Komentarz do Ewangelii dnia

W obecnych czasach atakuje się nie ciało, ale ducha Kościoła przez podcinanie zaufania do Boga, promocję materialistycznego i hedonistycznego nastawienia do życia, selektywne traktowanie przykazań Bożych, uznawanie chrześcijaństwa jedynie za światopogląd, zaniechanie modlitwy, szydzenie z wiary i wierzących, promocję i narzucanie praw niezgodnych z sumieniem chrześcijańskim. Skutki tego bezkrwawego, ale bardzo inteligentnego prześladowania są ogromne; dziś na zachodzie Europy Kościół wydaje się być w stanie agonalnym. Zatem, co mamy czynić? Pan Jezus towarzyszący nam także w tych, „odczłowieczonych” sygnałach tego czasu, podaje nam „odtrutkę”: Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. Panie Jezu, umocnij nas na drodze wiary, abyśmy nabrali odwagi do tego wszystkiego, co ma nadejść z Twego dopustu. Abyśmy zanurzając się głębiej w Twojej Miłości, wyzbyli się lęku.

 


Sri Lanka: 35 lat od morderstwa oblata, który sercem był katolickim księdzem, ale żył z buddystami

Był 9 listopada 1987 roku. Mała wioska Buttala na Sri Lance. 60-letni mężczyzna ubrany w prosty strój wieśniaków - sarong i kamisę siada przy małym ołtarzu w stworzonym przez siebie Domu Dobrych Życzeń. Przed rozpoczęciem liturgii sięga po list św. Oskara Romero - męczennika z Salwadoru. Słowa wypowiada z namaszczeniem, parafrazując je i odnosząc do swojej osoby. Chyba już wiedział...

Często grożono mi śmiercią, muszę wam powiedzieć, że jako chrześcijanin nie wierzę w śmierć bez Zmartwychwstania, jeśli mnie zabiją, powstanę w sercach ludzi. Nie chwalę się, mówię to z wielką pokorą. Jako ksiądz jestem zobowiązany boskim nakazem oddać życie za tych, których kocham. Oznacza to wszystkich ludzi, zwłaszcza biednych z Uva Wellassa, z którymi związaliśmy się w naszych początkach i przeznaczeniu (...) Męczeństwo jest łaską od Boga, na którą nie zasłużyłem, ale jeśli Bóg przyjmie ofiarę z mojego życia, niech moja krew będzie ziarnem wolności i znakiem, że nadzieja może wkrótce stać się rzeczywistością dla naszego ludu. Jeśli mnie zabiją, powiedz im, że przebaczam i błogosławię tym, którzy to uczynią. Umrę, ale niech mój lud nigdy nie zginie.

Michael Rodrigo OMI (1927-1987) (zdj. Colombo Telegraph)

Dwa doktoraty i buddyjska wioska

Pochodził z rodziny mieszczańskiej. Ukończył Kolegium św. Piotra w Kolombo na Sri Lance. W 1947 roku wstąpił do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Przez przełożonych został skierowany na studia do Rzymu. Święcenia prezbiteratu otrzymał we włoskim Roviano. Po powrocie na Sri Lankę został wykładowcą w seminarium narodowym w Kandy. W latach 60. i 70. broni dwa doktoraty na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie i Institut Catholique w Paryżu. Jeden dotyczył teologii, drugi filozofii buddyjskiej. Po powrocie do kraju zamieszkał w buddyjskiej wiosce w Buttala, zakładając tutaj miejsce dialogu chrześcijańsko-buddyjskiego.

Pomyśleliśmy, że przybycie chrześcijan do wioski, w której dominują buddyści, jest czymś zupełnie nienaturalnym. Ale wkrótce przyjęli ich z dużą życzliwością. Zaczęli spotykać się z ludźmi w bardzo inkluzywny i przyjazny sposób, który podbił serca prostych mieszkańców wioski, a Suba Seth Gedera stał się drugim domem dla ludzi. Składało się na to wiele powodów. Dla potrzebujących dostępne były bezpłatne usługi medyczne, w których łączono praktyki Wschodu i Zachodu. Młodzież odwiedzała to miejsce, aby czytać i poszerzać swoją wiedzę, ponieważ znajdowała się tam minibiblioteka i wystarczająca ilość gazet, zapewniająca wszechstronny dostęp do informacji, o których wioska nigdy wcześniej nie słyszała - wspomina jedna z mieszkanek Buttala.

Oblat budował sieć współpracy między studentami uczelni na Sri Lance oraz ich rówieśnikami z buddyjskiej wioski. Wpływało to jednocześnie na poprawę efektywności lokalnego rolnictwa. Wiele upraw zaczęło przynosić dochody. W wiosce powstała nawet rentowna cukrownia. To był ewenement w skali znajdującego się w trudnej sytuacji politycznej i gospodarczej kraju.

(zdj. Michael Meyler)

"Pod względem religii jestem katolikiem, w sposobie życia jestem buddystą"

Dialog był kluczową formę jego życia i ewangelizacji. Swoją decyzję o zamieszkaniu w prowincji Uva motywował chęcią budowania kultury wzajemnego zrozumienia i pojednania. Nosił w sercu doświadczenie ludności tych terenów, którzy pod brytyjską władzą kolonialną doświadczała przemocy - kolonizatorzy notorycznie palili uprawy, nie pozwalając ludności na usamodzielnienie, zdarzały się również mordy na ludności cywilnej. Pomimo upływu 165 lat od tych wydarzeń, rany pozostały, a religia kolonizatorów stała się wyrazem ucisku i niesprawiedliwości.

Przybyłem do wioski w lipcu 1980 r., również jako akt pojednania i rekompensaty za szkody, jakie brytyjscy chrześcijanie wyrządzili naszemu chłopstwu w 1818 roku - tłumaczył lankijski oblat.

W stylu życia przyjął biblijny obraz samoogołocenia się i uniżenia Chrystusa, wartości ważnych również dla buddyzmu. Unikał słów, starając się pokazywać chrześcijaństwo swoim życiem. Celowo zrezygnował ze stroju zakonnego na rzecz prostego ubioru chłopskiego. Podkreślał, że prosty prozelityzm nie jest rozwiązaniem, człowiek musi przejść głęboką, wewnętrzną przemianę. Dzięki zdobyciu zaufania wśród buddystów, często przemawiał w ich świątyniach, a nieodłącznym obrazem jego obecności było sprawowanie Eucharystii przy skromnym ołtarzu w jego Domu Dobrych Życzeń.

Zbudował wspólnotę chrześcijan żyjącą pośród wyznawców buddyzmu.

Ostatnie wspomnienie

Alex Perera na łamach Sunday Island podzielił się ostatnim spotkaniem z ojcem Rodrigo:

Było to kilka dni przed zamachem na ojca Michaela Rodrigo. Chciałem go zobaczyć w Suba Seth Gedara. Przynajmniej raz w miesiącu widywałem go razem z moją żoną Ramyą. Oboje przybyliśmy aż z Passary, aby doświadczyć prawdziwego życia ze społecznością Alukalawita, Buttala.

Kiedy tam przybyłem, wszyscy członkowie wspólnoty (z wyjątkiem o. Mike'a) opuścili wioskę. Kiedy zapytałem, dlaczego nie opuścił wioski, powiedział, że sumienie nakazuje mu pozostać wśród bezbronnych wieśniaków w tej godzinie kryzysu. Ojciec Michael był bardziej przytłoczony cierpieniem, jakie musieli znosić biedni wieśniacy, niż groźbami tragicznej sytuacji panującej w tym czasie w kraju. Wielu przyjaciół prosiło go, aby opuścił ten obszar przynajmniej na krótki okres czasu. Nie zrobił tego, ponieważ dobrowolnie przyjął nędzną biedę wieśniaków jako część własnego życia.

Po jakimś czasie przygotował herbatę. Dał mi jedną filiżankę herbaty. Wypiliśmy herbatę i przedyskutowaliśmy wiele spraw dotyczących żałosnej sytuacji ludzi. Bardzo się martwił, że poprzedniej nocy uzbrojeni funkcjonariusze przyszli do sąsiedniego domu i bili starą matkę, prosząc o syna. Był zszokowany, widząc sposób, w jaki torturowali niewinną matkę.

Było około 12.30 po południu. Przyszedł mały biedny chłopak ze wsi z małym koszyczkiem z jedzeniem. Kiedy członków społeczności nie było, wieśniacy dzielili się z nim jedzeniem. Zaprosił mnie na wspólny lunch. To był mellun i curry ze szprotów z ryżem. Podzielił jedzenie na trzy części. Jedną podał mi, druga była dla zwierząt domowych, które kręciły się wokół niego. Zjadł najmniejszą porcję. Spodziewał się, że członkowie społeczności wkrótce wrócą. Po obiedzie pożegnałem się z nim. To był ostatni raz, kiedy widziałem go żywego. Kilka dni później dostałem wiadomość, że został zamordowany. Kiedy pojechałem tam razem z ojcem Joe Fernando, ciało wciąż leżało we krwi na małym ołtarzu, na którym odprawiał Mszę św.

Kraj był trawiony niepokojami, przetaczały się wojny domowe. Nieudolne, totalitarne rządy prezydenta Jayewardene spotkały się z opozycją ze strony Janatha Vimukthi Peramuna - organizacji militarnej o zabarwieniu marksistowsko-leninowskim, która dążyła do ustanowienia w kraju sowieckiego porządku. Ojciec Michael Rodrigo OMI nie popierał ani jednych, ani drugich. Był po prostu z ludźmi. Do prezydenta skierował list, w którym negował ucisk gospodarczy i pokazywał korzyści społeczności zorganizowanej w w Suba Seth Gedara. Choć do dziś nie wyjaśniono okoliczności morderstwa ojca Rodrigo, wiele wskazuje, że stały za nim siły rządowe.

Grób o. Michaela Rodrigo OMI (zdj. CSR Sri Lanka)

Kapłan został zastrzelony 10 listopada 1987 roku w trakcie sprawowania Mszy świętej. Zamachowiec strzelił mu w tył głowy przez małe okienko jego ubogiego domu. Pamięć o oblacie jest do dziś pielęgnowana na Sri Lance. W rocznicę morderstwa na jego grobie sprawowana jest Eucharystia, która gromadzi misjonarzy Niepokalanej oraz lokalną społeczność. Uważany jest za męczennika.

Dzieło, które przetrwało

To, co udało się stworzyć ojcu Rodrigo, wciąż jest rozwijane. W Buttala działa wspólnota oblacka, w której pracuje trzech misjonarzy. W wiosce funkcjonują szkoły na różnym poziomie edukacji, mobilna biblioteka, sala komputerowa oraz wiele inicjatyw społecznych, dzięki którym ludność ma możliwość utrzymania się z własnej pracy. Oblaci wciąż podkreślają, że nie chodzi o litość, ale godność. Ostatnio zorganizowano program stypendialny, który umożliwia najuboższym kontynuowanie nauki na szczeblu uniwersyteckim.

(pg)

 


Australia: Oblaci kultywują piękną tradycję rodem z Italii

Tradycyjne błogosławieństwo łodzi w porcie Fremantle, na zachodnim wybrzeżu Australii, obchodzone jest corocznie przez wielokulturową społeczność miasteczka leżącego w granicach metropolii Perth. Święto zapoczątkowali włoscy imigranci w 1948 roku. Nawiązuje ona do wydarzeń z 8 września 1947 roku, kiedy wskutek złej pogody miejscowi rybacy włoskiego pochodzenia udali się do lokalnej parafii katolickiej, aby uczcić liturgiczny dzień narodzin Najświętszej Maryi Panny. Po wyjściu z świątyni postanowili założyć komitet organizacyjny corocznego święta, inspirowanego wielowiekową tradycją obchodów ku czci Matki Bożej Męczenników z regionu Molfetta we Włoszech. Z biegiem lat w uroczystości włączały się kolejne grupy narodowościowe miasta Fremantle. Tak m.in. w 1954 roku do procesji dołączyli czciciele Matki Bożej z Capo d’Orlando na Sycylii. Dziś święto obchodzone jest jako „Blessing of the Fleet”.

Przez trzy dni poprzedzające święto odbywa się triduum, na które składają się Msze św. w naszej oblackiej parafii – bazylice św. Patryka we Fremantle. W dniu święta odbywa się uroczysta Eucharystia, po której następuje procesja ulicami Fremantle do portu, podczas której rybacy niosą figury Matki Bożej. W porcie biskup błogosławi łodzie, rybaków i całe miasto Fremantle. Wszyscy zgromadzeni wracają do kościoła parafialnego na wielką uroczystość zakończoną pokazem fajerwerków – wyjaśnia o. Giancarlo Iollo OMI, który w tym roku został poproszony o wygłoszenie kazań podczas triduum.

Niezwykłe uroczystości o charakterze religijnym jednoczą całą społeczność miasta. Jak podkreślają misjonarze oblaci to bardzo ważne w dzisiejszych warunkach kulturowych i religijnych. Tym bardziej, że tradycja jest z dumą podtrzymywana przy zaangażowaniu władz lokalnych.

(pg/zdj. OMI Australia)


Opole: Szałot i pieśni patriotyczne

Jak w każdy drugi piątek miesiąca, tak w Dniu Niepodległości, parafianie z oblackiej wspólnoty pw. św. Jana Pawła II w Opolu przygotowywali jedzenie na sobotnie śniadanie dla ubogich w opolskim Domu Nadziei. Tym razem zrobili szałot – śląską sałatkę jarzynową ze śledziem. Aby podkreślić patriotyczny charakter spotkania, przy akompaniamencie o. Krzysztofa Tarwackiego OMI śpiewano pieśni patriotyczne.

(pg/zdj. Parafia pw. św. Jana Pawła II w Opolu)


Siedlce: Trwa jesienny zjazd młodzieży z Niniwy [zdjęcia]

W oblackiej parafii pw. św. Teresy w Siedlcach trwa 37. Zjazd „Niniwy”. Uczestniczy w nim 230 młodych związanych z oblackim duszpasterstwem. Za nimi pierwszy pełen dzień ze świadectwami, wspólną modlitwą i radością…

(zdj. Jakub Boruta)


Komentarz do Ewangelii dnia

Pan Jezus przekonuje nas o skuteczności wytrwałej modlitwy. Kończy jednak pytaniem, które zaskakuje. Okazuje się, że wytrwałość to nie wszystko. Można się modlić długo, ale to nie wystarczy. Potrzeba jeszcze wiary. Dopiero modlitwa wytrwała i zanoszona z głęboką wiarą to modlitwa skuteczna. Czymże jest wiara, jak nie zaufaniem, oddawaniem wszystkiego, co mam i kim jestem w ręce Stwórcy. Zawierzenie, zdanie się na Boga. Trudne to zadanie, ale dla każdego możliwe do wykonania. Trzeba tylko i aż wyzbyć się nade wszystko lęku, wątpliwości i wszelkiej innej przeszkody stanowiącej problem w relacji z naszym Bogiem. Niech słowa św. Pawła pokrzepiają nasze serca: „wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia” (Flp 4,13). Oto wielka obietnica życia chrześcijańskiego. Każdy, kto wraz ze św. Pawłem wyzna: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”, pożegluje w pokoju i bezpieczeństwie przez najbardziej burzliwe wody, ponieważ będzie przy nim Jezus, pomagając mu czynić to, czego nigdy nie dokonałby o własnych siłach.

(zdj. pixabay)


Kędzierzyn-Koźle: Wieczornica patriotyczna

W salkach duszpasterskich kędzierzyńskiego klasztoru misjonarzy oblatów odbyła się wieczornica patriotyczna związana ze 104. rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości. Spotkanie przygotowali parafianie i sympatycy wspólnoty. Utwory wykonali: dzieci, młodzież, dorośli oraz Zespół Śpiewaczy Sokoły. Dekorację przygotowało Stowarzyszenie Patriotyczny Kędzierzyn-Koźle.

(pg/zdj. parafia pw. św. Eugeniusza w Kędzierzynie-Koźlu)


Łódź: Prowincjał otworzył XX Kapitułę Prowincjalną sióstr Świętej Rodziny

W domu zakonnym sióstr Świętej Rodziny z Bordeaux w Łodzi Prowincjał Polskiej Prowincji rozpoczął XX Kapitułę Prowincjalną tego żeńskiego zgromadzenia zakonnego, które od swoich początków duchowo związane jest z misjonarzami oblatami. Podczas Eucharystii o. Paweł Zając OMI nawiązał do tematu spotkania zaczerpniętego z Ewangelii św. Jana: „Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15,9). Kazanie oparł m.in. o postacie św. Pawła i Onezyma z listu do Filemona. Podkreślił, że tym, co daje wolność, jest miłość Chrystusa. Onezym, który był niewolnikiem, jak i św. Paweł, który przebywał w więzieniu – obaj pomimo ograniczeń, w jakich się znaleźli, byli ludźmi wolnymi dzięki obecności Chrystusa w ich sercu.

Zdanie zaczerpnięte z Ewangelii św. Jana było również tematem konferencji, jaką prowincjał wygłosił do zgromadzonych sióstr zakonnych. Zaznaczył, że trwanie w miłości na pierwszy rzut oka może wydawać się trudne do wyrażenia w słowach. Ale sięgając po biblijne znaczenie terminu „trwać” zaznaczył, że to przede wszystkim „wejście do domu osoby godnej zaufania”. Zachęcił siostry, aby trwały w obecności Chrystusa na modlitwie, relacji osobistej i nie obawiały się nowych wyzwań, ponieważ jesteśmy zanurzeni w miłości Boga.

(pg/zdj. TT @siostrysfb)