1 paźdzernika - JEŚLI MÓWISZ DO KOGOŚ W JEGO JĘZYKU

1 paźdzernika - JEŚLI MóWISZ DO KOGOŚ W JEGO JĘZYKU, TO WNIKA W JEGO SERCE

Lata spędzone w Neapolu dla Eugeniusza były doświadczeniem ubóstwa, samotności i z nudy.

Czy to była moja wina? Nie sądzę. W ciągu trzech miesięcy nauczyłem się niemieckiego. W tak krótkim okresie czasu zrobiłem tak wielkie postępy w tym trudnym języku, że mój nauczyciel dawał mi nadzieję, że niebawem się go nauczę, ale zachorował, zmarł i tak zakończyła się moja nauka z nim. Był podoficerem w służbie króla Neapolu. Niewątpliwie mało go to interesowało. Bieda emigracji uniemożliwiła mojemu ojcu, aby mi przydzielić innego nauczyciela; trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Przez całe me życie żałowałem, że niemożliwe było, aby wspomóc łatwośc, którą wówczas miałem do nauki języków i do posługiwania się nimi. Miałbym dodatkowe wsparcie w mojej posłudze.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

W Nicei, mając siedem lat, nauczył się włoskiego, o czym wspomina w swoim dzienniku:

Co robił Eugeniusz? Korzystał z pomocy wszystkich przechodniów. Jego rodzina mieszkała w domu Sauvigne, który wychodził na brzeg publicznej promenady wzdłuż morza. Eugeniusz pracował na plaży i skoro tylko zapomniał jakiegoś włoskiego słowa, zatrzymywał pierwszego przechodnia, aby mu pomógł, a ten ostatni zawsze był bardzo szczęśliwy, że mógł mu wyjaśnić.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

Eugeniusz zawsze rozumiał wagę nauki języków i namawiał oblatów do nauki języka ludzi, którym posługują. Kolejna cegła w duchowości Eugeniusza i w naszej misjonarskiej duchowości.

Moim zamiarem było wykorzystanie wakacji na naukę angiel­skiego i hiszpańskiego. Te dwa języki mogą mi się przydać w mej późniejszej posłudze, ale wychodzi na to, że ten projekt się nie uda. Zresztą, będę żałował tylko pierwszego z tych języków, ponieważ drugiego mógłbym się łatwiej nauczyć, nawet gdybym się nim nieco mniej zajmował, z racji jego wielu związków z włoskim.

Notatki z rekolekcji, sierpień 1812 roku, w: EO I, t. XV, nr 106.

Rozmowa to coś więcej niż słowa: jak przekazuję moją duchowość tym, którzy obok mnie żyją?

Jeśli mówicie do człowieka w języku, który rozumie, to zostaje w głowie. Jeśli mówicie do niego w jego własnym języku, to trafia do serca. Nelson Mandela


29 września - NIE JESTEM JUŻ DZIECKIEM

29 września - NIE JESTEM JUŻ DZIECKIEM

W listopadzie 1789 roku męscy członkowie rodziny de Mazenod zostali zmuszeni do opuszceznia Wenecji i ucieczki do Neapolu. Wszystko to, czego Eugeniusz nauczył się u Zinellich na kilka lat zostało odłożone na bok, gdyż w Neapolu i w Palermo odkrył inne atrakcje i pomysły na życie. Budowla wzniesiona przez księdza Bartolo była solidna i stanie się nową bazą dla życia Eugeniusza, kiedy dziesięć lat póżniej w Aix powróci do zdrowego rozsądku.

Ojciec Pielorz (La Vie Spirituelle... s. 64) mówi nam, że w Wenecji profesorowie swoim przykładem wzbudzili w Eugeniuszu pragnienie, aby za nimi podążać ndrogą powołania kapłańskiego...

Niestety to rodzące się powołanie nie było w stanie oprzeć się kryzysowi młodości. W Neapolu zaqczęło zanikać i wygasło w latach 1800-1805, aby ustapić miejsca ambicji i poszukiwaniu ziemskiej chwały. Ksiądz Bartolo swoimi listami usiłował zatrzymać ten kryzys, przypominając Eugeniuszowi jego dyspozycyjność, kiedy był w Wenecji, i sugerował mu, aby go naśladował, wstępując do Stowarzyszenia Wiary. Ale na próżno! Eugeniusz w swoim ostatnim liście do księdza Bartolo z 4 listopada 1801 roku w tonie wyzwania odpowiada swemu byłemu mistrzowi:

Nie jestem już dzieckiem, dorosłem i stałem się mężczyzną!

Kiedy ten mężczyzna naprawdę dorósł, zmienił, na nowo uznał i odkrył bogactwo tego życia, jaki wskazał mu ksiądza Bartolo. To była łaska i doświadczenie nawrócenia.

Szukałem więc szczęścia poza Bogiem, i poza Nim nie znalazłem nic innego niż tylko smutek i przygnębienie.

Notatki rekolekcyjne, grudzień 1814, w: EO I, t. XV, nr 130.

To z pewnością historia każdego z nas w zaciekłej walce o nasze nawrócenie.

Kiedy byłem 14 - letnim młodzieńcem mój ojciec do tego stopnia był niewykształcony, że trudno było mi znosić jego obecność. Kiedy skończyłem 21 lat, byłem zdziwiony widząc, ile ten stary człowiek nauczył się w ciągu siedmiu lat. Mark Twain


28 września - CZŁOWIEK, CHRZEŚCIJANIN, ŚWIĘTY

28 września - CZŁOWIEK, CHRZEŚCIJANIN, ŚWIĘTY: OD DOŚWIADCZENIA DO PRZEKONANIA I DROGI ŻYCIA

Czy kiedykolwiek w wystarczający sposób będę mógł podziękować nieskończenie dobremu Bogu, że udzielił mi takiej pomocy dokładnie w najdelikatniejszym okresie mego życia, w decydującym dla mnie okresie, w którym dzięki bożemu mężowi w mojej duszy, dzięki jego wprawnej ręce i łasce Ducha Świętego, którego był narzędziem, w koje duszy zostały położone fundamenty wiary i pobożności, na których miłosierdzie Boga wzniosło budowlę mego życia duchowego?

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

Patrząc na prawie cztery lata, jakie Eugeniusz spędził w Wenecji pod kierunkiem księdza Bartolo, możemy dostrzec wiele elementów tego, co przybierze formę duchowości Eugeniusza de Mazenoda a nawet zrębów duchowości pogłębionej rodziny mazenodowskiej.

Bartolo Zinelli wczuł się w położenie Eugeniusza, ucząc go, że będąc blisko ludzi i tworząc środowsiko miłości, ludzie mogą doznać przenmiany. Jako przewodnik i towarzysz tego młodzieńca był narzędziem jego wzrostu w człowieczeństwie. Dzięki temu dał Eugeniuszowi przykład ewangelizacji polegającej na wnikaniu w położenie ludzi i podążaniu wraz z nimi.

Ksiądz Bartolo był w stanie w światowym społeczeństwie weneckim ocalić marzenia tego młodego chłopca, Prowansalczyka zdanego na łaskę losu... Tam Eugeniusz znalazł odpowiednią atmosferę do nauki i formacji religijnej i moralnej. (J. Pielorz, La Vie Spirituelle... s. 64). Tak więc Eugeniusz rozwijał się jako chrześcijanin i swe życie poświęci, aby obudzić lub rozbudzić w ludziach ich chrześcijańską godność.

Ksiądz Bartolo, jako kierownik duchowy, rozbudził w Eugeniuszu pragnienie bycia heroicznym i oddanym w jego relacji do Boga. Pomógł Eugeniuszowi stawać się świętym i wskazał mu środki, jak nim się stać.

Wiele lat później, w posłudze z młodzieżą z Aix, będzie starał się być drugim księdzem Bartolo dla młodzieży. Pragnął im przekazać to, co otrzymał w okresie swej młodości. W szerszej perspektywie ziarna rzucone i pilęgnowane przez księdza Bartolo wydadzą owoc w programie i metodzie, jaką Eugeniusz przyjmie dla siebie i wyrazi w naszej Regule:

Uczynić z nich ludzi rozsądnych, następnie chrześcijan, a w końcu pomóc im, aby stawali się świętymi...

Reguła z 1818 roku, część pierwsza, rozdział pierwszy, §3. Nota Bene.

Tutaj znajdujemy główny temat duchowości mazaenodowskiej: metoda, jaką się wykorzystuje, aby oczyma Chrystusa, naszego zabwieciela patrzeć i udzielić odpowiedzi światu.

Do wzrostu prowadzi powtarzanie twierdzeń. Kiedy już wiara staje się głębokim przekonaniem, sprawy zaczynają się układać. Muhammad Ali


25 września - ZAINSPIROWANY PRZEZ MISJONARZA

25 września - ZAINSPIROWANY PRZEZ MISJONARZA, KTóRY BOGA ODNAJDYWAŁ WE WSZYSTKICH SPRAWACH

Miałem jedynie 12 lat, gdy Bóg w moim sercu wzbudził pierwsze i bardzo namacalne pragnienie, aby poświęcić się misjom, aby pracować dla zbawienia dusz.

List do Ambrożego Tamburini, w: EO I, t. XI, nr 1292.

Biskup Jeancard napisał:

Gdy przebywał jeszcze w Wenecji, krótko po swej pierwszej komunii, łapczywie czytał budujące listy o misjach w Chinach i w Japonii, miał wielkie pragnienie, aby pewnego dnia oddać się nawracaniu niewiernych. Jego żywy i porywczy charakter coraz bardziej zapalał się perspektywa podbojów dla Jezusa Chrystusa.

(Mélanges p.68)

Te listy zostały napisane przez misjonarzy-jezuitów, do których ksiądz Bartolo zamierzał się przyłączyć. W tym czasie jezuici w Europie zostali skasowani, a Bartolo wraz ze swoim bratem czekali, aż zakon się odrodzi, aby móc do niego wstąpić. Natchnieni przez świętego Ignacego z Loyoli młodemu, wrażliwemu i czułemu Eugeniuszowi przekazali swego ducha, aby Boga odnajdywać we wszystkich sprawach. Przez całe swe życie Eugeniusz był wielbicielem Ignacego i jego metod. To dziedzictwo pozostawił oblackiej rodzinie.

Bóg jest blisko nas. Bóg jest na końcu mego pióra, mej wykałaczki, pędzla, mojej igły – blisko mego serca i moich myśli. Teilhard de Chardin S.J.


24 września - OD RUTYNY DO DROGI ŻYCIA

24 września - OD RUTYNY DO DROGI ŻYCIA

Przez całe życie Eugeniusz swe notatki i dzienniki wypełnia programami i rozkładem czasu przeciwko rutynie i dla podtrzymania dyscypliny. Jako kapłan, misjonarz i biskup układa dla siebie programy duchowe. Tworzy programy dla stowarzyszenia młodzieży i Misjonarzy Oblatów. To był zwyczaj, który przejął w Wenecji od księdza Bartollo Zinelli.

W szkole tego świętego kapłana nauczyłem się gardzić marnościami świata i kosztować rzeczy bożych: daleki od wszelkiego rozproszenia, od jakiegokolwiek kontaktu z młodymi ludźmi w moim wieku, nie myślałem jedynie o tym, co było przedmiotem wszystkich ich pożądań. Spowiadałem się co sobotę, do komunii przystępowałem w każdą niedzielę. Czytanie dobrych książek i modlitwa były jedynymi rozrywkami, na jakie pozwalałem sobie w gorliwości mojej nauki. Codziennie uczestniczyłem i służyłem do Mszy świętej i codziennie także odmawiałem małe oficjum ku czci Matki Bożej.

Z moich lektur czerpałem pewnego rodzaju upodobanie do umartwienia i jako dziecko, którym jeszcze byłem, zobowiązałem się do postu we wszystkie piątki a w okresie Wielkiego Postu trzy razy w tygodniu; moi rodzice nie zwracali na to uwagi. Często pod pościel wkładałem drewniane drążki, a w sobotę, aby mieć większą pewność, że wcześnie wstanę, aby spędzić więcej czasu w kościele spałem po prostu na ziemi na zwyczajnej kołdrze. Moje zdrowie w ogólne na tym nie ucierpiało. Ten zwyczaj zachowywałem tak długo, jak przebywałem w Wenecji.

Powracając do tego okresu swego życia, Eugeniusz odkrywa początek swego powołania do kapłaństwa i życia zakonnego.

Przytaczam te fakty, aby zauważyć, jakimi łaskami zostałem obdarzony od mego najckliwszego dzieciństwo i jak bardzo muszę się upokorzyć, że nie wykorzystałem ich w najlepszym stopniu. Od tego czasu datuje się moje powołanie do stanu kapłańskiego, a być może i do stanu doskonalszego i z pewnością, gdybyśmy pozostali w Wenecji jeszcze rok dłużej, poszedłbym w ślady mojego świętego dyrektora i jego brata, który został kapłanem w Zgromadzeniu, które wybrali i w którym obaj umarli w stopniu heroicznym praktykując gorliwość.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

To pragnienie zniknęło, gdy opuścił Wenecję. Ale dziesięć lat później, znak krzyża, w pewien Wielki Piątek, na nowo rozbudzi w nim to pragnienie. Szablonowe postępowanie, którego nauczył go ksiądz Bartolo znów będzie podstawą jego planu dnia w późniejszym okresie życia. Regularność to słowo, które ciągle powraca w pismach Eugeniusza.

Szablonowym postępowaniem są sprawy normalne, naturalne i codzienne. Większość z nas codziennie bierze prysznic i myje zęby. To dobre przyzwyczajenie. Przyzwyczajeniem jest także dyscyplina duchowa. To dobra rzecz. Ale kiedy szablonowe postępowanie przeradza się w rutynę, to musisz zmienić swój zwyczaj. Mark Batterson


23 września - OTWARTE DRZWI DO PRZYSZŁOŚCI

23 września - OTWARTE DRZWI DO PRZYSZŁOŚCI

Na drodze towarzyszenia swej matce i siostrze, kiedy wyjechały do Francji w dzienniku z wygnania, 13. letni wówczas Eugeniusz, przytacza dwa wydarzenia, które wyznaczyły kierunek na przyszłość.

W czasie tej podróży Eugeniusz dał poznać, czego dokonała łaska. Najpierw sprawił sobie wielki krzyż, który zawiesił na szyi jako znak swojej wiary i publicznego wyznania, iż był w stanie tego dokonać, gdyby zaszła potrzeba. Okazja nadarzyła się w pierwszej oberży, w której się zatrzymano, Chociaż krucyfiks Eugeniusza znajdował się pod kamizelką, był dość duży, aby go zauważyć ; to stało się tematem głupich żartów ze strony kelnerów oberży, ale Eugeniusz daleki od zaczerwienia się, tym zuchwalcom odpowiedział z naprawdę chrześcijańską odwagą, czego ci niegodziwcy nie spodziewali się ze strony 13. letniego dziecka.

Po przybyciu do Livourne rodzina zatrzymała się na kilka dni w tym mieście. Eugeniusz zauważył, że służąca domu odznaczała się bardzo dużą ignorancją w sprawach wiary, jego głównym zajęciem było wyjaśnienie katechizmu tej kobiecie, a robił w tak interesujący sposób, że z przyjemnością uczestniczyła w tym także pani domu i, jak mówiła, z wielkim pożytkiem dla niej samej. Gorliwość była jedną z cech charakterystycznych pobożności Eugeniusza, była wstępem do posługi, którą pewnego dnia miał podjąć wobec dusz najbardziej opuszczonych.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

Zalążki wskazujące na świadomość krzyża i dzielenie się Dobrą Nowiną z innymi – na tych dwóch filarach Bóg oprze misjonarskie powołanie. Każdy z nas jest zaproszony do odkrycia zalążków naszej duchowości i kierunku naszego życia w oparciuoparcu o nasze spontaniczne działania w okresie naszej młodości.

W dzieciństwie jest zawsze chwila, kiedy otwierają się drzwi i pozwalają wyjść ku przyszłości. Graham Greene


22 września - Z DOŚWIADCZENIA ROZBITEJ RODZINY

22 września - Z DOŚWIADCZENIA ROZBITEJ RODZINY WIELKI SZACUNEK DLA WAGI RODZINY

W 1795 roku Eugeniusz mógł odbyć małą podróż do Toskanii, towarzysząc swojej matce, którą interesy jej rodziny wezwały do Francji. Markiza de Dons, jego siostra, wróciła tam z jej synem; matka Eugeniusza straciłaby wszystkie prawa do majątku jego ojca, gdyby przedłużyła swój pobyt za granicą. Zatem trzeba było, aby dokonała się to bolesne rozłączenie, zabrała swą córkę ze sobą...
Będąc daleko od matki i siostry powraca ze swym ojcem do Wenecji, aby tam podjąć swą naukę i obowiązki u Zinellich, u których pozostanie aż do wyjazdu rodziny do Neapolu.

Rodzina matki Eugeniusza wywierała na nią naciski, aby powróciła do Francji, co negatywnie odbiło się na jej relacji do męża. W 1802 roku nastąpił oficjalny rozwód.

Ojciec Eugeniusza całkowicie i bezskutecznie był zajęty pracą w Wenecji i miał niewiele czasu, aby zajmować się swoim synem. Pęknięcie w rodzinie Eugeniusza doprowadziło go do wykorzystania atmosfery miłości w rodzinie Zinelli.

Cztery lata minęły w następujący sposób: miłość całej tej szacunku godnej rodziny, która mnie adoptowała wzrastała proporcjonalnie do do przywiązania, jakiego osobiście do niej odczuwałem...
Jakże mógłbym nie czynić postępów w tak dobrej szkole? Rodzina, pośród której żyłem, była na wskroś chrześcijańska, a ksiądz Bartolo, który w szczególny sposób zajmował się mną, był świętym, którego trzeba kanonizować...

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

To wydarzenie w życiu Eugeniusza odcisnęło ślad na jego życiu. Tracąc swoją rodzinę jako nastolatek mógł docenić i dostrzec wartość życia rodziny w całym swym dorosłym życiu. Waga tej relacji ze swą własną rodziną, jego pragnienie stworzenia rodzinnego ducha w stowarzyszeniu młodzieży, jego obraz oblatów będących rodziną – to zalążki tego, co miało wpłynąć na rozwój i wyraz jego i naszej duchowości.

Zastanawiając się nad powyższymi wydarzeniami osobiście odkrywam, aby z wdzięcznością pomyśleć o ludziach, którzy byli dla mnie wsparciem w momentach straty w moim życiu.

Czy już poznano, że miłość uwidacznia swą głębię jedynie w chwili rozłąki? Khalil Gibran


21 września - DUCHOWOŚĆ - SNUĆ MARZENIA BOGA

21 września - DUCHOWOŚĆ - SNUĆ MARZENIA BOGA I URZECZYWISTNIAĆ JE

Zastanawiając się nad swa przeszłością w Wenecji Eugeniusz odkrył rękę Boga, która dzięki pomocy innych wskazała kierunek jego życiu.

Czy kiedykolwiek w wystarczający sposób będę mógł podziękować nieskończenie dobremu Bogu, że udzielił mi takiej pomocy dokładnie w najdelikatniejszym okresie mego życia, w decydującym dla mnie okresie, w którym dzięki bożemu mężowi w mojej duszy, dzięki jego wprawnej ręce i łasce Ducha Świętego, którego był narzędziem, w koje duszy zostały położone fundamenty wiary i pobożności, na których miłosierdzie Boga wzniosło budowlę mego życia duchowego?

Metoda, którą posługiwał się ksiądz Bartolo była prosta: rozwijać środowisko miłości.

Od tej chwili, codziennie przez prawie cztery lata, po mszy udawałem się do mych łaskawych nauczycieli, którzy organizowali mi pracę aż do południa. Po obiedzie ksiądz Bartolo, którego zdrowie wymagało wielkiego umiaru, zabierał mnie na spacer, który miał na celu odwiedzenie kilku kościołów, gdzie zatrzymywaliśmy się na modlitwę. Po powrocie oddawałem się pracy, która trwała aż do wieczora. O tej godzinie kilku kapłanów gromadziło się, aby wspólnie odmawiać brewiarz. Następnie schodzono do salonu, gdzie kilku przyjaciół rodziny oddawało się przyzwoitej rekreacji. Pito kawę i odchodzono poza mną, który już w pewnym stopniu należałem do rodziny i zostawałem, aby z nią zjeść kolację, odmówić różaniec i pomodlić się zgodnie ze świętym zwyczajem tego kraju.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

W tej rodzinnej i kochającej wspólnocie wzrastał i rozwijał się młody Eugeniusz. Krótko potem, w kolejnych latach, ojciec Eugeniusz posługiwał się tą samą metodą: stworzyć wspólnotę miłości będącą środowiskiem dla wzrostu członków Stowarzyszenia Młodzieży Chrześcijańskiej z Aix. W późniejszym czasie tego ducha pragnął dla wspólnot oblackich.

Zastanawiając się nad doświadczeniem młodego Eugeniusza doszedłem do rozważań o pewnych miejscach, wydarzeniach i osobach, które przyczyniły się do mojego rozwoju. Kto i w jaki sposób pomógł mi w odkryciu marzenia i urzeczywistnieniu go?

Możecie zamierzać i tworzyć i budować najpiękniejsze miejsca na świecie. Ale potrzeba ludzi, aby marzenie urzeczywistniło się. Walt Disney


18 września - DZIECKO JEST OJCEM CZŁOWIEKA

18 września - DZIECKO JEST OJCEM CZŁOWIEKA

Wyrażenie poety Wordswortha, że dziecko jest ojcem człowieka, jest założeniem, które będzie naszym przewodnikiem w tej części naszego studium nad duchowością mazenodowską. Aby zrozumieć duchowość pochodzącą od świętego Eugeniusza, koniecznie trzeba zrozumieć korzenie, zalążek jego pierwotnego rozwoju.

Po pobycie w kolegium dla szlachty w Turynie Eugeniusz wraz ze swoją rodzina, która traci wiele swoich dochodów, musi uciekać do Wenecji. Trzy i pół roku , które spędzi w Wenecji będą znaczącymi chwilami w jego wzroście i duchowym rozwoju.

Proboszcz dochodząc do wniosku, że rodzina nie mogła sobie pozwolić na posłanie Eugeniusza do szkoły oraz mając świadomość niebezpieczeństwa, jakiego w młodzieńcu pełnym energii mogło dokonać znudzenie, zorganizował przypadkowe spotkanie z młodym księdzem, Bartolo Zinellim, który mieszkał naprzeciwko domu de Mazenodów. Eugeniusz opowiada nam tę historię:

Któregoś dnia bawiłem się woknie, które znajdowało sie naprzeciw domu rodziny Zinelli. W oknie ze swej strony pojawił się ksiądz Bartolo, odezwał sie do mnie i powiedział: Panie Eugeniuszu, nie obawia się pan tracąc pański czas zbijając bąki w oknie? Niestety, księże, to bardzo żałosne – odpowiedziałem – ale co mógłbym robić? Wie ksiądz, że jestem obcokrajowcem, nie mam książki do swej dyspozycji. Właśnie do tego chciał dojść. Moje drogie dziecko, nie martw sie tym, widzi mnie pan, że dokładnie jestem w mojej bibliotece, w której jest wiele książęk łacińskich, włoskich i nawet francuskich, jak pan tego chce.
- Nie proszę o nic więcej – odpowiedziłem mu. W tej chwili ksiadz Bartolo odczepił pręt, który podtrzymywał skrzydła oknai kładąc na nim książkę podał mi ją przez małą uliczkę, która nas dzieliła. Książka szybko została przeczytana, ponieważ zawsze łapczywie czytałem i nazajutrz mój ojciec poradził mi, abym poszedł ją oddać i podziękować księdzu Bartolo. Wszytsko zostało przewidziane.
Ksiadz Bartolo przyjął mnie z największą dobrocią. Przeszdłem przez jego bibliotekę i stmtąd udałem sie do jego biura, gdzie przy dużym okrągłym stole studiował razem ze swoim bratem księdzem Pietro, który jeszcze był diakonem. Wszystkie nasze ksiązki są do pańskiej dyspozycji – powiedział mi ksiądz Bartolo. Następnie dodał: Tutaj ja i mój brat studiujemy : widzi pan tutaj miejsce, które zajmował jden z moich braci, którego dobry Bóg wezwał do siebie. Gdyby podobało sie panu go zastąpić, proszę tylko o tym powiedzieć, a my sprawimy przyjemność, abym kontynuował pan swoją naukę, której z pewnością pan jeszcez nie ukończył. Można wuobrazić sobie moje zaskoczenie i moją radość. Proszę księdza, będę bardzo szczęśliwy, a mój ojciec chetnie sie na to zgodzi. A zatem niech pan przyjdzie, od jutra zaczyniemy... Od tej chwili, codziennie przez prawie cztery lata, po mszy udawałem sie do mych łaskawych nauczycieli.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI.

Ksiądz Bartolo był jednym z najważniejszych formatorów w życiu.

Nie patrzymy na Eugeniusza opowiadającego historię, ale aby dowiedzieć się, w jaki sposób Bóg działał poprzez wydarzenia i osoby w jego życiu i pozwolić, aby to pytanie postawić sobie. Dal mnie to zaproszenie polega na przypomnieniu sobie pewnych ważnych spotkań z ludźmi, którzy wywarli na mnie wielkie wrażenie w okresie mej młodości, zastanowić się, w jaki sposób Bóg przez nich działał i za to podziękować.

Tak jak dziecko jest ojcem człowieka, tak samo wspomnienia z naszej młodości są bardzo żywe w okresie naszej dojrzałości. Gustav Stresemann


17 września - DUCHOWOŚĆ TO NASZE ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE

17 września - DUCHOWOŚĆ TO NASZE ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE TYLE ŻE PROWADZONE PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO

Kontynuując opis swych czasów szkolnych w Turynie Eugeniusz mówi o przyjęciu sakramentu bierzmowania.

Leczenie przeciagało się, a czas bierzmowania nadszedł, obawiano się, że Eugeniuz nie będzie mógł do niego przystąpić. Kardynał Costa, arcybiskup Turynu, był uprzejmy złożyć propozycję, aby prywatnie udzielić mu bierzmowania. Nie trzeba jednak było uciekać się do jego życzliwości, gdyż dziecko przystąpoiło do biezrmowania z pozostałymi w dzień Trójcy Świętej 1792 roku w małym kościele przylegającym do pałacu arcybiskupa.
Pociąg Eugeniusza do pobożności trwał przez cały czas, jaki spędził w kolegium. Objawiał się w zamiłowaniu, jakie zawsze okazywał dla uroczystości religijnych.

Dziennik z wygnania, w: EO I, t. XVI, s. 30.

Ponownie zwięzłe wspomnienie ukrywa bogactwo tego wydarzenia. Po święceniach biskupich Eugeniusz bez ustanku udzielał sakramentu bierzmowania i zawsze zastanawiał się nad swoim doświadczeniem i jego znaczeniem. Oto przykład:

Czy potrzeba ognistych języków, aby w pewien sposob dostrzec obecność Ducha Świętego? W tych momentach odczuwam Jego obecność i jestem nią do tego stopnia przeniknięty, że że mogę powstrzymać mych emocji. Muszę zadawać sobie gwałt, aby nie płakać z radości, a pomimo mych wysiłków bardzo często mimowolne łzy zdradzają uczucie, jakie mnie ogarnęło i ujawnia się w pełnym tego słowa znaczeniu!

Dziennik, 18.02.1844 , w: EOI, t. XXI.

Jakie owoce bierzmowanie przyniosło w moim życiu?

Moja duchowość to moje życie chrześcijańskie tyle że prowadzone przez Ducha Świętego... Każda duchowość jest sposobem przeżywania życia chrześcijańskiego pod natchnieniem Ducha Świętego dzięki darom, jakie duch, który w nas mieszka wzbudza w nas dla naszego własnego i osobistego uświęcenia i dla naszego wkładu w życie wspólnoty. Walter Burghardt, S.J.