsyłają ją do Kongregacji, której sekretarz sporządza dla niej spra­wozdanie; Kongregacja podejmuje decyzję, a papież potwierdza to, co ona postanowiła za lub przeciw. Sprawa przebiegała tak jak zazwyczaj aż do sprawozdania sekretarza, ale papież zatrzymuje ją na pierwszym etapie. Daleki od zaaprobowania jego sprawozdania, daje mu znać, że chce, aby nasze Zgromadzenie zostało właściwie zatwierdzone, jak najbardziej za­chwalając mu nasze dzieło. Sam wybiera kardynała referenta, abyśmy nie wpadli w ręce takiego dokładnego, który mógłby nas zamęczyć; poleca sekretarzowi, aby powiadomił kardynała referenta o jego przychylnej woli. Zdumiony sekretarz nie wie już, co ma myśleć. Jeszcze nie przestał się dziwić i nie przestaje powtarzać, że nigdy nie widziano czegoś podobne­go. Tymczasem arcybiskup z Ancyry przejmuje funkcje, można by powie­dzieć, że po to, aby stworzyć chór z papieżem. W czasie wszystkich au­diencji rozmawia o nas z Ojcem Świętym, zawsze w sposób jak najżyczliwszy. Kardynał referent jest zachwycony Regułą i Instytutem. Studiuje ją raczej niż czyta. Świadczą o tym drobne poprawki, jakie pro­ponuje. Pojawiają się reklamacje. Arcybiskup, kardynałowie i papież za­poznają się z nimi i szybko je oceniają bez domagania się ode mnie na nie odpowiedzi, nie chcąc tylko, abym o tym mówił. To oni, to sam papież, mówili więcej na rzecz naszej sprawy niż ja mógłbym to uczynić. W celu szybszego załatwienia leżącej mu na sercu sprawy papież nie każe mi dwa razy prosić o upoważnienie do przedstawienia jej na specjalnej kongrega­cji kardynałów, w którym uczestniczy arcybiskup sekretarz z prawem gło­sowania. Jednomyślnie zapada decyzja za zatwierdzeniem. Nazajutrz pa­pież aprobuje ją i potwierdza. Czego jeszcze trzeba? Video coelos apertos. Przy wypełnianiu formalności nowe układy, wszystkie jedne od drugich przychylniejsze. Stąd wynika, że jeśli dzieło napotkało przeciwników, to było to potrzebne do ukazania Bożej pieczęci, ale posłużyli oni tylko do wspanialszego ukazania Jego prawdziwie cudownej opieki nad nami.

Ponownie odczytując, że nasza historia była historią zbawienia, Eugeniusz kończy swój list wezwaniem do odpowiedzialności, jaką ponosimy, aby odpowiedzieć na działanie Boga.

Sta­rajmy się, aby nigdy nie stać się jej niegodnymi i zasługujmy na patrzenie jak spełniają się plany Bożego miłosierdzia w stosunku do Zgromadzenia i biednych dusz.

List do Henryka Tempier, 20.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 231.

Pamiętać o tym, co Bóg dla mnie uczynił, pamiętać o Bogu, który działał i nadal działa dla mnie, dla nas. Pamiętać o drodze, jaką przebyliśmy, to otwiera nasze serca na nadzieję na przyszłość. Obyśmy mogli nauczyć się pamiętać o wszystkim, co Bóg uczynił w naszym życiu. Papież Franciszek


9 lipca - ZATWIERDZENIE OBLATÓW. OBLACI MARYI. DUMNI Z NASZEJ GODNOŚCI I PRAW, JAKIE ONA NAM DAJE.

Odpowiadając na euforię oblatów po zatwierdzeniu, Eugeniusz zastanawia się nad nazwą zgromadzenia.

Obyśmy mogli dobrze zrozumieć, kim jesteśmy! Mam nadzieję, że Pan udzieli nam tej łaski za wstawiennictwem i dzięki opiece naszej świętej Matki, Niepokalanej Maryi, do której w naszym Zgromadzeniu musimy mieć wielkie nabożeństwo. Czy wam się nie wydaje, że nosić nazwę Oblatów Maryi, to znaczy poświęconych Bogu pod opieką Maryi, której imię Zgromadzenie nosi jako nazwę rodzinną, wspólną mu z Naj­świętszą i Niepokalaną Matką Bożą, to znak przeznaczenia? Jest czego pozazdrościć. Ale to Kościół nadał nam ten piękny tytuł,

W rzeczywistości sam Eugeniusz zmienił nazwę zgromadzenia z Misjonarzy Prowansji na Oblaci Maryi Niepokalanej i poprosił papieża o zatwierdzenie tej zmiany. W tym znaczeniu Kościół nadał nam ten tytuł. Kościół zaaprobował natchnienie, jakie Eugeniusz otrzymał odnośnie nazwy i tożsamości, jaką nam nadaje. W tym sensie nasza nazwa i nasza tożsamość należą do Kościoła, a zatem:

przyjmujemy go z szacunkiem, miłością i wdzięcznością, dumni z naszej godności i praw, jakie on nam daje do opieki Tej, która jest wszechmocna u Boga.

List do Henryka Tempier, 20.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 231.

Dzisiaj te uczucia stale są obecne, co też pokazuje nam nasza Reguła życia:

Patronką Zgromadzenia jest Maryja Niepokalana. Otwarta na Ducha Świętego, jako pokorna służebnica, całkowicie poświęciła się osobie i dziełu Zbawiciela. W Dziewicy bacznej, aby przyjąć Chrystusa i dać Go światu, oblaci upatrują wzór wiary Kościoła i własnej.

Konstytucja 10

Kiedy Maryję poproszono, aby została Matką Mesjasza, wiara Maryi pozwoliła jej udzielić pokornej i wspaniałomyślnej odpowiedzi... Wiara Maryi podczas publicznej działalności Jezusa często była poddawana próbie, w sposób szczególny, gdy była świadkiem odrzucenia Jej Syna. Pod krzyżem jej pielgrzymka wiary była wystawiona na największe wyzwanie. Maryja stale wierzyła, że Jezus jest Synem Bożym. Jego ofiara przyniosła ludzkości zbawienie. Papież Jana Paweł II


4 lipca - NASZE LITURGIE NIE SĄ WIDOWISKAMI.

Eugeniusz lubił brać udział w rzymskich liturgiach i w swoim dzienniku zamieszcza wiele szczegółów na ten temat – szczególnie o nabożeństwach sprawowanych przez papieża. Bardzo często, na tyle, na ile było to możliwe, starał się siadać w pierwszych rzędach. W Niedzielę Palmową był rozdrażniony z powodu wielu turystów, którzy zajmowali pierwsze miejsca.

Niedziela Palmowa: O godzinie dziewiątej udałem się do Kaplicy Sykstyńskiej. Nie bez problemów mogłem wejść do przedsionka. Wszystko było zatłoczone, ale przedostałem się przez masę ludu, odźwierny pozwolił mi wejść do uprzywilejowanych miejsc, gdzie pozwala się wejść tylko zbyt wielu obcokrajowcom, którzy je wypełnili, a zwłaszcza Anglikom, którzy bardzo źle się tam zachowują. Można było uchylić się od udzielenia im zezwolenia na to widowiska, bowiem nasze liturgie nie są niczym innym dla nich.

Dziennik rzymski, 19.03.1826, w: EO I, t. XVII.

Dla Eugeniusza liturgia zawsze powinna na być sprawowana z szacunkiem. Był nieprzejednany w sytuacji, gdy ludzie nie doceniali jej piękna i znaczenia.

Liturgia jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i zarazem jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc. Konstytucja Sacrosanctum Concilium, nr 10.


3 lipca - FRUSTRACJA W OBLICZY RZYMSKIEJ BIUROKRACJI

Ostatnim etapem procesu zatwierdzenia było przedłożenie brewe, dokumentu, który powinien zostać podpisany przez papieża. Eugeniusz miał nadzieję, że wszystko będzie gotowe przed Wielkanocą, ale brewe wpadło w ręce pewnego prałata, pospolitego biurokraty, który zwlekał, aby sprawie nadać dalszy bieg. Frustracja Eugeniusza uwidacznia się, gdy zwierza się w liście do ojca Tempier:

Z braku brewe, którego brulion spoczywa usy­piająco na biurku Msgr. Capacciniego, którego nie mogę poruszyć ani ży­wym słowem ...

To nieszczęście przesuwa mnie na czas po Wielkanocy, może nawet z podpisaniem brewe. Tymczasem nie przestaję podejmować bezużytecz­nych starań, które męczą mego ducha i ciało, bo gdyby ten błogosławiony Msgr. Capaccini zaniósł swój brulion do Msgr. Marchettiego w ciągu ty­godnia, w tych dniach opracowano by go na czysto, papież podpisałby go jutro...

Mój drogi, trzeba się na coś zdecydować. Msgr. Capacini stanowczo nie chce chodzić. Wczoraj na próżno poszedłem do niego na trzecie pię­tro. Jego służący poradził mi, abym tam przyszedł ponownie dziś rano o siódmej godzinie. O tej godzinie wisiałem przy jego dzwonku, ale za­kłopotany lokaj powiedział mi, że jego mistrz wyszedł na audiencję do pa­pieża. Byłem bardzo ostrożny z uwierzeniem w to i to nie było prawdą. Ojciec domyśla się, co to znaczy skoro po uprzedzeniu go wczoraj wie­czorem, że miałem powrócić dziś rano, zastałem gotową tę piękną odpo­wiedź. Ten Msgr. Capaccini jest prałatem z mantellone, to znaczy drugo­rzędnym, człowiekiem z przypadku, który każe się cenić, dlatego że służy do posługi w wielu sprawach. Ponieważ kardynał Albani, sekretarz ds. brewe, spełnia funkcję legata, jego zastępca, którym jest ten Msgr. Capaccini, pracuje z papieżem, a ponieważ oczywiście ma inne sprawy, dobro­wolnie zlekceważył naszą, nie przejmując się szkodą, jaką to nam wyrzą­dza.

Daruję ojcu wszystkie inne zabiegi, jakich już podjąłem się dziś rano i te, które za chwilę będę przedsiębrał jeszcze przed moim żałosnym obia­dem, aby się nie zniechęcać i, choć z małą nadzieją, próbować wszelkich dróg, aby skorzystać z tego okropnego człowieka, któremu bardzo delikat­nie powiem, co myślę o jego postępowaniu, gdy załatwię swoją sprawę.

... A zatem znów ta sprawa posuwa się do przodu, ale Wielki Tydzień jest zbyt blisko, abyśmy mogli spodziewać się, że zostaniemy załatwieni przed Wielkanocą. Uważałbym się za bardzo szczęśliwego, gdyby papież do tej pory mógł to podpisać, bo ciągle się obawiam, aby nie zachorował, a jak Ojciec Święty się kładzie to na dwa albo trzy miesiące.

List do Henryka Tempier, 16.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 230.

Dla biurokraty świat jest czystym przedmiotem, którym może manipulować na swój sposób. Karol Marx


2 lipca - NAPRADWĘ WYWRACAŁ MI SIĘ ŻÓŁĄDEK, GDY ZBLIŻAŁEM SIĘ DO JADALNI.

Jeszcze więcej o poście w Rzymie. Kiedyś zobaczyliśmy, że układ pokarmowy Eugeniusza nie był w stanie strawić tłustych potraw.

Kiedy skończy się Wielki Post, będę miał trochę więcej siły, bo przy­znam się ojcu, iż w życiu tak nie pościłem jak tym razem. Często zdarza mi się, że spędzam dzień z dwoma niedogotowanymi jajkami w brzuchu, a jeszcze nie wolno ich jeść przez trzy dni w tygodniu. Nie mogę prze­zwyciężyć wstrętu do cuchnącej oliwy, której używa się w tym domu. To mocniejsze ode mnie. Kiedy podaje mi się rybę, połykam ją bez przypra­wy, ale czasem nie może przejść. Raczej zwymiotowałbym niż potrafił zjeść trzy kawałki innej ryby, którą usmażono w occie z aromatami, które mnie prowokują. Zupa często jest obrzydliwa — składa się z sera, chleba i ziół. Zawsze wlewam ją w gardło. Wynagradzam sobie jednak owocami. Jem chleb z orzechami i daktylami oraz zazwyczaj dwie gruszki, których nie oszczędzam. Z tym wszystkim, wieczorem, gdybym słuchał siebie, obyłbym się kawałkiem chleba. Jem go jednak zawsze oprócz sobót, bo w niedziele jem śniadanie z surową albo gotowaną czekoladą. Z braku in­nych pokut, to ofiaruję dobremu Bogu...

Śmiałem się czasem, myśląc o radzie, którą – jak sądzę – święty Bernard dawał swoim zakonnikom na temat nastawie­nia, z jakim powinni udawać się do refektarza. Nie muszę robić wielkiego wysiłku, aby przyswoić sobie ducha tego świętego, a na pewno u mnie zachowanie go nie jest aktem cnoty męczennika. Moje serce podnosi się już przy zbliżaniu się do refektarza. Nie obawiam się, że tam zgrzeszę zmysłowością. Z tym wszystkim czuję się dobrze i od czasu wyjazdu z Francji ani przez chwilę nie miałem dolegliwości.

List do Henryka Tempier, 16.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 230.

Czasem dobrze jest przypomnieć sobie, że może być niesmaczne pożywienie, w ten sposób będziecie mogli docenić zmysł smaku. John Oliver


1 lipca - LODY I WIELKOPSTNE UMARTWIENIE

Pisma Eugeniusza z okresu młodości pokazują nam, że lubił lody włoskie. W poniższym tekście jest nieco załamany widząc, jak inni kapłani korzystają z tej przyjemności, podczas gdy on powziął postanowienie, aby z nich zrezygnować w okresie Wielkiego Postu. Ten tekst znajduje się w jego dzienniku i jest poufny.

Wieczorem u ambasadora Francji odbyło się wielkie przyjęcie z okazji nominacji kardynała de Latil. Ambasador Hiszpanii był nieobecny, to go mniej kosztowało. Dwaj kardynałowie rzymscy przyjmowali każdy w swoim klasztorze. Dochodził gwar od powozów, które jeździły od jednego do drugiego kardynała, na szczęście oświetlenie i sztuczne ognie rozbłyskiwały w taki sposób, aby pomóc uniknąć niebezpieczeństwa, że zostaną przyćmione. Na moment pojawiałem się u ambasadora na cześć naszego kardynała, ponieważ nigdy nie udaję się na wielkie wieczorne przyjęcia. Szybko wycofałem się do mego klasztoru, zasmucony, że na własne oczy zobaczyłem wiele osób, nawet kapłanów, jak pomimo postu na własne sumienie smakują lody, jest możliwe, aby lody uznano za płyny, które nie naruszają postu: w rzeczywistości rozpuszczają się w buzi, ale, moim zdaniem strasznie wykraczają przeciwko duchowi umartwienia, z którego nie powinno się tak łatwo rezygnować w tym świętym czasie. Widziałem, że post nie kosztował mnie tyle, jeśli rano wypiłem sporą filiżankę czekolady, po obiedzie filiżankę kawy, wieczorem loda, godzinę wcześniej szklankę lemoniady i w końcu kolację. Brakuje jeszcze, abym wyznaczył sobie tyle dni świątecznych, nwet gdyby to był dzień Wielkanocy.

Dziennik rzymski, 13.03.1826, w: EO I, t. XVII.

Lody są wyborne – jakież to żałosne,że są niedopuszczalne. Voltaire


30 czerwca - DYSCYPLINA JEST MOSTEM POMIĘDZY PROJEKTAMI I ICH REALIZACJĄ.

Przebywając w Rzymie Eugeniusz był pierwszym wikariuszem generalnym w Marsylii. Tempier poinformował go o sprzeciwie dwunastu kapłanów wobec biskupa Marsylii. Przytaczam ten fragment, aby mieć pojęcie o pewnych trudnościach, na które napotykają biskup i Eugeniusz chcąc ukarać ekscesy, które pojawiały się po rewolucji oraz o fakcie, że w Marsylii przez 21 lat nie było biskupa. Eugeniusz bardzo cierpiał z tego powodu, że informował o tego typu sytuacjach.

...Żeby wikariusz generalny umieszczał swoje nazwisko w reklamacji przeciw decyzji swego biskupa! To potworność, w którą nie można było­by uwierzyć, gdyby się nie znało osobistości. Reklamacja poza tym ujaw­niła tak dziwną tutaj sprawę, że bez obawy można powiedzieć, iż wszyscy, którzy ją podpisali, zasługiwaliby na utratę swego stanowiska. Ekscelen­cja zachował się jak godny biskup. Wypadałoby jednak wreszcie dać znać tym księżom, że Ekscelencja, choć zawsze gotów jest wysłuchać robionych mu indywidualnych uwag, które będzie się uważało za słuszne, nigdy nie przyjmie zbiorowych petycji, które uważa za sprzeczne z regułami dyscy­pliny. Zaraza! Co za kler w Marsylii? Bardzo mu trudno zrezygnować z form demokratycznych i z systemu republikańskiego, jakie przyswoili so­bie w czasie anarchii. Niech Bóg broni, żeby mu okazywać słabość. Pro­szę przynajmniej czuwać nad seminarium, aby jego wychowanków na­tchnąć innymi uczuciami... Czy trzeba, aby biskup się potępił za to, że nie niepokoił ich za nad­użycia, które w sumieniu jest obowiązany reformować?

Znów trzeba, aby Eugeniusz miał świadomość, że wbrew swemu twardemu językowi w zyciu prywatnym, w tej syutuacji powinien kierować się dyplomacją.

Nie można było­by przesadzić w wykazywaniu im niezadowolenia z podniesienia przez nich tarczy. O, jak konieczna byłaby wizytacja! W tym momencie odbywa się ona w Rzymie, a na pewno biskupi, którzy ją przeprowadzają w imie­niu papieża, przyglądają się sprawom z bliska i nic nie uchodzi ich uwagi. Widzę, że aby odpocząć po zmęczeniu i po długiej podróży zamiast roz­koszy wypoczynku przez pewien czas wśród przyjaciół, trzeba będzie od razu chwycić za broń, aby się bronić przed napadami prezbiterianizmu. Dowiedziono zresztą, że każde ustępstwo w pokojowych zamiarach jest rujnujące i nie prowadziłoby do niczego innego niż do niszczenia zasad i że tacy ludzie nie mają ani dość wielkoduszności, ani dość serca, aby być wdzięcznymi za dobre uczynki, ani nie zdają sobie sprawy z aż nazbyt często okazywanej im grzeczności.

List do Henryka Tempier, 9.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 229.

Dyscyplina jest mostem pomiędzy celem a środkami. Jim Rohn


27 czerwca - MISJE LUDOWE. CZYNIĆ PROSTYM TO, CO JEST SKOMPLIKOWANE.

Gdy byliśmy skupieni na pobycie Eugeniusza w Rzymie, dzisiejszy tekst przypomina nam, że ciagle jest zaangażowany w misjeoblatów we Francji. Śpiewnik był regularnie wydawany przez oblatów jako skuteczne narzędzie podczas misji ludowych (zob. Rozważanie z 29 czerwca 2011 r).

W skład każdej wchodził temat, który w prostych słowach miał pomóc ludziom poznać i zrozumieć ich wiarę: 1. Hymny śpiewane po prowansalsku i francusku w czasie misji – wszyskie skupione w okół tego, aby wzmocnić temat kazania i pomóc ludziom zapamiętać katechezę. 2. Podsumowanie katechezy. 3. Teksty wspólnych modlitw oraz pouczenia i pomoc w modlitwie indywidualnej.

Nasz śpiewnik trzeba przedstawić do zatwierdzenia biskupowi z Mar­sylii i z Nimes oraz posłużyć się dawnym zatwierdzeniem przez arcybisku­pa. Zrobiłby ojciec również dobrze przedstawiając go do zatwierdzenia przez biskupa z Frejus. Jeżeli ojciec na to się zdecyduje, trzeba mu będzie powie­dzieć, że zobowiązałem ojca do przedstawienia mu do zatwierdzenia tego śpiewnika już rozpowszechnionego w jego diecezji. Uważam, że wystarczy wydrukować 2000 egzemplarzy. Mam nadzieję, że nie zrobi w nim ojciec zmian mogących mylić tych, którzy mają dawne wydania. Chciałbym, aby umieszczono w nim psalmy do nieszporów o męczennikach, wyznawcach i świętej Dziewicy dla wygody tych, którzy mają tylko ten śpiewnik.

List do Henryka Tempier, 9.03.1826, w: EO I, t. VII, nr 229.

Konsultowano się z biskupami diecezji, w których oblaci głosili misje, aby uzyskać ich aprobatę materiałów zawartych ww tym śpiewniku.

Komplikować rzeczy proste, to cech wspólna. Czynić prostym to, co skomplikowane, zdumiewająco prostym, świadczy o kreatywności. Charles Mingus